Irena Kaczmarczyk – Eric Karpeles o Józefie Czapskim. Biografia „Prawie nic”

2
700

Tak. Zachwyciłam się książką Erica Karpelesa: „Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza”. Pierwszą na rynku polskim rzetelną biografią sensu stricto o Józefie Czapskim. Podczas lektury doznałam szczególnego uczucia, zupełnie jak Karpeles, który nie znając polskiego malarza, po lekturze jego książki o Prouście w „Podmalówce czyli wprowadzeniu” do biografii pisze:„Moje pierwsze spotkanie z Józefem Czapskim było całkiem niespodziewane. Jeszcze poprzedniego dnia nic o nim nie słyszałem. Następnego dnia całkowicie mną zawładnął. Od znajomego z Paryża, który lubi zaspokajać mój głód krytycznego myślenia, dostałem pewnego czerwcowego ranka niewielką francuską książkę o Prouście. Nazwisko autora, Józef Czapski, nie było mi znane. Niczym zwierzę zagrzebujące się w swoim siedlisku opadłem na fotel i zacząłem czytać. W pierwszej chwili próbowałem zmusić się do przerwania lektury. Myślałem, że mógłbym przedłużyć przyjemność czytania do kilku dni, zamiast wyczerpać jej zasób za jednym posiedzeniem. Nie mogłem się wyzbyć uczucia, że nie dzieje się to przypadkiem. Nie, był to rodzaj wyzwania ze strony samego autora będącego malarzem jak ja. Czułem to wyzwanie instynktownie i ono mnie niepokoiło”. Wyznanie Czapskiego, że brak mu „dostatecznej kultury literackiej” by sprostać Proustowi, uzmysłowiło Karpelesowi, iż znajduje się w podobnej sytuacji, pisząc  książkę o obrazach i rysunkach  w powieści Prousta. Po lekturze odczytów Czapskiego o Prouście, które malarz wygłosił z pamięci jako polski oficer dla współwięźniów w obozie jenieckim w otchłaniach Związku Sowieckiego, Karpeles wyznaje: „Czapski zdawał się cierpliwie na mnie czekać. Jakby ktoś mnie zawołał, wezwał do siebie”. Musiałem go tylko znaleźć.”I podobnie ja. Jeszcze do chwili promocji książki nic o Karpelesie nie słyszałam, nie za wiele wiedziałam o Czapskim. To spotkanie z autorem w Krakowie „Pod Globusem” zawładnęło mną zupełnie. Piękna opowieść amerykańskiego artysty, pisarza, o olśnieniu Czapskim, potrzebie napisania o nim biografii  wzbudziła we mnie ciekawość poznania jego narracji, języka, szczegółów poszukiwania śladów polskiego malarza w 20 lat po jego śmierci. Sięgnęłam więc do obszernego dzieła, liczącego 530 stron i licznych reprodukcji obrazów Czapskiego oraz  zdjęć dokumentalnych przedstawiających samego malarza, jego rodziny, przyjaciół, pisarzy (Miłosz, Herbert, Zagajewski, Achmatowa), współtwórców Instytutu Literackiego w Paryżu i współredaktorów „Kultury”. Prześledziłam skrupulatnie opracowane losy Józefa Czapskiego, który podobnie jak Karpeles zachwycał się Proustem.

Eric Karpeles zaprosił mnie do wspólnej, niezwykłej wycieczki śladami nieprzeciętnego człowieka: malarza, pisarza, etyka, filozofa. I dosłownie wodził mnie za sobą, pozwalając wchodzić do wspaniałych miejsc, paryskich galerii, magazynów polskich muzeów i prywatnych domów, przysiąść pośród prywatnych zbiorów i podsłuchiwać rozmów, z których amerykański pisarz chłonął każde zdanie nt. Czapskiego, rozpalając przy tym wyobraźnię do granic możliwości. Chociażby pierwsza z wizyt Karpelesa u polskiego eseisty, który znał bardzo dobrze Józefa Czapskiego – Wojciecha Karpińskiego. To tutaj, zupełnie instynktownie, pośród obrazów wielu znaczących twórców, Karpeles dostrzega i po raz pierwszy styka się z obrazem Czapskiego, w detalach opisuje swoje wrażenie oraz sposób, w jaki dokonuje się jego ocena w bezpośrednim kontakcie z dziełem sztuki.

No cóż, ogromnym walorem tej biografii jest fakt, iż pisze ją artysta malarz, który obdarzony jest również talentem literackim. Bo, należy zwrócić uwagę na chociażby jedną ze scen opisanych w książce, w której Karpeles zadaje sobie pytanie: co jest w obrazach, rysunkach Czapskiego, że wywierają na mnie tak silne wrażenie? Przytacza tutaj scenę rozgrywającą się podczas wernisażu późnej wystawy obrazów Czapskiego, w której reporter przeprowadzający wywiad z Czapskim uważa jego malarstwo za niemodne, przedstawiające mało znaczące przedmioty, samotnych ludzi, drobne codzienne zdarzenia itp… I słyszy odpowiedź malarza: „Tak, to prawie nic. Ale to prawie nic oznacza wszystko”( stąd zaczerpnięty tytuł biografii). I dalej, ważny cytat, wyjęty z dziennika Czapskiego, który odnosi się do rezultatów kilkudniowej pracy poświęconej rysowaniu różnych kwiatów. Czapski, potrafiący wykraczać poza własne dostrzeżone niepowodzenia, odnotowuje zniechęcenie faktem, że zdołał uchwycić tylko odrobinę ich witalności. Pisze:

„ Kiedy rysujesz, czujesz każdą kreskę prowadzoną na papierze, jako coś żyjącego, nieodwołalnego, i naraz rysunek zaczyna żyć.[…]Potem dwie – jedną kreską- notatki tulipanów wydały mi się nagle żywiej istniejące. Dlaczego? Bo je czułem podczas rysowania, czułem ten związek niezdarnego, niepewnego, zdeformowanego trochę rysunku, jakby między końcem mojego ołówka  a mną nie było żadnej przerwy. Ja byłem na końcu ołówka”. Ta wypowiedź powoduje, iż Karpeles postanawia „ożywić Czapskiego w sposób, w jaki opisuje rysowanie tych tulipanów. On i ja spotykamy się na końcu ołówka (dopowiada pisarz). I ożywił polskiego malarza! I to jak! Nie sposób uwolnić się od lektury, od niesamowicie wciągającej historii, którą czyta się z zapartym tchem.

  Józef Czapski urodzony się w arystokratycznej rodzinie żył jak artysta, jak mnich. Żyjąc 97 lat (1896 -1993) wcielał się w różne role: jako żołnierz, osoba publiczna, świadek historii, pamiętnikarz, eseista i malarz. Uważał się przede wszystkim za malarza. Malowanie nadawało sens jego egzystencji. Lubił malować w samotności, mając zawsze ze sobą ołówek, pióro i papier. Malował do ostatnich dni długiego życia, chociaż kilka lat przed śmiercią stracił zupełnie wzrok. Losowe wydarzenia nie pozwoliły mu skończyć Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz w Krakowie, ale wiele doświadczenia zdobył podczas 7-letniego pobytu w Paryżu, gdzie  wraz z 12. kolegami z uczelni utworzyli Grupę K.P. (Komitet Paryski), którą określano później mianem „kapistów”, czyli  malujących formę kolorami. Według jednego z przyjaciół Czapskiego „bardziej podziwiano jego osobowość niż malarstwo”. Osobowość. Był to człowiek poważny, szczery, uważny, a jednocześnie figlarny, czarujący i towarzyski. Ciepły w kontaktach, otwarty, był  uosobieniem moralnej nieskazitelności i ludzkiej dobroci w mrocznych czasach, w jakich przyszło mu żyć. „Zawierał niezliczone „ja”– mówi Karpeles – ale można go zrozumieć jedynie w całej złożoności”.

 Jego malarstwo pozostaje właściwie nieznane. Obrazów Czapskiego prawie nie ma w zbiorach publicznych, większość znajduje się w prywatnych kolekcjach w różnych miejscach Europy. Opatrzone numerami katalogowymi, przechowywane są w magazynach, tylko nieliczne wystawiane są publicznie. I do tych wszystkich miejsc dotarł amerykański malarz – pisarz. I ja z nim.

    Ale książka Karpelesa „Prawie nic” nie dotyczy tylko artystycznych pasji Czapskiego. Przedstawia kształtowanie się jego osobowości i postawy życiowej, poczynając od dzieciństwa, poprzez okres studiów, wojny, pobytów w obozach jenieckich, służby wojskowej oraz długoletniej pracy w paryskim Instytucie Literackim – wydawnictwie emigracyjnym, założonym przez Jerzego Giedroycia, Zofię i Zygmunta Hertza oraz Józefa Czapskiego. To tutaj ukazywał się miesięcznik „Kultura”w latach 1947-2000 i seria „Biblioteka Kultury”. To tutaj Czapski spotykał się z wybitnymi poetami: Miłoszem, Herbertem, Zagajewskim, Achmatową. Wstrząsająca jest opowieść Achmatowej poszukującej uwięzionego na 10 lat syna, która zwierza się Czapskiemu, iż całowała buty wszystkim znanym bolszewikom, żeby jej powiedzieli,czy on (syn) żyje, czy jest martwy. I niczego się nie dowiedziała.

     II część książki w całości poświęca Karpeles drugiej wojnie światowej. Opisuje losy Czapskiego, jako żołnierza, więźnia i ocaleńca. Żołnierza w Armii Andersa,więźnia ocalonego od strzału w tył głowy w lesie katyńskim. Przerażające są, cytowane z Dzienników Czapskiego, opisy transportu polskich jeńców i ich nieludzkie traktowanie w obozach w Starobielsku, Kozielsku, Ostaszkowie. I w Griazowcu, w którym aż do wyzwolenia przebywał Józef Czapski. To tutaj – pisze w Dziennikach Czapski – władze obozowe miały o wiele bardziej tolerancyjny stosunek do czytania. Udostępniono nawet niewielką, lecz poważną bibliotekę. Czytając, Czapski poczuł przypływ sił i powrót do twórczego chwytania natury. Drżącymi palcami sięgał do trudno zdobywanych materiałów do rysowania i malowania. Rysował na każdym skrawku, jaki udawało mu się znaleźć – na strzępkach gazet, poplamionej bibule, wyściółkach paczek po papierosach. Rysowanie złym ołówkiem na okropnym jak wata papierze było dla niego ratunkiem. Zdobył nawet guziczki farb dziecinnych i portretował  współwięźniów. To ratowało go od rozpaczy. I dużo czytał. Skrzętnie notował dzień po dniu wszystko, co działo się wokół, czego doznawał w nieludzkich obozowych warunkach. Notował do kresu życia. Pozostawił blisko 300 notatników. 

Przejścia obozowe prześladowały go aż do śmierci. Lata wojenne zrodziły w Czapskim poczucie utraty wszystkiego, co jego życiu nadawało sens: domu, bliskich, dorobku artysty i poczucia bezpieczeństwa. Długo borykał się z poczuciem winy za nieudaną akcję odnalezienia wywiezionych na stracenie oficerów, współwięźniów, krzywd, jaką wojna wyrządziła światu. Wojna odebrała Czapskiemu zdolność malowania. Ta blokada spowodowała, iż zaczął pisać, zostawiając świadectwo strasznych czasów, w dwóch ważnych książkach: „Wspomnienia starobielskie” i „Na nieludzkiej ziemi”. Nie sposób skrótowo opisać dalszych  losów Józefa Czapskiego po zakończonej wojnie, trzeba po prostu wertować kartkę po kartce, pozostając w nieustannym podziwie dla jego szlachetnej i ludzkiej postawy wobec drugiego, skrzywdzonego człowieka. I uczyć się pokory oraz dystansu do własnego cierpienia, uczyć się benedyktyńskiego wręcz podejścia do dokumentacji zdarzeń. Zbiór esejów o malarstwie i malarzach na przestrzeni trzydziestu lat wydany został w Instytucie Literackim w Paryżu pt.”Oko”. Po uważnym przeczytaniu biografii, nie dziwię się Karpelesowi, iż odkrywanie Czapskiego było i dla niego cudowną literacką przygodą. Olśnieniem.

Przewija się przez biografię Karpelesa mnóstwo znaczących postaci literackich i polityków z całego świata, korespondencji Czapskiego z polskimi pisarzami na obczyźnie, m.in. z Gombrowiczem. A wątki te wspaniale wplata amerykański pisarz w towarzyszącą Czapskiemu aż do śmierci pasję malowania.

Towarzysząc Karpelesowi w ciasnej magazynowej przestrzeni Muzeum Narodowego w Warszawie, w niewygodnej pozycji fizycznej, nie narzekałam, nie nudziłam się ani przez moment. Siedziałam oczarowana na podłodze, podobnie jak Karpeles, odkrywałam malarstwo Czapskiego, uczyłam się właściwego odczytywania dzieła sztuki.

Zdaję sobie sprawę, iż pominęłam tyle wspaniałych wątków, scen z biografii polskiego malarza, ale nie sposób ich tutaj przytoczyć. To całe kilometry wrażeń, wzruszeń, zachwytów. Ale też współuczestnictwo w cierpieniach, jakich doznawał w czasie wojny i po jej zakończeniu. Nie mogę jednak pominąć ostatnich chwil życia bohatera biografii. „ Pod sam koniec życia dni Czapskiego były bardzo ograniczone. Zupełnie ślepy, cierpliwie czekał na śmierć. Jego myśli wypełniały Przyłuki, dom jego dzieciństwa, chodził w wyobraźni z pokoju do pokoju, wspomnienia wspaniałego domostwa i jego wystroju były żywsze niż pamięć pokoi na parterze Maisons- Laffitte. Kiedy nie mógł już utrzymać pióra w dłoni, kartki jego dziennika trwały, nieskazitelne, po raz pierwszy nieme.

Siedział w fotelu. Zapadał w sen (…) W ranek swej śmierci nie wstał już. Nie usiadł w fotelu. Słuchał Chopina z kasety odtwarzanej na jego wysłużonym malutkim magnetofonie. W pewnej chwili powiedział ze swoim perfekcyjnym niemieckim akcentem „ holte kunst” (czarowna sztuko) . Dwa słowa. Jego ostatnie dwa słowa pochodzące z pieśni Schuberta „An die Musik”-Do muzyki.

Na pewno w najbliższym czasie udam się do Pawilonu Czapskiego w Krakowie, gdzie  znajdują się ofiarowane testamentem artysty archiwalia: bezcenne dzienniki, pamiątki osobiste, księgozbiór, i tam – podobnie jak Karpeles – z biografią na kolanach, skupię się raz jeszcze nad jego ogromnym dorobkiem i piękną postawą życiową. Pochylę się nad pytaniami, które towarzyszyły mu do końca życia: „ Jak być lepszym człowiekiem? Jak pozostać wiernym sobie?”.  Wybierzcie się Państwo ze mną, jeśli nie do Pawilonu, to w fascynującą podróż śladami Czapskiego, którą Eric Karpeles tak plastycznie przedstawił w biografii „Prawie nic”.

………………………………………………………………………………………….

Karpeles E.: Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza, tłum. M. Fedyszak,Warszawa: Noir sur Blanc, 2019, str. 533. ISBN  978-83-65613-84-4 

Reklama

2 KOMENTARZE

  1. Nie zauważyłam wcześniej Pana komentarza.Serdecznie dziękuję za miłe słowo. Książkę NAPRAWDĘ warto przeczytać!!!!

Pozostaw odpowiedź Irena Kaczmarczyk Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko