Leszek Żuliński – Wspomnienia weterana (47)

1
250

Kiedy powróci to, co było?

         To wszystko zaczęło się w Chinach na początku roku 2021-ego i rozlało się niemal na cały świat. Słowo „pandemia” nie było jeszcze powszechnie znane. Szybko jednak je przyswoiliśmy. I chodzi powszechna wiadomość, że przez cztery lata tak będzie.
         Takie nieszczęścia już przerabialiśmy (na przykład dżuma i cholera). Jak będzie tym razem, tego nie wiemy.
         W zasadzie można byłoby machnąć ręką bo przecież jakoś jednak zwyczajnie żyjemy. Chodzimy do pracy, zarabiamy; sklepy spożywcze są wystarczająco takie jak były zawsze… Oczywiście pewne kłopoty mamy – na przykład jak w obecnej sytuacji szkoły pracują?  Teatry są pozamykane, restauracje mało które działają itp. i tede…
         Ja mieszkam w warszawskiej dzielnicy Ursus. W zasadzie nie mogę narzekać – tutaj jest tak z grubsza jak było.
         Ale na przykład często w Związku Literatów Polskich bywałem. Teraz tam – w tej naszej pięknej sali – nie sposób już bywać, bo taki tłum przywołał byłby tu pandemię. Owszem, nasz szef – Marek Wawrzkiewicz – przychodzi tam do swego gabinetu, ale to już nie jest to, co zawsze.
         Wracam do mojego Ursusa… Niby wszystko jest to, co było. Ale oprócz czegoś jednego: na ulicach wszyscy na twarzach mają maseczki!!! Nawet do tego doszło, że niektóre są ładne i eleganckie.
         Zresztą różnie z tymi maseczkami bywa… Niektórzy całkowicie je ignorują, inni na brodę ściągają.
         Niedawno odkryto szczepionkę przeciw koronowirusa. Teraz tłumnie stoją kolejki – dwukrotnie trzeba być zaszczepionym i ponoć to jest dobry pejcz na tę zarazę. Sam się na to zdecydowałem – jak to będzie, to Wam opowiem.
         Tak czy owak to co się stało jest zatrważające!!!
         Od początku tej zarazy zmarło w Polsce (i niemal wszędzie) tysiące ludzi, no i nadal umierają.
         Dawna dżuma i cholera zacierają ręce.
         Zazwyczaj to było i przechodziło. Jednak rodzi się pytanie, czy kiedyś nasza Ziemia nie wybuchnie i nie zniknie?
         To są – nie bójcie się – tylko moje konfabulacje.
         Nic jednak nie jest wieczne i nic nie jest ostateczne.
         Póki co nie histeryzujmy. Zawsze wychodziliśmy z nieszczęść. Ile dramatów Ziemia przeżyła, ile wojen przegoniła?
         Marzy nam się Ludzki Raj… I przyznajmy: bywało cudnie. Raz na wozie, raz pod wozem, raz lepiej, a raz gorzej.
         Ja mam 71 lat – należę do pokolenia, które żyje do tej pory bez wojny.  A więc mamy dobre okresy… Pal to diabli… – piękny jest świat!

Reklama

1 KOMENTARZ

  1. Że zacytuję: “Pal to diabli…- piękny jest świat”. Pomimo różnych “ciemnych dolin”, świat jest raczej piękny. A dla mnie to piękno przybierało czasem twarz autora. W tym roku Fundacja Afront wyda tom moich opowiadań, które zadedykowałem Leszkowi Żulińskiemu.

Skomentuj Mirosław Majewski Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko