Michał Piętniewicz – Wyimki, fragmenty, intuicje, błyski

6
155

Niepojęty jest bieg życia i niezliczona mnogość wypadków, która nas spotyka, czyniąc nasze życie bezmiarem zagadki nie do ogarnięcia.
W obliczu tego żywiołu, zdecydowanie przewyższającego zdolności pojmowania, trzeba zdać się na jedynie słuszny i prawdziwy wybór:
prowadzenie przez Ducha św. i ufności w Najświętsze serce Jezusa, bez tego przegramy najpewniej nasze życie.

Niestety, w życiu, aby osiągnąć tzw. sukces, cokolwiek to słowo by znaczyło,
trzeba bardzo często grać nieczysto – przede wszystkim względem samego siebie i własnego sumienia, ale to mówiąc oględnie, banał.

Gdyby Bóg miał wszystkich rozliczać w sposób skrupulatny, trzeba byłoby rozszerzyć piekło o niebo i czyściec.

Wydaje się, że ludzie bardzo skrupulatnie przywiązani do unikania grzechu,
grzeszą najbardziej, bo nienawidzą tego, co jest ludzkie najbardziej, czyli słabości.

Zdumiewające, jak za wszelką sytuacją społeczną, stoją określone mechanizmy językowe, które są oczywiście częściami składowymi wielu innych mechanizmów.
Jednak ludzie językowo świadomi niekoniecznie radzą sobie lepiej w życiu.

Świat jest podzielony na mężczyzn, którzy pracują bądź nie i na kobiety, które rozliczają mężczyzn z ich pracy.
Czyżby Pana Boga bawiła ta okrutna buchalteria, że „mężczyzną i niewiastą stworzył ich”?
To w istocie dość okrutne poczucie humoru.
Ale tylko ono zasadniczo czyni ten świat możliwym do zamieszkania, w przeciwnym razie rozpadłby się on, albo zastygł w głębokiej stagnacji, poprzedzonej zapewne intensywnym żywiołem alkoholowym, a następnie zgasłby pogodnie śmiercią naturalną.
Głęboki dramat i tragedię życia zawdzięczamy kobietom, dlatego bezżenni czują się bezpiecznie jedynie w towarzystwie innych samców, boją się wciąż, że padną łupem nienasyconej, żądnej świeżej krwi i mięsa kobiety, która wyda na nich bezwzględny wyrok potępienia za to, że  ośmielili się nie mieć przesrane jak większość przedstawicieli gatunku samczego.

Pisarz nie tyle jest od pisania, co od zapisywania tego, co jakby nie od niego pochodzi, dlatego przeważnie wzbudza on w towarzystwie konfuzję, bo jest on człowiekiem notorycznie niepracującym, pomimo tego, że jest w pracy nieustająco.


Okresy, czasem dość długie i częste, kiedy pisarz po prostu niczego nie jest w stanie napisać, są dla niego szczególnie frustrujące oraz obciążające, gdyż wzbudzają w nim ogromne poczucie społecznej winy.
Przedtem był nierobem pozornym, teraz jest po prostu nierobem w sensie namacalnym.

Kobiety bezdzietne będą miały do końca życia poczucie winy, że nie zaprzęgły do pługa nowych oraczy ziemskich.
Z kolei dla bezdzietnych mężczyzn, którzy w sferze operowania pługiem, są o wiele bardziej łagodni, bezdzietność owa oznaczać będzie możliwość twórczej realizacji w zakresie niczym nie zakłóconej wolności.
Oczywiście mowa tu o jednostkach kreatywnych, które przeważnie nie garną się do ożenku, dla większości mężczyzn, pług, który przeznaczyła im kobieta, jest po prostu najbardziej właściwą realizacją ich życiowego powołania.
Już w Księdze Rodzaju widzimy, że Adam nie grzeszył nadmiernym rozumem ani wyobraźnią.

Myślę, że brak mojego sukcesu zawodowego, nie mówiąc o życiowym, podyktowany jest tym, że za bardzo staję okoniem wobec kobiecej perfidii, zamiast przyjąć ją jako dobrodziejstwo czy nawet łaskę od losu.
Nie wykluczam, że Bóg również może być niewiastą, skoro w raju uczynił niewiastę decyzyjną o dalszym rozwoju wypadków.

Słowo prokreacja ma zdecydowanie większy ciężar semantyczny, aniżeli to jałowe, zwłaszcza dzisiaj słowo kreacja.
Efekty prokreacji są wymierne i sprawdzalne, mówi się nawet o cudzie narodzin, natomiast efektów kreacji, w sensie jej społecznego rezonansu, można nie zobaczyć nigdy.
Stąd artyści to na ogół ludzie głęboko ponurzy i wewnętrznie puści i prawdopodobnie ich chęć prokreacji jest o wiele silniejsza aniżeli chęć kreacji.

Wypowiedziałem wojnę całemu, obecnemu światu, nie mając żadnej armii, dysponując jedynie skromnym oddziałem i niezbyt dużymi środkami finansowymi.
Czyste szaleństwo, powie ktoś i pewna przegrana.
Ale w gruncie rzeczy wszystko zależy od przyjętej strategii.

Nie muszę rozumieć swojej drogi i racjonalizować jej, by służyć temu, Który mnie nią prowadzi.

Są rzeczy poza racjonalnością, które nie dadzą się wysłowić.
W nich celują kobiety.
Wnikają pod skórę mężczyzny, wiedzą o nich najwięcej.
Kobieta wie wszystko, na pewno więcej niż mężczyzna.
Kobieta zakochana to przeciwnik wyjątkowo groźny.
Kobieta zakochana niemożliwie oznacza dla Bogu ducha winnego mężczyzny niekiedy zgon, w lepszych razach utratę pracy przez mężczyznę, który znalazł się w sytuacji jakiejś etatowej zależności od danej kobiety.

Nie dość, że ten świat jest popsuty, to jeszcze niebywale niebezpieczny, gdzie o błąd jest zdecydowanie łatwiej, aniżeli o jakiś ruch, który prowadziłby do zwycięstwa.
Cóż za przyjemność bawić się na takim podwórku?
A jednak większość bawi się na nim do końca.

Walka na śmierć i życie – literatura.

Zaufać Bogu – to jedyne, co można zrobić, by nie zwariować.

Życie poddane mitologizacji jest łatwiejsze do zniesienia, nawet gdy fakty temu ewidentnie przeczą.

Opanować precyzyjnie naukowe języki opisu świata i być fachowcem od znajomości jego mechanizmów, wydaje się jednak nieco nudne, nudne, bo skończone.

O wiele prawdziwsze i bardziej istotne, aniżeli te wszystkie, literackie walki o własną pozycję, jest codzienny luz, humor i cieszenie się życiem.
Dystans do własnego, mniej lub bardziej domniemanego talentu, jest oznaką talentu prawdziwego.

Ludzie niezbyt lubią rzeczy całkiem nowe.
Być może najlepsza rzecz nowa to taka, która zachowuje jednocześnie jakiejś cechy rzeczy minionej. Stąd tłumaczy się konieczność noszenia munduru w społeczeństwie, zmian dokonuje się i dokonywało zawsze w mundurze: czy to naukowca, księdza, artysty albo lekarza.
Ludzie prawdziwie wybitni nie lubią mundurów, bo ich korci zawsze wiedza inna, która w danym mundurze po prostu się nie mieści.
Choć każdy był czytany zawsze poprzez swój mundur, poza Chrystusem, który w wyniku braku owego, został ukrzyżowany.
Dzisiaj umundurowani wyjaśniają, kim był.
Zrzucam mundur literata, ubieram mundur pacjenta, by dogadać się z danymi ludźmi bądź instytucjami, bo to teoretycznie jedynie ułatwia komunikację.
Być może Paruzja polegać będzie na tym, że przestaniemy ze sobą rozmawiać w mundurach, a zaczniemy jak ludzie i powiemy, nawet otwarcie wykrzyczymy, jak jest nam wszystkim po prostu chujowo.

Posiadanie pieniędzy to pochodna noszonego munduru.
Zlikwiduj mundur, nie będą ci potrzebne pieniądze.
Zamiast pracować, spróbuj współpracować.

Wyobrażacie sobie świat, w którym nie płaci się forsą, ale dobrym słowem?
Ja o takim świecie marzę.
 

Reklama

6 KOMENTARZE

  1. Małżeństwo to kierat i pług, ale są w nim też chwile dobre. Znaleźć taki balans pomiędzy orką, a realizacją swoich potrzeb i marzeń twórczych – to sztuka. Czasem sie to udaje. Dystans i humor, luz i zrzucenie pozy to jedyna droga, żeby tworzyć i nie zwariować.

  2. Michale, świetne i mądre rozważania. Jestem za tym, aby forsa nie rządziła światem, ale dobre słowo. To przecież nic nie kosztuje.

  3. Bardzo mi się podoba ten tekst. Nie wiem co w nim jest takiego, że myślę o nim, wracam do niego już któryś raz i odnajduję co raz to nowe smaczki. O pracy pisarza, o mundurze codziennym, o Bogu… Pewnie jeszcze do niego wrócę. Pozdrawiam Michale

  4. Pozwól Michale, że skomentuję Twój tekst jednym z moich nowych wierszy:

    NIE WYBIERAJ
    dróg

    których nie nosisz

    w swojej Duszy

    To Ona nas prowadzi

    wie to

    czego my nie wiemy

    Poproś swoją Duszę

    żeby mówiła

    do ciebie

    w porannej mgle

    jaśniej

    Żeby
    oświetlała ci szeptem

    mgły i rosy
    szczególnie wątpliwe.

    
 6 lipca 2022 r.
    copyright by Jan Strządała

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko