Antoni Styrczula – Jak obłaskawić rosyjskiego niedźwiedzia ?

0
347

Jaką politykę zagraniczną Zachód, w tym Polska, powinny prowadzić wobec Rosji, twardą czy miękką ? Wierzyć Kremlowi kiedy deklaruje chęć ułożenia partnerskich i dobrosąsiedzkich stosunków, czy nie? Te pytania od lat prześladują polską i zachodnią dyplomację i wydaje się, że nie znaleziono na nie właściwej odpowiedzi czyli takiej, która pozwoliłaby na realizację swych interesów przy jednoczesnym ułożeniu względnie poprawnych, obustronnych relacji. Zimnowojenna i konfrontacyjna  retoryka prezydenta Putina, aneksja Krymu, destabilizowanie sytuacji na Ukrainie, w Ługańsku i Donbasie, to tylko elementy przemyślanej i konsekwentnie realizowanej strategii Kremla mającej na celu odbudowę mocarstwowej pozycji Rosji. Jednak nie mocarstwa regionalnego, ale światowego gracza jakim był niegdyś ZSRR. W tym kontekście ,polityka historyczna Kremla jest tylko narzędziem budowania wizerunku nowej Rosji jako zwycięzcy faszystowskich Niemiec  .Putinowska ideologia zwycięstwa stała się podstawą jego reżimu  , kotwicą prawowitości w ocenia historycznego chaosu. W tej oficjalnej narracji o zwycięskim, radzieckim narodzie zmierzającym do zwycięstwa nad faszystami, czarno-białej opowieści o zwycięstwie dobra nad złem, nie ma – wg Putina – miejsca na wypominanie zbrodni sowieckiego państwa i systemu jak choćby: masowy mord polskich żołnierzy i oficerów w Katyniu czy deportacje całych narodów oskarżonych przez Stalina – słusznie bądź nie – o kolaborację z nazistowskimi Niemcami w czasie II wojny światowej. Narodom, które tak jak Polska , doświadczyły zbrodni ze strony sowieckiego państwa trudno się pogodzić zarówno z taką narracją jak i wymazywaniem winy i odpowiedzialności za zło , którego się dopuściło i za które nikt w Rosji nie poniósł kary. I ten brak polskiej zgody zarówno na agresywną politykę Kremla jak i zrzucanie z siebie odpowiedzialności za zło wyrządzone Polsce jeszcze przez długi czas będzie rzutował na nie tylko na polską politykę zagraniczną, ale i na wzajemne, polsko-rosyjskie relacje . Chyba, że kiedyś nowy lokator Kremla jaki przyjdzie po Putinie zrozumie, że nie można budować wzajemnych stosunków na zaprzeczaniu faktom czy kłamstwie. Z „lekcji” jaką po 2014 roku dał Putin Zachodowi i Polsce wynika jeden wniosek i nauczka zarazem. W budowaniu relacji z Moskwą nie można być naiwnym . Wierzyć jedynie deklaracjom czy zapisom bilateralnych umów. Historia bowiem nie raz pokazała, że ZSRR czy obecnie Rosja, mogą o nich zapomnieć wtedy, kiedy to będzie odpowiadało jej interesom . Liczą się tylko twarde fakty.  Niestety, zarówno Zachód jak i Polska nie raz „zgrzeszyły” naiwnością  bezkrytycznie wierząc w deklaracje rosyjskich przywódców i posuwając się wręcz – jak zrobił to prezydenta USA Barac Obama – do ogłoszenia „resetu” z Rosją.

Wizyta prezydenta Kwaśniewskiego w Rosji.

Na początku swojej kadencji prezydent Kwaśniewski postawił przed sobą dwa strategiczne cele, wejście Polski do NATO oraz Unii Europejskiej. Zarówno on sam jak i polska dyplomacja mieli świadomość, że wiele zależeć będzie od postawy samej Rosji rządzonej wówczas przez prezydenta Jelcyna wobec przyjęcia Polski do Sojuszu Północnoatlntyckiego. Na Zachodzie, w tym w Stanach Zjednoczonych , powszechne były obawy, że przyjęcie m.in. Polski do NATO może rozjuszyć rosyjskiego niedźwiedzia oraz oznaczać powrót do „zimnej wojny „.  Polska strona starała się je rozwiać podkreślając, że wejście Polski do NATO nie jest wymierzone w Rosję, ale stanowi element w tworzeniu nowej architektury bezpieczeństwa europejskiego i światowego.  Prezydent oraz polski MSZ uważały, że w tym procesie Rosja może odegrać istotną rolę. Byli wręcz gotowi do aktywnego uczestnictwa w dyskusjach nad omówieniem miejsca Rosji w przyszłej architekturze europejskiego bezpieczeństwa.  W tezach do rozmów prezydenta Kwaśniewskiego z Jelcynem przygotowanych przez Departament Europy II znalazło się wręcz zdanie – „ Jest w najgłębszym interesie Polski , aby Rosja była uczestnikiem szerokorozumianych procesów europejskich „.  Ten sam dokument odnotowuje też – „ liczne, pozytywne tendencje w dziedzinie stosunków dwustronnych „.  Tyle, że Rosja w owym czasie powoli staczała się na samo dno. Armia rosyjska prowadziła straszliwą wojnę przeciwko Czeczenii walczącej o niepodległość. Rosyjskie społeczeństwo znalazło się w stanie chaosu. W sklepach brakowało wszystkiego, a większość Rosjan żyła w biedzie. Jelcyn otoczony oligarchami rozkradającymi majątek państwowy coraz gorzej dawał sobie radę jako przywódca . Jednak największym problemem Rosji było to, że nikt, ani Jelcyn, ani jego doradcy nie wiedzieli jakim państwem ma być współczesna Rosja . Jeszcze w 1993 roku wg. Ośródka Lewada 63 % Rosjan uważało rozpad ZSRR jako tragedię. 7 lat później ten odsetek wzrósł do 70 %.  Te okoliczności jednak nie byłby brane pod uwagę tak przez kierownictwo państwa, jak i przez większość elit politycznych.  Świadczyć mogą o tym słowa ówczesnego ministra SZ Polski, Dariusza Rosattiego wypowiedziane podczas spotkania konsultacyjnego A. Kwaśniewskiego z liderami partii politycznych przed wyjazdem do Moskwy  na początku kwietnia 1996 roku. Stwierdził on – „ Głównym przesłaniem wizyty jest deklaracja , że stosunki polsko-rosyjskie wychodzą z fazy ochłodzenia i wodzą w fazę współpracy. „ Podkreślił też, że wizyta „ jest bardziej na rękę Rosjanom jak stronie polskiej „. Dodał również, że „ polska otwartość na dialog z Rosjanami powinna być zdyskontowana na Zachodzie  i pokazać Polskę jaką gotową do współpracy z Rosją nie tylko w obszarze gospodarki, ale i politycznym, zwłaszcza przed naszą akcesją do NATO. Pozwoli to rozwiać obawy tych zachodnich polityków, którzy obawiają się wyjścia Rosji na kurs zimnowojenny, po rozszerzeniu Paktu m.in. o Polską „.  Jednie Leszek Moczulski, ówczesny przewodniczący Konfederacji Polski Niepodległej zauważył, że „ Rosja wchodzi na kurs imperialny „. Wyraził też obawy, że polska opinia publiczna odczyta wizytę prezydenta Kwaśniewskiego jako – „umycie rąk i brak wyraźnego sprzeciwu wobec neoimperialnym zakusom Rosji”. Bronisław Geremek stwierdził, że – „ Zachód obawia się tego, ze relacje polsko-rosyjskie będę zbyt dobre , trzeba też uczynić wysiłek aby prawda o wspólnej historii przeniknęła do społeczeństw obu krajów „.  Rozmówcy prezydenta podkreślali też, że brak podpisania ważnych umów o readmisji czy ruchu bezwizowym i ograniczenie się jedynie do umowy młodzieżowej i o międzynarodowych przewozach w czasie wizyty , zostanie skomentowane w Polsce jako przerost formy nad treścią, czyli ceremonializmu nad jej  faktycznymi rezultatami . Prof. Germek sugerował wręcz by w takiej sytuacji nie podpisywać żadnej.

Niestety te obawy potwierdziły się już w trakcie pobytu prezydenta Kwaśniewskiego w Moskwie, a przede wszystkim, podczas rozmów z Jelcynem. Nie padły żadne konkretne propozycje ze strony rosyjskiej poza deklaracją Jelcyna , że „ historia jest naszym wspólnym dziedzictwem i dlatego powinna być badana przez historyków obu stron w udostępnionych do tego celu archiwach. Katyń jest naszym wspólnym bólem”.  Wyraźnie już zmęczony Jelcyn zapewniał za to wielokrotnie , że oskarżanie Rosji  przez Zachód o neoimperializm jest błędem.  Chodziło mu o wojnę w Czeczenii oraz plany pogłębionej integracji w ramach Wspólnoty Niepodległych Państw . „ Nie możemy pozwolić na rozpad Federacji Rosyjskiej i separatystyczne dążenia Czeczenów. Za nimi mogliby pójść inni i byłby to koniec Rosji. Z Dudajewem trzeba rozmawiać jak z bandytą, ostro . Nie chcemy też odtworzenia ZSRR w ramach WNP co nam niektórzy sugerują. Owszem, dążymy do pogłębionej integracji, ale dobrowolnej i zachowaniem suwerenności państw do niej należących „. Zapewnienia prezydenta Kwaśniewskiego, że wejście Polski do NATO nie jest wymierzone w Rosję Jelcyn i jego doradcy zbyli milczeniem . Podobnie jak polską propozycję dotyczącą odszkodowań za pracę przymusową dla w okresie stalinowskim dla Polaków . Któryś z doradców Jelcyna stwierdził jedynie, że polskie wniosek trafił już na Kreml przez ministra Fiłatowa.

Rezultaty

Konkretne rezultaty wizyty prezydenta Kwaśniewskiego w Moskwie były więcej jak skromne. Te bliskie i te długofalowe. Podpisano jedynie międzyrządową umowę o wymianie młodzieży.  Nie udało się – jak zamierzała polska dyplomacja kierowana przez min. Rosattiego – przenieść wzajemnych stosunków na „wyższy poziom „. W kwestiach bezpieczeństwa i rozszerzania NATO obie strony pozostały przy swoich zdaniach i argumentach. Dla Rosji przesunięcie się NATO na wschód było zagrożeniem i już wtedy Jelcyn dał do zrozumienia, że zmusi Kreml do rewizji swojej strategii wojskowej co potem zrealizował Putin zmieniając strategię obronną Federacji Rosyjskiej w, której NATO jest przedstawiane jako przeciwnik, a nie partner, jak początkowo mogło się wydawać.  Polska już jako członek UE musiała się podporządkować nałożeniu na Rosję sankcji , jako kary za aneksję Krymu co ograniczyło do minimum i tak już niewielką współpracę wymianę handlową. Z nadejściem Putina zaczęła obwiązywać biało-czarna opowieść o zwycięstwie ZSRR nad faszystowskimi Niemcami, w której nie ma miejsca ani na Katyń, ani na innej zbrodnie, których dopuścili się sowieccy oprawcy. Ba, Polska jest oskarżana o zmowę z Hitlerem w rozpętaniu II wojny światowej. Wrak prezydenckiego samolotu nadal leży w Smoleńsku i nic na to – na razie – nie wskazuje, że kiedykolwiek do Polski wróci.

Antoni Styrczula

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko