Tadej Karabowicz – Przekaz intersemiotyczny w tomie poetyckim Krystyny Koneckiej “Znikanie”

1
135

Tom poetycki Krystyny Koneckiej Znikanie (Białystok 2022), to książka jubileuszowa, ukazująca się z okazji  50-lecia pracy twórczej poetki, ale autorka bezpośrednio nie wyeksponowała tego faktu. Nie ma też w niniejszym jubileuszowym wydaniu wstępu, ani posłowia. Jest natomiast obszerny, uaktualniony biogram na jego końcu, a tył okładki wypełniają – ważniejsze niż posłowie – fragmenty ocen kilku kompetentnych osób ze świata literaturoznawczego. Można je swobodnie cytować, można także je ze sobą porównywać. Są to wypowiedzi Teresy Zaniewskiej, Stanisława Grabowskiego, Edwarda Zymana, Włodzimierza Próchnickiego oraz Michała Bukowskiego. Stanowią one bezstronny dyskurs literaturoznawczy o poetce i dziennikarce Krystynie Koneckiej, która pracowała w tygodniku „Echo”, miesięczniku „Kontrasty” i „Gazecie Współczesnej”. Obecnie współpracuje z czasopismami w kraju oraz E-dwutygodnikiem literackoartystycznym Pisarze.pl. Zajmuje się fotografią, dokumentuje tematy i środowiska literackie, publikując zdjęcia w prasie, książkach i prezentując je na ekspozycjach w kraju i za granicą. Należy do Związku Literatów Polskich, jest autorką kilkunastu książek poetyckich, wydała też dwie książki reportażowe z podróży po Półwyspie Koreańskim. Jest laureatką wielu nagród, w tym Nagrody Literackiej Prezydenta Miasta Białegostoku im. Wiesława Kazaneckiego. Krystyna Konecka od lat należy do Anglo Polish Society of the West of England, promując polską kulturę i jej związki z Wielką Brytanią.

Książkę Krystyny Koneckiej otwiera debiutancki wiersz, dedykowany reżyserowi Kazimierzowi Kutzowi (niegdyś jej wykładowcy od filmu na podyplomowym Studium Kulturalno-Oświatowym) z podaniem daty jego publikacji – rok 1972 na łamach katowickich “Poglądów”. To jedyny nie-sonet w zaproponowanym tomie poetyckim  Znikanie. Warto przypomnieć, że poetka słynie z autorskich cykli sonetti a corona – jako jej wypowiedzi poetyckiej, bowiem  wszystkie tomy wierszy, jakie wydała, to sonety – petrarkowskie i szekspirowskie oraz cykle przywołane wyżej sonetti a corona.

Tom Znikanie został podzielony na pięć przemyślanych rozdziałów z sonetami, które w różny sposób konstruują sensy tej książki. Są to rozdziały “Wyszeptane”, “Miejsca i ślady”, “Zdziwienia”, “Elegijnie”, “Retrospekcje”. Utwory umieszczone w rozdziałach nie znajdowały się wcześniej w autorskich zbiorkach, chociaż większość wierszy, pojedynczo pojawiała się w antologiach poetyckich w kraju lub za granicą. Część utworów tomu nie była natomiast drukowana, a niektóre powstały w ostatnim okresie twórczości poetki. Rozdział ostatni to rodzaj przeglądu: z każdej z wydanych książek, chronologicznie, pochodzi jeden wybrany sonet, tworząc tym samym  rodzaj mozaiki sensów i wypowiedzi o charakterze ekspresywnym.

Warto zaznaczyć, że w tomie poetyckim Koneckiej, w końcowym cyklu wierszy, skupiającym chronologicznie  utwory z różnych książek, umieszczony został sonet-ekfraza pt. “Demon” z tomu – albumu “Szklana kula”. W utworze tym poetka odnosi się do obrazu Wojciecha Weissa, a tytułowy “Demon” to Stanisław Przybyszewski, którego przedstawiać nie trzeba. Stąd książka Krystyny Koneckiej jest ważnym ogniwem poznawczym, zawierającym utwory o strukturze sonetti a corona i opierającym się na ekfrazie – znanym w literaturze polskiej gatunku literackim. Stąd treść tomu odpowiada na różne przemyślenia literackie i egzystencjalne poetki, która świadoma jest własnej drogi twórczej. Jak powiedziała Teresa Zaniewska „Krystyna Konecka… zadziwia czytelników konsekwencją artystycznego wyboru… To o niej Barbara Wachowicz powiedziała, że jest „ostatnią, co tak w Polszcze sonet wodzi”. Wybrała sonety? Sonety wybrały ją?… Jest poetką kultury (chociaż i natura nie jest jej obca), toteż sonety osadzone w szerokim kontekście kulturowym trzeba czytać z należytą uwagą i skupieniem”. Natomiast Stanisław Grabowski o sonetach autorki  powiedział: „Od wielu lat czytywałem sonety Krystyny Koneckiej i z podziwem obserwowałem, jak opanowuje trudną sztukę sonetu, by w końcu stać się jego mistrzynią, kimś rozpoznawalnym w świecie poezji, idącą własną poetycką drogą, na nic i na nikogo się nie oglądającą. To należy docenić, to przywiązanie do klasyki, elegancję stylu, bogactwo językowe, oryginalną, choć podporządkowaną poetce wyobraźnię, którą demonstruje w swojej twórczości”. Warto zacytować jeszcze jedną wypowiedź o twórczości podlaskiej poetki. Jej autorem jest kanadyjski przyjaciel Krystyny Koneckiej – poeta i krytyk literacki Edward Zyman. Wypowiedź ta pochodzi z posłowia o nazwie „Krucha trwałość ludzkiego losu” zawartego w książce Koneckiej „Kruchość. Sonetti acorona” (Toronto 2020). Krytyk literacki mówi: „…kunszt artystycznego warsztatu, precyzji słowa i obrazu (…) w przypadku Koneckiej przyniósł (…) wysokiej próby tomy sonetów (…) imponująca bibliografia (…) informuje o (…) stale poszerzającym się obszarze jej artystycznej eksploracji i, nade wszystko, o nieustannym dialogu z szeroko rozumianą teraźniejszością. (…) z budzącą podziw konsekwencją podejmuje – i znajduje dla nich właściwy wyraz poetyckiej ekspresji – najważniejsze dylematy ludzkiej egzystencji”. Tę prezentację ugruntowuje ważna wypowiedź Michała Bukowskiego, gdzie wybrzmiewają istotne słowa o sensie twórczego zamyślenia poetki: „…w przypadku sonetów Koneckiej jest (…) tak, że współkształtują one określoną atmosferę i przez to nie tylko coraz bardziej wciągają czytelnika w temat, ale i wzmacniają już powstałe emocje. Niezależnie od literackich wartości sonetów (…) tę właśnie synergię uważam za prawdziwe artystyczne osiągnięcie: tak bez narzucania się, tak po prostu wjechać (…) czytelnikowi pod skórę i tam pozostać”. (Z recenzji „Koneckiej 3D czyli „Drzwi do doznań” [w:], “Pamiętnik Literacki”, Londyn, czerwiec 2021)


Po tych ważnych wypowiedziach zawierających antropologiczne przesłanie o twórczości Krystyny Koneckiej należałoby dodać przemyślenia Włodzimierza Próchnickiego. Brzmią ona następująco: „Pierwsze, co dostrzegam, to prowokacyjny wybór formy pozornie anachronicznej, najdalszej od współczesnych gustów… Po drugie  – delikatną kunsztowność tej poezji, barokowo czy manierystycznie łączącej końcowe i pierwsze wersy kolejnych wierszy, rozwijających się w łańcuchy obrazów, aluzji, motywów”. Wypowiedź ta ukierunkowuje nas w stronę osobistego, by nie powiedzieć intymnego zagłębienia literackiego Krystyny Koneckiej. Tomik Znikanie w jego  spójnej treści sonetti a corona oraz intersemiotycznym przesłaniu ekfrazy, odwołuje się do tradycji romantycznej, tak żywotnej w polskiej literaturze każdej epoki. Konecka czyni to na przykładzie tradycji mickiewiczowskiej, dodając do niej barokową linię vanitas, łączącą piękno i przemijanie, zmysłowość i marność. W mickiewiczowskim zachwycie Litwą jako ojczyzną domową, poetka  w cyklu Sonety litewskie wypowiada własną sekwencję filozoficzną:

Litwo, ojczyzno moja z epoki embrionu.
Litwo moich rodziców, królów i poetów.
Ziemio deszczu. Dzieciństwa niejasna planeto
wśród wygasłych albumów i rzeczy minionych.

W gęstych zaułkach wzruszeń półcienie. Półtony.
Kogoś brak. Coś jak popiół. Carskie epolety,
wzrok Skargi jak z Matejki. Rękopis sonetu
gęsim piórem w mansardzie. Wiatr i dzwony. Dzwony…

No przecież jestem. Czas ma niezbadane twarze
i filtruje mi światło w wileńskim witrażu
poprzez łzy. Pierwszy wieczór z powitania chory

spętał napięciem gardło jak szal Isadory.
W rozwartej ramie nieba deszcz zasnuwa cieniem
iskry wież z perspektywą niedopowiedzenia.

(Krystyna Konecka, wiersz  “Sonety Litewskie”. 1988, I, Znikanie, s. 80).

Przekaz intersemiotyczny ekfrazy w tomie poetyckim Krystyny Koneckiej realizuje się poprzez ekspozycję sensów natchnienia i jest próbą przetworzenia rzeczywistości w obraz poetycki. Podświadomość takiego stanu sprawia, że język poetki uszczegóławia przedstawiony świat i przedmioty, by wykraczać poza ramy tworzonego obrazu poetyckiego. Przykładem ekfrazy jest wymowny utwór Pytając… w którym są przywołane echa dawnych epok i kult ognia, jako personifikacja wieczności. W twórczym zagłębieniu poetki, doczesnemu istnieniu człowieka towarzyszy żywioł ognia. Nabiera on w utworze ponadczasowego bytu oraz filozoficznego sensu. Poetka pisze, że ogień istnieje w każdej epoce według klucza danego mu przez “życiodajną moc nieba i odmętów”, by wiernie służył człowiekowi. Ogień powstający od krzesiwa w paleolitycznej jaskini, płonie w kosmicznym świetle ludzkiego jestestwa i zawiera transcendentną prawdę ekumeny, czyli świata zamieszkanego. Termin ten poetka przeciwstawia anekumenie, gdzie ogień jest żywiołem samym w sobie, jest to – jak mówi autorka, ogień rodzący się od pioruna i gasnący w mroku  bezpowrotnej nawałnicy:

Potrafimy nazywać ogień po imieniu
w każdym języku świata. Od pierwszego skoku
pioruna. Od krzesiwa. Od słodkich płomieni
oswajających wieki kosmicznego mroku.
Potrafimy rozmawiać z wodą nauczoną
lingwistycznego gwaru wszystkich kontynentów.
Trylionów warg spękanych, niezmiennie spragnionych
jej życiodajnej mocy z nieba i z odmętów.
Potrafimy bezgłośnie przy ogniu, nad wodą
modlić się do powietrza. Łaknąć identycznie
w metropoliach, pałacach, na poletkach głodu,
połączeni globalnie. I fizjologicznie.
     A dziś – kto nam podpowie i w jakim narzeczu
     jak władać ogniem? Resztką wody? I powietrza?

(Krystyna Konecka, wiersz  “Pytając…”, Znikanie, s. 64).

Warto zwrócić uwagę na spójność tomu poetyckiego Koneckiej i jego klarowność. Jest on zawarty w konsekwentnej pojemnej kompozycji następujących po sobie obrazów. Są one poetycko dojrzałe, literacko przemyślane i wypowiedziane w sposób osobisty (ang. personal, private). Taka forma dyskursu literackiego ukazuje świadectwo tajemnicy twórczej. Jest to forma  pojemnej wypowiedzi, może nawet wyrażonej znakami filozoficznymi, ponad pewnymi utartymi schematami w literaturze współczesnej. Dlatego warto przywołać wypowiedź Anny Andrych o poetce, gdzie w sposób czytelny i donośny wybrzmiewa patrzenie na utwory z perspektywy pionowej, bowiem idąc w głąb dziejów literatury, Krystyna Konecka odnajduje jej dawne skarby i je przywołuje do naszej rzeczywistości mentalnej. (apelacja do mitów faraońskich w utworze „Egipcjanki”, s. 55). Anna Andrych pisze: “Krystyna Konecka w sonetach, zamieszczanych w książkach, stawia sobie czasem wyzwania, ubogaca ich tworzenie. Próbuje wpisywać w formy – szekspirowską i petrarkowską – własną inwencję poetycką. Rejestruje codzienność, fascynację przyrodą, dotyka tematów związanych z tradycją i kulturą. Jest poetką dwóch kręgów: kultury i natury, odwołań topograficznych i biograficznych. Sonet często jest świadectwem rzeczywistości, rzutującej na jej własną egzystencję, własną codzienność – autorka staje się podmiotem lirycznym. Dyscyplina kompozycyjna i tematyczna tej formy poetyckiej wymaga ujmowania myśli w karby słów uporządkowanych. Ale – nie surowo brzmiących, przeciwnie. Oprócz widocznego zmysłu obserwacji i czasem goryczy, znaleźć w nich możemy i humor, i dowcip. (…) Dla niej sonet jest przestrzenią, w której może pomieścić wszystkie interesujące ją tematy, z głębią odwołań do współczesności (wykraczające też poza emocje liryczne). Pierwszym wzorcem dla poetki był oczywiście Francesco Petrarka („Sonety dla Laury”). Sonet szekspirowski poszerzył możliwości jej wypowiedzi o inne rozłożenie akcentów interpretacji tematów. Pierwszy cykl korony sonetów – sonetti a corona – zaczęła pisać w autobusie, wracając z wieczornego dyżuru w katowickiej drukarni. Lubi odkrywać nowe konteksty. Z radością poznaje miejsca, ludzi i samą siebie na nowo”.

Tak odkryta  przez krytyczkę poetka, jednakże w tomie Znikanie poprzez osobowość poetycką i poprzez osobistą dyscyplinę twórczą domaga się nowego dopowiedzenia. Mimo wielu napisanych wierszy i wielu wydanych książek poetyckich wydaje się, że Konecka pisze od nowa swój pierwszy wiersz i wydaje swoją nową książkę. To jej literacka powinność i tajemnica. Jest ona widoczna w tomie poetyckim Znikanie, tak neurotycznie innym od jej poprzednich książek, głównie poprzez wątki osobiste i kulturowe.

W pewnym sensie, tom poetycki przybliża nas do tego co stanowi niełatwą drogę  twórczą poetki – do źródła jej życiowych wędrówek, urodziła się w Dobiegniewie (woj. lubuskie), w rodzinie repatriantów z Wileńszczyzny. Doświadczyła dzieciństwa w Gorzowie Wielkopolskim i w Tychach. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowe Studium Kulturalno-Oświatowe na Uniwersytecie Śląskim. Początkowo pracowała jako nauczycielka i dziennikarka w Tychach, a od roku 1979, z rodziną przeniosła się do Białegostoku, dzięki czemu jest bliżej swojej ukochanej Wileńszczyzny. Wiersze poetki, naznaczone narracją osobistą, mówią o jej wędrówkach po świecie i przypominają, że życie, mimo głębokiego przeznaczenia antropologicznego, jest wielkim świętem, bowiem dane jest człowiekowi tylko raz (wiersze “Dzika róża”, s. 23, “Z Oriona”, s. 61, czy utwór “Cisza”, s. 83).
Mówiąc o tomie poetyckim Znikanie warto zwrócić uwagę na jego walor intelektualny. Stanowi go przywołana przez poetkę dawna tradycja literacka oraz filozoficzna symbolika, która po brzegi wypełnia autorskie sonety Koneckiej – sonetti a corona. Forma ta nie ogranicza twórczego zamyślenia autorki, a poszerza ją o nową jakość i nowe sensy, które można by nazwać – osobistymi. To ważny wyznacznik twórczy, mówiący o tym, że poetka potrafi śmiało patrzeć w odległe czasowo przestrzenie intelektualne. Są to jej odniesienia do tradycji szekspirowskiej, czy zagłębianie się we własny mit romantyczny, głównie mickiewiczowski. W tomie poetyckim odniesienia do romantycznej mickiewiczowskiej przeszłości brzmią świeżo i odkrywczo. Są łącznikiem naszej teraźniejszości z minionym czasem. To  ważne dokonanie twórcze poetki, która potrafiła w słowie poetyckim wypowiedzieć coś, co w dyskursie codzienności się nie zdarza. Takim utworem na poły abstrakcyjnym, utrzymanym w ryzach sonetti a corona, jest cytowany na koniec utwór “Kruchość”. Został on umieszczonyna końcu tomu, zamykając go klamrą literackiej pieczęci. Myślę, że taka konfiguracja artystyczna wynika z przemyślenia kompozycyjnego tomu. Bowiem treść utworu, w sensie filozoficznym mówi o głębi poetyckiego zamyślenia jej autorki. Przytaczam go również dla przypomnienia, że Krystyna Konecka umie zachwycić czytelnika swoim słowem poetyckim:

I myślę – za Słowackim – o kruchej planecie.
Jej znikomości wobec tytanów kosmosu –
kogóż na Betelgezie zaprzątają losy
ludzkie na kropli Ziemi? Dzisiejsze nieszczęścia?
W regałach na niepewność – ratunkowe tomy.
Alpuhara, uściski zdrady Almanzora,
wieszcz w Konstantynopolu, szczury i cholera,
i w algierskim Oranie hekatomba dżumy…
Są jeszcze inne księgi. Czytane odświętnie.
Karty tekstów natchnionych. Z niegasnącym żarem,
ewangelicznie proste. I niosące wiarę:
nie jesteśmy na Ziemi komuś obojętni.
     Więc chcę zgadnąć, gdy gwiazdy znikają o świcie
      czy „Bóg ją zetrze palcem”, czy „wleje w nią życie”.

(Krystyna Konecka, wiersz  “Kruchość. XIII”. 1988, I, Znikanie, s. 94).

Krystyna Konecka, Znikanie, Wydawca Książnica Podlaska im. Łukasza Górnickiego w Białymstoku, Białystok 2022, ss. 98.

Reklama

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko