ELŻBIETA MUSIAŁ – Co zaprząta poetycką myśl Stefana Jurkowskiego

0
380

           
moje miejsce głęboko jest we mnie*

Co zaprząta poetycką myśl Stefana Jurkowskiego? To pytanie zadałam sobie, trzymając w ręku jego najnowszy tomik  „Obcy jestem”. Zaskakujący tytuł, natychmiast rodzi kolejne pytania: dlaczego obcy i komu obcy? Stefan Jurkowski jest przecież poetą znanym i o znaczącym dorobku. Na jego książki czeka się jak na wydarzenie. Co więc skrywa się za tytułem i dlaczego tak od razu mrozi? Otóż odpowiedź nie jest taka prosta, stykamy się bowiem z trudnym do określenia ciężarem, którego doświadcza bohater liryczny tych wierszy. Czym jest owo doświadczanie? Summą doświadczeń kształtujących aktualny dobrostan wewnętrzny i ogląd świata, mówiąc najogólniej.

bezcielesne ubieramy w ciało
wzrok się domaga dotyk krzyczy
ulegamy dosłowności
sami dosłowni

nie pomaga nam drzewo z raju
nadal spala nas co było na początku
wszystko dookoła
                        otrzymało nazwy
okaleczone do trzech wymiarów

my także – obrazy obrazki rytuały

– huragan
porywa nas unosi zrzuca w przepaść

aż pękają czaszki
w których miazga

absolutu
            (*** bezcielesne ubieramy w ciało)


 W poezji Jurkowskiego jak w soczewce skupiają się kolejne stopnie poznania, od zmysłowego przez ontologiczne po metafizyczne. Wszystkie one dochodzą do głosu i mówią pełnym głosem. Wyraźne jest doświadczenie przemijalności, skończoności, w którym paradoksalnie tkwi zarówno i jednocześnie pragnienie nieskończoności. Refleksje, jakie wysnuwa bohater liryczny, budują jego metahistorię, są świadectwem świadomości bycia.

pod powierzchnią słów
pod skórą wszechświata
niewypowiedziane poluje
na swój czas
           (Tajemnice, fragm.)

Gdy wyczerpują się zmysłowe sposoby poznania, z których wyrasta się jak z ciasnego ubranka, uruchomione zostają inne możliwości. One przychodzą z czasem, z dojrzałością. Rozbudzona świadomość będzie chciała zaglądać pod podszewkę nie tylko życia. Będzie wykraczać poza granice empirycznego poznania rzeczywistości, jak czyni to liryczne „ja”.

kładka pomiędzy wczoraj a jutro
pęka – lewituję nad dzisiaj –
nad pustym kraterem
           (Tajemnice, fragm.)

„Wczoraj” i „jutro” zlewają się w „dzisiaj”, w jedną chwilę zamkniętą w wierszu, oddającą stan myśli i odczuwania. W takich chwilach mieszczą się jednocześnie wszystkie czasy. Bo czy w jutro nie są wpatrzone przeczucia lewitujące „nad pustym kraterem”? A czy lęk przed nieznanym jutrem nie jest już tym „dzisiaj”? Warstwy „geologiczne” pamięci nachodzą na siebie. Granice między wczoraj a jutro zacierają się, co znaczy, że przekroczona zostaje kolejna granica, tym razem ku tajemnicy. Umie tego dokonać myśl – wsparta o doświadczenie i kody pamięci. Lecz co powoduje owo „poruszenie”, by zrodziła się refleksja? Na to i inne pytania odpowiedzią może być tylko kolejne pytanie. Liryczne „ja” w swych dociekaniach jest niestrudzone i zarazem zdaje sobie sprawę z niemożności dotarcia do odpowiedzi.

sam sobie się zapodziałem
w przeźroczystej pamięci
poprzez którą widać inną stronę świata
niczym przez okno może
wypadłem i lecę w dół albo w górę
obok mnie
imię i nazwisko znam je
ale nie mogę znaleźć
drogi skąd dokąd
obcy jestem
bez twarzy i słowa

znikąd do-
            -nikąd
                      (Amnezja)

Wiersz Amnezja przytoczyłam w całości. Po pierwsze dlatego, że z niego wyprowadził autor tytuł całego tomiku, a po drugie –  że podrzuca w nim tropy do rozumienia  mrożącego stwierdzenia „obcy jestem”. Bohater liryczny świadom tego, że większość życia strawił na budowaniu relacji on–otoczenie oraz pełnego obrazu siebie, na doszukiwaniu się własnej tożsamości, w końcu porzuca myślenie o sobie w wymiarze osobowościowym; „odchodzą ode mnie rzeczy pamięć”. Zagarnia go lot „znikąd do-nikąd”. Wpada w zimną przestrzeń i niemal staje się nią, obcy dla tamtego siebie. „Bez twarzy i słowa” – to jak być już poza granicami siebie, które się najpierw ustanawiało, a potem porzuca.

moje miejsce głęboko jest we mnie
nie mogę się go wyrzec – przecież
to ja zbudowałem ten dom
z sobą w środku
            (Wrastanie, fragm.)

W wierszach zasygnalizowana zostaje zmiana optyki w patrzeniu na rzeczywistość.  Szczegół, przedmiot, miasto, tak ważne dawniej, teraz są tylko rekwizytami tamtego czasu i zdarzeń. Punktami odniesienia. Bardziej lub mniej nikłym śladem na wektorze czasu. Jest więc i czas, wszechobecny, wyczuwalny w każdej z „chwil” tych wierszy. To w nim przegląda się doświadczenie lirycznego „ja”, a właściwie summa doświadczeń. Doświadczenie zawsze uwikłane jest w jakiś czas, stanowi jego nieusuwalne tło. Jest nawet wtedy, gdy czynimy próby wyeliminowania go ze świadomości. I zwłaszcza wtedy, gdy przemijalność zaczyna się obserwować więcej w sobie niźli w otaczającym nas świecie, co dzieje się w przypadku bohatera lirycznego, który z własnym światem stopniowo schodzi w głąb siebie. Lecz paradoksalnie taki stan wyprowadza go na niewyobrażalne przestrzenie. A my toniemy wraz z nim w przemyśleniach i zaczynamy wierzyć, że są one naszymi.

i liczne śmierci – których żałujemy –
czają się pomiędzy minionym
a niekończącą się teraźniejszością
przychodzą w cudzym przebraniu
jeszcze pod inne adresy
           (***cień – spadające ostrze, fragm..)


Liryczne „ja” i alter ego autora prowadzą piękną liryczną grę myśli. Przeczucia, egzystencjalne lęki, zwątpienia i ogrom „zamyślonej” przestrzeni wnoszą przedziwny ciężar. Uprzytamniają obecność w nas nieznanego, w doczesności niezbadanego, co zagnieżdża się i trawi od środka. Zdawałoby się, że jest dla nas czymś niewyrażalnym. Tymczasem autor to niewyrażalne wyraża. Jak? Polecam zagłębić się w lekturę tych wierszy. Wejść w ich mądrą retorykę, pełną filozoficznych dociekań. Posłuchać głosu wewnętrznego bohatera, który wpada w coraz większą „własną ciszę”, jakby w tym stanie tylko dało się zobaczyć tajemnicę; „nie przyjdzie ona jest / we mnie / niczym skamieniałe miasto / żywa skała (…) noszę ją żywą i umarłą / ten bagaż codzienny / jak chleb powszedni // albo bramę / do miasta ocalonego / do spopielonego miasta // wiecznego / wietrznego” (*** nie przyjdzie ona jest, fragm.). 

 Aby osiągnąć takie poetyckie wyżyny, nie wystarczą tylko słowa. A tych jest w poezji Stefana Jurkowskiego akurat mało, konstrukcja wierszy też jest oszczędna. Tu decydują możliwości samego autora, w tym kreacyjne i warsztatowe, zdolne przeprowadzić tę całą alchemię.

Elżbieta Musiał

*cytat pochodzi z wiersza „Wrastanie”, z tomu „Obcy jestem” Stefana Jurkowskiego

Stefan Jurkowski, „Obcy jestem”; Oficyna Wydawnicza STON 2, Kielce 2020, s. 98.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko