Jerzy Stasiewicz – Tragedia źródłem dobroci – ze szczyptą poetyckiej soli – na drodze życiowej Grażyny Drobek-Bukowskiej

1
88

      Za oknem biało. Pierwszy śnieg zimy nie czyni?  Nim wypiłem kawę – zniknął. Dziś początek drugiej dekady grudnia. Bardzo dziwnego grudnia jak poprzednie miesiące 2020 roku.

      Biała kartka papieru na stole, format A4, złożona równo w harmonijkę przez Oskara. Zaciśnięta jak miech. Zamykam oczy i próbuję coś pisać w pierwszej linijce jakby w torowisku. Idzie nieporadnie. Odmykam drugą i bazgrzę dalej. Trzecią – ciągnąc pióro w prawą stronę. Nawyk wytresowany przez dziesięciolecia pisania: wierszy, prozy, artykułów prasowych. Więc można? Otwieram oczy. Bazgroły niemożliwe do odczytania? Przydałby się grafolog. Choć i on niewiele by tu zdziałał. Wyrazy, zbitki wyrazów nakładają się wielokrotnie na siebie, tworząc rozmazany szkic przedszkolaka. A jednak jest to najłatwiejszy sposób zapisu. Tak tworzy wiersze ociemniała poetka z Raciborza.

       Ten śnieg, który dziś szybko zniknął był ogromny w połowie listopada 2011 roku kiedy pierwszy raz jechałem do Polanicy Zdroju na ósmy Międzynarodowy Festiwal Poezji „ Poeci bez granic”. Umiejscowiony w „ Leśnym Ludku” ( schronisko młodzieżowe). Dziś już nie pamiętam ulicy. Mimo mrozu i szalejącej zamieci, trafiłem bezbłędnie. Ponoć poezja przyciąga, wyprowadzając z zagubionego szlaku. Jestem tego naocznym przykładem.

        Po prezentacji poetów zagranicznych – zahaczyłem końcówkę – zaproszono na kolację. Podeszła do mnie niewysoka, starsza pani o blond włosach i solidnej budowie ciała.

– Przepraszam Jerzy Stasiewicz? – zapytała z matczyną troskliwością w głosie.

– Tak! – odpowiedziałem speszony.

– Gratuluję znakomitej opowieści. Grażyna Drobek-Bukowska, wydrukowałam fragmenty  Własnego kąta w „ Horyzontach”. Szkoda, że na całość nie starczyło miejsca.

        I zaprosiła do stołu. Pochwała wybiła z rytmu. Nie wiedziałem czy dziękować, czy usłużyć proponując nakrycie. Sytuacja rozwiązała się sama.

– Jurku weź bigos, a ja chleb i  herbatę .

        Potrafię zjeść, ale musiałem się starać by pani redaktor dotrzymać kroku. Tylko trzeci towarzysz konsumpcji Igor Wieczorek – znakomity eseista z Wrocławia w tamtym czasie stały współpracownik „ Gazety Kulturalnej”, dzisiaj zamilkł zupełnie – delektował się smakiem ilość pozostawiając bardziej – powiedzmy wytrwałym.

       Od tamtego spotkania nasze ścieżki literackie krzyżowały się coraz częściej. Posyłałem jej wiersze, fragmenty prozy, wywiady, a Grażynka drukowała w swoim czasopiśmie nie tylko  w języku polskim. Obowiązkowo wymienialiśmy się naszymi książkami, które akurat zeszły z drukarni. Kiedy w życiu Grażynki Drobek–Bukowskiej zapanowała zupełna ciemność, nasze rozmowy telefoniczne stały się coraz częstsze i długie. Tak jest do dziś. Zwierzała się z rozterek twórczych i walki o utrzymanie „ Horyzontów” ( 32 numery). Miała ogromną nadzieję, że oświęcimskie środowisko RSTK przejmie pismo ( posiadali fundusze) i będzie kontynuować jego ugruntowaną pozycję na rynku periodyków literackich o międzynarodowym zasięgu. Tak się jednak nie stało. Patrzę na wysoki stos na stole, jedenaście tytułów poezji, a dałbym głowę, że posiadałem jeszcze jeden kraszony subtelną grafiką aktów kobiecych Joanny Małoszczyk. Nadwornej ilustratorki jej tomów. Była w niej na pierwszej stronie notatka „ Jurku Mazllum Saneja tłumaczy twoje wiersze na albański”. Nie pierwszy to raz kiedy pożyczona książka przepada bezpowrotnie. A może dobrze niech krąży wśród czytelników spragnionych słowa poety?  Zamiast martwa stać w szeregu bibliotecznej półki pokrywana kurzem.

        Dziś pracując nad szkicem zauważyłem, że w antologii  Ósma strona świata nie ma utworów Grażyny Drobek–Bukowskiej. Ciekawe? I wspomniał mi się Janusz Koniusz – z krainy winnej latorośli – którego, także poznałem na tym festiwalu fizycznie, bo twórczość była mi znana. Poświęciłem mu wiersz „ Rozmowa ze starym poetą”. W liryku pojawia się postać Grażynki : „ To Janusz Koniusz i Zielona Góra / Podpowiada grubsza pani, która// Do stolika zaprasza lejąc kawę; / I wykłada zestaw ciast na ławę…” Przy grubsza pani jest gwiazdka, a na dole strony wyjaśnienie: „ Grażyna D.B.”

        Dziwne wiodą koleiny ludzkiego losu. Grażynka jest tego dobitnym przykładem? Śmierć nastoletniej córki Żanetki (1973 – 1982) i jej prośba: „ aby żadne dziecko nie było nigdy same”. Powoduje podjęcie wraz z mężem decyzji o byciu zawodową rodziną zastępczą. Wychowali od 1983 r. 27 dzieci, w tym 24 ( dzieci z upośledzeniem) w rodzinie zastępczej. Ile doba powinna trwać aby wszystko ogarnąć? I mieć jeszcze czas ma literaturę!? To wie tylko Grażyna Drobek– Bukowska. Ale prześledźmy życiorys. Urodzona w 1948 roku w Krzyszkowicach woj. Lubuskie. Wychowała się i mieszkała w Lubsku. Potem w Gubinie, Rybniku, Żorach. Od 1993 r. w Raciborzu. Z zawodu pielęgniarka dyplomowana.

       Literacko debiutuje w wieku 49 lat w wieczorku poetycko – plastycznym Grupy „ Horyzont” Robotniczego ( później Raciborskiego) Stowarzyszenia Twórców Kultury w Raciborzu.  Z marszu sięgając po laury w konkursach poetyckich ( Przemyśl, Chełm, Tarnów, Świdnik, Łódź, Wąglany, Warszawa, Radom, Leszno). Poezję i prozę drukują: „ Topos”, „ Lamelli”, „ Filantrop”,

„ Akant”, „ Własnym Głosem”, „ Radostowa”, „Nadwisłocze”, „ Ulotna przestrzeń”, „Horyzonty”,

„Tygiel Kultury”, „ZNAJ”. Jest prezentowana na antenie polskiego i czeskiego radia. Rok 1999 przynosi jej pierwszą książkę poetycką  W kolorach tęczy. Następny  Miłość tęcza malowana. A 2001 Z czarnej strony tęczy i  W kropli dręczącego niepokoju. Kolejne w następnych latach. Plony obfite; 22 książki poetyckie ( 2 wielojęzyczne). Powieść Ostatnie uderzenie (2007). I publikacje w dziesiątkach antologii. A wiem, że w przygotowaniu są następne tomy. Tylko teraz w ciemności jest o wiele trudniej. Ale i tematy wierszy Grażyny Drobek–Bukowskiej są niełatwe i znajdują odbicie w tytułach książek, których znakomitym dopełnieniem są okładki i – jak już wspomniałem – subtelna grafika Joanny Małoszczyk. Pozostałe ilustracjami uzupełnili: Adrian Drobek, Leszek Frey– Witkowski, Stanisława Wojtyna, Zbigniew Kresowaty, Leszek Michalski, Ewa Frydrych–Żyła, Rajmund Piasta, Rudolf Paciok, Agnieszka Gierba–Grodzicka. Przykład Trudna miłość (2012). We wstępie tomu Magdalena Teresa Reczulska pisze tak: (…) Jest on poetycką refleksją nad najbardziej pożądanym przez człowieka uczuciem – miłością, której różne barwy, blaski i cienie, towarzyszą istocie ludzkiej niemal od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Miłość matczyna, siostrzana, małżeńska czy wreszcie mistyczna kojarzy się wielu wyłącznie z piękną, niezwykłą emocją łączącą dwoje ludzi. W prezentowanych utworach nie jest to jednak wyłącznie łatwe i przyjemne uczucie, za którym wszyscy tęsknią jak za wielkim szczęściem. Trudy zwykłego, szarego życia, które nieubłagalnie niszczy romantyzm zakochanych, przypominają, że kochać to nie tylko dawać wiele z siebie, dbać o drugą osobę, martwić się o jej powodzenie i zdrowie. Miłość okazuje się być trudną sztuką przyjmowania, początkowo prezentów i zachwytów, później humorów, żalu i pretensji, codziennych kłopotów. Jest bezinteresowną służbą, odpowiedzialnością podejmowaną za ukochanego człowieka. (…) to również liryczne zamyślenie nad często bardzo trudną sytuacją kobiety – żony i matki, piastunki tradycyjnego, polskiego domowego ogniska. Autorka pochylając się nad trudną miłością oddaje hołd maltretowanym kobietom, jednocześnie podaje im swojego rodzaju przewodnik, który może stanowić pomoc w podjęciu trudnej życiowej decyzji – rozstania z agresywnym partnerem. Pokazuje, jak umęczona, ale nadal silna kobieta może zmienić swój los, uwolnić się od spirali przemocy, uratować siebie i dzieci”. Rozdziały „ Zauroczenie, Ból istnienia, Przebudzenie i Nowe życie stanowią synonimiczne odzwierciedlenie eskalacji uczuć – od zakochania, gdy nic się nie liczy (Jak kochać) – po romantyczną, namiętną, często idealizowaną miłość małżeńską. Od nieporozumień, cierpień psychicznych i fizycznych – po strach, rezygnację aż do wiktymizacji – stawania się ofiarą. Od uświadomienia sobie faktu przemocy niszczącego więzi rodzinne, zagrażającego spokojnemu i bezpiecznemu rozwojowi dzieci – po oczyszczający, uwalniający krok ucieczki od oprawcy i rozpoczęcia nowego życia. Mimo, że opisuje przeżycia innych kobiet, poetka, w przejmujący sposób oddaje tragedię przemocy domowej, doskonale zauważa jej psychologiczne następstwa. Postrzegając świat oczyma ofiar, powstrzymuje się od komentarzy, doradzania, moralizowania. (…) Autorka Trudnej miłości opiekując się gromadką przysposobionych dzieci obarczonych różnymi doświadczeniami, w sposób namacalny kroczy trudną życiową drogą ich rodzin, budując autentyczny most pomiędzy bólem istnienia, a spokojną normalnością. Daje nadzieję”. Ale i „zauważa, że w rodzinach przemocowych zdarzają się sytuacje, w których dzieci naśladując zachowanie sprawcy, bez-krytycznie idą w jego ślady(..)”.

       O samotności dziecka (2013) Ewelina Anna Langner w charakterystyce tomiku mówi: „ (..) To utwory dla dzieci, o dzieciach i o problemach rodziców z dziećmi.(…) o skrzywionym przez swych rodziców życiorysie. (…) oraz w uwikłanie dzieci w relacje interpersonalne między dorosłymi w rodzinie,(…) Grażyna Drobek–Bukowska potrafi, jak mało kto, mówić o potrzebach maluchów i młodzieży oraz o powinnościach rodzicieli względem nich.(…) traktuje o najpiękniejszym z możliwych uczuć – o bezinteresownej miłości – jaką podmiot liryczny kieruje do swych dzieci. Osoba mówiąca o uczuciach wypowiada się bez skrępowania, czyniąc to w różny sposób – raz nostalgicznie i poważnie, innym razem z humorem i błyskiem radości w oczach, dobro dziecka zawsze stawiając na pierwszym miejscu.(…)”. Dalej w kolejnym rozdziale mowa: „ (…) o osamotnieniu i pustce wokół dziecka (Samotność), o uczuciach i wewnętrznych rozterkach rodzica, także zastępczego ( Witam), o napomnieniach i o przemyśleniach natury egzystencjalnej ( Cóż Ci brak?), o niezrozumieniu, ale i oskarżeniach, skierowanych w stronę dziecka (*** – Ciągle wszystko psujesz), kończąc na rodzicielskiej dumie i wierze w możliwości każdego dziecka ( Weź szczęście). To także poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: Czym jest szczęście? Oraz próbie odnalezienia szczęścia w życiu ( Szczęście I). Nawiązując do klasycznej tradycji poezji żałobnej, tworzonej po śmierci bliskiej osoby, Grażyna Drobek–Bukowska, niczym Jan Kochanowski w Trenach kierowanych do swojej Orszulki, sprzeciwia się kanonowi oddawania czci jedynie dorosłym zmarłym.(…)”.

        W pajęczynie czasu (2015) Bogna Kolasińska zapraszając do lektury konstatuje: „(…) wspomnienia gospodarza z pracy na gospodarstwie, którego czas dobiega kresu, który nie ma siły już pracować, choć bardzo by chciał, pozostają mu jedynie wspomnienia ciężkiej pracy na roli i ręce spracowane. Młodzi uciekają ze wsi do miast, a gospodarstwa chyla się ku upadkowi, aż żal serce ściska”. W dalszej części: „ Autorka tomiku wspomina swoje młode lata, wraca pamięcią do obrazów ojca, matki, babci.(…) I tak płynie nasze życie, od wiosny radosnej, przyrody budzącej się do życia aż do zimy, często mroźnej i groźnej.(…) zauważamy tęsknotę za tym co minęło, za czystym powietrzem, wodą, życiem nieskażonym cywilizacją. W wierszach tych zatrzymała się chwila – właśnie ta, nie inna – kiedy wszystko wydaje się bliskie i dalekie zarazem, chwila odnalezionej w sobie harmonii i jedności ze światem. Autorka niezwykle wyczulona jest na brzmienie, rysuje w wierszach obrazy wyjątkowe, nie  przytłaczające nadmiarem szczegółów.(…)”. Ale „ jak zebrać siły do walki ze złym losem, brakiem natchnienia i nadziei. Ale wiemy, że wiara czyni cuda. Zawsze jest światełko w tunelu na nową, lepszą przyszłość. Czytając wiersze Grażyny Drobek–Bukowskiej doznaje się spokoju, chociaż między wierszami niejednokrotnie można wyczytać smutek, lecz dla autorki wszystko co ją otacza i nurtuje godne jest wiersza”.

       Uwięziona w kropli bursztynu (2019) tutaj Małgorzata Drobnicka wyławia najczystsze okruchy tej liryki. „ Poetka nie omija w nim spraw poważnych dotyczących filozofii czy nawet metafizyki, ale jednocześnie daje także nadzieję. Forma jej wypowiedzi – malarska wręcz plastyczność, nowoczesna wersyfikacja, oszczędność interpunkcji – daje odbiorcy możliwość dowolnej interpretacji. (…) Każdy wiersz jest zamkniętym  wydarzeniem, przeżyciem lub przestrzenią. Znajdujemy tu osobistą mowę uczuć – tak bliską modelowi poezji skamandryckiej. Dzięki temu można liczyć na żywą reakcję zarówno wymagającego Czytelnika, jak i szukającego prostych komunikatów. Poezja nie jest jednak sprawą indywidualną – wbrew panującemu mitowi romantycznego geniusza–outsidera, wychodzi ona z konkretnego środowiska  i  w to środowisko się włącza. Autorka niesie ze sobą bagaż bogatych doświadczeń życiowych i z nich buduje swą twórczość. I to decyduje o znaczeniu jej poezji tu i teraz”.

     Kraina wrażliwości „ jest w dorobku tej autorki zbiorem szczególnym, niezwykle przejmującym, obok którego nie da się przejść obojętnie. Poetka maluje słowem, jak pędzlem, obraz świata i życia, które jest cudownym darem od jedynego, genialnego, Przedwiecznego Artysty – Boga Stwórcy. W świecie tym piękno przyrody ( natury) i prawa nią rządzące nierozerwalnie splatają się z ludzkim życiem dając obraz przenikającej się i wzajemnie dopełniającej całości. Jest to obraz, który pozwala się odczytać jedynie sercem wrażliwym i pełnym miłości. Pory roku stają się w nim porami życia. Pachnąca bzem, rozśpiewana ptasim trelem, roztańczona feerią barw wiosna – czasem ludzkiego wzrastania, budzenia się miłości i marzeń. Gorące i duszne lato – pełnią życiowego owocowania, czasem pracowitego spełnienia. Złota, jak i słotna jesień – okresem przemijania,  a z nim nostalgicznego powracania do wspomnień. W końcu zima pełna głodnych ptaków myśli i zamarzniętych grudek marzeń, które wciąż jeszcze czekają na spełnienie, jawi się symbolem pozornego odrętwienia, zamierania natury i fizycznego odchodzenia człowieka…, który za chwilę, w ciepłych promieniach Prawdziwej Miłości obudzi się do życia  wiecznego w Domu Ojca”. Słowa napisane w 2020 roku przez Magdalenę Teresę Reczulską najczęstszego i najwierniejszego czytelnika i krytyka liryki poetki z Raciborza. Łany tej poezji rozległe. Nawet powiem o klęsce urodzaju. Przydałby się edytor, który z tego oceanu wierszy odsączyłby – jak to pięknie Grażynka pisze –  krople bursztynu dla dobra jej spuścizny. A jak mówiłem wcześniej w przygotowaniu są kolejne tomy. A może i kolejne? I kolejne…

      Może  to tak jest, że Bóg niektórych autorów obdarza niesamowitą płodnością twórczą. Przykłady: Kraszewski, Proust, Przyborowski, Balzak. Jednemu potrzeba setek stron by wyłuszczyć prawdę. Drugiemu wystarczy kilka na meritum. Ale to już konstrukcja psychiczna twórcy. I co pozostanie na wieki aktualne?

     Mnie tutaj bardziej interesuje aspekt ludzki Drobek–Bukowskiej. Jej Hiobowa droga po ziemskiej grudzie. Najpierw śmierć dziecka, a w 2015 roku całkowita utrata wzroku ( wielka w tym zasługa lekarzy). I nadprzyrodzony optymizm poetki wierzącej w dobroć ludzką i Boską. Za wzór – i słusznie – obrała sobie Andrzeja Bartyńskiego wieloletniego prezesa D/O ZLP – którego jest członkinią – W czasie II wojny światowej łącznika AK, aresztowanego przez gestapo. W czasie przesłuchania  w wieku dziewięciu lat traci wzrok. Absolwenta filologii polskiej na U Wr. Poety i barda zawsze służącego ludziom. I żyjącego dla ludzi. W życiu Grażynki nic się nie zmieniło, nic nie zostało zastopowane. ( No… może obowiązki domowe spadły na męża i gniecie go  monotonia gotowanych obiadów). Ale bywają na spotkaniach poetyckich, festiwalach, biesiadach. Grażynka z pamięci prezentuje wiersze bądź prosi o przeczytanie przyjaciół. Lubi sytuację spuentować dowcipem. Powstają nowe liryki na harmonijkach. Tylko o wpisanie do komputera musi prosić znajomych? Bo mówiący program jest za wolny i wybija poetkę z zamyślenia twórczego. I wiary w jasny dzień… jak kiedyś.

  Jerzy Stasiewicz  

Reklama

1 KOMENTARZ

  1. Serdecznie gratuluje Jurku za tak wnikliwą analizę autorki. Ileż można się tutaj dowiedzieć o wrażliwości człowieka. Poezja jeszcze bardziej pogłębiła tą piękną cechę którą powinien mieć każdy człowiek a doświadczenie bardziej spotęgowało miłość do drugiej osoby. Z przejęciem i wypiekami na twarzy przeczytałam biogram artystki która nie tylko pisała co tworzyła dobro na swojej drodze. Scenariusz który nadaje się do utrwalenia … pozdrawiam

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko