Joanna Słodyczka – Zanurzyć się „W przestwór”

0
75

Stąpając po ziemi potrzebujemy czasem znaleźć swoją własną przestrzeń i siłę, by wznieść się ponad to, co przyziemne, bolesne, co ogranicza naszego ducha. Takie dążenia mamy niejako „wdrukowane” w naturę i spełnienia szukamy czy to w realizacji swoich pasji, w przeżyciu religijnym, artystycznym czy w medytacji. Ludzie pióra odnajdują taką przestrzeń w twórczości i próbują otworzyć ją dla swoich czytelników.

W swoje przestworza w najnowszym tomie – „W przestwór” zaprasza nas dzisiaj Kazimierz Burnat. Koneserów słowa powinna urzec oszczędna lecz wyjątkowa metaforyka i unikalny sposób ujmowania tematów. Poeta doskonale czuje swoją misję, wie, że z książek, z zapisanych słów można zbudować zaporę przed całym złem tego świata, co wyraził w wierszu „Odwrót” i choć czasem pisanie nie przychodzi łatwo, to warto próbować ciągle na nowo wyrazić siebie i świat / najlepiej jak to możliwe. W wierszu „Jaskółcze świtanie” prosi, by każdy dzień był twórczy.  W przywołanym już utworze „Odwrót” wskazuje, że nawet sny mogą nieść słowa, które warto przekazać dalej. W snach powraca pamięć rodziców („Sen”, „Dylemat”), wspomnienia dziecka („***Dniami i nocami”), sen jest bezludną oazą / bezpieczną dla miłości („***Suche płuca”). Ale to tylko jedna z przestrzeni, w której zanurza nas poeta. Nawiązałam do wątku pamięci. Tylko tu mogą przetrwać zmarli, miejsca, które dziś wyglądają już zupełnie inaczej („Dzisiejsza wieś”), tradycje („Anioł Pański”), bohaterowie przeszłości („***Ilu naprawdę”) i duchy niewinnych ofiar („Ostrze wyrzutu”). Ranga pamięci została świetnie podkreślona w słowach:

 ...jego czas waszym
odmierzanym pamięcią
jeśli jej zabraknie
wieczność ustanie… („***Żwir z nanosem potoków”)

Wydaje się, że Kazimierz Burnat niosąc bagaż doświadczeń szczególnie mocno rozumie siłę przemijalności. Choroba stawia nas czasem na krawędzi pomiędzy światami i człowiek, chcąc nie chcąc, zadaje sobie pytania egzystencjalne. Czym jest odejście? Ile czasu zostało każdemu z nas ? Rok? Dwa? W końcu i tak nurtem roztopów odpłyniesz („Niepodobieństwo”). I co potem? Niektórzy w swoim zarozumialstwie wierzą w urojoną wielkość z blachami na wstęgach / za płodną nieprawość („Doceniony”), która ma im zapewnić nieśmiertelność, poeta jednak doskonale zdaje sobie sprawę, że wszystko zamknie się znakiem krzyża nad mogiłą.Warto przejść się pomiędzy grobami i zadać sobie pytanie, co tak naprawdę jest ważne („Niebyt”). W wierszu „Samotny poczęstunek” autor słusznie zauważy: 

Dobro przepustką
do pełni życia
[…]
niewdzięczność
uwalnia zło 

I niekoniecznie chrześcijańskie pojęcie grzechu jest równoznaczne ze złem, bo przecież nasza natura została nam nadana w akcie stworzenia, więc nie może być zła („Gdzieś tam”). Poeta szuka i pyta dotykając przestrzeni transcendentalnej. Tęskni za niewidzialnym Bogiem i w swoim rozdarciu marzy, by Go zobaczyć („***Dusza”). Prowadzi nasz wzrok tam, gdzie wysychają łzy, a człowiek sięga gwiazd – w niebo, tam odnajduje ukojenie i otuchę („Taki los”). Chwila oddechu jest niezbędna, by przetrzymać ból – i ten fizyczny, wynikający z choroby, i ten płynący z tęsknoty i samotności. Można pokochać ukrzyżowanego / nie krzyż („Znijaczenie”) . Wiersz pomaga nie tylko uporządkować myśli, postawić właściwe pytanie samemu sobie, ale pozwala też oswoić cierniową drogę. Czasem z krzykiem wyrzucamy z siebie cierpienie (chociażby wtedy, gdy na świat przychodzi nowy człowiek) i niechciane emocje. Krzyk obleczony w słowo  pełni rolę katharsis. Pomyślmy, czy można oswoić raka? Zatrzymajmy się przy wierszu „Obłaskawianie”. To utwór będący w całości metaforą. Jest w nim ból, który chciałoby się ukoić narkotycznym szeptem – jak powie autor, ale jednocześnie nadzieja, że kiedyś piekło się skończy, że droga cierpienia prowadzi do świtu. Nie ma nic gorszego, niż zabijanie nadziei. Ludzie czasem zapominają, że najbardziej są potrzebni drugiemu człowiekowi wtedy, gdy ten przechodzi trudności. I tu otwiera się kolejna przestrzeń w tomie Kazimierza Burnata – oswajanie uczuć – tych chcianych i tych niechcianych. Poeta pisze o bliskości spełnionej („Narodziny”) i niespełnionej („Odrzucony”, „Owoc”), o fałszywej przyjaźni, która potrafi wbić nóż w plecy („Cięcie”). Chciałby zostawić za sobą wszystkie okropności świata („***Uwolnione”) – czy pomoże mu w tym, czy przeszkodzi błysk czyichś oczu ?  Próbuje odnaleźć to, co piękne i dobre spoglądając w wieczorne niebo – jak przypuszczam –  z dzieckiem  („Przeistoczenie”), odnaleźć spokój  w barwach jesiennego poranka („W labiryncie”) czy swój mały raj we wspomnieniu lata („***Oczekiwaniem niemal każdego”). Te wiersze uświadamiają nam, że poza tym, co doskwiera w codzienności należy szukać tego co przywraca utraconą harmonię, co sprawia, iż czujemy, że 

jeszcze nie czas
na niebo
ani piekło –
wzięcie        („***Suche płuca”)

Zachęcam do sięgnięcia po książkę, „W przestwór”. To zbiór bardzo dobrych, intrygujących, utworów poetyckich, wobec których nie da się być obojętnym.

Joanna Słodyczka

Kazimierz Burnat, W przestwór, Wrocław 2022, ISBN 978-83-957224-4-8, s. 94.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko