Michał Piętniewicz – List o „Świetle przy granicy” Piotra Lamprechta

0
296
Michał Piętniewicz


Cześć Piotrek!

Przeczytałem drugi raz “Światło przy granicy”. Mam teraz
duży kryzys czytelniczy, jestem chyba przemęczony już literaturą i
rozmaitymi pismami, ale Twoja książka mnie wciągnęła i przeczytałem
ją z dużą przyjemnością. Jest w niej czystość, światło, brak
egoizmu i egocentryzmu, brak pychy. Jest zaproszenie do wejścia w ten
świat na równych prawach, by czytelnik poczuł się w nim jak członek
Twojej rodziny, jak Twój przyjaciel. Z ducha ta książka wydaje mi się
bardzo ewangeliczna. Pieczołowicie, z dużą dbałością o detal,
odtwarza historię rodziny Lamprechtów. Historię “z dołu” –
zwykłe kolacje, obiady, wyprawy kajakiem, spacery, nocowanie na drzewie,
pojawianie się zjaw w pokoiku dziecka i tę “z góry” –
wtargnięcie Sowietów, II wojna światowa, ludobójstwo, rzezie
niewinnych, sowieckie więzienia – Twoja rodzina nie uniknęła historii
“z góry” jak wiele tamtych rodzin w tamtym czasie. Podoba mi
się to przenikanie płaszczyzn codzienności, zwyczajności i płaszczyzny
historycznej. Literacko to jest uporządkowane i nie koliduje ze sobą,
współgra, tworząc jeden instrument – organizm literacki. Najbardziej
podobała mi się w Twojej książce jasność, za którą idzie czystość
Twojego tonu, czystość literackiego serca. Czasem pisarz lubi się
mądrzyć w swoim pisaniu, u Ciebie nie ma mentorstwa, jest zaproszenie do
wspólnego biesiadowania i rozmów do białego rana przy szklance wódki,
gęsi, kaczce, słoninie i chlebie. Zwraca uwagę ogromny szacunek wobec
Tradycji: “Do kraju tego przez uszanowanie dla darów nieba, tęskno
mi Panie” – chleb, ten Norwidowski i biblijny, jest świętością.
Tak jak życie jest święte od poczęcia do śmierci i piszesz, że jest
“niewyobrażalnym cudem”. W cudowność “historii z
dołu” wkraczają okropieństwa historii “z góry”,
“łobuzów od historii”. Ten świat oparty na starym prawie i
dawnej wierze, odchodzi w niebyt, rozpada się, zanika, wjechał w niego
czołg historii – bolszewicy. W każdym cierpieniu jest jednak ogromna
radość, jak zauważasz zresztą, cytując św. Jana Pawła II. Dlatego z
tych zgliszcz później da się zbudować nowe światło – przynajmniej w
wymiarze personalnym i ocalenia poprzez pamięć o swoich bliskich.
 
W Twojej książce darmo szukać rysu “ponowoczesnego”,
egzystencjalnego dramatu, psychologizmu. Zamiast tego mamy umiar,
jasność, harmonię, skromność, zdrowy i trzeźwy rozsądek, którego
dotyka przede wszystkim dramat realny, dramat historyczny.

 Twoja książka urzeka skromnym światłem, które jest stanie
rozświetlić nawet najgorszy mrok. Ale do tego trzeba pisarza, który
żyje skromnie właśnie, w cieniu – bo w cieniu rozbłyskuje największe
światło.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko