Leszek Żuliński – Wspomnienia weterana (53)

0
275

Ach, gdzie ci kabareciarze?

         Były ongiś czasy kiedy nie odrywaliśmy oczu od ekranu telewizora.
         Niezapomniany był Kabaret Starszych Panów.
         Była to nazwa autorskiego kabaretu Jeremiego Przybory (1915-2004) i Jerzego Wasowskiego (1913-1984).
         Cała Polska siadała przed telewizorami, bo był to kabaret wręcz niesłychany.
         Cytuję za Internetem: od 16 października 1958 do 22 lipca 1966 przez Telewizję Polską. Dzięki Kabaretowi Przybora i Wasowski zostali uznani za twórców rozrywki telewizyjnej w Polsce 50. i 60. XX wieku. W programach Kabaretu występowali m.in. Irena Kwiatkowska, Barbara Krafftówna, Kalina Jędrusik, Aleksandra Śląska, Krystyna Sienkiewicz, Zofia Kucówna, Wiesław Gołas, Mieczysław Olsza, Czesław Roszkowski, Bohdan Łazuka, Jarema Stępowski, Zdzisław Leśniak i Bronisław Pawlik.
            Nasza dzisiejsza młodzież niestety tego raczej nie doznała, więc poniekąd została bez tych cudeniek obolała. Gdybyście widzieli na przykład Bohdana Łazukę lub Wiesława Gołasa: wystarczy by zakręcili oczami, to już pękaliśmy łzami z tych „wygłupów”. Poproście swoich ojców i dziadków by Wam te „szmoncesy” opowiedziała.
         No i co? Z biegiem czasu to wszystko gdzieś się rozwiało. Czyżby żyć jak wtedy już teraz nie można?

*

         Ja siedzę od roku już osowiały. Ręce mi poodpadały.  O kabaretach nikt już nie marzy, bo nagle znaleźliśmy się w tej cholernej pandemii. Na dodatek środowisko sejmowe pogmatwane jest i rozdzielone. To tak jakby na suficie coś trzeszczało i miało się prędzej czy później zawalić.
         Nie wiadomo jak długo jeszcze potrwa?
         W każdym razie jak długo żyję takiego „bigosu”  jeszcze nie „smakowałem”. Na dodatek chodzą słuchy, że kolejna pandemia znowu może się ocucić i nas wszystkich zbałamucić.
         Owszem, pamiętam dawne potknięcia i różne, trudne , smutne niedociągnięcia.
         Rzeczywistość zawsze była niedoskonała, ale ostatnio się rozbujała.
         No i co? Tak mamy żyć? I czekać na zbawiciela, który na rumaku przyjedzie i nas ocali?
         Ja na to nie liczę, lecz najgorsze, że nie wiem i nie widzę, kiedy i jak to się poprawi.
         Jasne: kiedyś wszystko się polepszy, ale nie wiadomo kiedy. Ja już chyba nie doczekam, a Wy – młodsi – tego pilnujcie, bo innego wyjścia nie macie.
         Polecam: śpiewajcie Pieśń nad pieśniami. Może ona coś ocali?

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko