Filippo Senatore – Aelia

0
102
Fot. Edi Mout

Kiedy umarł na zapalenie płuc trzeciego czerwca 1927 roku, dziadek dopiero co skończył sześćdziesiąt sześć lat. W doskonałym stanie zdrowia został zaatakowany przez nagłe zapalenie płuc po zbiorze drewna pod mocnym deszczem. Dziewięcioro dzieci, jedno urodziło się martwe, reszta w różnym wieku. Pierwsze piętnastoletnie, ostatnie czteromiesięczne. Podczas krótkiej agonii dziadek był otoczony ciepłym rodzinnym. W tym czasie jego przedostatni syn, dwuletni dzieciak, krzyknął zrozpaczony: „Chcę zabić śmierć!” Pogrzeb odbył się w dziwny sposób, według nieznanych obrzędów. Wszyscy męscy krewni zapuścili miesięczne brody. Pieśni w egzotycznych językach wznosiły się ku zdumieniu sąsiadów. W czasie pochówku na Wzgórzu Mussano szakale naszli o obrabowali dom: niczego z wyposażenia nie zostawili, nawet prześcieradła. To było preludium rodzinnego upadku finansowego i czarnej nędzy.

Dziadek był rolnikiem, który zmienił się w handlarza zbożem i otworzył gospodę w dzielnicy Arenelli w Cosenzy. Według legendy, którą tylko on przekazywał, król Alaryk został zabity przez swą więźniarkę Aelię, pojmaną w Rzymie. Przy pomocy wiernych zwolenników rzymskiego cesarza Alaryk został pochowany po kryjomu, bez skarbów, w tym miejscu, gdzie dziadek trzymał zboże. W grobie pod ruinami rzymskiego gmachu, który dzisiaj już nie istnieje. Alaryk w wyprawie grobowej miał tylko hełm i gocki miecz, krótki i zakrzywiony na końcu. Nie nosił żadnej korony, bo był barbarzyńcą, niekoronowanym przez władze kościelne. Koń kasztan, padły w czasie spisku, został pochowany w objęciach Alaryka. Senator Aureliusz Kasjodor, potężny prefekt Teodoryka, po upływie wieku opisał te fakty w Historii Gotów. Rękopisy były przechowywane w Vivarium – jego samotni w pobliżu Squillace, w Konstantynopolu i w Bejrucie. Sto lat później Jordan, wysoki dygnitarz na dworze konstantynopolskim, syntetyzując dzieło Kasjodora IV, opowiedział wersję sugestywną, lecz nie znajdującą gdzie indziej odbicia. Rękopisy Kasjodora zaginęły i nie można było dokonać porównania. Według gockiej tradycji pogrzeb królewski wyglądał tak, że stawiano wielki kamienny grobowiec, wysoki na łokieć, gdzie układano zmarłego bez ozdób. Jordan natomiast napisał, że Alaryk został pochowany w odległości pół mili od miejsca wskazanego przez dziadka, czyli w korycie rzeki Busento i wielu uwierzyło w tę malowniczą opowieść, traktującą też o żołnierzach zabitych, żeby miejsce pozostało ukryte.

Na początku XIX wieku August Karl Maximilian Georg graf von Platen-Hallermünde napisał wiersz o legendzie Busento, przyjmując tezę Jordana. Po kilku latach Giosuè Carducci przełożył utwór na włoski. Stał się niezwykle popularny i wszyscy uwierzyli w tę wersję. Von Platena docenił Tomasz Mann, idealizując poetę zmarłego w 1835 roku. Tak stał się postacią Gustawa von Aschenbach z powieści Śmierć w Wenecji. Ciągłe misje archeologiczne – niektóre opowiedziane przez Aleksandra Dumasa ojca – włącznie z nazistowskimi, okazały się kompromitującym fiaskiem. Himmler bajdurzył o utraconym skarbie Rzeszy posługując się goebbelsowską propagandą. Niepowodzenie archeologiczne pozostawiło imię Alaryka katastrofalnej w skutkach kampanii wojskowej.

Wróćmy do dawnej zbrodni z roku 410 ery pospolitej. Aelia, zwana Gallą Placidią, podobnie jak mama, schroniła się w lasach wokół góry Pollino, by uniknąć zemsty krewnych Alaryka. W tej zapadłej okolicy po wielu latach powstało miasteczko Aieta ku czci przyszłej cesarzowej, lecz nie ma na to żadnych dowodów historycznych. Goci Ataulfa schwytali ją po kilku dniach jako cenną zakładniczkę, aby zmusić jej brata Honoriusza, cesarza Zachodu do zezwolenia barbarzyńskim wojskom z Kalabrii na przejście do Francji, gdzie zasadziły się w regionie Akwitanii, zanim zostały zesłane do Andaluzji. Aelia została zwrócona cesarzowi po latach ciężkiego więzienia.

Dziadek nie był literatem, ale poznał tę fanatasmagoryczną wersję kiedy kupił gospodę w 1909 roku w dzielnicy Carruba. Dziadek Francesco od razu zaczął miewać wizje cesarzowej, która się przedstawiała imieniem Aelia. Podawała się za ektoplazmę monarchini, która uciekła ze swego mauzoleum w Rawennie, za władczynię, córkę, wnuczkę i matkę cesarzy. I utrzymywała, że zabiła własnoręcznie Alaryka za targnięcie się na jej cnotę. Syn grzechu przyszedł wszakże na świat. Augustyn przybył osobiście z afrykańskiej Hippony by ochrzcić dziecię zrodzone z barbarzyńcy i zmarłe po kilku latach. Aelia powierzyła syna Teodozjusza Młodszego szwagrowi Alaryka Ataulfowi, który został jej mężem na kilka miesięcy, po czym został zamordowany. Ataulf natomiast powierzył jej cały skarbiec, zagrabiony w Rzymie przez Wizygotów roku pańskiego 410. Mój dziadek niewiele pojmował na temat owych postaci dziwnych i ulotnych. Ich głosy przypominały szum wiatru i unosiły się jak kukły nad fasolą, grochem i ciecierzycą. Aelia obiecała dziadkowi liczne potomstwo. Był wówczas bezdzietnym wdowcem, miał swoje lata i nie wierzył w cuda, ani w bajki. Bardzo konkretny i zapobiegliwy, z robotnika rolnego stał się małym właścicielem lokalu. Za młodu w wieku 23 lat poślubił Ester, kobietą starszą o 21 lat. Jej rady i drobne oszczędności zapewniły mu pewien dobrobyt. Jednak było to małżeństwo bez dzieci. Gdy Ester zmarła, dziadek w wieku 49 lat poczuł się nagle samotny.

Pewnego wieczoru duch Aelii zbudził go bardzo stanowczo, zrzucając mu na głowę kosz łubinu. Francesco nie dał się zbić z pantałyku i z marsowym spojrzeniem zrugał zjawę za maniery iście nie królewskie. Cesarzowa kazała mu wsiąść na muła i udać się do miasteczka Montalto. Miał pójść do domu niejakiego Geppina, zwanego Pagliarellą. W jego mieszkaniu znajdowała się adoptowana przezeń panna, znajda porzucona 21 lat wcześniej przed okienkiem klasztoru sióstr kanosjanek w Cosenzy. Z anonimowego liściku, napisanego kobiecą ręką, „Zaopiekujcie się to biedną dzieciną”, pozostawionego przy niemowlęciu, wynikało, że matka mogła pochodzić z zamożnej rodziny, była zaś zmuszona do rozstania z owocem miłości z mężczyzną, który nie był jej prawowitym małżonkiem, być może służącym, stajennym lub stróżem. Geppino z żoną adoptowali dziewczynkę i dali jej na imię Teresa, wychowując ją w duchu obowiązku i w ciężkiej pracy polowej. Dziadek Francesco wiedział, że jego przyszła żona jest bez posagu, lecz że jest kobietą silną i gotową na życiowe wyzwania. Jedynym posagiem Teresy był jedwabny szal, który została owinięta przed podrzuceniem pod okno klasztorne.

Przełożył Paweł Krupka

Filippo Senatore, mediolański pisarz i publicysta, pochodzi z Kalabrii. Od wielu lat jest archiwistą w redakcji dziennika Corriere della Sera. Wśród jego wszechstronnej twórczości literackiej wyróżniają się opowiadania o treści historycznej, mające charakter paradokumentalny. Niedawno w kwartalniku Lublin. Kultura i społeczeństwo ukazała się jego nowela historyczna Rzeź kardynała. W 2008 roku Senatore był gościem Światowego Dnia Poezji w Warszawie. Wówczas ukazał się w dwujęzycznej serii Zbliżenia wydawnictwa Heliodor jego zbiór poezji My i chłopcy z Portnoy w Mediolanie.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko