Elżbieta Cichla-Czarniawska – na krawędzi

1
568

dlaczego się tutaj znalazłem
z berłem władzy
z koroną wielkości?

dlaczego jestem nagi
znużony
niepokorny?

stoję pod dźwigarami mostu
sam go zbudowałem
za chwilę górą pomknie pierwszy pojazd
(może ostatni?)
stoję pewny siebie
ale gardło ściska lęk

uwięziony pod moją stopą
maleńki zębiełek czy ryjówka
też w trwodze że popełnię zbrodnię

cienki drucik pisku drżenie

i ja – kain od poczęcia

zniewolony prawem lub zwyczajem
w pogoni za szczęściem
w drwinie własnego serca
w urojeniach i namiętnościach
w pięknie i brzydocie
czego się tak boję?
wszak moja wiedza sięga gwiaździstego nieba

robak świerszcz grający
iskra pstrąga w rwących wodach rzeki
ssak jaskółka brzoza obrosła wiatrem –
wszystko co żyje (po co i dlaczego?)
wolne
lecz struchlałe w wędrówce przed końcem

może za kęs istnienia
unieważnia się w nas utajona wiara
w czystość poczynań?

gdyby tak było zawróć do ciemności
gniewny biegu Ziemi

Reklama

1 KOMENTARZ

  1. Kiedyś, przed laty, jako bardzo młoda dziewczyna czytywałam wiersze Pani Elżbiety 🙂 Podobały mi się bardzo 🙂
    Ten również 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko