Teresa Kaczorowska – Na Krupniczej

3
57
Fot.: Krystyna Konecka

zamurowane wrota na Krupniczej
legendarne
przez które wchodziły i wychodziły
wszystkie tuzy pióra
nie tylko polskie
przypominają dziś
literaturę zaryglowaną
obrazkami ekranami monitorami scenami
szlabanem wydawców czytelników włodarzy
i coraz szerszym kręgiem analfabetów

na Krupniczej zniknął nawet bufet
kieliszeczki i tradycyjne kotlety
zostały wegetariańskie dania i herbata
choć cienie poetów wciąż się tutaj snują
choć słychać ich niedokończone rozmowy
i niedopity ostry drink stoi
nie tylko Ildefonsa

jedynie świece płoną
jak dawniej w lichtarzach prawdziwych
przypominając literackie wieczory
i czasem jeszcze zaglądają sentymentalni poeci
którzy dali się temu miejscu uwieść
i wzdychają że kiedyś było…
tak normalnie


Kraków, ulica Krupnicza, 17 września 2009

Reklama

3 KOMENTARZE

  1. Był kiedyś taki wiersz Adama Ziemianina poświęcony umarłym Lokatorom Domu Literatów na ul. Krupniczej zaczynający się mniej więcej od słów: “Wyprowadzają się z naszego domu…”.
    Sporo z nich znałam z widzenia, kiedy o określonej porze, udawałam się do swojej tzw. naukowej pracy w Collegium Paderevianum UJ.
    Pamiętam też [nieciekawy] zapach tamtejszego bufetu oraz cienkuszową kawę, którą zdarzało mi się czasem wypić z przyszłą Noblistką 🙂 Przeważnie rozmawiałyśmy o sprawach błahych, ale przyszła Noblistka lubiła mnie słuchać 😉 Podobno – Jej zdaniem – pięknie opowiadałam…

  2. Znalazłam ten wiersz w formie wycinka z “Echa Krakowa” [przypuszczalnie druk pod koniec października 1988]

    Adam Ziemianin: Krupnicza 22

    wyprowadzają się ludzie z naszego domu
    wybierają się w drogę nieznaną nikomu
    najpierw pani Maria która z samym Mannem
    kończyła długie dysputy już gdzieś nad ranem
    potem smutny i elegijny pan Stanisław
    który co parę schodów musiał odpoczywać
    i Jan – ten z każdym umiał zażartować
    że ciepło w sercu było od każdego słowa
    pani Anna budowała barykadę od śmierci
    spotykałem ją gdy biegła Parkiem Jordana po zdrowie
    moja córka dostała od niej na zawsze
    wielką z czarnymi kropkami – biedronkę
    z parteru – wiecznie nerwowy – pan Bronek
    któremu podwórkowe koty czasem właziły w drogę
    pan Jerzy który nocą rozmawiał z wierszami
    każdy wiersz u niego – zdawał ważny egzamin
    i pan Tadeusz któremu z gór kazało zejść chore serce
    przy Krupniczej w Krakowie nie obudził się więcej
    wyprowadzają się ludzie z naszego domu
    wybierają się w drogę nieznaną nikomu

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko