Stefan M. Żarów – W półśnie i w realu

0
488

    Życie z całą sferą codziennej krzątaniny kształtuje w nas ogląd na rzeczywistość kreowaną wielowymiarowo, z której wyłaniają się zręby podmiotowej wrażliwości niepowtarzalnego w swoim rodzaju widzenia świata. Tego, co tkwiąc głęboko w naszym
„ Ja” stanowi o naszej wyjątkowej indywidualnej niepowtarzalności.

   Odniesienie do całej złożoności dnia i zdarzeń dokonujących się wyniku zaistniałych potrzeb egzystencjalnych odnajdujemy w debiutanckiej książce Małgorzaty Szepelak zatytułowanej: Kufer cedru pełen. Drewno cedru, jak przekazują nam zapiski historyczne używano zarówno w religiach wschodu jak i wierzeniach indoeuropejskich, posłużyło zatem do budowy Pierwszej Świątyni Jerozolimskiej jak również Świątyni Artemidy w Efezie jednego z siedmiu cudów świata. Czy tytułowy cedr, który wypełnia kufer naszej życiowej podróży wskazuje na długowieczność – trwałość w swej substancji. Z punktu widzenia historii kultury liczy się to, że uosabia siłę i wytrwałość. W literaturze cedr pojawia się już w mezopotamskim Eposie o Gilgameszu. Niewątpliwie spełniał on na przestrzeni dziejów rolę nie tylko użytkową, ale szczególnie magiczną kreacji kosmosu czyli axis mundi (oś świata) od której rozpoczęło się stwarzanie świata. Według wierzeń to na tej ,,osi” możliwy jest pełny kontakt zarówno z tym co minione jak i z tym co przyszłe. 

   Kim jest bohaterka tego oryginalnego zbioru wierszy i codziennego dziennika. Czy tylko bacznym obserwatorem zdarzeń, a może przybiera postać konkretnych zmysłowych obrazów, w których odnajdziemy nie tylko realizm ale również prywatną mitologię miejsc ,,śnieg padający poziomo” czy kolejny obraz „Auta otoczone mroźną parą, poruszały się niczym we śnie, nierealne, pojawiały się z głębin ciemności, wychylały się na chwilę w stronę lamp ulicznych, dymiąc białą parą, by za chwilę zniknąć w czeluściach przeraźliwie zimnej nocy”. Interesujący jest również opis wyjścia do teatru ,,Ciekawym zabiegiem było to, że osoby siedzące wśród widowni w pewnym momencie okazywały się aktorami”. Spostrzeżenia autorki zyskują w jej zapisach status epifanicznego odkrycia oraz prywatnego mitu ,,W rogach umieszczono dwie maszyny do szycia, jedna marki Singer, za parawanem znajdował się kącik Romea, a obok stołu na jakiś czas ustawiono manekin na którym Radzikowski nanosił poprawki krawieckie. Te wszystkie zabiegi sprawiły, ze przeniosłam się wprost do książki Myśliwskiego”. Odnosimy wrażenie, że autorka ,,przeniosła się” do powieści ,,Ostatnie rozdanie”, tego wybitnego pisarza jednego z ostatnich depozytariuszy prawdziwej literatury, która zawiera podstawowe pytanie nurtujące człowieka od pradziejów cywilizacji o sens istnienia i tajemnice bytu, usiłującej ogarnąć całość doświadczenia. Czyżby zabiegiem autorki było również jak w prozie Myśliwskiego próba przywrócenia wiary w społeczną doniosłość literatury, a szczególności złudzeń co do roli i miejsca kultury wysokiej w życiu codziennym. Zdarzenia dokonywujące się w otaczającej rzeczywistości przeczą tego typu zapotrzebowaniu. Mutacja przekazów w środkach informacji elektronicznej zniewala i pogłębia jednostki przekonane o swojej popularności w postaci wielokrotności laików i innych potwierdzeń ich wyjątkowości. Wchodzenie w szaty celebrytów zaspokaja w większości populacji wewnętrzną potrzebę obcowania z dziełami wybitnymi istotnymi w kreowaniu osobowości cywilizacyjnej jednostek.  

   Opis wyjścia do teatru przedstawia nam jeszcze jeden aspekt upadku substancji fizycznej
z jego materialną degradacją – teatr w jakieś piwnicy, a zarazem pomieszaniem ról
,,W niedużym korytarzyku czekały dwie kobiety – jedna z nich grała potem sekretarkę
w spektaklu, ale intrygujący był fakt, że przed spektaklem zachowywała się tak, jak grana później przez nią postać. (…) Schodami zeszliśmy na dół, zostawialiśmy płaszcze
i zostaliśmy zaprowadzeni na salę przez wspomnianą sekretarkę”.

   Zatarcie wyrazistych ról w teatrze, spłaszczenie znaczenia aktora stawia przed nami kolejne pytania: kim jesteśmy i dokąd zmierzamy w swym rozdygotanym świecie iluzji. Zamknięci w określonej kapsule zagubiliśmy istotę rozpoznania swojego miejsca na mapie codzienności. Czy jest coś jeszcze, co skłania nas do zamyślenia nad zdarzeniami. Czy odpowiedź znajdziemy w poezji w jej aspekcie poznawczym poprzez otwarcie na świat zewnętrzny i na świat wewnętrzny autora ze świadomością, że poezja rozpina się pomiędzy próbą poznania
a niemożnością poznania. Wiersz bez tytułu:

Każesz mi zwątpić w siebie
Zaprzeczyć parzeniu herbaty
I ogołocić z marzeń resztki myśli
Zdyszana spękanym szeptem
zgaszonym spojrzeniem
zaparowuję szybę
wpadając w bunt podążam wstecz…
Grozi mi przeminięcie z wiatrem
Rzucenie lwu na pożarcie
a bramy nieba
ociekają odrzuceniem

   Jeszcze raz przekonujemy się, że poezja jest w swej istocie tajemnicą. Oprócz próby i chęci poznania potrzebny jest aspekt ekstatyczny zwany natchnieniem tzw. dreszczy metaforycznych nazwanych przez Witkacego ,,Momentami metafizycznymi”. Poezja rodzi się z określonej wrażliwości autora, jego indywidualnego stosunku do świata. W tym jednostkowym przypadku wrażliwość poetki jest zarazem jej siłą. W wersie ,,Każesz mi zwątpić w siebie” ukryta jest zagęszczona prawda o niej samej o jej relacjach z otoczeniem.
Z funkcji etycznej ,,I ogołocić z marzeń resztki myśli” przechodzi do sfery metafizycznej ,,Grozi mi przeminięcie z wiatrem”. Stawianie elementarnych pytań o istotę istnienia jest siłą autorki, siłą jej poezji o tyle ważną, że stawianą we własnym indywidualnym języku. Należy domniemywać, że na te pytania podobnie jak w filozofii czy teologii nie znajdzie ona  odpowiedzi, ale to jest aspekt ograniczoności naszego ludzkiego poznania.

   Poetka skupia się przede wszystkim na egzystencjalnej stronie bytu i jego codziennych aspektach. Poczucie zagrożenia własnej wolności i utrata autentyczności, powoduje niepokój tym samym podatność na wewnętrzne lęki. Czym zatem jest wolność jednostki, kiedy pojawia się świadomość obecności innych bytów, kiedy poddani jesteśmy presji ciągłego projektowania samego siebie. Wiersz pt. ,,Niebawem luty”.

Delikatnie stąpam
Ścieżką dźwiękową do snu
Kwadrans pisania, prysznic, masaż smutnym spokojem
Popijam miętową herbatą rozproszone dziś znienacka myśli
Niepokój podszyty grubą warstwą lutowego zwątpienia
Szczerzy złowieszczo kły
Zastałe światła latarni miejskich
Szum miasta zszedł pod beton
Noc zapada i
wchłania kolejne upływające minuty
a one w drodze do
tężeją na mrozie

   Pełen tych wątpliwości jest zamieszczony na końcu książki wiersz bez tytułu. Stawianie pytań wpisane jest w naszą ludzką naturę. Niepewność determinuje nasza wątpliwa kondycja psychofizyczna oparta na potrzebie akceptacji, potwierdzanej w dalszym i bliższym nam otoczeniu.

Obłożona poezją
która przesiąkła zapachem dymu
i placków ziemniaczanych  
a obiecującego zapachu nowości i farby drukarskiej
próżno w niej szukać
Towarzystwa dotrzymują mi żółte goździki
I przycupnięty u stóp kot, i on dba o to,
by ukoić me rozbiegane, spłoszone myśli
kojącym mruczeniem…

   Czy przedstawione nam w tym zbiorze dwa światy: prozy i poezji współgrają ze sobą czy odczuwamy poprzez ten autorski zamysł pewien dysonans, pozostawiam pod ocenę czytelnikom. Książkę polecam, bo jak napisała autorka ,,Płynę przez tę historię”, skłaniając się do tej opowieści popłyńmy nutą jej wrażliwości podpartą wyobraźnią mocno stąpającej po ziemi realistki. Parafrazując jeden z zapisów autorka nie opisuje rzeczywistości ona ją nam ukazuje. I to jest niewątpliwą zaletą tego zbioru niby dziennika, a na pewno rodzącej się poezji, która otwiera przed nami ,,światy” zupełnie dotąd nieodkryte. 

Małgorzata Szepelak. Kufer cedru pełen. Podkarpacki Instytut Książki i Marketingu. Rzeszów 2019.


Maria Bednarek

INEZ

  
   Inez, to szósta pozycja książkowa w twórczości literackiej Stefana M. Żarowa. Niemalże każdy jego utwór w tym tomie wyłania tajemniczą postać Inez, która od pierwszego wejrzenia wzbudzi sympatię odbiorcy. Czytelnik ochoczo daje się jej prowadzić po meandrach poetyckich zmagań bohatera. Ten swoisty zabieg literacki, wręcz hipnotyzujący subtelną erotyką, nie pozwoli czytelnikowi na zawrócenie z drogi. Bo Inez do egzystencji w wierszach Żarowa wprowadza ogólną harmonię, jest wymiarem boskim, olśnieniem, intuicją – pierwszą myślą, zrozumieniem, Aniołem Stróżem. Jak cień idzie za autorem pośród jego marzeń, rozterek obaw i zachwytów nad światem. Oboje niczym w duecie przydają sobie blasku
w odkrywaniu duchowości nadającej sens życiu, trwają i kochają pomimo wszystko… Inez jako odskocznia, poezja, sacrum czyni poetę szczęśliwym, ocaleniem jest dla niego. Wierszu ,,Życzenia zapisane śladami wspomnień” pisze:

Inez i ja
stojący w otwartym oknie poranka
w rześkim powiewie budzącego się wiatru
próbujący zrozumieć siebie
znaczenie wschodzącego słońca.

   Autor w jednym z esejów pt. ,,Kategorie tworzenia” w rozdziale Duchowość napisał: ,,Tak jak dla Kazimiery Iłłakowiczówny, tak i dla mnie duchowością jest prawda wewnętrzna(…) Tak jak Iłłakowiczówna nigdy nie opuściła duchowej ojczyzny- Litwy, miejsca swojego dzieciństwa i młodości(…) tak i dla mnie krajobraz rodzinnych stron jest miejscem odniesienia w mojej twórczości. To na tym buduję ten cały świat, substytut utraconego miejsca i czasu. To pogoń za tamtym krajobrazem, otoczeniem i ludźmi z mitami
i bogactwem ,,matki rodzicielki”(…) To w tamtych miejscach została ukształtowana moja wrażliwość i spostrzeganie rzeczywistości, a także po części moja osobowość, która ewoluuje w wyniku empirycznych procesów”. Poeta w jednym z wierszy zamieszczonym w tym tomie pt.,, Familiae terrae” przywołuje pamięć rodzinnych stron.

To mój kraj
z którego wyszedłem do świata
niosąc z sobą trele skowronka
wczesnowiosenny furkot
kuropatw
echo ukrytej kukułki
majowy śpiew od przydrożnej kapliczki

   Wiersze Stefana M. Żarowa pełne malarskich obrazów posiadają niebywałą siłę sprawczą, ujmują nie tylko swoją refleksyjnością ale też sztuką pisania korespondującą z czytelnikiem, wyzwalając w nim pewnego rodzaju katharsis.

   W eseju „Rozkoszując się wielopostaciowością” na temat twórczości Stefana M. Żarowa
dr Jan Wolski z Zakładu Literatury polskiej XX Wieku stwierdził: ,,Stefan Żarów to poeta, który w interesujący sposób nawiązuje do tradycji literackiej, nie tracąc przy tym swego podmiotowego stylu i współczesnej jak najbardziej formy wyrazu. Słowo jego wierszy, oczywistego materiału poety, jest słowem wyciszonym emocjonalnie, pozornie tylko precyzyjnie chłodnym w swym wyrazie. Sądzę, że to nie tylko podpieranie się tradycją, co rodzaj podskórnie demonstrowanej albo lepiej: wyrażanej wiary, że są w życiu rzeczy i stany trwałe, niezmienne, piękne, a przez to po prostu do życia tegoż niezbędne – tyleż osobistego, co w równej mierze społecznego(…) Nie jest to poezja, która wdziera się do świadomości odbiorcy, lecz uwagę i przychylność jego zdobywa, ujmując go swą delikatną zadumą, obficie dopełnianą nostalgią. Ale i w tym nastroju dominuje swoisty hymn pochwalny na cześć życia. Mimo jego ograniczeń i nieodwracalnego, bezpowrotnego przepływania(…) Kim jest Inez, to sekret, który pozostanie chyba nierozwiązany, ale warto zwrócić uwagę na takie jej usytuowanie i rolę”.

   Książkę polecam i życzę czytelnikom pójścia ścieżką wrażliwości poety by dostrzec nasze własne doznania, które składają się na wspólne spektrum przeżyć i całą sferę ludzkiego poznania.

Stefan M. Żarów, Inez. Druk i oprawa ALNUS Sp. z o. o. Kraków 2018, twarda oprawa, s. 70.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko