Paweł Kobylewski – wiersze

0
150

wyspa Suga 

stary Inu miesiącami przesiadywał
w  swojej  chacie w Tsumago.

obojętny. liczył. odmierzał. et cetera.
czasem widziano go w Gifu.  

w sklepie z tysiącem drobiazgów. tyle.
znów jak co roku przyszła jesień. 

a raczej przypłynęła. o poranku  w
październikowej mgle świeciły  łodzie.

nad  smugą rzeki Kiso  krążyły perkozy.
młody Ishi  znów tu czegoś  szukał.

nerwowo  grzebał w rozmokłej ziemi.
po  festiwalu  chryzantem zostały

co najwyżej brudne płatki. jeszcze pety
i pestki. stary Inu chciał to więc zakończyć.

byle szybko. pozamiatać. a potem  zamknąć
oczy i iść. przez grudy i liście. przez ruiny

i zgliszcza. w stronę wyspy Suga i dalej…
po młodym Ishi nie było już ani śladu.


wici 

co stało się z młodym Ishi nikt nie wie
nawet stary Inu nie ma pojęcia co.

ostatni raz widział go nad rzeką Kiso.
chociaż nie jest do końca pewien czy

to był on.  pan Tori twierdzi że wczoraj
przed południem kupował u niego tuzin

kopert i papier listowy. poprosił jeszcze
o słupek laku i jutowy sznurek.  obiecał

że zapłaci w dzień Księżyca. najdalej we
wtorek. może to potwierdzić  również

panna Miwa. która kupowała zaraz po
nim woreczek sezamu. pół litra octu

ryżowego i miód. a także pani Chika 
która mijała się z nim w drzwiach…

nazajutrz stary Inu wychodząc z domu
znalazł na schodach tarasu starannie

zalakowaną kopertę. w środku pustą


festiwal gwiazd 

to już nie pierwszy raz jak młody Ishi
zniknął bez słowa. a potem nagle

wrócił jak gdyby nigdy nic. stary Inu
zdążył się już do tego przyzwyczaić.

młody Ishi zawsze coś przynosił ze
sobą z dalekich podróży. i godzinami

opowiadał niestworzone historie.
a stary Inu tylko słuchał i potakiwał

z niedowierzaniem. z ostatniej podróży
Ishi  przywiózł haftowaną szatę i ptasi

most.

kamyk 

pewnego dnia młody Ishi zapytał starego
Inu co ma zrobić aby nie być już kamykiem.

stary Inu chciał mu odpowiedzieć że
wystarczy odrobina dobrej woli i ciężka

praca. chociaż z drugiej strony. przecież
nie może ziarnko piasku być urwistą górą

ani tym bardziej ludzka pchła ryczącym
lwem. ale w ostatniej chwili ugryzł się

w język. młody Ishi milczał. wpatrzony w
jego świdrowate oczy.       

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko