Irena Kaczmarczyk – Poetycka rezydencja Jerzego Stanisława Fronczka

0
218
Irena Kaczmarczyk

Czy wiesz jaka jest miłość?
To jakby najdrobniejszy deszcz
w którym idziesz i nie wiesz że pada.
A potem czujesz, żeś przemókł do samego serca”
(z poezji ludowej Kurdów)

         Jerzy Stanisław  Fronczek. W przeciwieństwie do wielu twórców, ten krakowski poeta, autor piosenek, prozaik i publicysta, chodzi własnymi drogami. Nie wychyla się, ale też i nie chowa, chyba że we własnych wierszach, które urzekają pogodną aurą, uwodzą metaforyką, zapraszając do pięknie zaaranżowanego wnętrza, gdzie chce się zdjąć z ramion strudzony plecak i odpocząć, posiedzieć, pomilczeć, albo też podjąć stonowany dyskurs z podmiotem lirycznym na temat uroków natury, ulubionych artystów, czy zaplątać się w sieć uczuć łączących mężczyznę i kobietę, bo mowa tu przecież o ostatnim Zeszycie Jerzego St. Fronczka, któremu autor nadał tytuł: „Babie lato. Erotyki dawne i nowe”.   

           Zeszyt zawiera raptem 23 wiersze, ale jest to wystarczająca porcja. Są to smaczne, pachnące świeżością kąski, jakie poeta podaje na stół w swoim oryginalnym i na wskroś „lirycznym domu”. Przed drzwiami poetyckiej rezydencji Jerzego St. Fronczka z przyjemnością „potykamy się” o czterowers, zaczerpnięty z poezji ludowej Kurdów. Stał się on niewątpliwie świetną inspiracją dla autora erotyków dawnych i nowych. Trudno dostrzec jednak, by pomieszczone w „Babim lecie” liryki dzieliły się na stare i nowe. Miłości  przecież, jeśli jest prawdziwą, nie koroduje czas. I poeta to wie.

      Przyjemnie czyta się strofy miłosne Jerzego St. Fronczka. Nie ma tu wystawionego na poklask, wyrafinowanego seksu. Nie ma chaotycznego gwaru, kakofonii, pośpiechu a dominuje czułość, opiekuńczość, troska. W dialogu wspomnień króluje dobry nastrój, przyjazna pogoda:

* * *

nie śpię
czuwam przy twoim jaskółczym
brzuchu pełnym motyli i ptaków
kto tak potrafi?
Słucham jak w jego wnętrzu
śpiewa ptak – pit pik pit
jeszcze cichutko
echo niesie po wodzie
nasz refren

albo w impresji dedykowanej dla Eweliny:

* * *

może cię
nie obronię
przed złymi wiadomościami
ze świata
ale pamiętaj że
zawsze byłem jestem
i będę w twoim
pokoju zasłoniętym
firanką z zielonych
wzgórz

czy w zawoalowanym spełnieniu:

* * *

biorę cię
delikatnie
w dłonie
zanoszę do domu
i kładę na
czyste prześcieradło
zmierzchu
nasze ciała
unoszą się
jednostajnie
i tylko
rumieniec
wstydu
mówi
o wszystkim

       Nie da się nie zauważyć, iż niekiedy sposób obrazowania i tematyka wierszy Jerzego St. Fronczka przypomina liryczną twórczość Księcia Krainy Łagodności – Jerzego Harasymowicza. Zapewne niejednokrotnie Homer Łemkowszczyzny, jak go nazywano, gościł  w poetyckiej rezydencji autora”Babiego lata”, bo Jerzy St. Fronczek bardzo cenił swego Mistrza. Był przecież członkiem grupy poetyckiej „Weranda” skupionej wokół Jerzego Harasymowicza. Daj Boże, każdemu lirykowi mieć takiego Nauczyciela. Wtedy wyobraźnia skreśli tak fantastyczną poślubną podróż, jak w wierszu Fronczka:


Winda
      
zamek błyskawiczny
rozsuwa się szybciej niż
chmury na niebie
słyszę szelest spadającej
sukni
biorę cię w ramiona i wnoszę
do windy
to nasza najszybsza podróż
poślubna
dobra bo tania i nie trzeba
kasować biletów
będziemy tak jeździć
cały dzień całą noc całą
wieczność
spełnią się nasze marzenia
winda uniesie nas
w kosmos

      Jest w zbiorku Jerzego St. Fronczka sporo dobrej poezji. Są  króciutkie impresje i tradycyjne kilkustrofowe wiersze sylabotoniczne, w których melodyjnie kołyszą się przepiękne i oryginalne metafory, proszące o nuty jak choćby „Piosenka z gór” czy „Domowa ballada”. Ale te musicie, drodzy czytelnicy i wielbiciele poezji krakowskiego poety, zrzeszonego w Związku Literatów Polskich, przeczytać. Zapraszam zatem do poetyckiej rezydencji  Jerzego Stanisława Fronczka. Dajcie się uwieść. Zapalone świece czekają…   

Kraków, 19.09.2020

Irena Kaczmarczyk

Fronczek Jerzy St.:  Babie lato. Erotyki dawne i nowe, Kraków 2020, Eksplorator, ss. 23      

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko