Wiersze tygodnia – Rena Marciniak-Kosmowska

0
347
Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska


Stara fotografia

ta mała dziewczynka
z różową kokardą we włosach
wypadła z albumu
i przygląda mi się zdumiona

która z nas bardziej się dziwi
szybkim krokom czasu
i zmianom oblicza

co się właściwie stało
kiedyśmy się minęły
na jakim zakręcie

moje włosy
 przyprószyła siwizna
oczy oplotły
wianuszki zmarszczek

jednak ta mała dziewczynka
z różową kokardą we włosach
chwyta mnie mocno za rękę
i prowadzi bez lęku
w przeszłość


Przesłanie

nad ranem przyśniła mi się
buldożka angielska
która odeszła kilka lat temu
ale w fazie rem
podróżowałyśmy razem
w wagonie z początku  XX wieku

w pewnej chwili
zaczęła  ssać jak niemowlę
mój palec wskazujący
to  przepłoszyło sen

chciałam zaraz zadzwonić
do przyjaciółki z dzieciństwa
bo to do niej  zdążałyśmy 
 tym dyszącym
ze starości pociągiem

ale po przebudzeniu 
 uświadomiłam  sobie
że ona także
od paru miesięcy  nie żyje

co chciała  mi przekazać
oddana buldożka
tej niezwykłej nocy
kiedy podobno
 zmarli odwiedzają żywych
a sny  przynoszą
istotne wiadomości

jaki klucz  otwiera
te zaszyfrowane przesłania


Pocieszenie

                   Marylce Bownik

falują kwiaty zioła kłosy
 jabłka  makówki  korale jarzębiny
zapachy odurzają cię
jak świeżo skoszona trawa
w przydomowym ogródku babci
u której spędzałaś wakacje

– z  ziołami  do święcenia proszę przejść
na lewo – wyrywa cię ze środka wspomnień
 donośny  głos kapłana
a po chwili jak przed laty
 zostajesz sama przed obrazem 
 leżajskiej matki bożej pocieszenia

i szeptem pytasz
 – kto mnie  wtedy wysłuchał
kto mnie wtedy ocalił
czy ty pani  tych  piasków
czy cadyk elimelech 
który ponoć nadal czyni cuda
i spełnia prośby tych
co je spiszą na kartce
i  umieszczą przy jego grobie

dlatego z klasztoru bernardynów
przemknęłam się chyłkiem
do ohelu elimelecha
ufając  że  pomaga ludziom
którzy proszą o pomoc
bez względu na na wyznanie

komu mam więc dziękować
za wysłuchanie
wołania zagubionej dziewczyny

koncert organowy wdarł się
w uszy tak niespodziewanie
że  zagłuszył  pytania

 muzyka mistrzów troskliwie
 opatrywała stare blizny


Niemy dialog

świt stuka w okno
nieśmiało lękliwie
bo noc była biała
jak poranna mgła w dolinie

a ty  oddalasz się
coraz szybciej
już widać tylko maleńki punkt
 mknący  po nieboskłonie
 na przełaj

 nie chcesz czy nie możesz
odpowiedzieć
na   pomyślane pytania


***

kuzynowi Henrykowi
wybacz że czasem wracam
do zadanych już kiedyś pytań

czy nie uwiera cię koloratka
i czy musiałeś aż pod szorstkim
szelestem sutanny szukać boga
zamykając głośno furtkę do marzeń
i odkładając na najwyższą półkę
a może na przyszłe wcielenia
tyle nieodrobionych pragnień

pamiętam jak w bunkrze nad odrą
rozbiłeś kolano
to boli – powtarzałeś – to boli
podmuchaj
musimy dalej szukać skarbów

twoje łzy mieszały się z kroplami
deszczu krew z błotem zastygała
tak szybko na skórze

nadal rozbijamy kolana i czoła
o kanty dorosłej rzeczywistości
 niekiedy  rany bywają tak dotkliwe
 że trudno zatamować żal
 zdumienie czy potoki rozczarowania

ale żadne z nas nie przestało
szukać  skarbów i
własnej drogi do boga


Inspiracje

                   Andrzejowi Wołosewiczowi

gołąbek niepokoju zatrzepotał
skrzydłami i wzbił się do lotu
wprost z twoich wierszy

coraz głośniej
domaga się uwagi
płosząc wytresowaną codzienność

koraliki jego oczu
wypatrują nadchodzących dni
z nadzieją że dojrzą w porę
zbliżające się objawienie


Rozmowa

                           Agnieszce Mrowińskiej

rozmowa po twoim powrocie z Kanady
toczyła się jakbyśmy przerwały ją wczoraj
a nie dwanaście lat temu

plac przed twoim dawnym
 mieszkaniem na Frascati
 wypełnia teraz bryła Sheratonu
i krzątanina hotelowych gości
drzewa i krzewy usunęły niszczarki
i dzikie wytyczne urzędowych
 grabarzy przyrody

nie żałuj więc że po powrocie
zamieszkałaś na wsi pod grójcem
bo miasta dziczeją albo kamienieją

a tamtejsze jabłonie
zakotwiczają w naturze nawet takiego
mieszczucha z dziada pradziada jak ty
i wypuszczają pąki nadziei
choćby w wierszach


Lektura nadobowiązkowa

                                                pamięci Janka C.

po  twojej śmierci
zaczynam lekturę gazety
od strony z nekrologami

oswajam przemijanie
albo to ono mnie
oswaja ze swym
coraz wyraźniejszym oddechem

na płycie przed kominkiem
wypalone ogarki świec
próbują zatrzymać twój uśmiech

nagły przeciąg
gasi wspomnienia z dzieciństwa

cyt
 iskierka zgasła
wyprawiłeś się ku światłu


Opowieści dziadka

dziadek był poetą
choć nie opublikował
ani jednej linijki

ale jak on stopniował
grozę w peszcie
kiedy snuł opowieść
o pierwszej światowej
i  wspominał gorące
dyszące z pragnienia dotyku
kształty dziewcząt w budzie
czy oszronione nugatem bądź chałwą
łapczywe  wargi bośniaczek
które wabiły  żołnierzy
w dojrzałe łany kukurydzy
lub za gęste parawany krzewów

kiedy opowiadał
czułam zimne ostrze
serbskiej nienawiści
w plecach  jego dowódcy
i strach kiedy  oddział
zabłądził w nieoswojonych górach
i głód jaki doskwierał żołnierzom

nikt mnie tak nie prowadził
po piaskach  sahary
w czasie drugiej światowej
nawet  najciekawsza  powieść
pamiętnik reportaż
 czy najprzedniejszy film

nikt nie przemykał się tak
chytrze jak kot dachowiec
pod ostrzałem
tylu głodnych oczu
 złaknionych piersi
i niecierpliwych pośladków
w kobiecym oddziale

słowa dziadka  sączące się
jak krople lepkiego potu
zatrzymane na chwilę
 to znów zdyszane od
afrykańskiego żaru
 czy sypiące w oczy
znienacka pustynny piasek
cofały wskazówki czasu
 
tuż przed odejściem
szepnął matce do ucha
śniłem tak wyraźnie
że stacjonujemy  na bałkanach
a potem maskujemy się
na rozpalonej do białości
 pustyni w afryce

i znów ścigały mnie
jak wygłodniałe psy
łakome oczy kobiet
którym wojna
ta największa dziwka
uwiodła mężczyzn


Przeszczepienie

                                  G.T.

czy w twoim ciele
mieszkają teraz dwie dusze
twoja i nieznanej kobiety
która obdarzyła cię
swoim sercem

czy zdarza się
że budzi cię w nocy
jej rozdzierający krzyk
w momencie wypadku
który podarował ci
ciąg dalszy ziemskiego życia

czyja dusza
mieszka teraz w sercu
które ci przeszczepiono

na spotkaniu w domu literatury
pani profesor z kliniki
w aninie
tak obrazowo bez emocji
relacjonowała procedurę i operację
przeszczepienia serca
jakby to było
przyklejenie plastra na zaciętą
przy goleniu twarz czy zranioną dłoń

ale między wierszami
wymsknęło się jej znienacka
iż podobno niektórzy uważają –
że dusza mieszka w sercu 

jak to jest
rozmawiać z cudzym sercem
mieszkającym teraz
w twojej klatce piersiowej
i zadawać mu tyle
niewygodnych pytań

dociekać jak się czuje
w gościnie u ciebie
i jak mu się tłoczy obcą
 zmęczoną lękiem
i zabiegami o przetrwanie
 krew


Wiersze tygodnia redaguje Stefan Jurkowski
stefan.jurkowski@pisarze.pl

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko