Adam Ochwanowski – Między szeptem i krzykiem (wiersze)

0
632

                             XI
 
 Między krzykiem wódki a szeptem papierosa
 są galopujące po stole kieliszki
 pełne popielniczki wzruszeń
 barwne pióropusze zwierzeń
 feerie kosmatych myśli
 są zawzięte deklaracje miłości
 dojrzałe grona nienawiści
 jest kierat szalonych emocji
 szatkownica skacowanych świtów
 są bramy do raju
 pierwsze kroki w chmurach
 jest rachunek żądający napiwku
 i cierpiący na amnezję jadłospis
 są strony gitary
 i struny świata
 który się nie śmieje

 Między krzykiem wódki a szeptem papierosa
 zamykamy biblioteki, kina, teatry
 chodzimy na coraz dłuższe spacery
 ćwiczymy oddechy
 a zegar utyka…
 
                       XII
 
 Między krzykiem odezwy a szeptem wiersza
 są halucynacje znaczeń
 imperatywy porównań
 nie znoszące aukcji obrazy
 gwoździe nie pasujące do trumny
 są afisze, plakaty, ulotki
 powiastki drwiące z klasyków
 są generalne próby tytułów i puent
 orzeczenia bez podmiotów
 autorskie prawa przecinków
 są zmasowane naloty słów
 milczenia kłopotliwych odpowiedzi
 jest autor z gębą celebryty
 celebryta bez gęby
 
 Między krzykiem odezwy a szeptem wiersza
 śpiewamy o walących się murach
 rysujemy palcami victorię
 bez udziału środkowego palca…
 
                   XIII
 
 Między krzykiem orgazmu a szeptem niemocy
 są niewysłane listy
 niedokończone frazy
 zasuszone listki koniczyny
 są głuche telefony
 książki życzeń i zażaleń
 bez odważnych wpisów
 są teatralne gesty
 poradniki kochania i zdrady
 mnożone bez pojęcia przypadki
 góry absurdu
 doliny mądrości
 jest czas, który się nie cofa
 droga z adresem do serca
 zima przebrana za lato
 a lato za zimę
 
 Między krzykiem orgazmu a szeptem niemocy
 dotykamy się
 oddalamy
 liczymy naiwnie
 na logikę zdarzeń…
 
            XIV
 
 Między krzykiem marketu a szeptem jarmarku
 są reklamy wybijające oczy
 sfałszowane weksle
 mordercze procenty
 karty kredytowe udające wizytówki
 msze za emerytowanych samobójców
 są noce bojące się świtu
 dni nastawione wrogo do nocy
 pozbawione radości święta
 jest wzniosła parada marzeń
 bilety do niemego kina
 karnety do spalonego teatru
 drwina leśmianowskiej ciszy
 
 Między krzykiem marketu a szeptem jarmarku
 gramy z dziećmi w okręty
 wieszamy bomby na choince
 energooszczędne lampki
 boimy się rodzinnych spotkań…
 
 
                XV
 
 Między krzykiem prawnika a szeptem skazańca
 jest księga powtórzonego prawa
 prorok daniel piszący kryminał
 wznosząca pozwy układowa etyka
 są góry bez lodowych wierzchołków
 kwieciste mowy mecenasów
 pozbawione semantycznego ryzyka
 jest świadek koronny
 bez korony
 pijący na umór oskarżyciel
 są zimne, bezduszne paragrafy
 przepisy, zalecenia
 bez życiowego pokrycia
 pozbawione rozumu wyroki
 jest strach józefa k
 siedem trąb
 siedem pieczęci
 siedem grzechów
 dwunastu apostołów
 
 Między krzykiem prawnika a szeptem skazańca
 modlimy się o sprawiedliwość
 stawiamy wódkę fałszywym świadkom
 a antyczna temida broni się
 przed języczkiem u wagi…
 
                XVI
 
 Między krzykiem stadionu a szeptem podwórka
 są barwne szaliki nienawiści
 bejsbolowe zabawki
 żarłoczne okrzyki
 narodowe demolki
 jest samowolka zbiorowej głupoty
 dezynwoltura bezkarnej demokracji
 są ołtarze dla wyklętych
 odpusty na jasnej górze
 radiowozy, ambulansy
 a w sklepach brakuje
 kominiarek, petard i ognistych rac
 są ciche przyzwolenia
 na głośne dysonanse
 fałszywe modlitwy
 
 Między krzykiem stadionu a szeptem podwórka
 wycinamy stare drzewa
 chodzimy do psychicznych poradni
 oglądamy rządową telewizję
 próbujemy być niezależni…
 
            XVII
 
 Między krzykiem tuwima a szeptem lechonia
 jest lutnia na bekwarku
 chandra unyńska
 znanego telegrafisty
 matka boska częstochowska
 są schody po których
 nikt stąpał nie będzie
 jest chromy weteran
 co grosz w czapkę zbiera
 stolik w ziemiańskiej
 z pijanym wieniawą
 wódka co nie plami
 białego munduru
 jest nowy jork
 hotel houston
 i lot ikara chorego na polskę
 
 Między krzykiem tuwima a szeptem lechonia
 montujemy solidne zamki
 dorabiamy wciąż nowe klucze
 a wytrychy trzymają się mocno…


Adam Ochwanowski
Urodził się w 1952 roku w Złotej Pińczowskiej na Ponidziu, gdzie obecnie mieszka. Absolwent Państwowego Studium Kulturalno – Oświatowego w Krośnie nad Wisłokiem. Publikował m.in. w  Twórczości, Poezji, Nowym Wyrazie, Literaturze, Tygodniku Kulturalnym, Przemianach, Sycynie, Frazie, Nowej Okolicy Poetów, Piosence, Akcencie, Teraz, Ikarze… Jest autorem  20 publikacji książkowych i albumowych m.in. ” Dopóki żyją matki “, ” Dotyk Madonny “, ” Północ “, ” Oswajanie świtu “, ” Dwunastu gniewnych błaznów “, ” Erotyki i przytyki “,” Siedem wierszy głównych “, ” Droga Krzyżowa “,” Trzynaście zmysłów ” ” Póki co…”, ” Pławienie koni … Pisze teksty piosenek ( ostatnia płyta – ” Kołomyja i pic “- razem z Tomkiem Wachnowskim ), scenariusze widowisk plenerowych i kameralnych, libretta ( m.in. śpiewogra ” Od sabatu do ornatu “, ” Wigilia Apokalipsy ” – spektakl w Teatrze Bagatela…) a także robi przekłady z języka rosyjskiego – m.in. 20 pieśni śpiewanych przez Włodzimierza Wysockiego. Jest regionalistą i animatorem kultury. Odznaczony: Srebrnym Krzyżem Zasługi, Medalem Zasłużony Dla Kultury Polskiej i Medalem Gloria Artis.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko