Irena Groblewska-Andrzejewska – Wiersze

0
165
Maria Wollenberg-Kluza

 
Z życia codziennego III

Przecież ten wiersz nas kiedyś spotka
widziałam Malarza
w Twoim długim płaszczu
 
przecież ten wiersz nas kiedyś spotka
mamy wyobraźnię
pewnie wiesz że Stasio
mieszka w Ameryce
obiecał komuś
że na pewno wróci
nie była to matka
 
przecież ten wiersz nas kiedyś spotka
spokój ulicy
a za drzwiami cisza
schody biegną szybko
i mały harcerz
ratujący życie
 
przecież ten wiersz nas kiedyś spotka
kolejność numerów których nie pamiętam
śnieg dokonuje
białego misterium
a nagle ciepło i komary brzęczą
przecież ten wiersz nas kiedyś spotka
inni się dopiszą
boimy się wszyscy


Poeta

nie śpi
i próbuje sprostać
Nie tylko  czerwonej księżyca potędze..                                                           
Poeta widzi
*
Wciąż krążą nad miastem
usiłując
W rozpaczy uścisku wciąż ocalić
siebie
Oni tam fruwają poszukując prawdy
Minionych epok które nie powinny….
……………………………aż tak się odciskać
*
Widzi niewidzialne
Widzi i pamięta
Chociaż go nie było
Ale oni przyszli
Tu nad domem siedzą
. . .Twórcy o Stwórcy rozmyślać przybyli…
Poeta próbuje
się połączyć w bólu
Ale także z tymi którzy ciągle trwają
Którzy nie są pomni
Gdzieś pomiędzy garnkiem z przepisem na jutro
A życiem między śmiercią….
…………………………………….. najlepszych wykrada….
Wcale się nie dziwi tylko bardzo
Smutny
*
Bezradność pani na poczcie
wspomina
Dziewczynkę widzi co na paczkę czeka
I małego chłopca ze łzą na policzku
Bo mu żołnierz zginął……………………..
… …………………………..wytrwale patrzy na twarze przyjaciół
Tych co nie powstali
Poeta wciąż szuka
Zawsze błądzi w słowie
Albo w pokoleniach…………………………………
*
Wy
którzy trwacie w złudzie Waszej prawdy
Nie wiecie co począć z wieczorem zaczętym
Zacznijcie czytać!
. . .Od „Żywotów Świętych”
*
Poznajcie drogi
 tej pani z sąsiedztwa
To jej mały piesek przeszkadza Wam zasnąć
I zostawił kupę gdzieś na wycieraczce
Żeby Was obudzić z letargu wygody
Nie da się nie wdepnąć
Chociaż to nie Wasze
Ale zawsze kupa i do tego śmierdzi
*
– nie umiałam sprostać, więc uczę się milczeć –
*
Gdzie jesteś Antoni
Z tym wierszem o TERAZ
Który prawdę powie i uciszy Duchy
Chciałoby się wierzyć….
Ksiądz Jerzy z kamieniem
U cierpliwej szyi
Jak duchy Poległych
co przez pokolenia
Biegają za nami i próbują
Ostrzec
*
Gdzie Ty
Poezjo
z Twą lekką wymową
Czy los  jest już w dole
Razem z Bezimiennym co próbował
Krzyczeć
Pisząc SŁOWA GODNE
Nawet gdy był…………………..”głodnym no i nie mam
płaszcza”…………………………………….
Ile razy wieniec noszono na groby
Ile istnień ludzkich wciąż nad nami krąży
I chcą nas nauczyć
Tego co już wiemy
…………………………………..Czy umiemy sprostać?
                                      *
                        Kąkol wzejdzie wiosną
                        Świtem kur zapieje
                        Krowa da wam mleko Kura zniesie jajko
I słowik zaśpiewa a las ponad którym……nie wiem co być miało…..
Pochyli się od wiatru
we właściwą stronę
Dziecko ząbek zgubi
A Starzec odejdzie
Dziki wejdą w szkodę
A ziemniaki wzejdą
Sąsiad chleb nam kupił
bo właśnie
Przechodził
Ktoś zgubi sto złotych
Żeby inny znalazł.
Emilianówka 2018-2021


Przykład Marlena

Tęsknimy za Tobą
Ja i Rolling Stonsi
obie strony
 
ulegam tylko
pewnej skłonności
organ czucia
pięć zmysłów
albo sen
ołowiany
 
pościel z róż
ryba na piasku
rękę położyć
mdłości
 
ogień w ziemi
morze płomieni
psie dni
 
herbata
naczynie gliniane
 
w lód przemienić
zlodowacieć
ogień stłumić
potrawy Bogów
języczki skowronków
gniazda jaskółcze
 
środki do życia
śmierdziucha!
brak soczystości
 
Stół
pożywienie proste
kuchnia domowa
siądźmy przy stole
woń kwiatów
mgła
dym
i dźwięk
miły
fala tonów
wrzask krzyk ryk
i trąb granie
 
mruczysz
głos ludzki stłumiony
karta z albumu
muzyka smyczkowa
układ palców
i tańczyć jak zagrają
śpiewak wędrujący
instrument drewniany
ślimak uszny
 
fizyczne uczucia
z sercem nieczułym
 
To nic nie szkodzi?!
 
Zmysły otumanić
głowa zapalona
brak wytchnienia
tracisz spokój
przytomność
i namysł
 
Widzieć niebo otwarte
łzami radości
na posłaniu z róż
jak w Raju
według życzeń serca
 
Przyjąć jak jest
życzeniu odmawiać
ze światem się nie zgadzać
przyjemności omijać
czoło marszczyć
wesoły jak ptaszek
tańczyć
 
klaskać w dłonie
w prochu się tarzać
napełniać szklanki
ślepa babka
 
Być pięknym koniecznie
Jak świt
 
Udana skromność
szata uroczysta
lichy żart
 
głowę zwiesić
ręce opuścić
wiadomość smutna
 
Tęsknimy za Tobą
Ja
I Rolling Stonsi.


Marzenie o A.

Może to jesteś Ty
a może Wy wszyscy
wymyślam Cię kolejny raz
wymyślam Ciebie kolejny raz
 
polegając na świadectwie
nie dopuszczać różnic
 
pozostały nam jeszcze
starożytne wzory
 
czasem trzeba światła
 
piec służył zawsze
do pieczenia chleba
 
pomówmy jeszcze
wszystko co w ręce wpadnie
 
a spróbuj się zatrzymać
na uśmiechu tej kobiety
 
bo sadzawka zawsze na środku dziedzińca
a czasem łańcuch u kamiennych słupów
 
pokropić dom octem
a rano
grzane piwo z cukrem
 
dziś każdy ma z sobą
wodę letnią
do ust płukania
 
czy to już wszyscy
na których czekano
może to jesteś Ty
a może Wy wszyscy
 
mówili tak śmiało
choć oszczędność gestów
 
pamiętasz nad morzem
drogowskazy ptasie?
 
Może ktoś go widział
no to niech napisze.


A zima nie nadchodzi

Już po wszystkim
Kamień obrazy
Kamienne serce
Stwardniało z dawniejszego
Gdy wiatr bokiem
W żagle dmie
Baba stroi
Puszcza się
W tany
Kawa poranna
Każdy nerw
Jak dzień i noc
Jak człowiek łamiący
Słowo
Być zakochanym
Ból fizyczny
Brak apetytu
Czułości
Decyzji zmienność
Nam się nie godzi
Jakby koniecznie
O to nikt wtedy nie pytał
oczekiwać należało
Milczeć
lnu powoli dojrzewającego
zapach
Gałązki wierzbowe
rozbiegły się
w znaczeniu
mały
mądry
miły Gość
to może dialog
na tematy ważne
o człowieku mówić
w sposób aluzyjny
usamodzielnić się
jak róg w pokoju
jak kąt
nie wiadomo co lepsze
system nerwowy
nadmiar cielesności
i co my teraz zrobimy
że ciałko takie delikatne
a noc
stanęła między nami jak
mur
                mówisz że teraz
                nie będziemy pisać
                dobrych wierszy.
Nie wiadomo co lepsze.
 
Z życia codziennego II.
Drogocenny stracony czas
zabrakło czasu
smutna teraźniejszość
widma przeszłości
dobry człowiek starej daty
zjadacz chleba
był tu jakiś Pan.
Dmuchać na wiatr.
Szkło powiększające
wystarczy rzut oka
by pozbawiać złudzeń.
Odszedł do domu
żałosny płacz
smaczna legumina
można dłubać w nosie
wieczorami koronki
Dziwny przypadek.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko