Wiersze tygodnia – Tadeusz Zawadowski

0
481
Bogumiła Wrocławska
Bogumiła Wrocławska


ARMIE  OŁOWIANYCH  ŻOŁNIERZYKÓW

po obu stronach ulicy zgromadziły się armie. mundury
schowane w plecakach lub w podręcznych torbach. sztandary
gotowe do wciągnięcia na maszt. obie pewne zwycięstwa.
ćwiczą krok defiladowy. czekają na właściwy moment
który nie wiadomo kiedy nadejdzie. ludzie przechodzą
pomiędzy nimi robią zakupy w sklepach na wypadek wojny
i na wszelki wypadek. pozostali w domach zasłaniają okna
wyłączają telewizory i radia. przestają ze sobą rozmawiać
lub robią to szyfrem. dzieci nie chcą już bawić się ołowianymi
żołnierzykami. wolą gry komputerowe w których same
ustalają zasady.

powoli pustoszeją ulice. żołnierze rozchodzą się do domów.


A  JEŚLI  CHRYSTUS  POWRÓCI

boję się że jeśli Chrystus powróci – tak jak obiecał – nie będzie
miał Go kto przyjąć. będą organizować referenda albo obrady
w grupach i podgrupach sprawdzać czy jest
godzien zostać Zbawicielem. analizować pochodzenie pradziadka
i prababki po wszystkich możliwych liniach. badać kości
policzkowe kolor włosów oczu nawet DNA. staną po obu stronach
ulicy. będą wymachiwać transparentami za lub przeciw i nigdy się
to nie skończy.

a jeśli Chrystus powróci odejdę razem z Nim.


LEKCJE  RELIGII

dziecko na lekcji religii próbuje nauczyć się Boga. zna
już księgę rodzaju i wyjścia. nauczyło się na pamięć
wszystkich przykazań. po nocach studiuje partytury
chórów anielskich . z wiekiem staje się znawcą
boskich strojów i fryzur. zna porę kiedy Bóg jada śniadanie
kiedy obiad. z kim się spotyka  wieczorem. zaplanowało
już nowy dom na jego powrót.
wie już o nim prawie wszystko. tylko

przestało wierzyć w jego przyjście


LINIE  PODZIAŁU

lubimy dzielić czas na przed i po. wyznaczać linię
podziału mitochondriów i rozdzielać kosmos
na galaktyki . za każdym razem staramy się
wyodrębnić potencjalnego wroga przeciwko
któremu trzeba się zjednoczyć. nasze zwycięstwo
staje się jednak porażką i kolejną linią podziału. znowu
historia dzieli się na tę przed i tę po. choć
dobrze wiemy że musimy ją teraz napisać  od nowa

zwycięzcy są przecież najlepszymi pisarzami historii.


NA  PERONIE

nocami przychodzą do mnie zmarli. siadają wokół moich snów
i dzielą się wspomnieniami niczym kolejnymi daniami
w noc wigilijną. zostawiam im zawsze puste krzesło aby mogli
odpocząć. daleka przecież droga za nimi. kiedy pytam
jak im teraz wyciągają długie nici milczenia i sznurują nimi usta.
następnie rozpływają się jak mgła nad ranem. powracają
po kilku dniach i znów wspominają. czasem wpadają do mnie
ci którzy dopiero wybierają się w drogę jakbym był
peronem na którym można się pojawiać i znikać. wracać i odjeżdżać.

niekiedy wychodzę z nimi w oczekiwaniu na pociąg.


ODWOŁANO  KONIEC  ŚWIATA

koniec świata odwołano. można spokojnie wrócić
do domów usiąść przed telewizorem i wysłuchać
komunikatu o odwołaniu. kto nie wierzy może
przeczytać w gazecie. to jednak nie ma
znaczenia bo i tak nie ma chętnych do skończenia
z tym światem. nikt nie wie jak będzie na drugim
trzecim czwartym. zbyt wiele niewiadomych.
matematycy pogubili się w równaniach stratedzy
w opracowanych wcześniej planach walki z obcymi
i swoimi. mogą teraz wrócić do żon i dzieci

bo przecież koniec świata odwołano


OPUSZCZONE  PERONY

                                            pamięci Edka Popławskiego

siedzę w pociągu linii coraz bardziej pospiesznej. za oknem
ucieka dzieciństwo i młodość. na najbliższym peronie
czekają już młodzi zbuntowani poeci którzy jeszcze wierzą
że zdołają przewrócić świat na nice. bawią się
słowami jak małe dzieci ołowianymi żołnierzykami.
kilka dni temu na nieznanej stacji wysiadł mój przyjaciel
z plecakiem pełnym nienapisanych tomików. patrzyłem
jak jego cień stopniowo zacierał się na peronie.
chciałem pobiec za nim ale  w ostatniej chwili
ktoś mnie zatrzymał. powiedział

że moja stacja jest następna.


PLAŻA. PRZYGOTOWANIE  DO  WOJNY

dzieci kopią w piasku okopy. ustawiają w nich plastikowe misie i innych
zaufanych żołnierzy mających ich chronić przed skradającym się
życiem. ich bracia wlewają wiaderkami wodę tworząc fosy
przed budowanymi z zapałem bunkrami w których ukryli swoje
autka i inny sprzęt wojskowy. rodzice w tym czasie budują zasieki
z parawanów i umacniają palisadami rozłożonych leżaków. w środku
pełno od granatów z butelek piwa. jeszcze chwila a nadpłynie desant
papierków po lodach i pustych torebek po chipsach. wzdłuż plaży

chodzi farbowany marynarz i oferuje zdjęcia za dychę.


SEN  O  POLIGONIE

oddziały przygotowują się do manewrów. żołnierze przybierają
barwy ochronne. na twarzach maski żeby nie rozpoznać kto
obrońcą kto agresorem. wytaczają działa
o nieokreślonym zasięgu czasowym. dowódcy ukryci
za potężnymi zasiekami tną na mapach pierwsze blizny
uderzeń szyją plany kolejnych potyczek. wysyłają  zwiadowców
badających stabilność gruntu i liczebność wojsk przeciwnika. w kącie
czekają sztandary i kolejne deklaracje niepodległości. wyrośniętym

chłopcom po nocach śnią się dziecięce zabawy w wojnę.


TO  CO  UTRACONE

tak naprawdę pozostaje w nas tylko to co utracone. ślad
po bitwie na kije. urwany guzik od dziecięcej marynarki
szukany godzinami. pierwsza komunia która może równać się
tylko z ostatnią. wszystko pozostałe może się jeszcze wydarzyć.
to co utracone rośnie w nas jak góra. daremnie
szukamy właściwego szlaku aby
dostać się na jej szczyt bowiem wszystkie już dawno

rozmyły się we mgle.


Wiersze tygodnia redaguje Stefan Jurkowski
stefan.jurkowski@pisarze.pl

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko