Joanna Słodyczka – Słowa istotne o niezgodzie na dzisiejszą rzeczywistość

0
34

            Przyszło nam żyć w tak zwanych ciekawych czasach. Z każdej strony atakują nas wiadomości o niepokojach w świecie, w naszym kraju, w najbliższym środowisku. Pandemia i świat wirtualny oddaliły od siebie ludzi, kwestionuje się uznane wartości i autorytety, narastają konflikty generowane przez różne grupy interesów. Co pozostaje poetom w obliczu takiej rzeczywistości? Jedni wzorem Edwarda Stachury uciekają w świat wewnętrzny, na duchową emigrację. Ale są tacy, którzy próbują zmierzyć się z tym, co widzą wokół siebie, zrozumieć to, czego czasem zrozumieć się nie da i opisać – być może dla tych, co przyjdą po nas – na przestrogę, być może dla nas samych – ku opamiętaniu. Do tej drugiej grupy należy Andrzej Dębkowski.

            Najnowszy tom poezji Andrzeja Dębkowskiego – „…na ziemi jestem chwilę…” został wydany po ośmioletniej przerwie. W książce nie odnajdziemy wymyślnych metafor, lubowania się w słowie dla samego słowa – mamy do czynienia z poezją i metaforą konkretu. Autor wprost mówi:  interesuje mnie człowiek w realnym świecie – wiersz „***(…wyruszyć ku gwiazdom?)”. Z czym według poety ten człowiek musi zmierzyć się w dzisiejszych czasach? Po pierwsze z celowym zniekształcaniem obrazu rzeczywistości. Z różnych powodów. W wierszu „Skrzenie” drukowane przez gazety fałszywe prawdy służą manipulacji a nagłaśniane skandale zapewne mają zaspokoić najprymitywniejsze potrzeby, dać poczucie wyższości publice. Dziwnym trafem wiadomości o tym, co prawdziwe, piękne i dobre nie mają takiej siły przebicia. Media straszą, donoszą o nowych Apokalipsach ( „***(zatrute powietrze)”), a jak słusznie zauważa autor Strach wiedzie do gniewu, / gniew do nienawiści, / nienawiść prowadzi do cierpienia („***(Chciałbym opowiedzieć ci o nocy)”). Trzeba umieć wyciągać lekcje z historii, wszystko zaczyna się od słów. I zło, i dobro wyrasta z zasianych słów, dlatego trzeba być odpowiedzialnym za to, co się głosi. W zacytowanym wcześniej wierszu autor mówi o nadziei, wzrastającym pięknie i blasku, których był świadkiem i o rozczarowaniach, które nastąpiły potem. Z nostalgią pisze o tym, co odeszło w przeszłość, porównuje lata minione, zakodowane w pamięci dziecka z tym, z czym trzeba się zmierzyć współcześnie. I w tym zestawieniu uderza obraz dawnej biedy która (w domyśle) łączyła się z bliskością innych (chodziliśmy razem na ścierniska) ze współczesnością, gdzie pomimo sąsiedztwa w blokach tak naprawdę brak człowieka obok, brak tego, co definiuje nas jako ludzi („Dzieciństwo”).

            Wzrusza pamięć ojca, który w tomie jest autorytetem, miernikiem wartości i wzorem do naśladowania. „List do ojca” –  rozmowa ze zmarłym jest skargą na świat, który odrzucił wartości wpajane i przekazywane z pokolenia na pokolenie. Jeśli zostanie zerwana ta ciągłość – co nam pozostanie? Pada pytanie czy można jeszcze ocalić / kilka dobrych charakterów, zanim wszystkie dziewczęta / pozachodzą w ciąże, / a chłopcy pozabijają się / na ulicach i stadionach („Dialektyka”). I jak to zrobić w świecie wszechobecnego relatywizmu? Większość z nas zna sformułowanie Kanta : „niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie”, ale dziś bałabym się odwoływać do tego stwierdzenia. Bez podstaw, które wynosi się z domu rodzinnego, bez określenia wprost (już w dzieciństwie), co jest dobre a co złe – bez światłocienia – trudno wymagać prawa moralnego w człowieku. Bez kręgosłupa moralnego aroganckie przekonanie o własnej nieomylności może prowadzić na manowce. Ludzie minionego już pokolenia doskonale o tym wiedzieli. W wierszu  „Nasza obecność” ojciec zadaje autorowi bardzo ważne pytanie – czy stać go na gest pokory (człowiek pyszny nigdy nie przyzna się do błędu!), zakończone z lekkim uśmiechem lubimy robić z siebie widowisko / śniąc o sprawiedliwym życiu. Ale czy mamy rezygnować z takich snów? Owszem, współczesny świat rozczarowuje. W zderzeniu z niezasłużonym cierpieniem, w obliczu kłamstw i niesprawiedliwości łatwo przesiąknąć goryczą, gniewem i  nienawiścią „zamykaną w szufladach przyzwyczajeń” („Bez wyjścia”). Ale nie jesteśmy na to skazani. Co na przekór mrocznym czasom może nas ocalić?  W moim odbiorze – według Andrzeja Dębkowskiego jest to obecność innego człowieka i pamięć. W jednym z najpiękniejszych erotyków – „Potrzeba zbudzenia” poeta zwraca się do kobiety słowami rozniecasz dobro i piękno – miłość to światło w otaczających ciemnościach. Jeszcze mocniej zaakcentowana jest rola przyjaźni. Leszek Kołakowski formułując na łamach Polityki swoje przykazania stwierdził „Po pierwsze przyjaciele”. I takie samo zdanie zdaje się mieć autor. W wierszach przywołuje tych, których odeszli już na drugą stronę błękitu – ale nadal rozmawia z nimi o rzeczach istotnych, o historii i pamięci. Kto, jeśli nie przyjaciel wysłucha – i zrozumie. Choćby to było tylko na papierze, skoro czas zabrał ich z tej rzeczywistości. Pamięć ocala. Tam zostaje obraz rzeczy dobrych, ale jednocześnie przestroga, czego unikać. W wierszu „W poszukiwaniu śladów” autor w poruszający sposób próbuje zachować historię rodzinną splecioną z bolesną historią Polski. Wie, jakie to ważne, bo pamięć bywa zamazywana i odchodzi wraz z najbliższymi – pozostają miejsca zarośnięte piołunem (jakie to symboliczne – najbardziej gorzka roślina w naszym kraju) gdzie już tylko sporadycznie zapłonie znicz („Pamięć”).  W wierszu „Kamienie życia” padają bardzo ważne słowa Kto nie pamięta przeszłości / ten nie ma przyszłości.

            Pamięć uczy nas jeszcze jednego – wszystko przemija. W wierszu „To, co minęło” przebija ostrzeżenie popatrz, jak ucieka nam życie. Sięgając do wspomnień trzeba sobie uświadomić nieuchronność odchodzenia, tymczasowość wszystkiego, co nas spotyka, czy jest to dobre, czy złe.

Co okaże się ważne, gdy trzeba będzie samemu przebyć wody Styksu?

Gdybym mógł mieć jeden dzień więcej…

Na sen,
           na radość,
                          na miłość,
                                        na pożegnanie.

– powie nam Andrzej Dębkowski w wierszu „Bez powodu”. Nic tak nie boli, jak stracone szanse. Pomimo doskwierającej rzeczywistości żyjmy, cieszmy się z obecności tych, którzy są nam życzliwi i pamiętajmy –  jesteśmy tu tylko na chwilę. Piękne przesłanie, jedno z wielu zawartych w tym wyjątkowym tomie. Zachęcam do lektury, warto.

Joanna Słodyczka

Wydawnictwo Autorskie Andrzej Dębkowski. Zelów 2021. Stron 66. Oprawa miękka. ISBN – 978–83–955703–2–2

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko