Borcze Panov – wiersze

0
69

Borcze Panov (MACEDONIA)


DOMOWA SIEĆ

Być może przychodziło ci do głowy,
że sieć domowa jest
najdelikatniejszym organem twojego domu:
wszystko, co w nocnym koszmarze wymruczą usta
zostaje wessane w miękką podpowierzchnię,
w przytłaczającą geometrię nieskończoności.
Nawet twoje milczenie pilnie tka
pająk, który żyje w jej jądrze:
twoim  wydechem, zaplątanym w kącie
jak lepka nić,
próbuje złapać oddech.
Być może, przychodziło ci czasami do głowy:
dlaczego od jej wizerunku oddzielają się kamienie –
wszystkie jak jeden – i szybują nad tobą, jak lepka zasłona
twoich snów. Czy staje się ona
jaskółką, oblatującą każdą chwilę twojego domu,
pamiętającą drogi powietrzne
do gniazda ze śliny i gliny, uwitego pod oknem?
Być może przyszło ci do głowy: dlaczego
od jesieni, kiedy dzień gwałtownie spada,
ciepły wiatr eterycznym podmuchem
wznosi twe ręce przed długim lotem,
i dzień znów zaczyna narastać
jak płucne skrzydła
minionej nocy, marniejące w kajdanach …


OSIEM MINUT DNIA W NOCY

Późną godziną, kiedy wracałem do domu,
promyczek światła przycisnął mój cień
do drzwi domu.

Cień otworzył drzwi
i gdy tylko światło się rozproszyło,
wślizgnął się do środka.
Ja zostałem na zewnątrz.

To mi się nie przyśniło:
moje marzenia już dawno narzekały,
że drzwi są ciągle otwarte
dla wszystkich cieni, które wymknęły się nocy,
i dlatego im – moim marzeniom –
coraz trudniej jest mnie obudzić z pierwszym światłem,
które przychodzi, wahając się,
osiem minut później;
Ja dobrze wiem, że mój dzień
przychodzi później – osiem minut później,
kiedy nadchodzi noc,
i nie zdążę ani tam, gdzie powinienem,
ani tam, gdzie nie potrzebuję …


ODA DO SIEBIE SAMEGO

wreszcie
znalazłem rękopis, samodzielne napisany, samodzielnie otwarty

a wiatr wciąż mi mówi: możesz odkryć tylko to,
co zdarzyło się już wcześniej

wreszcie,
to słowo to nie tylko miejsce, w którym
zamieszkała czyjaś dusza,
to miejsce, w którym stała się ona niewyrażalną.

wiatr mi się powtarza: ono jest duszą,
która może pójść gdziekolwiek zechce
i odejść zewsząd, nadal nas dotykając

wreszcie,
słowa stały się widoczne, jak dusza, a czas – ponadczasowy,
ale w życiu zdarza się tylko jeden moment
prawdziwego spotkania z samym sobą


PŁONĄCY SZCZUR

napiwszy się wieśniacy oblali szczura benzyną
i podpalili.
płonący szczur rzucił się na stodołę,
która zapłonęła jak świeca
a od niej zajęła się cała wieś …
i zaczęły się dyskusje,
dochodzenie prawdy,
ujawnianie kłamstw,
szukanie alegorii …
doszło nawet do bójek.
zastanówmy się:
czy jesteśmy pijani, czy też spala nas głupota,
jak tego szczura,
jak stóg siana i wioskę – lecz czy to naprawdę ma znaczenie …


CYGAN I NIEDŹWIEDŹ

Na rynku dzwoni łańcuch:
przykuty do długiego słupa
niedźwiedź wykonuje niezdarny taniec.
Właściciel bije w tamburyn – Cygan
w czarnym kapeluszu. Znajomy obraz z dzieciństwa.
I przerażający, i zabawny. I znowu Cygan
hojnie częstuje niedźwiedzia piwem…
Tyle lat minęło,
ale dziwne:
widziane wspomnienie wraca ponownie.
Teraz wiem: niedźwiedź miał
spojrzenie bezgranicznie oddanego psa.
Pomyślałem: oto moją własną myśl,
ciężka, jak niedźwiedź na łańcuchu –
łańcuchu słów – prowadzę, biję miarowo
w naciągniętą skórę tamburynu, biję
czasami nocą i pozwalam jej
niezręcznie, przerażająco i zabawnie,
tańczyć do delikatnego bicia dzwonów –
dopóki nie napotkam jej oczu
ufnych, łagodnych – i to
już nie jest spojrzenie przerażającej bestii.


MARTWA NATURA

ogłuszony wyciem nerek,
i grzechotem piasku
czekałem w szpitalnym labiryncie
piłem piwo z puszki
i w wyścigu piwa i potu
nie zauważyłem, jak korytarze
zaczęły się wypełniać bosymi stopami
piętami jak ziemniak pocięty łopatą
/ziemista natura uprawy ziemniaka/
patrzyłem na nie i myślałem
do tego piwa
gorące frytki pasowałyby świetnie
i pobiegłem oddać mocz, żeby pozbyć się piasku
i ulżywszy sobie wspomniałem
lekarza, który mi powiedział
że i zmarłym
rosną paznokcie


PRZEMIESZCZANIE PĘKNIĘĆ

opuszczony dom
zaczął poruszać się w moich oczach
i zimny wiatr natychmiast
rozpalił ogień moich wspomnień

i później pęknięcia zaczęły się przemieszczać
jak głęboko poprzecinany korzeń
ze ścian i sufitu pokoju
w którym zmarł ojciec

potem biała sowa, znów zdrowa,
zawodząca w gardle matki,
jeszcze prosfora i świeca
z płomieniem, który z każdym migotaniem
cienie krewnych i przyjaciół
jeden po drugim przemieszczał ku mnie

a potem powódź, która kropla po kropli
rozlewa się w kręgach modlitewnych
po brzegi blaszanych misek
od ostatniej kolacji z ojcem

och, wy śpiący w naszych słowach
i my budzący się w waszych słowach
czy zrozumiemy, jak milczeć
kiedy pęknięcia dotykają nas
zanim w końcu się przemieszczą
zanim zakorzenią się w nas…


JAK W NIEBIE TAK I NA ZIEMI

Wyciągnąłem najcieńszy, najgorętszy kiełek
który grzeje nawet w najciemniejszym pomieszczeniu
tej zimy z białymi kwitnącymi płatkami –
jak w niebie tak i na ziemi.

Gałązka pociągnęła gałązkę z owocami
w czasie, gdy nie byliśmy jeszcze dojrzali
ani do śmierci, ani do kolejnych narodzin –
jak w niebie tak i na ziemi.

Gałąź cały czas ciągnęła korzeń,
korzeń ciągnął ziemię, a ja ją poprosiłem
wybacz mi i zwróć całą kapryśną jaźń
na jedną tylko chwilę jednego pięknego dnia –
jak w niebie tak i na ziemi.

Pociągnąłem lekko za najcieńszy kiełek
z nierozkwitłym słońcem, aby mój umysł nie zatrzymał się
w niebycie,  żeby miał przyszłość –
jak w niebie tak i na ziemi…


WODÓR

Wodór – najlżejszy pierwiastek w przyrodzie.
Kiedy się pali, powstaje woda.
Z tego ognia zostaliśmy stworzeni.

Wodór to najlżejszy pierwiastek w przyrodzie.
Stworzył go Bóg i pierwsze spalenie,
pierwszy ogień zapalił się między jego słowami.

Wodór to najlżejszy pierwiastek w przyrodzie.
Stworzyliśmy ciężkie wodory
jak prot i tryt.
Bomba wodorowa została wykonana z trytu.

Wodór to najlżejszy pierwiastek w przyrodzie.
Kiedy się pali, powstaje woda.
Z tego ognia zostaliśmy stworzeni.
Panie, pozwól nam płonąć Twoim,
nie naszym ogniem.


PLAC ZDZIWIONYCH SPOJRZEŃ

Na Placu Zdziwionych Spojrzeń
nagle zaczynam wisieć jak
marionetka na łzach Pana.
Diabeł przechodzi obok
jak paw
z tysiącem
szeroko otwartych oczu
na luźnym ogonie
i pyta mnie ile
nici utkanych z
prawdziwej radości
prowadzi mnie z Placu
Zdziwionych Spojrzeń,
aż dojdę na ulicę mojego życia
Jednak to,
czego on nigdy
nie może rozgryźć, to
że moje serce
jest najpiękniejszą łzą Pana,
drżącą we mnie.


PODOBNI BOGU

Czy spadnie wewnątrz nas ulewny letni deszcz
czy piorun będzie się czaił w naszych oczach
czy uderzy w nas gromem Pan,
czy zbeszta nas jak psotne dzieci?

Bawimy się jego idealnymi wytworami
jak zabawkami
a kiedy znudzą nam się te zabawki
chcemy wiedzieć, co jest w środku
uparcie próbując rozkręcać śruba po śrubie
słońce, wiatr, chmury i księżyc,
przekopujemy morza, tniemy mieczem dżungle

Byliśmy tak znudzeni
że rozszczepiliśmy atomy wiary,
wynaleźliśmy pokutne świątynie kłamstwa,
ale czy w końcu znajdzie się ktoś, kto nam wybaczy?

Czy w końcu spadnie ulewny deszcz
z oblicza tego Boga,
który jest nieznośnie podobny do nas?


SYZYF Z NEFROLOGII

Siedzimy razem z nią w nefrologii.
– W nerkach nosimy
kamień Syzyfa – mówię jej.
– Każdy ciągnie swój kamień na górę,
a my nasz – w nerkach.

Moim bólem – mój mąż,
obciąża mnie kamieniem,
Urodziłam kamienie
i znowu jestem nosicielką kamienia,
– tak mi mówi.

– Oto znaleźliśmy się,  ból i bolączka,
mąż jest twoim bólem, a moja żona jest moim wrzodem, –
oznajmiam w odpowiedzi.

I jakoś tak pewnego dnia
ona stała się moją bolączką,
a ja – jej bólem.
Tylko Syzyf z nefrologii
od czasu do czasu laserem
kamienie naszego życia
kruszy.


DZISIAJ  CZŁOWIEK MUSI PAMIĘTAĆ

Dziś człowiek musi pamiętać, że trzeba konieczne
wyłączyć telefon komórkowy, komputer
i internet,
telewizję, wojny, morderstwa, tsunami,
elektrownie jądrowe emitujące
promieniowanie, wspaniałe mutacje skorupiaków,
wyrzuconych na brzegi nowej ewolucji,
dużych i małych dyktatorów,
żonglujących historycznymi skamienielinami
jak odciętymi ludzkimi głowami,
którzy bezwstydnie patrzą nam w oczy,
opowiadając dowcipy o Houdinim,
a także wiatr polarny,
który zatrzymuje grę fal w jeziorach,
a pod wodospadami wycina ikonostas
zamarzniętego piekła Dantego,
a także dziury ozonowe i promieniowanie zamieniające nas w popiół,
jak film o słońcu, którego się wyrzekliśmy,
a także cyfrowy budzik
i brzytwy –
po prostu wszystko wokół elektroniki,
w której się pogrążamy jak elektrony w ciągi binarne,
przedstawiające nas na monitorach jako kapryśną jaźń;
i jeszcze –
musi pamiętać i na czas wymienić baterię w rozruszniku,
jeśli ma słabe serce.
Wtedy może zapomnieć o czasie
i stawiać pierwsze kroki na nietkniętym śniegu.


Tłumaczenie na język polski Kalina Izabela Zioła

Borcze Panov urodził się w Radovisz w Republice Macedonii. Jest absolwentem Wydziału Filologicznego w Skopje, od 1998 roku jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Macedońskich. Jego poezja znalazła się w wielu antologiach i panoramach współczesnej poezji macedońskiej, a także w czterdziestu antologiach, almanachach i przeglądach poezji światowej, europejskiej i bałkańskiej. Została przetłumaczona na język angielski, niemiecki, chiński, rosyjski, ukraiński, bułgarski, polski kataloński, słoweński, serbski, francuski, hiszpański, duński, albański i mongolski. Dwujęzyczny zbiór wierszy Panova w języku bułgarskim i macedońskim „Cząstki hematytu” został opublikowany w 2017 roku. Jego książka poetycka „Wdech” ukazała się w języku słoweńskim, a w 2018 roku książkę „Balonowanie” – zbiór jego poezji w języku serbskim – wydano przez UKS Serbia. W 2021 r. zostały opublikowane jego angielska książka „Underground Apple” – Demer Press Netherlands oraz „Room of My Time Zones” . Borcze Panov jest zdobywcą znaczących międzynarodowych nagród, takich jak Światowa Nagroda Poetycka „Sahito 2021”, następnie Europejska Nagroda Poetycka Premio Mondiale „Tulliola- Renato Filippelli” we Włoszech za książkę „Balonowanie” ( 2021), International Award of Excellence „City of Galateo-Antonio De Ferrariis” (Włochy, Rzym, 2021), Premio „Le Occasioni” we Włoszech . Jest także laureatem Literackiej Nagrody im. Predraga Matvejevicia w Zagrzebiu w konkursie 100 czołowych pisarzy z byłych republik jugosłowiańskich na utwory napisane w latach 2018, 2029 i 2020.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko