Zbyszek Ikona – Kresowaty – GARY MOORE – STILL GOT THE BLUES (Wspomnienie o artyście w X rocznicę śmierci)

0
133

Garry Moore

         Ponieważ na portalu pisarze.pl prezentujemy przeróżnych znanych i wybitnych artystów różnej maści, treści i koloru, na myśl przeszło mi, że to przecież dziś mija kolejna rocznica śmierci Gerry Moora, irlandzkiego muzyka bluesowo – rockowego – Dlatego właśnie dziś 06 lutego 2021- go roku od godziny 14.o do 16.30 słuchałem tego najwspanialszego muzyka, najbardziej ekspansywnego bluesa i rocka. A Was Drodzy także zapraszam, przywołajcie sylwetkę Gery Moora – wart! – To muzyk i kompozytor bardzo pracowity i w tamtych latach czynny. To 10-ta Rocznica odejścia bardzo wybitnego muzyka, oryginalnego, niebywałego gitarzysty grającego już od 10 roku życia. Jakże nie uczcić taki talent! –  zdarzający się raz na ćwierć wieku. Gary grał w czasie, kiedy nie istniały jeszcze pochodne kierunki w muzyce jak np. „jąki – pąki” czy choćby „hip – hop”, inne… Garry Moor to wielki wokalista bluesowy oraz rockowy. Jego niepowtarzalny i rozpoznawalny styl na trwałe zapisał się w naszym pokoleniu muzycznie w latach 70-tych, kiedy to brylowaliśmy po Klubach w spodniach zwanych „dzwony”, często z długimi włosami na kołnierzach. Jego gitara to płaczący słodko – kwaśny bakcyl – dźwięk solowy przeszywający na wskroś, wołający zawodząco w głęboko w kosmos, dociekający do naszych trzewi, do nagich ciał, zwłaszcza par zakochanych, niebywale poruszał swym brzmieniem, mrowił, zwłaszcza ten Jego bardzo kultowy utwór: STILL GOT THE BLUES (możemy w tej chwili kliknąć go w necie i go odsłuchać – ręczę, że odsłuchanie nie skończy się na jednym razie)

     – Natomiast najbardziej znane utwory Garego Moor’a to: Prisienne Walkoways, Out The Fields, Over The And Far, Empty Rroms, inne. Wydał 5 albumów co daje ponad 40 utworów muzycznych, nagrał 3 złote płyty. Artysta śpiewał niezwykle, bardzo emocjonalnie, wyraziście lekko sepleniącym głosem, co udzielało się bardzo oryginalnie, eksponując ten swój głos solo, prezentując bardzo solową grę na gitarze z bardzo oryginalnymi wstawkami gitarowymi. Słynął przede wszystkim z perfekcyjnego opanowania technicznego tego instrumentu. Ale grał także czasem na innych instrumentach w tym klawiszowych. Każdy Jego Koncert był świętem, święto ciśnie się w dom, gdy słucha się Go z własnego sprzętu muzycznego dość głośno.

     Gary Moore urodził się 4 kwietnia 1952 roku w Belfaście, w Północnej Irlandii. Grę rozpoczynał w drugiej połowie lat 60. Zainspirowany twórczością ówczesnych gitarzystów blues rockowych: Jimi Hendrixem i Johnem Mayallem na czele. Na szerokie wody wypłynął jako gitarzysta irlandzkiej grupy Skid Row. Właśnie wtedy został zauważony przez swojego idola Petera Greena z Fleetwood Mac, który przyczynił się do podpisania kontraktu w/w grupy z dużą wytwórnią płytową, a co ciekawe podarował Gary’emu jedną ze swoich ulubionych gitar 1959 Gibson Les Paul, uznając muzyka nawskroś… Po latach Moore zagrał na tej gitarze cały album z kompozycjami swojego idola “Blues for Greeny”.

      Oczywiście lata 70. to dla Garego pracowity czas. Własną karierę solową rozpoczął od wydania w 1973 roku albumu “Grinding Stone”. Jako niespokojny muzyk i kompozytor uczestniczył również w wielu pobocznych projektach. Udzielał się głównie w Thin Lizzy oraz prorockowym projekcie Coloseum II. Pod koniec dekady i poprzez całe lata 80. na poważnie zabrał się za karierę solową wydając w tym okresie 7 albumów i pozostawiając po sobie takie klasyki jak “Parisienne Walkway’s”, “After The War” czy “Over the Hills and Far Away”… W latach 80. jego styl odszedł nieco od bluesa na rzecz hard rocka i soft metalu, ale w roku 1990 przypomniał o sobie jako gitarzyście bluesowym, wydając swój najsłynniejszy album: “Still Got The Blues”. Co ważne, że na tym wydawnictwie gościnnie pojawili się Albert Collins, Albert King, George Harrison.

Blues towarzyszył gitarzyście na kolejnych albumach “After Hours” i “Blues for Greeny”. Trzeba wspomnieć, że na przełomie wieków Gary Moore eksperymentował z nowymi brzmieniami, jednak wydane w tej stylistyce albumy nie zostały zbyt dobrze przyjęte przez fanów i krytyków, stąd w 2001 roku znów powrócił do bluesa – to albumem “Back to The Blues”. Swojej ukochanej muzyce pozostał wierny aż do końca kariery.

Otóż, co bardzo ważne, najważniejsze dla nas fanów :

W listopadzie 2009 roku Gary Moore zagrał swój Koncert w Warszawie.

       Zmarł 6 lutego 2011 roku, na zawał serca, we śnie, podczas wakacji w hiszpańskiej miejscowości Estepona.  Pogrzeb tego wybitnego artysty był skromny, bez udziału mediów. Natomiast ciało spoczęło na cmentarzu przy kościele św. Małgorzaty w niewielkim Rottingdean niedaleko Brighton w Anglii. Cześć Jego Pamięci!

– Poczynię tutaj małą dygresję:  Na IV NOCY POETÓW w Lądku – Zdrój w 2020 r. (5 wrzesień), który organizowałem w ub. roku jesienią, między wierszami poezji utwór Gery Moor’a pt. „Still Got The Blues”  zagrała Kapela „Kastel Duo” z wieloma bisami na odejście. Gery Moor urzekł poetów, gdyż to prawdziwa poezja, płynąca z pomiędzy strun gitary solowej Grzegorza, gitarzysty tej Kapeli. Dziękuję!

Zbyszek Ikona – Kresowaty

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko