Leszek Żuliński – Wspomnienia weterana (29)

0
112

Czasy złe i dobre

         Pandemia, która nas dopadła, jest – moim zdaniem – wielce pouczająca. Przez całe dekady żyliśmy normalnie, lepiej lub gorzej, ale znośnie. Jedni gorzej, inni lepiej, ale „jako tako”.
         Ponadto stało się coś gorszego, a mianowicie Polska podzieliła się na dwa wrogie obozy. Nie wiemy jak długo ten stan będzie trwał. Przepychanki polityczne są w toku i nikt nie wie jak to się skończy.
         Smutny pomór ogarnął wiele istnień. Ponoć naukowcy pracują już nad lekami, które unieruchomią koronowirusa, ale odetchniemy dopiero, kiedy zostanie on przepędzony.
         Odsapniemy? Ha!, to odsapnięcie będzie trwało długo. Może tylko dorastające dzieci wejdą już w czas normalności i nie będą kulały traumą minionego czasu.
         Zawsze tak było. Nasi dziadkowie i rodzice przeżywali wojnę i długie czasy minęły, zanim otrząsnęli się z tego. Ja należę do pokolenia już zaawansowanego, które wojny nie zaznało. To był dar z nieba. Tyle lat, tyle lat w spokoju. A jednak doczekałem się czasu ohydnego.
         W zasadzie nie ma pokoleń, które żyły w spokoju. Kolejne dziesięciolecia to była sinusoida pagórków i dołów. No więc dół i dla mnie się znalazł i dla mojego pokolenia.
         Patrząc z lotu ptaka na to wszystko można skonstatować, że Arkadii nie ma i nigdy nie będzie. Sięgnijcie po książki historyczne: wojna, wojna, wojna! Albo zaraza, zaraza, zaraza. Jak nie dżuma, to cholera, a teraz pandemia. Z drugiej zaś strony zdarzały się czasy piękne, spokojne, normalne.
         Historia jest kapryśna: stronami deszcze, stronami pogoda, jak napisał Jarosław Iwaszkiewicz. Zresztą przypomnę wam ten piękny wiersz Mistrza: Stronami deszcze, stronami pogoda / stronami czarno, stronami zielono / stronami stepy, a stronami woda / może różowo, może purpurowo // Stronami choro, a stronami zdrowo / stronami śmiesznie do łez, czasem śmiesznie / czasami pod nogami, a czasem nad głową / czasem na Marszałkowskiej, a czasem na Lesznie // Czasami w twoim ręku, czasem w moim słowie / czasami na Stawisku, czasem na Sycylii / czasem na ciemnej stronie lub w jasnej połowie / czasem wszystkich oszuka najczęściej nikogo nie zmyli.
         Tego typu wiersze dodają nam otuchy.
         Jednak życie jest Nauczycielem. Klaśnie nam linijką po ręku, wyszarpie za włosy, naderwie ucho.
         Stare powiedzonko mówi: raz na wozie, raz pod wozem. Mało kto tego nie doznał. Ale znane powiedzonko mówi: karawana jedzie dalej. I chlipać w piąstkę nie ma sensu.
         A więc? A więc karawana jedzie dalej! To jest jedyny sposób istnienia. A adoracja życia jest tlenem, bez którego żyć nie warto.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko