Bohdan Wrocławski – Jeden wiersz

0
258
Bohdan Wrocławski
Bohdan Wrocławski

Pierwsze kroki

Jestem zupełnie przekonany 
w okresie kultury Etrusków
udało mi się postawić pierwsze kroki

do dziś w pełni nie wybrzmiałe wykrzykujące swój bunt
błądzące w nieokreślonej przestrzeni
nutka po nutce litera po literze

ciągle wdzierają się w najintymniejsze miejsca
naszego alfabetu
połówki ćwiartki ósemki pełne niecierpliwości
wpatrują się w leżącą na pulpicie batutę

i obok ja – ogień 
lawa wypływająca
z nieodległych przecież wzgórz
pochłaniający historyczną cierpliwość Greków 
odwiedzający beczkę wypełnioną filozoficznymi zdziwieniami

ja – zwycięzca poznający w ustach cierpki smak cykuty
odczytujący
gniewne pomruki zgromadzonych na Agorze tłumów

ciągle ten sam 
schodzący między szarościami góry Masada
wśród drwiących spojrzeń legionistów
w miejscu w którym przestrzeń bielejących od strachu skał
łagodnie łączyła się z kolorem togi 
narzuconej na półpancerz Flawiusza Silwy

odgadujący
niezwykłą muzykę mieczy rzymskich legionistów
gdzieś na gnijących od mgieł brzegach Bretanii

przed chwilą obserwowałem modlącego się pod Poitiers
Ab ar- Rahmana jego łukowate wygięte do ziemi plecy
słowa wyszeptywane z prośbą o zwycięstwo
koralik do koralika

wiem zostałem pokonany w wszystkich bitwach świata
jestem syntezą klęsk
zwycięstwa omijały moją ulicę szerokim łukiem

dziś trafiłem na jarmark staroci
wypełniony dziełami Platona Thomasa Morusa
Tomasza z Akwinu

dziełami początku i środka

na zewnątrz słyszałem gwar bitwy
niecierpliwy stukot kopyt końskich, szum husarskich skrzydeł
docierających do przestrzeni pól otaczających Gersthof

pobladłego Kara Mustafę na tle kolorowych namiotów

zaczynam rozumieć – znów musimy tam powrócić

zaczynam wam mówić – znów musicie tam powrócić

tymczasem staram się odczytać samego siebie
zagubionego w bibliotecznych salach
pełnych ciszy i skupienia

ja –ciągle zbuntowany dzieciak peryferii

przez całe życie 
biegnący w połatanym pragnieniami i nadzieją swetrze

ja – pożar wszystkich sumień
obserwujący konającego Woltera
jego krzyk błagający o ostatnią spowiedź życia

ja prostytuujący swoją wyobraźnię

oszukujący i oszukiwany


w ciągłej podróży i modlitwie
między wyspami dzieciństwa i wiecznej starości.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko