Mikołaj Melanowicz – Jarosław Iwaszkiewicz – Wielki Nieobecny

0
540

    W rozdziale  pt. „Kultura II Rzeczpospolitej” książki pt.  REPETYTORIUM  SZKOŁA PODSTAWOWA HISTORIA klasy 7-8  w dziale „literatury” tabeli „ kultura”  czytamy, że literaturę polską tego okresu reprezentują:

 Stefan Żeromski, Władysław Reymont, Zofia Nałkowska, Tadeusz Boy-Żeleński, Witold Gombrowicz, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Maria Dąbrowska i Andrzej Strug. .Pominięto Jarosława Iwaszkiewicza.

 Następnie, w krótkim zarysie osiągnięć uczonych polskich tego okresu, poprzedzającym tabele „nauki”i „kultury”,  czytamy:

nauka i kultura stały się wizytówką II Rzeczypospolitej na arenie międzynarodowej, ponieważ uzdolnieni naukowcy i artyści [pogrubiona czcionka w oryginale książki] wynieśli ją na wysoki poziom”.  

 W tabeli osiągnięć nauki słusznie wyróżniono nazwiska twórców w takich dziedzinach jak: matematyka (Stefan Banach, Hugon Steinhaus), fizyka (Stefan Pieńkowski, Marian Mięsowicz, Czesław Białobrzeski, Wojciech Rubinowicz), socjologia (Florian Znaniecki, Ludwik Krzywicki, Stefan Czarnowski), filozofia (Roman Ingarden, Władysław Tatarkiewicz, Tadeusz Kotarbiński), historia (Władysław Konopczyński, Wacław Tokarz, Stanisław Kutrzeba), archeologia (Józef Kostrzewski), geografia i kartografia (Eugeniusz Romer), antropologia (Jan Czekanowski), medycyna (Kazimierz Funk, Witold Zawadowski, Ludwik Hirszfeld, Rudolf Weigel), nauki techniczne (Stefan Bryła, Henryk Czeczott, Ignacy Mościcki, Witold Budryk)  i  badania nad literaturą (Aleksander Brückner, Stanisław Pigoń). 

   W tym wyliczeniu osiągnięć  wymieniony jest „Skamander” w następujący sposób:

 ukazywały się także pisma literackie, jak „Skamander”, do których pisali Julian Tuwim, Tadeusz Boy-Żeleński, Jan Lechoń”.

 Tu również pominięto Jarosława Iwaszkiewicza

  A przecież „Na łamach pisma ukazały się wtedy znaczące utwory: Herostrates Lechonia, Oktostychy Iwaszkiewicza i zwłaszcza Wiosna Tuwima” – napisał Grzegorz Gazda w  Słowniku europejskich kierunków i grup literackich XX wieku (PWN 2000, s.577). Wymieniając kolejne tomy poetyckie członków grupy Skamander, Grzegorz Gazda wymienia również Kasydy (1925) Iwaszkiewicza. Dodaje też, że twórcy tej grupy publikowali opowiadania i powieści. A  Iwaszkiewicz w tym czasie opublikował m. in.  Hilary syn buchaltera (1925), Brzezina (1932), Panny z  Wilka (1932), Młyn nad Utrata (1936), Czerwone tarcze (1934),  oraz dramat Lato w Nohant (1937).  Przypomnieć należy również Maskaradę (1939), której bohaterem jest Aleksander Puszkin.

    W dziale  poezji wspomnianej tabeli zamieszczono następujące nazwiska  Julian Tuwim, Leopold Staff, Bolesław Leśmian, Konstanty Ildefons Gałczyński, Julian Przyboś.

     Znów nie uwzględniono Jarosława Iwaszkiewicza.

   W II Rzeczypospolitej dramaturgów nie wyróżniono, więc nie było miejsca dla dramatów Iwaszkiewicza. Natomiast w  dziale „teatr i film” przedstawiono następujące nazwiska:

    Ludwik Solski, Juliusz Osterwa, Hanka Ordonówna, Mieczysława Ćwiklińska, Adolf Dymsza, Jadwiga Smosarska, Eugeniusz Bodo, Aleksander Żabczyński.

   Jak ocenić brak imienia i nazwiska Jarosława Iwaszkiewicza wśród poetów, prozaików i dramaturgów, jak również w  „literaturze” tego okresu? Zapomniano czy nie doceniono twórczości  cenionego wówczas  pisarza,  Jarosława Iwaszkiewicza? Wobec tego może  uczniom klas siódmej i ósmej zarekomendowano dorobek powojenny Iwaszkiewicza, poety, prozaika, dramaturga, eseisty, krytyka literackiego, prezesa ZLP i redaktora naczelnego „Twórczości”?

  Zwłaszcza że na okładce tego Repetytorium czytamy: „polecane przez nauczycieli”, „wszystkie wiadomości”, „pewniaki na test”. A to oznacza, że Repetytorium przeznaczone jest dla uczniów,  a nie dla dokształcających się nauczycieli, chociaż w sumie z I tomem (klasy 4-6) Repetytorium historii liczy ponad 500 stron.

  Warto też przypomnieć, że zamiast wstępu jest  ‘apostrofa’ do uczniów: „Drogi uczniu!”. A w niej czytamy, że:

 „Książka jest w pełni zgodna z podstawą programową, dzięki czemu możesz być pewien, że znajdziesz tu wszystkie informacje, których potrzebujesz,  i żadnych zbędnych treści.” Ale „zbędnymi treściami” teraz się nie zajmuję, lecz brakami, a zwłaszcza jednym wielkim brakiem: BRAKIEM IMIENIA I NAZWISKA Jarosława Iwaszkiewicza. A może jednak dopiero po wojnie, to znaczy po 1945 roku,  Iwaszkiewicz zaistniał jako współtwórca literatury polskiej?

Przyjrzyjmy się więc  tabeli „Kultura” na stronach 246-249, poprzedzonej syntetycznymi ocenami najważniejszych w tej dziedzinie osiągnięć. Zachęta do poznawania osiągnięć kultury odrodzonej Polski zaczyna się tak:

 – 1949 r.- wprowadzenie socrealizmu – „jedyną słuszną” drogę twórczości, mającą służyć upowszechnianiu założeń partii, podporządkowaniu kultury hasłom socjalistycznym, państwo narzucało artystom tematy oraz formy twórczości [pogrubienie czcionek w oryginale]; zwykle przedstawiano sceny z życia ludu i robotników, portretowano przywódców, pojawiały się sceny batalistyczne , oczywiście odpowiednio wybrane, by propagować komunizm, jako  zwycięski system. (s.246) 

   Nie komentuję, ale uczniom zmuszonym do zapamiętywania tak sformułowanych „prawd” – współczuję.

  W dziedzinie osiągnięć literackich (podzielonych tematycznie, z wyróżnieniem „socrealizmu”)  odnajduję następujące nazwiska:

  Zofia Nałkowska [wymieniona dwukrotnie], Tadeusz Borowski, Jerzy Andrzejewski, Kazimierz Brandys, Stanisław Dygat, Marek Hłasko, Sławomir Mrożek, Roman Bratny, Miron Białoszewski, Edward Stachura, Stanisław Barańczak, Tadeusz Konwicki i ks. Jan Twardowski.

    I w tym wyborze brak jest Iwaszkiewicza, autora świetnych opowiadań, Matki Joanny od Aniołów (1946), Starej cegielni czy Noweli włoskich, oraz powieści Sława i chwała, przedstawiającej losy bohaterów uwikłanych w klęski narodowe, konflikty osobiste, i nie mogących się pogodzić z nieodwracalnym przemijaniem ich wartości.  

   Autorów Repetytorium zainteresował szczególnie gatunek „poezji socrealistycznej”, którą reprezentowali jakoby:

Adam Ważyk, Julian Przyboś, Władysław Broniewski, Wisława Szymborska.

 A dramaturgiem w tym okresie był tylko Jerzy Szaniawski. Nie ma  np. Leona Kruczkowskiego, autora tak ważnych w teatrze światowym dramatów, jakie oglądałem w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku. A były to m. in. Niemcy (1949), Pierwszy dzień wolności (1959) i Śmierć gubernatora (1961).

A przy okazji spojrzałem na dział muzyki w tej tabeli. Okazało się, że w okresie powojennym mieliśmy tylko socrealizm (Andrzej Panufnik, Alfred Gradstein – Na prawo most, na lewo most) i lata 50. (pięćdziesiąte),  dla których  charakterystyczne były „zespoły bigbitowe, np. Czerwone Gitary, poezja śpiewana – Ewa Demarczyk, Wojciech Młynarski”, a poza tym „Konkurs Piosenki Radzieckiej i Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu”.

 Natomiast lata 70. to czas kabaretów „pod Egidą”, „Elita” i piosenki studenckiej z Jackiem Kaczmarskim. Natomiast nie znalazłem najbardziej znanych na świecie polskich kompozytorów, m. in. Witolda  Lutosławskiego, Krzysztofa Pendereckiego czy Wojciecha Kilara.

 Trudno zrozumieć, czym się kierowali twórcy podstawy programowej przedmiotu HISTORIA dla szkoły podstawowej, wtłaczając do programu co najmniej połowę niepotrzebnych dzieciom informacji, nie mówiąc już o tendencyjnym ich doborze. Ale tym problemem powinni zająć się profesjonalni historycy i dydaktycy.

 A tymczasem wyrażam niepokój o przyszłość niedokształconej młodzieży, której próbuje się przedstawić fałszywy obraz kultury polskiej, tzn.  literatury bez Jarosława  Iwaszkiewicza, muzyki bez Krzysztofa Pendereckiego, dramatu bez Leona Kruczkowskiego, twórców tak wysoko ocenianych nie tylko w Polsce lecz także na świecie. Mogą oni być powodem polemik, ale nie zasługują na wymazywanie ich z pamięci narodowej – nawet za pomocą takich niewinnych tabelek, zamieszczanych w podręcznikach zalecanych młodzieży.  

 Mam tylko nadzieję, że nauczyciele są mądrzejsi od twórców podstaw programowych i urzędników zatwierdzających te podstawy. I lepiej wiedzą, czego należy uczyć. Ale zapewne są bezradni wobec konieczności wtłaczania uczniom informacji, których nie są oni w stanie ogarnąć i zrozumieć ich znaczenia. Zwłaszcza że z powodu nadmiaru zadań domowych brak jest czasu nawet na przejrzenie tych 12 tomów „najlepszych repetytoriów do szkoły podstawowej” – jak wydawca  GREG je reklamuje.

 (12.07.2020)

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko