Christian Manteuffel – sonety

0
34
Maria Wollenberg-Kluza


Ars moriendi                                                                    
                         pamięci Arka Rybickiego*

Sztuka umierania, pogardzona i zapomniana,
w akcie czwartym symfonii bez puenty,
jakby z innej partytury wyjęta, nie od tego maestro,
który był autorem spektaklu początku i końca.
  
Śmierć, dopiero ona zrzuci maskę z naszego ciała
skrywaną przed nią od dnia naszych narodzin,
nie powtórzy się akt Pigmaliona, nikt nie ożywi
spadających pomników; nie będzie dogrywki.

Jeszcze tylko ptak dziki gra swoją rolę do końca,
gdy wyniesiony przez maestoso spada jak koda symfonii
w białych piórach upadłego anioła…

„…trzepoczące skrzydła przecięły lekkie powietrze,
uderzeniem piór smagane i prute z gwałtownym szumem
– znaku przelotu potem w nim nie znajdziesz…”*

kwiecień 2010

* Stary Testament, Księga Mądrości 5.11
_______________
Arkadiusz Rybicki,działacz Ruchu Młodej Polski i redaktor
„Bratniaka”, poseł na sejm, zginął w katastrofie samolotu z polską
 delegacją państwową pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 roku


Wygnaniec

…na tym brzegu zamglonym, gdzie wysiadłem z mej łodzi,
kryje mnie w gęstym cieniu skamieniały las złudy;
w tym pustkowiu bezgłośnym, gdzie mój los się zagubił,
mrok me myśli znieczula, w zapomnienie mnie zwodzi.

W nieskończonej ucieczce, zagonione przez wichry,
ciągną fale do wyspy w swej ucieczce bez końca;
trzaskiem bicza zza chmury, nad tą ziemią bez słońca,
grzmot ujarzmia zatokę

                                            …tylko myśli nie cichną.
Więc mów moja duszo! Co zniszczyłem daremnie,
że znów dzwoni szyderczy brzęk srebrników w tej pustce?
Czy swą matkę zdradziłem? Czy ja komuś sprzedałem?

Więc mów moja duszo! Kto mnie zniszczył nikczemnie,
zabrał wszystko, co było, zabrał myśli o jutrze…
Czy mnie matka zdradziła? Czy bez matki zostałem?

Niemcy, Jura Szwabska, 2000


Niebawem
                                   „Niebawem – zapomnisz wszystko,
                                             Niebawem – wszystko Ciebie zapomni”
                                                                               Marcus Aurelius
               

…w nowym świecie zbudzony czemu w smutku brodzę,
które chłód nocy przywlókł aż do progu mych drzwi;
nic nie zostało z tamtych niespokojnych godzin,
mógłbym o nich zapomnieć, mógłbym nawet z nich drwić.

Tak, to już nie tamten, to słoneczny i czysty
dom; żadnej rdzawej plamy, patyny przeszłości;
stałem się panem słowa, więcej – własnych myśli…
Czy pomyślałbym kiedyś, że to takie proste?

– Drzwi otwarłeś, więc może wszedł ktoś nieproszony?
– To tylko mgła, to tylko kropla świeżej rosy
i słońce spoza gór, wszak to dzień wstaje jasny.

– Na twoim biurku wiersz leży jeszcze nie skończony;
nie znalazłeś w nim puenty, kiedy zamkniesz oczy,
nie znajdziesz także siebie – chciałeś tego właśnie?..

w Niemczech, 2001


…i co tu wybrać?..
(pożegnanie z Brunem)
           
           
„I co tu wybrać jak nie tę dal – te nogi plecy i chlebak…”
               „Nocna w sierpniu rozmowa z Cendresem”
                                                    Ryszard Milczewski- Bruno


…i życie moje już mnie nie obchodzi – rozbrat
z nim brać nie bronią dyktatury, sierpomłoty…
ogień pali się w czystej czerwonej, a potem
dwa kroki do przodu, trzy kroki wspak, pod wiatr.

To runianne słońce, gdzie głowoboli krew
wody szuka i kładzie się na huśtach fali…
lubiany war od Wisły środek duszy smali,
gdzie wielkie oczy niosą, łabędzia płynie śpiew.

Ten śpiew, że tak głośny, to musi milczenie,
a to milczenie, to nie milczenie to woda;
a ta woda, to nie była woda – to był wiersz.

Jak już to już, a w oczach to łzy i omdlenie,
a w oczyzne głębie dać się – to i nie szkoda;
a te oczy, nie były oczy – to była śmierć…

maj, 1979


Gałązka jabłoni
                 
             Wojciechowi Siemionowi
             na pamiątkę wspólnej interpretacji wierszy
             Edwarda Stachury
                  w Petrykozach w kwietniu 2002

…zamknęli już ziemię, wyrównali gładko,
być może kamieniarz już Ci płytę wyrył;
przycisną, przywalą kilka zwiędłych badyli,
ciężko zatem będzie Tobie i tym kwiatkom.

Stałem sobie z boku, gdy przechodził orszak;
teraz, gdy już poszli, pozwól, że usiądę;
wszyscy byli w czerni, jak każe obrządek,
a ja, cóż, stare dżinsy, no i ta gałązka.

Już przekwitła dawno, a ja tak bezmyślnie
skubałem i oskubałem wszystkie liście;
zapewne musiałem z tym wyglądać śmiesznie.

Chciałem Ci coś, zanim odejdę, powiedzieć
– cóż, głupio, że jestem na Twoim pogrzebie
i wątpię czy kiedyś spotkamy się jeszcze…

przy grobie Steda, 1979


Tym, którzy już nie wrócą
                                 Pamięci Ewy i Karola Ryczelów
                                 zmarłych na przymusowej emigracji
                                               w Monachium w 1988

…wjechałem do Polski! Trudno, abym nie poznał,
choćby po drzewach chcących zobaczyć mnie z bliska;
polska nie prosta droga i nie rozłożysta,
manowcami błądząca jak polska historia.

Jeśli się powraca to wskroś te same drogi,
które nas stąd wywiodły, często przeciw woli;
bywało, że nocą, że pod okiem kontroli
tych, co językiem polskim mówili a wrogim.

Droga do ojczyzny! …bardziej mnie poruszą
krople rosy z brzozowych spływające witek,
znajome drzwi domu, gdzie daremnie ktoś czeka.

Rodzinne miasteczko na Kujawach i rzeka,
widok ludzi, którzy moim mówią językiem 
czemu więc myślę o tych, którzy już nie wrócą?..

Brześć Kujawski, 2004


Krajobraz z płonącym kościołem

…płomień bez dymu! Tak mogą tylko nieba gorzeć,
niematerialne konstrukcje niewygasłych sumień;
cisza rozkwita pożarem i pochłania strumień
krzyżyków, czarny klucz ptaków w rozpalone morze.

Na grani drzewa bezlistne rozdrapują zorzę,
ogień przenika na wskroś puste mury kościoła
czerwienią witraży! czemu dzwon żaden nie woła!
twój dom płonie, gdzie ty jesteś wszechmogący Boże!

Długim szeregiem nieznani mi ludzie ciągnęli
w dolinę wraz ze wschodem słońca; dziwni pielgrzymi,
wielu ich było, a każdy z tłumokiem nadziei…

– a ty? podejdź bliżej człowieku, zbliż się ku mym drzwiom,
wejdź do mnie, zaufaj, uwierz, wiara cuda czyni
– pokój temu domowi
– gość w moim domu, Bóg w dom…
 
Niemcy, Jura Szwabska, 1991


Krajobraz z drogi do nieistnienia
                          
                          
„Raz jeszcze ważysz się, wielokroć opłakany cieniu,
                            Objawić w pełnym świetle dnia.“
                            J. W.  Goethe, „Trilogie der Leidenschaft“

…dziwna była ta droga za mną, którą mi oglądać przyszło,
wszak to, co widziałem, ginęło u przepaści brzegu;
nie zostawiałem nic za sobą, jakbym też niczego
nie wlókł za sobą od przeszłości w przyszłość.

Nierozpoznawalne idee, sprawy porzucone wiatrom,
ledwie jak bruk pod kołami, do którego przywykłem;
droga za mną bez cienia, który rozciągał się zwykle
zmierzchem, a nocą, jak pies u nóg zasnął.

Można zgubić szczęście, majątek, można książki spalić,
nie czuć, że Bóg podąża jeszcze zawikłanym tropem,
dumą się unieść i cień rzucić na ziemię.

Z popiołów ku niebu ulecieć, można gniew oddalić,
można wierzyć Bogu, że jeszcze nie stracił nas z oczu,
lecz nie można istnieć bez własnego cienia…

Niemcy, Jura Szwabska, 1988


Siostry

…życie jednej z nich miało się już ku końcowi;
była jednak na tyle od tego daleka,
aby tego, że wie, co niebawem ją czeka
nie zdradzić przed swą siostrą niepotrzebnym słowem.           
               
Życie drugiej z nich ledwie zapoznało miłość
i choć tak bardzo teraz to powiedzieć chciała,
że starczy, aby cząstkę jej siostrze oddała
– siadła w cieniu, by słońce tego nie zdradziło.

Tak noc je zastała, w jej aksamit wtulone,
jak w ciepło dziecinnej poduszki, wspominały
sekrety tego domu, w którym nikt nie mieszkał.

Nie widząc swych twarzy, lecz myślami złączone,
wracały w dom rodzinny, który zapomniały,
aż jedna z nich bez słowa w tę ciszę odeszła.

w Niemczech, 1997

______________________
Komentarz własny.
Przed wieloma domami Frankfurtu n. M. w chodniki przed drzwiami
wmurowane są mosiężne tabliczki w nazwiskami całych rodzin, które
w roku 1933 zostali z tych domów wyprowadzeni i już nie wrócili.
Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy i ja z żoną osiedliliśmy się
w tym mieście, przybyły tutaj z Izraela dwie siostry, które wówczas
zostały ukryte przez rodzinę niemiecką i potem wyemigrowały. Bez
trudu znalazły dom i mieszkanie.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko