Paweł Krupka – wspomnienie Andriusa Konickisa

0
68
fot. Kęstutis Svėrys
fot. Kęstutis Svėrys

W piątek 4 czerwca odszedł na zawsze w Wilnie Andrius Konickis, litewski intelektualista i animator życia kulturalnego. Po długiej i ciężkiej chorobie zmarł w wieku 65 lat. Do końca aktywny i energiczny, od ponad dwudziestu lat redagował kwartalnik kulturalny Naujoji romuva, reaktywowane po wielu dziesięcioleciach przerwy w czasie radzieckiej okupacji jedno z pierwszych czasopism odrodzonej Litwy. Co miesiąc organizował w siedzibie redakcji spotkania na różne tematy związane z literaturą i humanistyką, zwykle urozmaicone muzyką i recytacjami poezji. W sezonie zimowym spotykaliśmy się w zawsze pełnej sali mieszczącej około 50 osób, w letnim zaś w zacisznym dziedzińcu w pobliżu słynnego wileńskiego Zielonego Mostu, nieopodal kościoła Św. Rafała Archanioła.

Oprócz ilustrowanego kwartalnika Naujoji romuva, cenionego nie tylko za bardzo wartościowe teksty, lecz też za reprodukcje dzieł sztuki i piękną szatę graficzną, Andrius wspólnie z koleżanką Audronė Daugnorienė wydawał też od ponad dekady młodzieżowy dwumiesięcznik Pašvaistė, w którym debiutowało wielu liczących się obecnie litewskich pisarzy i publicystów. Andrius był duszą litewskiego życia kulturalnego, wszyscy go w Wilnie lubili i szanowali. Takt, wykwintne poczucie humoru i wielkie serce zjednywały mu przyjaciół i zwolenników. Był świetnym redaktorem i bardzo praktycznym, rzutkim organizatorem. A wszystko robił dyskretnie i łagodnie, nie rzucając się w oczy i nie przytłaczając otoczenia swą silną i nietuzinkową osobowością.

Będąc litewskim patriotą, głęboko przywiązanym do najdawniejszych litewskich tradycji, Konickis nigdy nie ukrywał swych polskich korzeni. Władał piękną polszczyzną i utrzymywał kontakty z licznymi polskimi intelektualistami i pisarzami. Prawie w każdym wydaniu Naujoji romuva był jakiś, choćby symboliczny, polski akcent. A przy szczególnych okazjach, było ich znacznie więcej. Ostatni numer 2019 roku był poświęcony w znacznej mierze Lublinowi z okazji 260 rocznicy Unii Lubelskiej. Było w nim wiele historii, ale też twórczość literacka dzisiejszych lubelskich pisarzy. W poprzednich latach kwartalnik gościł utwory uczestników dorocznych polskich festiwali poetyckich Maj nad Wilią.

Andrius Konickis był z wykształcenia filozofem i zajmował się naukowo swoją podstawową dyscypliną akademicką. Wiele uwagi poświęcał też publicystyce związanej tematycznie z filozofią. Popularyzował myśl współczesnych intelektualistów litewskich, a także zagranicznych. Publikował m. in. własne przekłady tekstów prof. Ryszarda Legutki. Ale przede wszystkim był redaktorem i organizatorem życia kulturalnego. I takim zapamięta go Wilno i Litwa, a także liczni koledzy z innych krajów, z którymi chętnie obcował i współpracował. W Wilnie, jednej z najmniejszych europejskich stolic, życie kulturalne nie jest tak rozproszone, jak w wielkich metropoliach. W takich miejscach osoby szczególnie zasłużone są doceniane i rozpoznawalne nawet bez tzw. „parcia na szkło”. Andrius był człowiekiem niepospolicie skromnym, zupełnym przeciwieństwem „celebryty” i karierowicza. Mimo to w Wilnie stał się instytucją.

Żegnamy Andriusa z wielkim żalem. Wielu mieszkańcom Wilna będzie bardzo brakować jego uśmiechu, łagodnego i ciepłego głosu, prostego i ujmującego sposobu bycia. Myślę jednak, że także w Polsce dużo ludzi będzie go długo i ciepło wspominać. Z Konickisem odchodzi do przeszłości bardzo szlachetny kawałek starego Wilna, skutecznie opierającego się zdziczeniu i globalizacji. Wiele uczynił dla rozwoju polsko-litewskiej przyjaźni literatów i humanistów. Większość litewskich kolegów przyznaje, że pozostawił po sobie pustkę, którą trudno będzie wypełnić.

Paweł Krupka

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko