Bohdan Wrocławski – Z dziesięcioletniego notatnika

2
219
Bohdan Wrocławski

Dziesięć lat, niby nie jest to tak dużo, człowiek żyje znacznie więcej, może swoją pracą, życiem zapełnić ogromną przestrzeń. Może, jeśli ma siły, chęci, wiedzę, środki i potrafi znaleźć dla siebie motywację do działań.

Dziesięć lat wstecz, na brzegu Zalewu Wiślanego w Kątach Rybackich, Marek Wawrzkiewicz, cudowny człowiek, poeta, przyjaciel, jeden z nielicznych już, przekonał mnie do utworzenia portalu Pisarze.pl

Nie miałem odpowiedniej wiedzy internetowej, znajoma poleciła mi Krzysztofa Wójcika, jako tego, który wie, co trzeba zrobić i potrafi solidnie pracować. To był mój pierwszy szczęśliwy los na loterii, pierwszy człowiek, który do mnie dołączył i jest ze mną i z naszymi Czytelnikami i Współpracownikami do dziś. Dziękuję Ci za to Krzysiu.

W chwilę później stanęła obok mnie stara gwardia przyjaciół i pisarzy, to oni nadawali ton, podtrzymywali na duchu, zapełniali swoją twórczością pierwsze, skromne wtedy numery pisma. Dziś nie ma już ich między nami, odeszli do niebiańskiego panteonu literackiego.

Krzysztof Gąsiorowski, Zbigniew Jerzyna, Roman Śliwonik, Andrzej Waśkiewicz, dziś już legendy literatury, wtedy obok mnie, podtrzymywali na duchu, organizowali autorów i materiały do publikacji.

Do końca, do ostatnich swoich dni. Wystarczy napisać, że Romek Śliwonik obłożnie chory, kiedy nie potrafił już uderzać palcami w klawiaturę, kiedy leżał sparaliżowany, a oddychała za niego aparatura, zdejmował z siebie na chwilę rurki i dyktował swojej Basi felieton do nowego numeru czasopisma. Nigdy tego nie zapomnę i Basi i Romkowi. Byli jednymi z najcudowniejszych moich przyjaciół. Jeszcze na dwa dni przed śmiercią Romek myślał o przejeździe do Kątów Rybackich, bo dostał jakąś aparaturę, która nie musiała być podłączana do gniazdka, tylko działała na akumulator. Tyle, że w dwa dni później wczesnym rankiem zatelefonowała do mnie Basia i nic nie mówiła, tylko łkała w telefon.

Patrzę dziś na pismo przez pryzmat tych, którzy odeszli, także jednak dostrzegając wszystkich, dołączających się do redakcji w następnych latach istnienia pisma, cudownych ludzi, wspaniałych pisarzy, których książki zasilają wiele bibliotek, przynosząc radość czytelnikom i im samym z dobrze wykonanej pracy. Bez nich nie byłoby Pisarze.pl 

Dziś wielu z nich prezentujemy w różnej formie naszym Czytelnikom.

Profesor Andrzej Gronczewski, jego eseje wpisały się na stałe w kanon polskiej literatury. Bywaliśmy u siebie, wiele godzin przegadaliśmy w Kątach Rybackich. Do dziś jestem w kontakcie z Jego żoną Grażyną, zaliczając ją do grona moich nielicznych już przyjaciół. Cieszy mnie, że składa do kupki spuściznę literacką Andrzeja i zapowiada jej wydanie w kilku tomach. To będzie z całą pewnością ważne dla polskiej literatury i czemu gorąco będę patronował, jeśli Bóg da życie i siły.

Jan Kiczor, wspaniały przyjaciel, poeta o klasycznym widzeniu swojej twórczości, zachwycający wrażliwością, wyjątkowym otwarciem na innych ludzi. Przyjaźnił się z Stefanem Jurkowskim i często w stolikowych rozkoszach życia musiałem obu temperować.

Stanisław Majewski, prozaik, poeta, opozycjonista polityczny w okresie komuny, drukarz prasy podziemnej mieszkający przez większość życia w Gdańsku, potem w Miechowie, długo i ciężko chorował, pozostając pod opieką żony Danuty. Wiele razy rozmawialiśmy godzinami przez telefon, nigdy nie spotkaliśmy się osobiście, co do dziś tkwi we mnie jak zadra.

Przepraszam tych wszystkich, którzy ciągną wraz ze mną wózek pod nazwą Pisarze.pl, za to, że ich nie wymieniam w porządku alfabetycznym ale oni są obecni i potrafią swoją twórczością o siebie się upomnieć, dziś wszyscy musimy upominać się o nieobecnych naszych kolegów i przyjaciół, często czyniąc to za urzędników, którzy są powołani do popularyzacji kultury w tym i literatury.

Dziękuję wszystkim Współpracownikom, prosząc Czytelników o dalsze pozostawanie z nami.

Reklama

2 KOMENTARZE

  1. Z wdzięcznością przeczytałam ten tekst.
    Kochani nieobecni, kochani pisarze – oddani swojej pasji, mądrzy, utalentowani, jak ważne jest by ich przypominać, przywoływać ich spuściznę literacką…niech ona żyje. Niech nas wspiera, pomaga zapomnieć o smutkach, przejść niełatwe nieraz okresy. Dokonać wyborów. Tak wiele zawdzięczamy naszym twórcom… Mówmy im o tym, póty jeszcze są, póty my jesteśmy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko