Janusz Termer – Pożegnanie Eugeniusza Kabatca (1930-2020)

0
339
Eugeniusz Kabatc

...perspektywę także pięknego życia zamyka horyzont śmierci.

 Eugeniusz Kabatc  Vinum, sacrum et profanum

    Na Starych Powązkach spoczął właśnie – zmarły 18 marca 2020 – ten wybitny pisarz, eseista, felietonista i tłumacz literatury białoruskiej, rosyjskiej i włoskiej. Urodził się byłw dniu 11 stycznia 1930 w Wołkowysku na Białorusi, gdzie przed 545 laty na tamtejszym zamku dokonał się pierwszy akt Unii Polsko-Litewskiej „w przytomności” Jagiełły i „panów małopolskich”. To bardzo znamienny i istotny przyczynek do Jego pisarskiego losu, jako że ten fakt historyczny wielce zaważył na dalszym życiu i twórczości autora Czarnoruskiej kroniki trędowatych!

     Najpierw jednak, po wojnie, Eugeniusz Kabatc zamieszkał z innymi repatriantami ze Wschodu w Kwidzynie, skąd trafił w 1948 r. na studia do Warszawy w SGPIS, a potem pracował lat kilka jako ekonomista. Debiutował tomem opowiadań Pijany anioł (1957), przyjętym przez krytykę – w tym przełomowym czasie naszej najnowszej historii – życzliwie. I z wyrazami nadziei na przyszłość, choć nie obyło się bez pewnych uszczypliwości krytycznych, które odnosiły się zresztą do całej twórczości tzw. „pokolenia Współczesności” (nazwa od tytułu czasopisma, które współtworzyli m. in. – Stanisław Grochowiak, Ernest Bryll, Janusz Krasiński, Marek Nowakowski, Roman Śliwonik, Władysław L. Terlecki…). Pisał oto na przykład z przekąsem znany krytyk krakowski Jerzy Kwiatkowski, że “mają w sobie coś z Konopnickiej, coś z pozytywizmu, coś z surrealizmu”. Pierwsze prozatorskie próby Kabatca zawierały jednak w zalążku elementy całej późniejszej formy jego stylu. Takie jak: skłonność do barokowej bujności języka, niebanalnych porównań oraz zmienności tonów i punktów widzenia narracji. W powieściach z lat 60.: Za dużo słońca, Romans, Przygoda z Agnieszką, Jedenaste przykazanie czy Żółwie (tu zjadliwy portret środowisk artystycznych stolicy), interesował się przede wszystkim psychologią dojrzewania, postawami i dylematami zachowań egzystencjalnych postaci, żyjących w tych, jak wiadomo ludziom jego generacji, niezwykle złożonych pod każdym względem realiach lat przed i powojennych i jeszcze trudniejszych moralnych wyborów w rodzącej się nowej rzeczywistości. Przy tym poszerzał nieustannie swój literacki genre, ciągle podejmującnowe wyzwania pisarskie i publicystyczne, a także redaktorskie pracując w pokoleniowo zbuntowanej i niepokornej – na progu swego istnienia –  „Współczesności”, powstałej w r. 1956. A potem (w latach 1975-1995), jako zastępca redaktora naczelnego w miesięczniku „Literatura na Świecie”, tak ważnym dla rozwoju polskiej kultury literackiej.

   Publikacja i tematyka Jego szkiców literackich: Oranie morza. Rekonesanse włoskie (wyd. 1965) przyczyniły się zapewne do tego, że został radcą do spraw kultury w polskiej ambasadzie w Rzymie (1968-1972). Z wielką życzliwością wspominają Eugeniusza Kabatca ci wszyscy twórcy kultury, pisarze czy filmowcy, którzy w tym czasie bywali we Włoszech, bo im po prostu służył swą wiedzą, radą i pomocą, nie szczędząc własnego czasu (a często i własnego dewizowego lira; dodajmy iż to raczej rzadko niestety spotykane w środowiskach ówczesnych, a i zapewne w kręgach naszych dzisiejszych dyplomatów).

    Ale co ważniejsze sam zdobywał wtedy nowe, wielkie i rozliczne doświadczenia życiowe, artystyczne i społeczno-polityczne. I dawał temu swój wyraz literacko niepowtarzalny. Czego nie przypadkowym świadectwem są opublikowane potem na tej kanwie tak ważne dla polskiej prozy tamtych czasów powieści jak Patrycja, czyli o miłości i sztuce w środku nocy, PIW1975, Małgorzata, czyli requiem dla wojowniczki, 1980, Śmierć robotnika w hotelu “Savoy”, 1985. Pojawiają się w nich Włochy lat 70., z ich tak niezmiernie bujnym, swoiście złożonym życiem zbiorowym, wyraźnymi na co dzień przejawami ówczesnego włoskiego „cudu gospodarczego, meandrami liberalnej demokracji, politycznymi osobliwościami, terroryzmem „Czerwonych Brygad”  czy z drugiej strony tak ważne kulturalia epoki, jak kulisy atmosfery i dyskusji wokół głośnych filmów Felliniego czy Antonioniego, prozatorskiej twórczości Alberto Moravii czy początkach kariery literackiej Umberto Eco. To naprawdę w sumie „groteskowa wieża Babel – pisał wtedy Piotr Kuncewicz – mówiąca tyleż o Włoszech, co o psychice współczesnego człowieka”. A dodać warto, że i młody polski czytelnik otrzymał wtedy od Kabatca barwne obyczajowo prozatorskie freski włoskie: Autostrada słońca, 1979, Filip i Dżulietta, 1968, Uprowadzenie Dżulietty, 1973.

   Pokłosiem niejako tamtego biograficznego epizodu w życiu Eugeniusza Kabatca były też wydawane w następnej dekadzie książki –  ekspresyjny (czasami może aż nadto) quasi reporterski zapis podróży na Sycylię z Jarosławem Iwaszkiewiczem w 1979 r., udającym się po odbiór włoskiej nagrody literackiej Premio Mondello przyznawanej przez miasto Palermo – Pogoda burzy nad Palermo (1999, wyd. II 2016 z listami Iwaszkiewicza do autora). Należy tu też przypomnieć pięknie przez Iskry wydaną księgę Kabatca – Vinum, sacrum et profanum. Wino w kulturze, wino w naturze, wino na naszym stole (2003), z której pochodzi motto niniejszego tekstu, a której barokowy tytuł mówi sam najlepiej o wpisanych w nią autorskich pasjach. Czyli wielkiej estymie, nie tylko rzecz jasna dla wina, którego był wielkim – i praktykującym! – wyznawcą, ale i dla przywoływanych w tym „winnym” kontekście poglądów Muz antycznych i innych, dotyczących tak bliskich autorowi tradycji humanistycznych ideałów życia. Licznych także odwołań do obyczajowości i artystycznych literacko-poetyckich stron rodzimych, z Mistrzem Janem z Czarnolasu na czele, z którego zaczerpnął cytat otwierający tę księgę: Wino łagodne dobrej myśli naczynie... Te tony pojawiają coraz wyraźniej i dobitniej w następnych książkach Eugeniusza Kabatca; nawet w tak wydawałoby się odległym od głównych nurtów jego zainteresowań pisarskich, jak w publicystycznie wartkim i poznawczo interesującym, dyskretnie sceptycznym w swej ogólnej wymowie dziełku –Tajemnice ojca Pio, ze wstępem o. Wacława Oszajcy (1999).

    Najbardziej jednak istotnym i trwałym znakiem bezpośredniego zetknięcia się Kabatca z kulturą włoską i w ogóle zachodnioeuropejską stały się te prozatorskie utwory z tego ostatniego okresu przełomu XX i XXI w., wręcz głównym powodem sławy i chwały Jego literackiego dorobku. Należy do nich powieść Czarnoruska kronika trędowatych (2002) rzecz historyczna i współczesna zarazem, wywiedziona z oczywistych doświadczeń autobiograficznych, w tym zwłaszcza z kresowego rodowodu. Sam pisarz staje się tu jedną z głównych postaci utworu, będącego próbą literackiego odcięcia się od tradycyjnego polonocentryzmu; upominania się o prawa do tożsamości milionów ludzi urodzonych na tzw. wschodnich „kresach” byłej Rzeczpospolitej; rozbijania uporczywie powracających u nas stereotypów o kraju i narodzie ‘wybranym’, wyłącznie cierpiętniczym. To utwór z wpisanymi weń dyskretnie pierwiastkami historiozoficznymi, fantastyki historycznej (spod znaku m. in. Teodora Parnickiego) oraz aluzjami literackimi choćby do Imienia róży Umberto Eco, jak i pism teologicznych dyskusji religijnych średniowiecza, a nawet i samej Boskiej komedii Dantego. Występują one tutaj jako w znacznej mierze świadectwa różnorodności i wspólnoty żywotnych korzeni tradycji owego „drugiego”, bizantyńskiego (prawosławnego) „płuca” dzisiejszej wspólnoty europejskiej i narodowej. Powieść ta to zarazem wielce charakterystyczny przykład niewygasłej siły owego literackiego kresowego genius loci. Tego właśnie „magicznie” twórczego miejsca (nazwanego dziś nawet niekiedy przez badaczy Wielkim Księstwem Literackim), a przywoływanego choćby tylko w XX w. przez takich pisarzy, jak Andrzej Kuśniewicz czy Włodzimierz Odojewski…

      Innym, równie wybitnym utworem z tego czasu jest apokryficzne i zarazem dokumentalo-fabularne dzieło – Ostatnie wzgórze Florencji. Opowieść o Stanisławie Brzozowskim (2011). W postaci jej bohatera poszukiwał Eugeniusz Kabatc (i znalazł) wielkiego sojusznika w tym swoim widzeniu złożoności spraw polskich; w myśleniu także o dzisiejszej – nie tylko historycznej wadze i znaczeniu – owych „spraw wschodnich”. Ukazuje bowiem Stanisława Brzozowskiego, wielkiego myśliciela, pisarza i krytyka stereotypów narodowego myślenia, człowieka tak uporczywie i oszczerczo oskarżanego przez prawicę o „zdradę narodową”, jako pisarza tak jak on sam silnie uczulonego na wszelkie jednostronności narodowej i kulturowej ksenofobii. Widzimy go tutaj w dramatycznych latach ostatnich wytężonej pracy intelektualnej i niełatwego życia osobistego, czasu spędzonego wraz z żoną i córeczką na florenckim „wygnaniu”. Staje się on naturalnym dla Kabatca partnerem literackiej, wewnątrz dzieła zawartej „debaty” nad nadal aktualnymi problemami i dylematami polskiego życia zbiorowego. Pełnej gorzkiej zadumy nad wszelkiej odmiany ideologicznych maści „potępieńczymi swarami” całego ostatniego stulecia – nad trwałą obecnością społeczną ich wielu historycznych źródeł, zwłaszcza tych ciążących i zatruwających, jak niegdyś, rzeczywistość form narodowego bytu.

    W swym długim i twórczym życiu był też Eugeniusz Kabatc czynnym działaczem wielu społecznych organizacji, w tym wieloletnim sekretarzem generalnym Stowarzyszenia Kultury Europejskiej (SEC) z siedzibą w Wenecji, członkiem władz międzynarodowych SEC, a  od 2005 r. następcą prezesa Józefa Szajny, swego wielkiego poprzednika, który do 2008 pozostał prezesem honorowym SEC. Był działaczem wielkich zasług dla naszej kultury i międzynarodowej współpracy kulturalnej. Niestety niezbyt docenianym przez obecne ministerialne i rządowe agendy kultury.

   I – last not least – był człowiekiem prawdziwie tolerancyjnym, ogromnej prawości i charakteru. Nie słyszało się na przykład nigdy, by o kimś mówił źle, nawet gdy bywał ostro atakowany, a bywał, jako niekryjący swych poglądów zwolennik lewicowych tradycji kultury polskiej – przez przeciwników ideowo politycznych lub często wręcz pospolitych koniunkturalistów…

   Do końca też pozostawał, mimo trapiącej go choroby i trudności z poruszaniem się, człowiekiem aktywnym – 11 stycznia uroczyście i tłumnie obchodziliśmy Jego 90. urodziny wraz z promocją II wydania zbioru felietonów Popołudnia filozofów („Res Humana”). A jeszcze 5 marca omawialiśmy z Nim, na zebraniu zarządu polskiego oddziału SEC, sprawy związane z przygotowywaną przez nas na 9 kwietnia Iwaszkiewiczowską sesją literacką z okazji 40. rocznicy śmierci tego tak, nawiasem mówiąc, ogromnie ważnego dla Eugeniusza pisarza

         Żegnaj Przyjacielu!

 Janusz Termer

Warszawa, 9 IV 2020.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko