Rekomendacje książkowe z Biesiady Literackiej SPP

0
489

Wacław Holewiński
Otwierając szeroko oczy

Patrzysz na drzwi katedry gnieźnieńskiej i nie widzisz? No tak, rzadko kto zwraca uwagę na to, że elementem zdobniczym są na nich nie tylko ludzie, także małpa. Joanna Łenyk-Barszcz i Przemysław Barszcz mają przenikliwy wzrok. Ważny jest dla nich Caravaggio, ale nie z tych najsłynniejszych dzieł. Dlaczego? Bo może jeśli zrozumiemy jak powstał „Bachus” zrozumiemy też inne jego dzieła. A najsłynniejszy manuskrypt, którego treści nikt do dzisiaj nie potrafił rozszyfrować (Wojnowicza)?  Wszyscy wiemy, gdzie pochowano Józefa Piłsudskiego, ale czy na pewno wiemy z czego zbudowano tzw. baldachim nad wejściem do krypty pod Wieżą Srebrnych Dzwonów? Albo skąd nosorożec, a może słoń na krakowskiej kamienicy powstałej w XIV wieku.

Nie da się w każdym z tych obiektów, także kilku innych opisanych w książce, podać jednoznacznej odpowiedzi, być może historycy sztuki jeszcze przez kolejne lata, setki lat, będą snuć przypuszczenia (bo o dowody raczej trudno), co, dlaczego, kiedy, w jaki sposób. Ale… ale czytając „Tajemnice dzieł sztuki) bez wątpienia nie tylko wypełniamy luki w naszej edukacji, otwieramy też oczy na to, co w tych dziełach ważne, intrygujące, niedostrzegane

Joanna Łenyk-Barszcz, Przemysław Barszcz – Tajemnice dzieł sztuki , Fronda, Warszawa 2019, str. 336.

Piotr Müldner-Nieckowski
Piotr Marczyński: Dwie powieści – OBCHÓD i REP

Należy z radością powitać kolejnego lekarza w gronie pisarzy, i to od razu wyraźnie zaznaczającego swoje miejsce w polskiej prozie. Pisarzy-lekarzy były i są tysiące na całym świecie, wielu otrzymywało najwyższe nagrody z Noblem na czele (polecam Bronisłąwa Seydy Słownik encyklopedyczny lekarzy pisarzy w literaturze światowej z 1999). Ale nie tylko za granicą, bo i wśród polskich twórców można wymieniać ich bez końca, poczynając od Sienkiewicza, który studiował medycynę, na żyjących poetach, prozaikach i dramatopisarzach skończywszy. Piotr Marczyński, doktor nauk medycznych, chirurg, urolog, ordynator oddziału szpitalnego, niemal jednym tchem wydał dwie znakomite książki. Znakomite, to nie znaczy, że mieszczące się w nudnym już i postarzałym modelu modernistycznym. Są znacznie lepsze, ciekawsze, czytelniejsze.

Autor zrobił rzecz najważniejszą – znalazł złoty środek między relacją reportażową a całkowitą fikcją. Jego teksty są zawsze gdzieś między jednym a drugim. To gwarantuje własny wkład autorski w kształtowanie rzeczywistości, daje prozie smak, zapach i barwę. Takie podejście do materii, z której powstają dzieła literackie, nazywamy za Marianem Grześczakiem „prawdziwym zmyśleniem”, co oznacza, że rzecz może bawić (choć nie musi), może zastanawiać (choć można pozostać tylko przy zabawie), może uczyć (choć mogą ją z radością czytać i znawcy). Słowem jest to wynik głębokiej analizy i diagnozy tego, co pisarz znajduje w rzeczywistości, a następnie syntezy, która jest składaniem wielu przypadków w jeden, ale z kompletem cech i znaczeń; lub budowaniem postaci z kilku osób, ale jako całościowej prezentacji psychologicznej pewnego typu osobowości czy postawy.

„Prawdziwe zmyślanie” Marczyńskiego jest równie skomplikowane, jak to widywane w najlepszych dziełach prozy, np. w „Generale Barczu” Juliusza Kadena-Bandrowskiego. Kaden jest do bólu precyzyjny w zwięzłym opisie i niezachwianie poważny, akuratny, ale przez to odrobinę dziś męczący (jednak nie tak jak Żeromski). (Chcesz się dowiedzieć, skąd się wzięły dzisiejsze awantury polityczne? Czytaj „Generała Barcza” Kadena i rzecz najnowszą: powieść „Chack” Boleckiego).

U Marczyńskiego mamy mądre sterowanie poglądami, które składają się na obraz świata, w którym żyjemy. Jest to umieszczone w anturażu medycznym czy farmaceutycznym (biznesowym), ale i związanym z prywatnym życiem i hobby medyków i w nie mniejszym stopniu pacjentów, zarówno zdrowych (tak, są i tacy), jak i chorych. Medycyna zawsze przyciągała czytelników. Tu dodatkowym magnesem jest humor, cięta uwaga, zaskakująca prawdę obserwacja; jest prawdziwe życie i ilustracja myślenia lekarzy, typów zachowania pacjentów, przedstawicieli firm medyko-farmaceutycznych, pielęgniarek i obsługi. Medycyna wymaga od wykonawców wielkiej znajomości języka we wszystkich jego aspektach, począwszy od ogromnego słownika, w tym gwarowego, na dowcipie językowym i muzyce wypowiedzi skończywszy. Pisarz-lekarz Piotr Marczyński, obdarzony talentem, korzysta z tego, czerpiąc garściami.

Cieszy także to, że wreszcie, po wielu, wielu latach pojawiła się literatura, która przedstawia aktualny świat medycyny, jej obecnych wykonawców, beneficjentów, zarządców i ciekawskich (czyli nas, czytelników). Bo nie mam wątpliwości, że medycyna dzisiejsza niewiele ma wspólnego z tym, co ja zastałem w roku 1970, kiedy zaczynałem pracę jako lekarz stażysta. Inny świat, ale równie ciekawy.

Książki „Obchód” i „Rep” („rep” to zwyczajowo używany skrót angielskiego „representative” lub polskiego „reprezentant”, w domyśle firmy), ukazały się jedna po drugiej i właściwie można by je traktować jako bardzo pokrewne (nawet okładki są podobne), gdyby nie to, że w „Repie” obserwacja autorska i sceneria jednak się zmieniają i w książce chodzi o coś innego. O co? Tego nie zdradzę, żeby nie psuć czytelnikom zabawy i okazji do przemyślenia pewnych spraw. Zabawy jako rozrywki, a przemyśleń jako ćwiczenia obserwacji i wyciągania wniosków.

Piotr Müldner-Nieckowski

_______________________

Piotr Marczyński, „Obchód”. Wydawnictwo Melanż, Warszawa 2018. Stron 320. ISBN 978-83-64378-63-8.

Piotr Marczyński, „Rep”. Wydawnictwo Melanż, Warszawa 2019. Stron 384. ISBN 978-83-64378-78-2.

Małgorzata Karolina Piekarska
Rekomendacje z Biesiady:

s. Maria Krystyna Rottenberg i s. Lidia Witkowska.
Znani i nieznani ludzie lasek. (Tom I i II)
Oficyna wydawniczo-poligraficzna ADAM 2019

Są miejsca i ludzie, z którymi spotkania zmieniają nas na zawsze. Przykładem najlepszym są podwarszawskie Laski, w których mieści się ośrodek dla niewidomych prowadzony przez siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża. Przez tę osobliwą placówkę przewinęło się mnóstwo wspaniałych osób, z którymi spotkania należą do niezapomnianych. Właśnie im poświęcone jest dwutomowe dzieło, którego redaktorkami są dwie siostry zakonne, a które ma wielu autorów. Są nimi m.in. osoby duchowne jak np. ks. Adam Boniecki czy kardynał Stefan Wyszyński, ale i świeckie, jak np. Zbigniew Herbert, który w pewnym momencie swojego życia trafił do szpitala w Laskach, a potem wielokrotnie tu przyjeżdżał, a także pisał do miejscowych sióstr. Jest tez Jacek Kuroń, które pisze o księdzu Zieji. Jest i Jacek Moskwa, autor książki o Antonim Marylskim. Jestem wreszcie nawet ja, gdyż moja stryjeczna babka Zofia Brudzińska, była niewidomą zakonnicą w Laskach o imieniu zakonnym Jana, z którą każdy kontakt był dla mnie ogromnym przeżyciem.

W „Małym księciu” Antoine Saint Exupery’ego kluczowe zdanie wypowiada lis. Mówi bowiem: „Dobrze widzi się tyko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.” Właśnie o tym, co można zobaczyć patrząc sercem traktują wszystkie zamieszczone w obu tomach teksty. Opowiadają one o mieszkańcach Lasek, o ich wkładzie w kulturę polską, w polskie życie duchowe i społeczne. Są to teksty różne gatunkowo, bo są tu i eseje i felietony i wspomnienia i wiersze zaś Laski, czyli wspólny mianownik są świetnym tłem i tematem do tego literacko-dziennikarskiego bogactwa. Znani i nieznanie ludzie Lasek to opowieści o tym, co w ludziach jest najlepsze, a co w dzisiejszym materialistycznym świecie warto i trzeba w sobie pielęgnować, by nie zatracić człowieczeństwa i zbliżyć się do doskonałości. Książka przyniesie sporo refleksji i to zarówno wierzącym jak i niewierzącym czytelnikom.

Paweł Dunin-Wąsowicz
Mokotowski Przewodnik Literacki
Fundacja Hereditas 2019

Przewodniki literackie Pawła Dunina Wąsowicza to spojrzenie na Warszawę przez pryzmat literackiej fikcji opisanej w powieściach, poezji a czasem scenariuszach. Po żoliborskim i praskim nadszedł czas na przewodnik po literackim Mokotowie. Czego tu nie ma? Jak przyznał sam autor, do jego napisania przeczytał ponad 500 książek autorów tak różnych jak Krystyna Nepomucka, Zygmunt Miłoszewski, Wacław Holewiński, Ewa Kołaczkowska czy Kazimierz Orłoś. Jednak jego dzieło nie jest czymś do czytania kartka po kartce, ale raczej na wyrywki. Jedziemy do Królikarni? Proszę bardzo – jest cały poświęcony jej rozdział, w którym autor stwierdza, że właściwie w literaturze nie opisano samego pałacu, a jedynie park, ale za to dość bogato. Swoje rozdziały mają tu poszczególne mokotowskie osiedla (Sielce, Sadyba czy Wierzbno), czasem ulice (Wołoska, Batorego, Rakowiecka itd.), a także kilku autorów, jak np. Stanisław Grochowiak, Zofia Nałkowska czy Władysław Broniewski. Są i warszawskie knajpy, jak np. kultowa i istniejąca do tej pory Mozaika. Gdzie umawiają się bohaterowie powieści Ryszarda Bugajskiego, tu zagląda Joanna z powieści Joanny Chmielewskiej, tu spotykają się bohaterowie Hanny Krall i wielu innych.

Literacki przewodnik to nie tylko suche wymienianie miejsc. To także analiza ich roli i funkcji w literaturze. To spojrzenie na Mokotów, jako na inspirację do powstania zarówno zabawnych jak i poważnych dzieł literackich. Nie brak wśród nich bowiem powieści rozliczeniowych, historycznych, a także młodzieżowych z kultową „Uwaga! Czarny parasol!” Adama Bahdaja. Ogromną zaletą książki jest indeks miejsc i nazwisk oraz bogata bibliografia, która pokazuje, że autor wydłubał z przepastnych magazynów Biblioteki Narodowej książki dawno zapomniane i przywołał je w swoim przewodniku. Pokazując tym samym, że Genius loci Mokotowa potrafi wskrzesić niejedno dzieło.

Małgorzata Karolina Piekarska

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko