Stefan Jurkowski – Raport z oblężonego siebie

1
130

Debiutancki tom Damiana Jankowskiego, urodzonego w 1992 roku publicysty, krytyka filmowego, redaktora „Więzi”, zadziwia zarówno dojrzałością przesłań, jak i sprawnością warsztatową. Wcześniej publikowaliśmy jego wiersze na naszym Portalu w dziale „Wiersze Tygodnia”.

Oryginalna wizja świata prezentowana w tomiku „dwa punkty w skali apgar” jest podszyta metafizyką, chociaż… Ta ostatnia wciąż pulsuje w podskórnym nurcie poezji Jankowskiego. Jest swoistym „wyjaśnianiem” czy lepiej: uzasadnianiem wszystkiego, czego podmiot liryczny potocznie doświadcza, mniej lub bardziej wyraziście zauważa, przeciwko czemu się buntuje, w czym wreszcie odczuwa przejmujący niedosyt. Ale i radość. Na pierwszy plan wysuwa się przede wszystkim konkret, dopiero później pojawiają się uogólnienia. Trzeba wyraźnie podkreślić: nie są to utwory zawieszone w próżni, penetrujące wyłącznie obszary abstrakcji. Podobnym naskórkowym fascynacjom często ulegają młodzi poeci, tymczasem Jankowski w wierszu bez tytułu otwierającym tom mówi wprost:

czy piszesz wiersze
zapytałaś
po co mi wiersze
piszę życie
to wystarczająco trudne
choć nie zawsze wystarcza

Właśnie. Po co wiersze. Życie samo w sobie niesie wiele zagadek, rozterek, skomplikowanych sytuacji. To truizm. Podobnym truizmem będzie stwierdzenie, że właśnie owa „śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową” oraz słowo są istotnym tworzywem literatury. I tu zaczyna się problem. Chodzi bowiem o właściwe proporcje pomiędzy doświadczeniem a środkami wyrazu. W pozornie banalnych zdarzeniach potrafi jednak poeta odkryć  „drugie dno”, a może nawet i trzecie. Wszystko jest zaprawione oszczędną szczyptą autoironii. Widać tu również dystans do czytelnika i do poezji. Ale też właśnie trochę przekory. Poeta dyskretnie odkrywa tajemnice twórczego warsztatu, sekrety zmagań z opornym, a tylko pozornie łatwym, tworzywem poetyckim. Świetne są w cytowanym wyżej utworze sformułowania „wystarczająco trudne” choć „nie zawsze wystarcza”. Świadczy o dużym wyczuciu poetyckiego słowa.

Poezja Damiana Jankowskiego owe proporcje odnajduje w labiryncie stacji zwanej życiem. Nie jest to takie proste. Podmiot liryczny mówi dalej: mrużę oczy potykam się/ wpadam w objęcia/ ciszy. Przecież nie chodzi o proporcje w dosłownym sensie. Miłość, spełnienie, szczęście, wszelakie klęski i upokorzenia, ból samotności – to przecież swoiste ingrediencje, z których składają się chwile naszej egzystencji pojmowanej tutaj zresztą w różnych wymiarach. Także w wymiarach uniwersalnych, ponadczasowych.
Oto przejmujący wiersz *** (była ciepła wiosenna noc)

była ciepła wiosenna noc
szumiały drzewa oliwne
kołysząc świat do snu

siedział w ogrodzie samotności
spoglądał w oczy gruzów
ziemskich marzeń

i pytał ciszy
wszystko kwitnie
a ja mam umierać

Tu pojawia ów bardzo ludzki kontekst, który – niczym stelaż – podtrzymuje całą  równowagę warstwy refleksyjnej. Oto mamy noc, ogród samotności, oczy gruzów, mgławicę ziemskich marzeń. Drzewa oliwne kołyszą świat do snu. Cisza i rozkwitający świat. Obraz niemal sielankowy. W pewnym momencie podmiot liryczny konstatuje: „a ja mam umierać”. Spokojna refleksja zostaje gwałtownie zakłócona. Wkraczają tu, znienacka ludzkie lęki, swoista ambiwalencje: niewiara i zarazem wiara, ufność i zwątpienie. Wiersz świetnie napisany. Pomimo narzucających się asocjacji nigdzie nie powiedziano wprost, jaki to ogród i Kto w nim przebywa, i nieustannie podziela wspólny los wszystkich ludzi. Pozytywną cechą wierszy Jankowskiego jest właśnie niedopowiedzenie; owo szczególne miejsce, które poeta odnosi do wrażliwości czytelnika, zostawiając mu pole do odczytania i samodzielnej, twórczej interpretacji.

Inną bardzo istotną cechą tej twórczości jest  właśnie wyczucie słowa, niekiedy delikatna ironia, czasem paradoks:

jej umysł szybuje
oczy się śmieją
słowa zachwycają

tylko ciało bezwładne
nie chce słuchać
i nadążyć za wolą

było po co żyć
będzie po co
zmartwychwstawać

                              (powód)

Kryje się w tym ważny egzystencjalny dylemat: zdarza się bowiem często, że ciało bezwładne nie chce słuchać, ale bywa i tak, że właśnie chce, ale nie jest w stanie nadążyć. Jedna i druga egzystencjalna sytuacja może być dramatyczna i jednocześnie poetycko inspirująca. Jakże optymistycznie,  w zaskakujący sposób odkrywczo, brzmi ostatnia strofa, głęboko refleksyjna i – jak przeważnie tutaj – niedosłowna.

Oryginalność wierszy Damiana Jankowskiego polega na umiejętnym połączeniu liryzmu, filozofii, religijności przeczuwanej intuicyjnie, niedogodności, by nie powiedzieć: bólu istnienia. Zwróćmy uwagę, że nie chodzi w tej poezji o jakąś konfesyjność, „ortodoksyjne niewolnictwo” intelektualne, stawianie granic pomiędzy „tam” i „tu”. U Jankowskiego wszystko w pewnym momencie staje się jednością.

Kolejnym kluczem do twórczości Jankowskiego może być wiersz „Skarga metafizyczna”:

Słuchaj chciałbym Ci tyle opowiedzieć
napisać raport z oblężonego siebie

Jankowski ten „raport” pisze konsekwentnie. Każdy utwór, choć przecież zobiektywizowany, stanowi przetworzony obraz najbardziej intymnych przeżyć i doświadczeń lirycznego podmiotu. A więc niepewności, lęków, osamotnienia, ale także szczęścia wynikającego ze spotkań z drugim człowiekiem, wzlotów i załamań oraz ustawicznego uczenia się trudnej wiary/ w życie do śmierci. Ale gdyby owych doświadczeń zabrakło, wynikłby jeszcze większy dramat. Pisze o tym poeta w wierszu „Weltschmerz”:

trzeba by go przekształcić
zagłuszyć spożytkować
oswoić

i uważać –
gdy zniknie
o czym tu pisać

Tutaj również kryje się pewna ambiwalencja. Podmiot liryczny przecież czerpie inspiracje z różnych nastrojów, także pozytywnych. Wie, że wielorakość a nawet sprzeczność doznań stanowi niewyczerpane źródło każdej twórczości. W innym wierszu poeta wyznaje:

Pisze we mnie dzieciństwo
które nie chciało się skończyć
(…)
pisze we mnie to co tęskni
                                             (
Źródło)

Tu kryje się głęboka tajemnica owej przejmującej autentyczności poezji Damiana Jankowskiego. Prywatna, ale zobiektywizowana i zuniwersalizowana narracja poetycka bierze początek z samej głębi osobowości podmiotu lirycznego, z „wrodzonych” postaw wobec świata, ze szczególnego typu wrażliwości. Oczywiście, trudno to wszystko „rozdzielać”. Można tylko stwierdzić i zaliczyć na plus, że poezja Damiana Jankowskiego jest spójna w swojej różnorodności.

Poeta świetnie operuje słowem, pojęciami, wieloznacznościami, co rzadko się zdarza debiutantom. Mamy więc do czynienia z poezją żywą, ciekawą. Nasyconą intelektualnie, ale też nie przeintelektualizowaną. Podmiot liryczny  wszystko przefiltrowuje przez swoją  osobowość, wrażliwość, niepowtarzalną wyobraźnię. W twórczości Jankowskiego, nic nie jest obliczone na pokaz, na efekt; niekiedy bywa ona wręcz ascetyczna. Autor – jak się rzekło – nie opisuje, a kreuje rzeczywistość, przedstawia zjawiska w niej zachodzące, które postrzega, przeżywa i przedstawia w sposób tylko sobie właściwy. Towarzyszy temu głębokie napięcie emocjonalne. I tym właśnie jego utwory różnią się od wierszy wielu innych piszących, które to wiersze bywają najczęściej tylko ilustracjami, swoistymi zapożyczeniami z rozmaitych lektur. Jankowski – trzeba to kolejny raz wyraźnie podkreślić – nadaje własny, osobisty koloryt otaczającej go rzeczywistości. W ten sposób poszerza wizję świata, wzbogaca ją poprzez niepowtarzalną wyobraźnię.

W całym tomie nie ma utworów zdecydowanie słabych, tekstów o niczym; żadnych ckliwości, ozdobników czy banałów. Intelektualizm na szczęście nie bywa tutaj wyłącznie popisem erudycyjnym. Przeciwnie – wypływa w sposób naturalny z osobowości, z wyobraźni poety. Odkrywczej, polemizującej z konwencjonalnymi pojęciami, nieustannie poszukującej.
Zwróćmy też uwagę na wielowątkowość, podejście do problematyki egzystencjalnej, do sacrum i profanum, do codzienności, do losów jednostki – z jakże wielu stron. Przy jednoczesnym, ścisłym zachowaniu przybosiowego wskazania: „najmniej słów”.
Twórczość Damiana Jankowskiego budzi duże nadzieje. Zaskakująca jest owa artystyczna samoświadomość młodego autora. Napisał w „romansie z życiem”: z biegiem lat/ rozbieramy się/ ze słów. Jeszcze ten młody poeta niejednokrotnie nas zaskoczy precyzją i oszczędnością formy oraz różnorodnością oryginalnych przesłań.

Stefan Jurkowski

Damian Jankowski, dwa punkty w skali apgar, Wydawnictwo Nisza, Warszawa 2022, s.54

Reklama

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko