Paweł Krupka – Między Wilnem i Warszawą, widowiska poetyckie Aliny Lassoty

0
202

Alina Lassota, wszechstronna polska artystka rodem z Wilna, jest obecna od dwóch dekad na warszawskich scenach kameralnych. Od lat regularnie pojawia się nad Wisłą i prezentuje w klubach i domach kultury wielodyscyplinarne widowiska artystyczne, zwykle poświęcone wybranej tematyce historyczno-egzystencjalnej, podobnie jak w rodzinnym Wilnie. Przed laty jej warszawskie prezentacje poświęcone były głównie polskiej kulturze obszaru dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Tej jesieni po kilkuletniej przerwie pojawiła się znów w Warszawie i zorganizowała dwie prezentacje. Jedną w prywatnej rezydencji w podwarszawskiej Magdalence, drugą zaś w Tyflogalerii, należącej do Polskiego Związku Niewidomych.

Głównym walorem produkcji artystycznych Aliny Lassoty jest ich interdyscyplinarny charakter. Występuje w nich zawsze żywe słowo, muzyka, obraz i ruch. Zwykle jest to słowo w różnych językach, podkreślające uniwersalny charakter sztuki. Artystka od wielu lat poszukuje twórców nietuzinkowych, otwartych na eksperymenty i szukających form ekspresji we wspólnym działaniu. Jako twórczyni specjalizuje się w miniaturach literackich o wielogatunkowym charakterze, noszących cechy liryki, eseju i monologu. Lecz także maluje, w młodości występowała w pierwszym polskim zespole pieśni i tańca na Litwie pod nazwą Wilia, a następnie, po ukończeniu w Białymstoku studiów reżyserskich, poświęciła się produkcjom scenicznych i animacji kulturalnej.

W Wilnie jej działalność jest szczególnie cenna, bowiem jest jedną z nielicznych przedstawicielek hermetycznej i na ogół zamkniętej na inne kultury polskiej społeczności, dążących do integracji kulturalnej mniejszości narodowych z kulturą litewskojęzyczną. W ciągu kilku lat spędzonych na Litwie miałem przyjemność uczestniczyć w jej widowiskach plenerowych oraz prezentowanych we wnętrzach, w których artyści różnych narodowości przedstawiali swą sztukę nie tylko różnymi narzędziami, ale też w wielu językach, nierzadko egzotycznych i mało znanych. Dzięki jej pomysłowości na wileńskich scenach obok starej i współczesnej greki brzmiał język tatarski i karaimski – mowy dawnych, tak nielicznych już dzisiaj narodów dawnej Rzeczypospolitej, zdawałoby się, że dawno zapomniane, a jednak wciąż żywe.

W czasie swego niedawnego pobytu w Warszawie Lassota połączyła doświadczenie z młodością. Na scenie wystąpili artyści, z którymi współpracowała przed laty – aktorzy Marta Dobosz i Maciej Gąsiorek, śpiewak i tancerz Wiesław Andruczyk, artystka pantomimy Elżbieta Pastecka oraz prezentowane były obrazy i grafiki zmarłej niedawno artystki Haliny Mach. Obok nich jednak pojawili się na scenie artyści młodszego pokolenia – malarka Dorota Sztabińska i pieśniarz Janusz Shinobi Kulesza. W programie obok twórczości własnej była klasyka dawna i współczesna – od Sarbiewskiego po Mandelsztama i Kaczmarskiego. Nie zabrakło też akcentów litewskich i śródziemnomorskich.

Mocną stroną przedstawień Aliny Lassoty jest ich wszechstronność i pomysłowość. Słabością jest zaś niewielki rozgłos i niedostatki promocji, wynikłe z braku zaplecza instytucjonalnego. Lassota to typowa artystka salonowa, działająca w duchu salonów literackich XIX i początku XX wieku. Artystka, zakochana w belle époque, przez całe życie pozostaje wierna tej tradycji i nie zamierza nagiąć się do wymogów i obyczajów dzisiejszej zbiurokratyzowanej i skomercjalizowanej kultury. Pod tym względem jest bardzo spójna i konsekwentna – w stroju i tworzonej wokół siebie aurze, a także w podejściu do sztuki, artystów i publiczności.

Z powyższych względów działalność wileńskiej artystki zasługuje na uwagę, której nie może zapewnić mieszkańcom Warszawy nowoczesny obieg kultury oparty na współczesnych, głównie cyfrowych narzędziach komunikacyjnych. Jej prezentacje pozostają niszowe i dostępne nielicznemu gronu wielbicieli, ale może w tym właśnie tkwi ich urok i oryginalność. Miejmy więc nadzieję, że Alina Lassota znów, po latach przerwy zagości trwale w warszawskich salonach literackich i artystycznych i przedłuży tę cenną i ginącą tradycję.

 Paweł Krupka

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko