Tadej Karabowicz – W szczelinach milczenia. Topos wyboru w zbiorze poetyckim Roberta Gawłowskiego „Życie wieczne”

0
150

Zbiór poetycki Życie wieczne (Gdańsk – Kraków 2022) to najnowszy tom wierszy poety Roberta Gawłowskiego. Czytając tę książkę uświadomiłem sobie, że jej autor debiutował w 1977 roku. Pomiędzy wierszami debiutanckimi a obecnym tomem,  istnieje wieloletni dorobek literacki poety, który domaga się pogłębionych studiów literaturoznawczych i gruntownej informacji krytyczno-literackiej. Bo przecież twórczość ta (również dramaturgiczna, prozatorska i krytyczna) funkcjonowała na kilku etapach zmieniającej się literatury polskiej przełomu wieków XX i XXI.
W tym okresie powstawały utwory publikowane i te pisane do szuflady. Zmieniała się percepcja i postawa twórcza autora, bowiem dynamicznie przeobrażała się rzeczywistość. We wszystkie te przemiany poeta był zanurzony i na nie reagował.

Robert Gawłowski (ur. w 1957 roku) jest poetą, prozaikiem, krytykiem literackim, dramaturgiem, scenarzystą, autorem audycji i słuchowisk radiowych. W przeszłości związany był z Polskim Radiem we Wrocławiu. Wiersze, recenzje, szkice i eseje publikował w wielu czasopismach literackich w Polsce i za granicą. Wydał zbiory wierszy: Nie ukrywajmy tego szaleństwa (1983), Ograniczony wybór (1984), Marko Polo szuka nowej drogi (1984), Marko Polo (1987), Podróż chroniczna (1997), Georg – ostatnie chwile, ostatnie błyski (1998). Jest autorem eseju Książeczka o poezji (1997), sztuki teatralnej o Edycie Stein pt. Droga w ciemności (premiera radiowa – 1992, premiera teatralna 1997). Po bez mała dwudziestoletniej przerwie poeta powrócił na rynek literacki i opublikował zbiór opowiadań Pan Świat (2018), a następnie tomy poetyckie Pył (2020), Dotknięcie (2020), Wieża wiatrów (2021), Peregryn (2022) oraz omawiany tom Życie wieczne (2022).

Dorobek literacki Gawłowskiego jest znaczący i ważny. Dlatego trafne wydaje się  spostrzeżenie Marka Rapickiego zawarte w posłowiu do prezentowanego zbioru wierszy: „Od pierwszej chwili miałem pewność, iż rodzi się ważny komunikat w polskiej  poezji, a wrocławski poeta podąża szlachetnymi rewirami na styku widzialnego i niewidzialnego, w przecięciu ducha i materii. I nic nie wie do końca, ale swoje przeczucia, oraz swoją niepewność, potrafi zakląć w jedyne, odpowiednie do przeżycia słowo”. Właściwie ta „niewidzialność” gestów poetyckich zawarta w tomie wierszy, towarzyszy poecie od debiutu i wyróżnia Gawłowskiego jako wrażliwego autora na tle polskiej poezji. Uwydatnia także topos wyboru podkreślony wysublimowanym i wzniosłym słowem poetyckim. Może takie „szufladkowanie” twórczości jest za wczesne, lecz w świetle przeczytanych utworów, wyłaniają się związki poety z epoką literacką, do której należał i wrocławskim fenomenem poetyckim, którego był autorem. To ważny komponent, mówiący o aktywności twórczej z mitycznej perspektywy zamyślenia nad słowem.

Do omówienia treści dzieła poety, wybrałem chronologicznie kilka znaczących utworów z tomu Życie wieczne, które moim zdaniem są ważną wykładnią filozoficzną tej książki poetyckiej:

Spóźniliśmy się na ten pospieszny świat
i nadal czekamy na zapomnianej stacyjce.

Dookoła śniegi, trzaska mróz i powiadają,
że nadchodzi bestia; nie ma innych wieści.

Chłód przeciska się przez szpary, jęczy;
pasażerowie milczą, pomrukują, drzemią.

Piec stygnie, kopci; słowa przymarzają
do języka; od wschodu słychać gwizd.

„Gwizd”, s. 8

Twórczość Roberta Gawłowskiego to w dużej mierze zapis poszukiwań sensu życia. Mamy tu zatem i doświadczanie codzienności, ale też osobliwą, by tak rzec, odświętność widzenia rzeczywistości przez pryzmat natchnionego słowa poetyckiego. Oto, na przykład, poeta konstatuje, że:  „Spóźniliśmy się na ten pospieszny świat / i nadal czekamy na zapomnianej stacyjce”. Dyskurs spóźnienia, będący toposem sylogizmu arystotelesowskiego, opisywany jest przez autora, jako logiczna powinność wobec procesu przemijania. A dzieje się on pomiędzy urwistymi brzegami życia. Istnienie w świecie, określonym jako „zapomniana stacyjka”, nadaje życiu prawo do paralogizmu, czyli nieświadomości, ale jednocześnie jest wyrazem dążności ku temu, by zmieniać świat. Dlatego utwór „Gwizd” łączy się parabolą alegoryczną z wierszem „Przebłyski i olśnienia”. W obu tych utworach wybrzmiewa mityczne patrzenie twórcy na Wszechświat i jego współrzędne, biorące swoje źródło we sercu człowieka. Tryb oznajmujący czasowników „spóźniliśmy się”, „długo tęskniliśmy” staje się torem parabolicznej narracji poetyckiej. Poeta ukonkretnia własne emocje i nadaje im znamiona filozoficznej idei bytu. Bo przecież słowo poetyckie dla Gawłowskiego jest sensem jego patrzenia na żywioł otaczającego świata.

Długo tęskniliśmy za tym miejscem
i znów tu jesteśmy.

Liście wierzby kołyszą się w słońcu,
nieme obłoki gasną.

Krzaki nawłoci szarzeją przy ziemi,
światło złoci wody.

Z trawami powtarzamy dekalog ciszy,
wstrzymujemy czas.

I znów wracają zachwyt i niepewność,
przebłyski i olśnienia.

„Przebłyski i olśnienia”, s.15

Wiersz „Przebłyski i olśnienia” jest ważnym utworem tomu Życie wieczne. Zawiera bowiem, jak mówi autor, „dekalog” tego, za czym poeta tęsknił, a więc całą przestrzeń uniwersum przyrody, by wypełniły się „zachwyt i niepewność”, dwie jakości antropologiczne, tak ważne w pojmowaniu codzienności.

Dźwięki toną w ziemi, dogasają nad wodą,
ptaki wędrowne odleciały już daleko.

Słuchamy zaklęć, inkantacji drzew i wiatru,
ciemnieją chmury i nasze spojrzenia.

Gesty i przepowiednie wróżbiarzy odeszły,
kruszeją złowieszcze gusła i znaki.

Okutani w pamięć wędrujemy przez ciszę,
jeszcze się łudzimy i czekamy słońca.

I wtedy przychodzą do nas te ciepłe głosy,
siła, radość i nadzieja, z tamtej strony.

Utwór „Inkantacje”, s. 36

Cała złożoność żywiołu wszechświata w utworze „Inkantacje” odnosi się do natury i zawiera się w takich sensach, jak przekaz, konotacja, czy motyw. Słowa te pobudzają wyobraźnię i nadają jej cech przyczynowych. Inkantacje to obrzędowe nawoływania, wywiedzione z historycznych zaklęć Merseburskich, w których idisy, poprzez hiperboliczne gesty, miały władzę nad rzeczywistością. U poety inkantacje odnoszą się do przyrody i oznaczają profuzję wielości zdarzeń i ich końca. To dzięki nim rodzą się „gesty i przepowiednie (…) kruszeją złowieszcze gusła i znaki”. Sfera inkantacji pogłębiona zostaje odpowiedziami „z tamtej strony”. W wierszu „Prorocy” poeta mówi:

Zapytałem, a oni mi odpowiedzieli:

ta gałąź z cieniem to ptak ukryty,
ta chwila to rozchodząca się fala,
ta niepewność to światło na wodzie,
a każdy dreszcz to potargana fraza.

Nie wiedziałem, że między nami
jest ta mała niewidzialna kładka.

Nie wiedziałem, że moja twarz jest
błyskiem odbitym w ich oczach.

„Prorocy”, s. 76

Tak oto, odbywa się akt nawiązania do doświadczeń wędrówki (jakże istotnych, w wydanej ostatnio. powieści poetyckiej „Peregryn”). Głęboka refleksja zapytania i odpowiedzi jest nieodłącznym ogniwem trwania „potarganej frazy” na „niewidzialnej kładce” odczuć i emocji Gawłowskiego. Przecież w świetle psychologii, odczucia i emocje można odnieść do filozofii iluminacyjnej, która określa poznanie prawd poprzez różnicę ontologiczną: „Nie wiedziałem, że moja twarz jest / błyskiem odbitym w ich oczach”. W podobny sposób narracja osobista zostaje rozwinięta w utworze „Późna miłość”. Autor opisuje w nim osobiste zdarzenia na tle otaczającej go przyrody. Wiersz posiada cechy lirycznej ody, opowiadającej o tęsknocie za idealnym światem. Zwieńczeniem wiersza jest zawołanie „Ciszą wtula się w nas ta późna miłość”.

W nocy słyszymy bicie swoich serc,
spadające owoce, głogi pijane.

Księżyc pełznie jak ślimak po szybie,
a my jesteśmy niby puste kosze.

Łowimy szmery, skrzypienie progu,
chrobot klucza w ciemnej sieni.

Ciszą wtula się w nas ta późna miłość
i w niej wciąż na coś czekamy.

„Późna miłość”, s. 92

Dlatego trafne wydaje się ukonkretnianie podmiotu lirycznego poety przez Marka Rapnickiego: „Podmiot liryczny Życia wiecznego w swej wędrówce jest przyjacielem wszelkiego stworzenia. Czytam Kwitnienie, Do topoli, Jarzębiny, Kunę, Przeloty, Zew i widzę akwarele… Hermanna Hessego, malowane na zboczach szwajcarskiej Montagnoli. I ponad blejtramem widzę profil wielkiego Niemca, jak w skupieniu kieruje wyciągniętą dłoń w stronę pnącej się po murze Casa Rosa róży, nie po to, by ją zerwać, ale by pogłaskać… Ten sam spokój, skupienie, łagodność, myśli i czynu. Porównajcie ich twarze!”. To „przyjaciel wszelkiego stworzenia” – mówi krytyk i słusznie wymienia tytuły ważnych utworów poety. Ważnych z wielu punktów widzenia, łączą one bowiem antropologie znaku z toposem epoki, w którą życie zanurzało poetę i wiodło go na wyboisty i niełatwy gościniec słowa. To, co zwykliśmy widzieć w twórczości Gawłowskiego jako prostotę opisu świata, wcale prostym nie jest, a jego „pejzaże” wcale nie są opisami doświadczanych zdarzeń w kontaktach ze zwerbalizowaną przyrodą. Dlatego tak mocno wybrzmiewa ostatni utwór w tomie poetyckim Życie wieczne. To, o czym mówił poeta „roznosi wiatr” na pustkowiu, gdzie „toczą się [wody] rzek i obłoki”:

Kiedy narodzisz się znów, stare
drobiny będzie roznosił wiatr.

Może zaiskrzy nawet złoty pył,
toczyć się będą rzeki i obłoki.

I przyjdzie czekać znaków, szukać
Boga, nim zapłonie święta mowa.

Nadzieją pośród beznadziei zawsze
jest Zbawienie; takie czy inne, więc?

„Życie wieczne”, s. 107

Cała  przestrzeń tomu poetyckiego Życie wieczne wypełniona jest doświadczeniem osobistym, opartym przez autora na takich filarach, jak przemyślenia z odbytych podróży, zanurzenia w przyrodę, czy w rozmowy o poezji. Poeta konstatuje: „przyjdzie czekać znaków, szukać”, by wypełniły się stągwie czasu darowane przez nieznane bliżej żywioły. Nie wszystko jest jednoznaczne, jakby się mogło wydawać. Dlatego Marek Rapnicki podkreśla: „(…) wszystko już było – marzenia i zawód, radość i ból, spełnienie, tęsknota, nuda, przerażenie końcem świata i nadzieja poranka, codzienne utrapienia. Więc literatura to zboże (i ten kąkol) żywota, własnego, oraz takich wędrowców jak on, wrocławianin, przemienia, misternie zbiera w węzły, w snopki wierszy, splątane niewidzialną (wciąż grecką) nicią ze starego złota”.

Zdawałoby się, że jasny przekaz utworu „Życie wieczne” który wieńczy zbiór, zawierający uznane toposy literackie, powinien mieć łagodną puentę. Ale jest na odwrót, utwór mówi o wieczności jako kategorii niematerialnej, nawiązuje do kolokacji związanej z odczuwaniem nienazwanej przestrzeni filozoficznej: „Nadzieją pośród beznadziei zawsze / jest Zbawienie”. Dlatego kategorią niematerialną przestrzeni kolokacyjnej, pozostanie zapewne patrzenie na najnowszy zbiór poety w kategoriach mitycznych.


Robert Gawłowski, Życie wieczne, Instytut Książki, Seria wydawnicza: Biblioteka Poezji / Biblioteka „Toposu”. T. 209, Gdańsk – Kraków 2022, ss. 120, ISBN 978-83-61005-78-0

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko