Julia Pietraszewska – wiersze (debiut)

0
811
Julia Pietraszewska
Julia Pietraszewska

W kamienicy

W kamienicy na podwórku, trzech chłopaczków jest w mundurku.
Palą, piją, żar się niesie, echem klatki wypełniają.
Sąsiad w bojach już gotowy, a sąsiadka z wiadrem stoi.
,,Hej, że chłopcy, ciszej trochę! ”.
A na dole trwa zabawa, wszyscy humor mają dobry.
Ani myśleć skończyć wcześniej, co najwyżej sąsiad zejdzie.
Widzą już z daleka pana, zły, czerwony szybko idzie.
Ręka w górę podniesiona, zamach dawno już zrobiony.
Dają mu nalewki łyka, w myk do tańca skakał, hulał.

Młodości radość

Latem na plaży, dziewczę się bawi.
Skacze i biega rozrechotana.
Śmiechem szum fal zagłuszyć próbuje.
Nagle kropka czarna stopę zakuła.
Krzyki i płacze nie jeden usłyszał.
Podnosi, patrzy i oczom nie wierzy,
że mały kamień łzy jej wywołał.
Rozpęd gotowy, zamach już bierze i mały kamyczek na dno powędrował.

Metropolia samotności

Jak to możliwe, że w tak wielkim tłumie brakuje mi Ciebie.
Metropolia ogromna, przez okno widnieje, a jednak nie ma w niej Ciebie.
Myślałam, że nie da się być samotnym, spełniając marzenia.
Myliłam się.
Nie sądziłam, że Twoja pustka zabierze cały Londyn.
Nie ma go.
Wstaje rano i widzę pustkę.
Rozglądam się i nic nie widzę.
Próbuję wejść w tłum, zagłuszyć krzyk.
Wtedy jeszcze bardziej uświadamiam sobie, jak bardzo samotna się stałam.

Nic o sobie nie wiem

Jak to możliwe, że ja jeszcze nie wiem.
Jak postępować z sobą, a co dopiero z Tobą.
Zamknięta jestem w bańce mydlanej.
Przez okno zerkam, nie czuję powietrza.
Patrzę, szukam, gdzie plony za siałeś,
abym oddechu nieco złapała.
Chcę wyjść na zewnątrz, uśmiechnąć się szerzej.
Dotknąć Twej ręki, poczuć się lepiej.
Zobaczyć ptaki, powąchać kwiaty.
Otworzyć serce, nacieszyć się Tobą.
Trzeba poczekać, marzyć nam wolno.
Bańka pęknie, a ja będę z Tobą.

Nauka

Kiedyś byłam bardzo samotna, niczym pisklę, które wypadło z gniazda.
Uczyłam się chodzić i odkrywać nowe ścieżki.
Wąchałam kwiaty, śpiewałam piosenki, tańczyłam w deszczu, biegałam boso.
Pewnego dnia spotkałam miłość.
Przestraszyłam się bardzo, odejść chciałam szybko.
Ona stanęła na środku drogi, i powiedziała ,,Nie bój się, będę zawsze przy Tobie”.
Uwierzyłam jej, a ona zadała cios w samo serce.

Dorosłość nie taka

W nocy na rozdrożu staliśmy obok siebie.
Ja patrzyłam w lewo, Ty patrzyłeś w prawo.
Niebo jedno, droga jedna a nas obu w nie wpatrzone.
Patrzyliśmy długą chwilę, szepcząc czule, patrząc w górę.
Wiedzieliśmy co nas czeka.
Ręka rękę mocno trzyma, serce bije coraz mocniej.
Życie nasze było bajką, aż dorosłość zapukała.

Zagubiona dusza

Późnym wieczorem w ciszy na ganku siadać lubiłam.
Myślami błądziłam po niebie gwieździstym, szukając odpowiedzi na ważne pytania.
Chciałam mieć wiele, lecz lat mi zabrakło.
Skupiona na przeszłości, zapomniałam o przyszłości.
Kwiaty wyrosły, drzewa urosły, klucz ptaków odleciał już dawno,
a ja wciąż na początku.
Bałam się myśleć, co gwiazdy powiedzą.
Bałam się patrzeć co gwiazdy mi wskażą.
Nie zamknęłam przeszłości,
wracała w teraźniejszości,
nie pozwalając budować naszej przyszłości.
Wszystko się zmienia,  buduje od nowa,
zakrapiając czarnym atramentem przeszłość,
nie potrzebną nikomu.
Ja swoją szybko wycieram nieświadoma,
żeby kleks nie zamazał do końca, tego czego pamiętać już nie chcę.
Próbuję napisać nowy rozdział na białej kartce papieru.
Zawsze kończy się to tak samo.
Wyjmuję starą i oprawiam w kwiaty.
Wstaje z ganku, wchodzę do domu, kolejny raz zwracając się do przeszłości.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko