Krystyna Konecka – W 110 rocznicę urodzin Czesława Miłosza

1
811

SUWALSZCZYZNA NOBLISTY

Najpierw – ten wiersz. „Rok 1911”. Fragmenty:

…Spójrz na niemiecką mapę sztabową z czasu pierwszej wojny:
To jest dolina Niewiaży, samo serce Litwy.
Kto nią jechał, po obu stronach widział białe dwory.
Tu oto Kałnoberże, naprzeciwko Szetejnie,
Dom, w którym się urodziłem, wyraźnie widoczny.
(…)
……………………W 1909 roku
Wecia poślubiła studenta Politechniki Ryskiej.
W 1911 przyjechała do Szetejń żeby mnie urodzić…

I fragment wiersza drugiego. „Wieczorem wiatr…”:

Wieczorem wiatr. Z ciemności wypłoszeni,
głowy toczyli naprzeciw połyskom
ognia w kominie. Pies słuchając cieni
myślał, kamienny, z łapami przy pysku…

Krasnogruda, 1934

     Gdyby zasadą było zapisywanie autobiografii wierszem… Czesław Miłosz w swojej przebogatej twórczości umieścił rozliczne epizody i znaki szczególne własnego losu, jak ten wiersz „Rok 1911”, do którego tytułu gdyby dodał datę 30 czerwca, czytelnikowi dzisiejszemu ułatwiłby przypomnienie przypadającej właśnie 110. rocznicy urodzin Laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury z 1980 roku. Setki publikacji – Jego i o Nim – wydanych na przestrzeni ostatniego czterdziestolecia, coraz pełniej wzbogacają portret tego poety i prozaika, eseisty i tłumacza, a może też – kto wie – oswajają tych, którzy z różnych względów nie akceptowali światowego sukcesu swojego rodaka. Jak i ta, być może,  charakterystyka pióra Krzysztofa Czyżewskiego z (zacytowanego w 2017 r. suwalskich „Kronikach” jego wstępu do: Czesława Miłosza „Traktatu teologicznego / Teologinis traktatas” (Sejny / Krasnogruda 2017): „Miłosz był niezwykłym pisarzem języka polskiego, rzadko spotykanym wśród poetów, zwłaszcza słowiańskich, dlatego, że nie fruwał w obłokach, nie oddawał się we władzę fantazmatom i mistyfikującym obsesjom”…

     Pośród licznych biografii, opracowań naukowych i antologii trudno wychwycić publikacje poświęcone dziecięcym i młodzieńczym latom życia autora „Poematu o czasie zastygłym”. Ale one są. Powstają daleko od opiniotwórczych stolic literatury i edytorstwa – Warszawy oraz Krakowa, który stał się, po dekadach światowych peregrynacji, ostatnią przystanią Czesława Miłosza. Powstają na Kresach, w sąsiedztwie rodzinnej Litwy i Wilna, gdzie Czesław Miłosz zdawał maturę w I Gimnazjum Męskim im. Króla Zygmunta Augusta i studiował na wydziale prawa Uniwersytetu im. Stefana Batorego. Powstają na Suwalszczyźnie, w równoległej enklawie Jego najwcześniejszych doświadczeń i fascynacji, które znalazły trwałe ślady w późniejszej twórczości, aż do takich wierszy jak „Powrót”, gdzie Poeta zapisał: W starości wybrałem się do miejsc, po których błądziła / moja wczesna młodość…

     W ubiegłym roku, pisząc na stronie Pisarze.pl o „Miłoszowej Krasnogrudzie” miałam okazję zasygnalizować wieloletnią, niestrudzoną działalność Krzysztofa Czyżewskiego, twórcy sejneńskiego Ośrodka „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” oraz Zbigniewa Fałtynowicza – „edytora i redaktora (m.in. „Krasnogrudy”, „Ocalenia przez Poezję”, naczelnego kwartalnika „Jaćwież” i – dotychczas – redaktora kwartalnika „KRONIKI. Według Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach”),  bibliografa, badacza twórczości inspirowanej Suwalszczyzną, członka SPP, niedawno sportretowanego w oryginalny sposób przez innego „szaleńca” spod znaku Muz, Eugeniusza Kurzawę w książce p.t. „Spis treści. 66 postaci, które…” (Wilkanowo – Zielona Góra 2020).  „Suwalszczyzna – pisałam – ma szczęście do utalentowanych twórców o wielkim sercu, pragnących ocalać dla potomnych tajemnice bogatej przeszłości, urodę krajobrazu, często dramatyczne losy ludzi, którym przyszło zetknąć się z tą ziemią. Obydwaj wymienieni już mistrzowie pióra i animatorzy działań kulturalnych, dla innych niewyobrażalnych, przez lata dokonywali wielu starań, aby zachować każdy ślad obecności tutaj Noblisty… Dlatego możemy odwiedzać dworek w Krasnogrudzie. Dlatego możemy sięgać do – wydawanych w „Pograniczu” publikacji Zbigniewa Fałtynowicza (…) i do jego, bardzo osobistej antologii „Gdzie jeziora syte przestrzenią obłoków”…”.

     To w tej antologii, wydanej w roku 1998 w suwalskim wydawnictwie Hańcza, na stronie ze swoim wierszem „Wieczorem wiatr…” Czesław Miłosz złożył nam autograf podczas sierpniowego pobytu owego roku w Białowieży. Ten wiersz Zbigniew Fałtynowicz zamieścił znacznie wcześniej, bo w 1991 roku (w ślad za edycją „Poezji” Miłosza (Warszawa 1981) w swoim wyborze (i pod swoją redakcją), zatytułowanym „Czas wyniesiony”, wydanym przez Suwalskie Towarzystwo Kultury. Wraz z inicjalnym tutaj „Rokiem 1911” oraz  rzetelnie wyszukanymi Miłoszowymi lirykami i prozą w krakowskich zbiorach z lat 80. (w tym „Osobnym zeszytem: Gwiazda Piołun – z tomu „Hymn o perle”) czytelnik otrzymał rodzaj osobistego albumu Noblisty, pełnego wzruszających odniesień do relacji z najbliższymi, do rodzinnych tradycji, do emocjonalnych kadrów tamtych przestrzeni, gdzie „…granatowy obszar, w którym jarzy się, nisko, jedna krwawa gwiazda”. Do tego ilustracje – „reprodukcje z klisz szklanych (…) wykonanych w latach trzydziestych przez Karola Jaroszyńskiego (…) ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Suwałkach”. Kobaltowe kadry nadjeziornych pejzaży: awersy i rewersy, tamten czas i powidoki… Profesjonalne opracowanie graficzne miejscowego twórcy Wiesława Osewskiego, podobnie jak w antologii „Gdzie jeziora…” ze zdjęciami Stanisława J. Wosia, który z kolei opracowywał graficznie znakomity, dokumentalny, i już pośmiertny, bo wydany w roku 2006, album „Dla Miłosza. Suwałki – Krasnogruda”, według koncepcji Zbigniewa Fałtynowicza.

     To prawda. Stawialiśmy na domowych regałach (i czytaliśmy) coraz to nowe pozycje, zawierające wiersze i eseje Czesława Miłosza, antologie i almanachy, albumy fotograficzne z jego komentarzami. Obok surowej krakowskiej edycji „Znaku” z roku 1980 zbioru wierszy „Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada” i podobnie skromnego „Widzenia nad Zatoką San Francisco” (KRĄG 1981) – tom „Poezji” (Czytelnik 1982). Obok – z tej samej oficyny, a z roku 1987, książki Noblisty pt. „Świadectwo poezji. Sześć wykładów o dotkliwościach naszego wieku” i dzieło zbiorowe „Poznawanie Miłosza. Studia i szkice o twórczości poety” (Wydawnictwo Literackie 1985). Album „Serce Litwy. Wilno” z poezją Czesława Miłosza i zdjęciami Adama Bujaka (Biały Kruk 2002) i  dwa lata później przez tego samego edytora przygotowana księga – album Marka Skwarnickiego pt. „Mój Miłosz”. Ale wtedy Miłosza już nie było…Potem zapominaliśmy, by wracać w sytuacjach okazjonalnych. To też prawda. Ale także zapamiętywaliśmy. To Marek Skwarnicki, korespondujący przez wiele lat z Miłoszem, powiernik Jego najskrytszych przemyśleń, sformułował twierdzenie: „Nie ma sprzeczności między sztuką, poezją a religią. Gdy się wzajemnie wspierają, to co ludzkie nabiera szczególnego blasku, a to co boskie staje się jeszcze bardziej ludzkie”. W kolekcji fotografii jedna podpisana enigmatycznie „w rodzinnych stronach”. Żadna z tych cennych pozycji nie zawierała zdjęć ukazujących świat dzieciństwa i młodości autora „Rodzinnej Europy”.

     Do czasu, aż obok naszego „Mojego Miłosza” stanął album „Dla Miłosza. Suwałki – Krasnogruda”. To niezwykły projekt według idei, w opracowaniu i ze wstępem Zbigniewa Fałtynowicza, gdzie zostały zgromadzone fotografie, mapy, fragmenty utworów Poety i autografy oraz dokumenty związane z Jego rodowodem, ale także upamiętniające kilka kolejnych wizyt na Suwalszczyźnie, i spotkania tamże w gronie coraz bardziej zaprzyjaźnionych ludzi. Owszem, księga „współfinansowana ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego” została wydrukowana przez krakowski „Diaf” Jakuba Furyka, ale jej wydawcą jest Urząd Miejski w Suwałkach oraz tamtejsze Muzeum Okręgowe. Na każdej stronie „widać rękę” kronikarza i bibliografa: rzetelnie udokumentowany wstęp – esej, szczegółowo opisane fotografie, wszystkie w – tak to odbieram – nostalgicznej, współcześnie podrasowanej, sepii. Trudno ocenić, ile egzemplarzy albumu trafiło do obcokrajowców, autor opracowania zadbał o to, aby  wstęp i wszystkie pozostałe teksty można było przeczytać także po litewsku i po angielsku.

     Czytelnicy polscy (szczęściarze, jak pisząca te słowa) mieliby absolutny komfort poznawczy, mogąc wędrować poprzez strony albumu i równocześnie zaglądać do skromnej, wydanej w roku 2012 książeczki pt. „Przewodnik. Miłosz / Krasnogruda” (pierwodruk w dwumiesięczniku literackim „Topos” 2011 nr 5). Autora tego bezcennego kompendium wiedzy o gnieździe przodków Poety przedstawiać nie trzeba: to, oczywiście, Zbigniew Fałtynowicz (tu warto podkreślić, że w jego dorobku jest jeszcze pozycja „Wieczorem wiatr. Czesław Miłosz i Suwalszczyzna” (2007), ale także, m.in. „Pamiętam: Maria Konopnicka z Wasiłowskich i Suwałki” (1996 i 2001) oraz „Podróże bliskie. Zbigniew Herbert i Suwalszczyzna” (2008)). „Byłem i jestem ujęty czystą empirią „Przewodnika” – pisze we wstępie Piotr Kłoczowski, podkreślając, iż publikacja ta „…pozostaje ważnym źródłem dla prawdziwej, nie zmitologizowanej historii narodzin inteligencji z historycznego rozpadu ziemiaństwa. Historia jak  z Buddenbrooków, gdzie najmłodszy i najsłabszy ustanawia Krasnogrudę duchową formą życia”. Historia, opowiedziana przez autora „Przewodnika” łączącego dawne zapiski, informacje z przedwojennych źródeł o Krasnogrudzie, fragmenty wierszy Miłosza konfrontowane ze współczesnymi realiami odkrywanymi podczas rozpoznawania tego tajemniczego obszaru wciąż żywej przyrody i osób nieobecnych pod dachem dworu, w jego wnętrzach pełnych przedmiotów pamięci po antenatach Poety ze strony matki…

     Zajrzyjmy i do samego albumu „Dla Miłosza…”, gdzie, na stronie sąsiadującej z reprodukcją dawnej mapy Suwalszczyzny, autor wstępu o wręcz sensacyjnym zabarwieniu prowadzi nas na spotkanie z autorem „Hymnu o perle”: „23 września 1989 roku na zmurszałej, rozpadającej się kładce wcinającej się w jezioro Hołny stanął Poeta. Ostatni raz był tu przed ponad pięćdziesięciu laty…”. A i ten zapis obraca się w historię, bo od wejścia Poety na kładkę (czy ona jeszcze trwa w tym stanie?) minęło kolejnych ponad trzydzieści lat… Ale cytat niżej, z wiersza „Do leszczyny” wciąż żywy, jak niegdyś:

Jest coś z heraklitejskiej zadumy, kiedy tutaj stoję,
Pamiętający siebie minionego
I życie, jakie było, a też jakie być mogło…

     W dalszym ciągu Zbigniew Fałtynowicz przywołuje konkretne daty, i trochę domniemań odnośnie pierwszych pobytów przyszłego Noblisty nad Czarną Hańczą i nad jeziorem Hołny. „…od jesieni 1926 roku rodzice Czesława Miłosza, Weronika z Kunatów i Aleksander, wraz z młodszym synem Andrzejem (ur. 1917) zamieszkali w niedalekich Suwałkach (niedalekich od Krasnogrudy – przyp. K.K.) w budynku przy Marii Konopnickiej 7 (wcześniej – Ogrodowej 16, obecnie księdza Kazimierza Hamerszmita 10), gdzie 1 grudnia tego roku ojciec rozpoczął pracę na stanowisku kierownika powiatowego Zarządu Drogowego…”. 15-letni zaledwie Czesław przyjeżdżał z Wilna, gdzie kończył gimnazjum i studiował potem prawo na uniwersytecie,  „…najczęściej na święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc oraz w czasie wakacji”. Do czasu aż w roku 1935 rodzice wyjechali z Suwałk. W tym samym roku ich starszy syn gościł po raz ostatni u swoich ciotek w Krasnogrudzie. Fałtynowicz przywołuje imiona poszczególnych krewnych, łącząc je z wydarzeniami tamtych lat i z przeszłością, a zwłaszcza z obecnością tych wydarzeń i osób, i pejzaży tej ziemi w twórczości Miłosza. „Pamięć o Krasnogrudzie i jej mieszkańcach – pisze – dostarczała materiału do (…) najbardziej fundamentalnej refleksji metafizycznej w dziele pisarskim Miłosza – o przemijaniu ludzi i rzeczy, o poszukiwaniu na styku tego „jak było” z tym „jak jest” momentu wiecznego, o rzeczywistości eschatologicznej”. A dalej będzie też o tym, że podczas wojny „…Kunatowie, Lipscy, Miłoszowie zostali zmuszeni do opuszczenia Krasnogrudy na zawsze”. O żałosnych losach majątku i dworku w okresie powojennym, i o późniejszych relacjach Poety – matuzalema, powracającego tutaj kilkakrotnie, bo otwarci, mądrzy i dobrzy ludzie z Ośrodka „Pogranicze – sztuk – kultur – narodów” wzięli na swoje barki trudne zadanie ocalenia dla potomnych miejsca, gdzie Czesław Miłosz zostawił w młodości kawałek swego serca. „Może musiał przetoczyć się wiek – zastanawia się autor wstępu do albumu – by na początku nowego tysiąclecia nad krasnogrudzkim dworem zaświeciła nie Gwiazda Piołun, ale Gwiazda Zaranna”.

     W tegorocznych już (styczeń – marzec 2021), nieocenionych „Kronikach…”, w ślad za periodykiem „Kraina Bugu” (2020 nr 28), ukazała się rozmowa pt. „Twarzą do rzeki”, w której Krzysztof Czyżewski przypomina „prapoczątki” renesansu tamtych światów: „Powrócił tu (Miłosz – przyp. KK) we wrześniu 1989 roku. Zastał ruinę i pozarastane parki, a pośród tych chaszczy nas, młodych ludzi z awangardowego teatru, którzy chcieliby tu zacząć żyć i pracować (…) rozmowa toczyła się o odrodzeniu tego miejsca, o pamięci pogranicza, o pracy z młodym pokoleniem. Nagle spostrzegł, że historia tu nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa…”. „I wtedy też symbolicznie przekazał Krasnogrudę „Pograniczu” – stwierdzają rozmówcy – i objął patronat honorowy nad Międzynarodowym Centrum Dialogu”. Czyżewski odpowiada: „Dziwną rozmowę toczyliśmy wtedy przed dworem: on, uosobienie przeszłości tego miejsca, wypytywał mnie nieustannie o to co tu będzie, a ja, do którego należała przyszłość, ciągle pytałem poetę o to, jak było. Mówił: „Żebyście mi tu tylko muzeum nie stworzyli!” Dotarło do nas, że wierność to bardziej kontynuacja niż upamiętnienie, że stając się strażnikami pamięci mamy jednocześnie wolność czynienia nowego, buntu, niezgody. I to nam dał Miłosz…”. W 100. Rocznicę urodzin autora „Sześciu wykładów wierszem” otwarto w Krasnogrudzie Międzynarodowe Centrum Dialogu, gdzie równo od 10 lat rozwija się to, co we wstępie do albumu „Dla Miłosza…” sygnalizował jego autor: „…praktykowanie na pograniczu polsko-litewskim idei pokojowego i twórczego współistnienia w Europie ludzi różnych religii i narodów”…

     Jak opowiedzieć album o Poecie w kilku słowach? Nie sposób. Więc tylko kilka równoważników zdań i obrazów. Na początek – sylwetka profilem: Czesław Miłosz nad jeziorem Hołny w Krasnogrudzie, 26-28 czerwca 1994 roku i obok cytat z wiersza „Powrót”, 1989: Stanąłem nad wodą i tak jak wtedy lekko łuszczyła się fala… I na sąsiedniej stronie refleksje o przemijaniu z „Dla Heraklita” (1984-1985). Archiwalne kadry Suwałk z domem przy ul. Ogrodowej 7, gdzie przez blisko dekadę wileński gimnazjalista, potem student odwiedzał rodziców, zanim w 1935 roku wyprowadzili się na Wileńszczyznę.

     Dokąd? Tego epizodu w albumie nie ma. Ale odnajdziemy szczegółowe informacje w ubiegłorocznym wydaniu niezawodnych i tropicielskich „Kronik…”: „W Głębokiem (Białoruś) (przed wojną miejscowość w sąsiedztwie Postaw, niedaleko Święcian, które pozostały po stronie litewskiej – przyp. KK), dzięki poszukiwaniom miejscowego historyka Kastusia Szytla, odnaleziono dom, w którym mieszkali od wiosny 1936 roku do 17 września 1939 Aleksander i Weronika Miłoszowie…”, których odwiedzał starszy syn. Zbigniew Fałtynowicz wzbogaca te wieści o obszerny list stamtąd datowany miesiąc wcześniej („wojny jakoś nie widać…”), a zacytowany z książki „Czesław Miłosz / Jarosław Iwaszkiewicz, Portret podwójny: wykonany z listów, wierszy, znaków intymnych, wywiadów i publikacji” w opracowaniu Barbary Toruńczyk (Warszawa 2011). I relacja dramatycznych chwil ucieczki rodziny z domu nad ranem 17 września („Przysłany ze starostwa woźny wołał: >> Panie inżynierze! Pan starosta każe natychmiast uciekać! Idą bolszewicy!<<) we wspomnieniu „Srebra rodzinne” Andrzeja Miłosza na łamach „Jaćwieży” (2001)…

     Ale zanim stało się TO, miały miejsce – zamknięte w albumie „Dla Miłosza” – sielskie, towarzyskie spotkania rodziny z przyjaciółmi z okolic Suwałk, i coroczne wakacje Czesława w krasnogrudzkim dziedzictwie, w pensjonacie, co oglądamy na nostalgicznych kadrach pełnych kolumienek i bryczek, ciotczynych falbanek i piór, konterfektów i fortepianów, parkowego drzewostanu i jeziora Hołny, nad którym ten młody, płynący podówczas z falą, szczęśliwy człowiek stanie pół wieku później, z trudnym do udźwignięcia bagażem lat i doświadczeń, ale przecież mogący powiedzieć: W starości wybrałem się do miejsc, po których kiedyś / błądziła moja wczesna młodość… Który po pierwszym wrześniowym spotkaniu tych miejsc w roku 1989, będzie przybywał tu na kilka czerwcowych dni w latach 1992, 1993, 1994 i 1997, co zostało uwiecznione w kadrze (i albumie) z zespołu poklasztornego w Wigrach, gdzie zatrzymywał się z bratem Andrzejem, w Sejnach i Puńsku, w Maćkowej Rudzie, Krasnogrudzie i Żegarach. Serce podyktowało Miłoszowi, zacytowane tu słowa:
      Naprawdę nie oczekiwałem takiego daru od Pana Boga jak te dni tutaj. Pobyt na Suwalszczyźnie jest dla mnie czymś fantastycznym…
    
     Jeszcze w następnym, 1998 roku „niespełniony naukowiec” – jak sam o sobie mówił, 87-letni Czesław Miłosz, w Białowieży uhonorowany tytułem  „Przyjaciela Puszczy Białowieskiej”, z wyrozumiałością pozował do naszych fotografii. Ale coraz bliższy mu stawał się dom krakowski. W białostockim „Kurierze Porannym”, wydanym w 100. rocznicę urodzin Poety, szef ośrodka Pogranicze w Sejnach, Krzysztof Czyżewski, wspominał: „Kiedy pan Czesław nie mógł już podróżować, spotykaliśmy się w Krakowie. Odwiedzałem go z żoną w jego mieszkaniu (…) Pan Czesław siedział na łóżku, miał przed sobą rozłożone plany Krasnogrudy. Nie widział ani nie słyszał już dobrze, ale szczegółowo dopytywał o wszystko”.

     Ale oto „Gazeta Współczesna” z 16 sierpnia 2004 roku, z nazwiskiem Czesława Miłosza w czarnej obwódce… I refleksje ludzi pióra. Krzysztof Giedroyć: „To był człowiek rangi Mickiewicza (…) osobiście wiele zawdzięczam jego pismom, i to nie tylko tym stricte literackim, ale także jego prozie, eseistyce (…), jest mi po prostu strasznie przykro, że odszedł, że umarł”. Jerzy Plutowicz: „…ważniejsze było dla mnie zetknięcie się z jego prozą, esejem, z nim jako twórcą jakże wspaniałej „Doliny Issy” czy „Rodzinnej Europy””. Jan Leończuk: „… w swoich wierszach niósł wolność i nadzieję”. I w wydaniu z okazji 100. rocznicy urodzin Miłosza, 30 czerwca 2011 roku „Dużego Formatu” – „Gazety Wyborczej” – syn Anthony Miłosz: „On siedział cały czas tu. W Polsce. Jedną nogą był zawsze w Polsce, i to tą, na którą przenosił cały swój ciężar…”

     W albumie „Dla Miłosza. Suwałki – Krasnogruda” szczególna rozkładówka: biały autograf Poety na ciemnych falach jeziora. Kolejna: „Książki Czesława Miłosza wydane poza cenzurą w Suwałkach w 1981 roku przez Oficynę Wydawniczą NSZZ „Solidarność” Regionu Pojezierze – „Q”. Jak komentarz – Jego słowa z 1986 r.: Ale książki będą na półkach…

Krystyna Konecka

Reklama

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko