Ryszard Mścisz – Mój świat bez reklam – z widzenia i z pamięci

0
83

Puls miasta złączony z własnym pulsem, odmierzającym zauroczenia i frustracje, szczypty idealizmu i czarnowidztwa, „fastrygi” i „neony” pamięci oraz jaskrawość oglądu współczesności, która niesie z sobą paradoksy, ambiwalencję czy dysonanse. Wszystko to można odnaleźć w bardzo ciekawym zbiorku Elżbiety Bajer o intrygującym tytule strzykawka viagra red bull obraza boska. To niewątpliwie bardzo dojrzały debiut autorki, będącej z zawodu psychologiem klinicznym i mającej niemałe doświadczenie życiowe a także – niezależnie od późnego debiutu książkowego – twórcze.

W wierszu drewniane mostki czytamy: „mostowy turkot skraca wiejskie drogi do miasta/resztkami dziurawych chrypiących dźwięków/ niemodnego już dzisiaj świata”. Za takim światem i tajemnym ku niemu przejściem – olśnieniem, uskokiem wyobraźni czy na skrzydłach metafor – wyraźnie tęskni poetka, wielokrotnie go przywołując. I chociaż twierdzi: „moja myśl jak prymitywny prostownik/ po podmiocie ma zawsze logiczny czasownik/ nie przychodzą na myśl zwodne metafory”, to ta prawda z wiersza prostota, którą wypowiada poetka,  zdaje się być nie do końca prawdziwa i w jakiejś mierze… krzywdząca dla niej. Chociaż dystansuje się od poetów-wieszczów, choć nie uważa, że w jej przypadku (jak u nich): „mózg – wszechobecny kreator/ zmienia wodę w tysiące tematów/ z pogranicza cudu”, to nie brakuje w jej wierszach odkrywczych skojarzeń, oryginalnych metaforycznych podróży ku istocie rzeczy, wzlotów twórczej wyobraźni. Owszem, owa „górność” łączy się z tym, co pospolite, potoczne, wyrosłe z dosłowności, podszyte turpistyczną, naturalistyczną czy nawet wulgarną „solą ziemi”, doprawione przyprawą erotyzmu. Zatem poetka jakby dokonuje samokontroli, wystrzega się przesadnego patosu, idealizmu, poetyckie wzloty równoważone są ironią i autoironią, demaskacją obłudnej i złudnej twarzy świata, ludzi, miejsc.

Elżbieta Bajer postanowiła podzielić swój zbiorek na dwa cykle: pierwszy (krótszy) zatytułowała Śladami Wiecha, drugi zaś Teraz będzie człowiek. I jakkolwiek zawierający 8 wierszy pierwszy cykl mógłby się wydawać bardziej jednorodny, hermetyczny a może i nieco „naddany” względem całości, to wspomniane już wyznaczniki wierszy poetki także w nim się objawiają, przy tym można je odnieść do jednej sfery, tematyki – mamy to bowiem przede wszystkim obraz Warszawy, zwłaszcza tej z piętnem dawności i swojskości. Już pierwszy wiersz Na Kiercelaku, w którym pojawia się typowa gwara warszawska w wydaniu Wiecha, ukazuje realia „prowincjonalnej” stolicy sprzed lat. Mamy tu humor, obraz codzienności i eschatologiczny kontrapunkt – wizję zbliżającego się końca świata (którą można skojarzyć z tą, którą ukazał Czesław Miłosz w Piosence o końcu świata). Drugi wiersz nieco odbiega od pozostałych, „warszawskich”, ukazuje bowiem Łódź, z którą podmiot mówiący również był związany biograficznie. „Sprozaizowana” forma wiersza i forma zwrotu do męskiego adresata pozwalają nakreślić obraz miasta w sposób krytyczny, zgoła naturalistyczny – z wyeksponowaniem ulicy Piotrkowskiej i jej znaczenia. Na zakończenie zaś mamy rymowankę w stylu miejskich, ulicznych kapel.

Taki obraz Warszawy wyłaniający się z pamięci ma wyjątkowy urok, sentymentalny czar, wyzwala chęć powrotu. Jakże może być inaczej, gdy pojawia się „Nowy Świat z Konwickim i Tymem./ Obaj drepczą pod rękę na Foksal”. Pewne uogólnienie tego wspomnieniowego świata przynosi inny fragment wiersza Tunele: „Bywa tu śmiesznie. Pełno gości./ Dziś już bez adresów,/ może tylko na Powązkach i Bródnie”. To stolica „szczęśliwej biedy”, wrażliwości na nią (wiersze żebraczka, Biduli Warszawa), ale chciałoby się odnaleźć ów rytm dawnych czasów, historii, wrócić tam, gdzie było poczucie sensu i sytości dni – choćby w rozczłapanych butach (Wycieczki). Bo przecież „na siedzeniach starej warszawy/ mimo czarnej dziury i złej pamięci/ lubią siadać kawałki przeszłości”. Kończący ten pierwszy cykl wiersz Dzieje polskiego dzieciństwa w skrócie przynosi reminiscencje z dzieciństwa, a główną, wręcz ikoniczną, rolę odgrywa tu beret, który musiała nosić bohaterka liryczna. Przeszłość gra na najbardziej czułych strunach, uwodzi pamięć ku sprawom małym i wielkim, które stanowiły substancję życia, duszę i serce trzymały w bezpiecznych pieleszach.

Liczący 43 wiersze cykl Teraz będzie człowiek w pewien sposób obrazuje tworzenie, wzrastanie człowieka – z osobistej perspektywy podmiotu mówiącego. Splot rzeczy, zdarzeń, myśli, filtr czasu, psychiki, emocji wywołanych z zewnątrz i rodzących się we wnętrzu, dorosłość widziana przez pryzmat dziecięcych marzeń – te i wiele innych elementów mają na to wpływ. Instrukcja tworzenia i „likwidowania” człowieka pojawia się już w pierwszym wierszu tego cyklu: instrukcja specjalnego zastosowania. Ciekawe metaforyczne zderzenie szkolnej rzeczywistości podmiotu mówiącego i „transponowanej” przyszłości wyłania się z wiersza Czas jest względny: „Metr czterdzieści nad zapastowaną podłogą/ w szkolnej ławce, granatowa z białym kołnierzykiem/ i tarczą sześćdziesiąt jeden/ przepisałam skrupulatnie z tablicy Datę. (…) Do dziś te cyfry porządkują myśli”.

Wspomniany mechanizm tworzenia człowieka, jego wyjątkowej struktury, tkanki psychicznej i rodzenie się stanu duchowej percepcji  jest bogaty i wieloraki – tak też wygląda poetycka jego „rozpoznawalność” w wierszach Elżbiety Bajer. Unaukowienie, biologizm dają się zauważyć w wierszu fermilab, w którym człowiek staje się szarą myszą biegającą po labiryncie. Życie wplecione jest w naturę, niebo i piekło – jego zdawkowość i spontaniczność na drodze obfitującej w różnorakie zakręty i zwroty łączy się z nadzieją na „jeszcze” (wiersz naprędce). Ludzie wciąż są głodni, pełni tęsknoty za czymś, co nada realnych kształtów pragnieniom i marzeniom. Obfitujący w ciekawe metaforyczne określenia („za zagięciami horyzontów”, „kanciasto nijacy”, „krople upakowane w smółatomy”) utwór wygłodzeńcy poprzez turpistyczne realia, pewną obojętność siedzących naprzeciw siebie w nędznym pomieszczeniu osób, zdaje się takie ukryte pragnienie wyrażać. Może gdzieś tam „czai się” miłość, która pojawia się znienacka, „o ósmej rano”? (Pewnego ranka). Poetka mówi o niej w sposób lekki, wręcz zdystansowany, a jej trwanie jest jakby przekorne, uparte.

Życie rodzi wiele pytań, w wierszu Czerwony zielony czarny można odnaleźć „pytającą refleksję”: czy szczęście prowokuje los?, czy niebo się obraża na (za) trwające zbyt długo szczęście? Odpowiedzi można szukać w naukowym poznaniu, jednak i poezja staje się taką areną poszukiwań dla nie tak licznych – jej adeptów. Była już mowa o pewnym samokrytycyzmie poetki, dystansowaniu się wobec swoich poetyckich możliwości (i – z drugiej strony – o tym, iż jej wena czuje się swobodnie w wyzwolonych przestrzeniach wyobraźni). W wierszu Rozpadlina mamy apostrofę, apel do poetów słabych i uznanych, ale niezgadzających się ze swoją sławą, mających odmienną wizję twórcy. Podmiot mówiący  dystansuje się wobec poetów „nawiedzonych”, „wyrachowanych: tworzących cierpliwie i żmudnie swoje dzieła, lecz oddalonych od materii życia. Zatem jak w utworze prostota, będącym swoistym ars poetica poetki – przyznać należy prymat tytułowej prostocie, klasycznemu ładowi, tradycyjnemu ujęciu, dosłowności nad metaforą oraz autentyzmowi przeżyć, doznań. Mamy tu pewną polemikę z „nawiedzonymi”, poetami stosującym odległe, wręcz surrealne metafory, wizje, „wyskoki wyobraźni”. I jakkolwiek poetka stosuje sporo wyrafinowanych środków poetyckich, to nie brak w jej wierszach świadomej surowości, wulgaryzmów, elementów turpistycznych, naturalistycznych, wyrazów potocznych. W taki dosadny sposób określa samego siebie podmiot mówiący w wierszu Masywna żądza w mieście. No ale przecież jest też choćby wizja fantastycznego lotu (przypominająca Najpiękniejszy sen Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej) z nawiązaniem do bajkowego Ferdynanda Wspaniałego w ostatniej randce z F.W..

Ciekawe wyobrażenie bohaterki lirycznej jako zakonnicy, z interesującymi metaforami, przejawami wyobraźni, ale też pewnym poczuciem humoru, autoironią odnajdziemy w utworze transformacja. Wszakże znajdziemy w zbiorku kilka wierszy dedykacyjnych dla bliskich osób, w których tak wiele jest emocji, czułości, „realnych” uczuć. Origo to utwór dedykowany córkom, w którym pojawia się obraz ich narodzin, „wybujałego” życia, które łączy się z zejściem matki „do piwnicznej dziury pod podłogą”. Dedykowana synowi śpiączka przynosi obraz odejścia ojca „w daleki świat” i powrotu siedmioletniego syna: „musiało być trudno nieść na piechotę/ stłuczoną głowę połamane ciało”. Taki charakter ma też wiersz Majce ileś lat temu, odjechała Mama czy Mojej wnuczce Darii. Wyjazd za granicę matki z wiersza odjechała Mama łączy się z pewnym kontrastem: ona kolorowa, pachnąca, a tu szarość i marność realiów. Ów odjazd to oddalenie, niemożność przytulania się, intymnej bliskości. Obrazy różnorakiej natury rozstań z bliskimi, ich utraty i wpływu na życie podmiotu mówiącego to niewątpliwie istotny wyznacznik wspomnianego „tworzenia człowieka”.

Nie brak w zbiorku Elżbiety Bajer odniesień do świata zwierząt, natury. Tytułowy targ w Tarczynie jest pewną namiastką natury – spojrzenie na targ to pośrednio postrzeganie naturalnych miejsc, upraw i siebie jako tak bardzo z ową naturą związanej osoby. Wiersz żywina przynosi zaś ciekawe zderzenie zwierzęcych „osobowości”, charakterów z ludzkimi realiami: „muchę plujkę już dawno opluto/ trzyletni facet wykąpał się w kaczej sadzawce”.

Wiele wierszy poetki jest zdialogizowanych, skierowanych do pewnych odbiorców, będących wymianą zdań, polemiką a czasem i pochwałą. Taką wyjątkową poetycką rozmową i pochwałę odnajdziemy w rozmowie ze śmiercią, której towarzyszy motto ze słowami R. J. Neuhausa o stałości śmierci niezależnie od dokonującego się postępu. Zrelacjonowany przez podmiot mówiący dialog ze śmiercią, która jest odziana i „przystrojona” w atrybuty starości, „nieczasowości” łączy się z jej pochwałą za dotrzymywanie słowa, pewną uczciwość.

Ciekawa jest symbolika i wymowność barw, kolorów w niektórych wierszach Elżbiety Bajer. W osi odciętych las, w którym pochowano kości zmarłych, mimo że tak barwny – wciąż jest „czerwony”. Kolorowe życie, natura „panoszą się” nad kościami zabitych, którzy pochowani są także w ogrodach, na placach. Są zapomniani a nad nimi toczy się normalne, wybujałe życie. Także w wierszu zorza, w którym dominują wyrafinowane metaforycznie obrazy, ludzkie realia zyskują „kwietność” i „świetlność”, chociaż zarazem ich natura jest „milcząca”.

Tytułowy utwór tomiku strzykawka viagra red bull obraza boska przynosi pewne pomieszanie sfer i zjawisk, które niesie z sobą życie. Sacrum i profanum, kontaminacja różnych sfer, oddziaływań, życiowy miszmasz – w tym nieuporządkowaniu, chaosie, życiowym „uwikłaniu” kryje się jakaś nierealna tęsknota za tym, co piękne, czyste, jasne i… nierealne. Świat intymnych ludzkich relacji z wiersza zdecydowałam już chcę łączy się z pragnieniem miłości (z jej spontanicznością i zarazem zakazami – swoistym tabu), otwartością na naturę, zbliżenie się ze światem. Towarzyszy jednak podmiotowi mówiącemu także poczucie realizmu, z którym niekiedy próbuje się zmagać, złożyć je na ołtarzu idealizacji, pogoni za marzeniem. Wiersz w kawiarni pod kopułą przynosi taką idealizację ukochanej – na przekór jej zwyczajności, braku subtelności czy wyczucia formy. Owo poświęcenie realizmu (naturalizmu) postrzegania, widzenia dokonuje się dla uczucia, doświadczenia duchowego (odczuwanego, wymarzonego). Przychodzi nam na myśl Don Kichot, który idealizuje, tworzy odrealniony obraz ukochanej Dulcynei.

Czasami człowiek na swój sposób zespala się z rzeczami, uzależnia się, zyskuje ich przymioty bądź wady – takie zespolenie ze starym samochodem, jeepem wranglerem, możemy dostrzec  w wierszu mimikra.

W bogatym zbiorku Elżbiety Bajer takich odczuć, prób określenia własnego statusu, stanu ducha i jego wyznaczników, elementów „konstytutywnych” jest wiele i trudno by je było wyliczyć. Oryginalne spojrzenie na rolę inteligencji w życiu znajdziemy w wierszu odważna inteligencjo, zderzenie uczuć, sfery erotyki z porami roku pojawiają się w utworze seks w październiku, zaś Sigma przynosi – obok wspomnienia dobrych chwil – katastroficzny obraz o światowym i bardziej indywidualnym, osobistym zasięgu.

Istotną rolę w zbiorku odgrywa, najdłuższy chyba, ostatni wiersz Moje specjalne Zaduszki. Mający wyraźną sankcję autobiograficzną wiersz, przynosi obraz pory roku i zachwyt czasem „przechodnim”, wyjątkową aurą miejsca – cmentarza. Pojawiają się lakoniczne w odniesieniu do historii życia wspominanych osób, ale bardzo wyraziste, symptomatyczne „portrety”, swego rodzaju słowne medaliony: piekarza Józefa Pyrcia, Genowefy Madonny, Miecia Podniosłego, Cezarego Powińskiego, chorążego Jana Pala, N.N., a nawet… schludności z samotnością. Na końcu prezentuje poetka nagrobek Elki B., czyli swój.

Te ciekawe nagrobkowe ujęcia życia osób – z humorem, swobodą, na pewnym luzie – to niejako finalny wyraz owego poszukiwania źródeł „stawania się” człowieka, dorastania do bycia sobą. Można wszakże powiedzieć, że towarzyszy temu pewien paradoks i zarazem jakaś prawda o tym, kim jesteśmy, stajemy się w oczach innych. Bo te lakoniczne portrety ludzi, których życie już się dokonało, zawarte w tym wierszu, wieńczą wnikliwie obserwacje, wejrzenia, swoiste diagnozy z poprzednich utworów. A więc to bogactwo osobowości, cała ta wielość wpływów na człowieka, na jego stawanie się konkretną osobą, zostaje w oczach innych często „zweryfikowana”, uproszczona, poddana „kompresji”.

Warto zagłębić się w treść tomiku Elżbiety Bajer o „specyficznym” (dla niektórych może nawet nieco obrazoburczym) tytule strzykawka viagra red bull obraza boska. Pięknie wydany przez krośnieńskie wydawnictwo AGAZAH Agata Zahuta, przygotowany i opatrzony wstępem przez Marka Petrykowskiego, zbiorek zasługuje ze wszech miar na uwagę i… niedowierzanie, że to książkowy debiut autorki. Ciekawa graficznie okładka, wklejka „inkrustowana” udanymi aforyzmami, myślami wzbogacającymi jeszcze całość, przede wszystkim zaś wiersze poetki decydują o wartości tej książki. Posługując się słowami z zakończenia wiersza 1/137, zapewniam, iż nie „zachwycam się a priori”, lecz po rzetelnym, uważnym przeczytaniu zbiorku, do czego wszystkich amatorów poezji (i nie tylko) zachęcam.

 Ryszard Mścisz

_______________________________

Elżbieta Bajer, strzykawka viagra red bull obraza boska, AGAZAH Agata Zahuta, Krosno 2021.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko