Matylda Brocka – wiersze

0
442
Filip Wrocławski


2020

Ten dół okazał się górą,
postawił mnie przed szkłem.


Zapewnienie

Niech zatem powstaje
(powstaje bowiem od zawsze),
nienapisany dotąd wiersz.

Niech zaczyna się tak samo,
od chęci bycia „naj”,
a kończy brakiem tych dwóch kluczowych słów.

Niech wyróżnia się pewnością,
że nic nie zapewnia,
że swoimi słowami zapewnia
byt i to, co po nim zostanie.


Moja dawka

Cienka igła,
moje ramię,
czyjaś ręka,
płyn, który daje
dawkę wolności,
otwiera na zamknięty świat.


Widzę kobietę stojącą nad trumną

Widzę kobietę stojącą nad trumną.            
Widzę kobietę opartą o ramiona dwóch mężczyzn.
                                                                        
Widzę kobietę stojącą nad trumną,
płacze, nie ociera łez.

Widzę łzy spływające po trumnie,
krople spadające na ziemię.

Widzę ziemię, która moknie od łez,
rozpuszcza je i znów wysycha.

Widzę kobietę obejmującą trumnę,
trzyma czerwonymi dłońmi jej brzeg.

Widzę kobietę stojącą nad trumną,
krzyczy
nie róbcie tego.

Widzę kobietę stojącą nad trumną,
patrzy, jak do ziemi zostaje złożone
Ciało.

Widzę trumnę.
Mokrą od łez.


Sprostowanie

Niecierpliwa, bo żąda wyłączności.
Niełaskawa, bo pamięta każdy gest.
Zazdrosna, bo wszędzie widzi podstęp.

Szuka poklasku, bo oczekuje wdzięczności.
Unosi się pychą, bo myśli tylko o sobie.
Dopuszcza się bezwstydu, bo nie zważa na nic.

Szuka swego i jest egoistką.
Unosi się gniewem i głośno krzyczy.
Pamięta złe i nie przebacza.

Jest uwikłana w niesprawiedliwość.
Współweseli się z kłamstwem.
Nie wszystko zniesie,  jest na pozór silna.

Nie wierzy niczemu, nie wierzy w prawdę.
Nadzieję pokłada tylko w sobie.
Nie zdoła przetrzymać krótkiej próby czasu.

Ustaje.


I pomieściłam

I pomieściłam
dawne rany powoli tracące kolor,
myśli przyszłe nie do końca pewne.

I pomieściłam
lęki przeplatane nadzieją,
uczucia doznawane po raz pierwszy.

I pomieściłam
zamiłowanie do powtórzeń
i niechęć do patetycznych opisów miłości.

Pomieściłam całą siebie.
Kobietę o żelaznym charakterze
i wrażliwości cienkiej jak opłatek.


Nie będzie takie

Nigdy
nie będzie takie jak chcesz,
nie będzie wymarzonym snem,
nie będzie sprawiedliwe,
nie będzie pewne,
nie będzie dobre,
nie będzie szczęśliwe,
nie będzie miłosierne
jednocześnie.

Nigdy
nie będzie skazane na wieczną śmierć,
nie będzie okrutne,
nie będzie trudne,
nie będzie za długie,
nie będzie tylko brać,
nie będzie tylko dawać
jednocześnie.

Ale zawsze będzie
i będzie jedyną szansą, by być,
by zostawić po sobie całkiem nowy, nieznany dotąd ślad.


Czego chcę?

Nie chcę tą jedną być osobą, co w milionie zgubi się.
Nie chcę na dnie leżeć, w papierach pogubić się.
Nie chcę obok, w rzędzie postawiona, zepsuć się.
Nie chcę w albumie, jak okruszek, pożółkłą folią stać się.
Nie chcę zostać numerem, anonimem, co znaczyć nie będzie nic.

Chcę zostawić tu dla Ciebie coś.
Chcę widzieć siebie tu – stamtąd – krainy niemych słów.
Zostawiam siebie tu
i daje siebie światu.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko