Wacław Holewiński – Mebluję głowę książkami

0
444

Bosy górnik z pilnikiem do przecinania obrączek na palcach nieboszczyków

Dowcipny, ironiczny, poważny, krytyczny – każdy z tych przymiotników można odnieść do Mentzla i jego zbioru felietonów „Kaszanka jako forma życia duchowego”. Co więcej, autor „Wszystkich języków świata” wie, co w tym gatunku decyduje o powodzeniu lub porażce: dobra puenta, zaskoczenie, końcowe zdanie. I jak mało który spośród felietonistów, potrafi swoją konkluzją albo rozśmieszyć, albo zmusić czytelnika do myślenia, do własnej refleksji.

Mentzel publikował te teksty jako „stały felietonista” w „Tygodniku Powszechnym”, „Przekroju”, „Rzeczpospolitej”, „Skarpie Warszawskiej” (bodaj trzech z tego zbioru jednak nie publikował nigdzie, a kilka zamieścił w wersji zmienionej), lecz jak powiada: „Prędzej czy później z rozmaitych powodów dziękowano mi za współpracę albo ja sam z niej rezygnowałem”. Mam wrażenie, że zdecydowana większość z nich to dorobek sprzed lat i w takim wypadku zawsze zadaje się pytanie: czy tekst się nie zestarzał, czy daje się czytać po latach, czy „błyszczy” tak, jak kiedyś? No więc błyszczy! Dlaczego? Bo Mentzel nie zaprzągł się do rydwanu komentatorów bieżączki, nie komentuje polityki, tego kto rządzi, nie wyzłośliwia się, nie szuka sprzymierzeńców w żadnej sprawie.

Więc o czym te felietony? Na przykład jest to „Spis przedmiotów, które zawsze noszę ze sobą”. Nie mogę sobie odmówić długiego cytatu: „jedenaście frapujących zdjęć żony zrobionych polaroidem, dwa pudełka zapałek (zwykłych i sztormowych), zeszyt 96-kartkowy w kratkę, dwa długopisy BiC z czarnym tuszem, lupę z okrągłym szkłem powiększającym cztero-, a miejscami sześciokrotnie, spławik od pierwszej w życiu wędki, trzy stare pocztówki (z aleją Józefiny w Kaliszu, gdzie urodził się mój ojciec, z budką kąpielową na plaży w Karwi i z lubieżną ryciną Daniela Ropsa), EMERGENCY PONCHO, czyli pelerynę przeciwdeszczową nigdy nieużytą, scyzoryk dziadka wyposażony w korkociąg, duże i małe ostrze oraz narzędzie o niewiadomym przeznaczeniu, zapewne pilniki do przecinania obrączek na palcach nieboszczyków, małą latarkę, tak zwaną latarkę zdobywcy, zdobytą podczas promocji piwa Żywiec, miarkę składaną, muchołapkę miodową…” Czytałem, śmiałem się, zadawałem sobie pytanie, ile zdjęć autora nosi ze sobą Dorota, żona Mentzla i do czego mu muchołapka miodowa, zwłaszcza zimą. A ta lubieżna rycina? Rozkoszne…

Żarty, ale przecież jest tu sporo tekstów poważnych, np. polemika z Horubałą albo Rymkiewiczem, tekst o podawaniu bądź niepodawaniu komuś ręki, o nonsensach Cezarego Michalskiego (Boże, jak dawno to było pisane, „złote dziecko polskiej prawicy” tyle razy już zdążyło przewartościować swoje poglądy, przyjaciół zmienić we wrogów i odwrotnie), o nienapisanych arcydziełach polskiej literatury, o Laibnitzu i czyjej dyskusji chciałby wysłuchać Leszek Kołakowski, o czytaniu (i wystawianiu na scenie) Gombrowicza, o tym w jaki sposób pisała recenzje teatralne dla „Polityki” Marta Fik… I jeszcze o „bosym górniku” na znaczku pocztowym z 1947 roku. I o „Baltazarze”, autobiografii Mrożka pisanej po wylewie. Znów cytat: „Autobiografię Mrożka niekoniecznie musimy czytać po to, aby wiedzieć na pewno, czy i w jaki sposób doszedł on do siebie. Autobiografię Mrożka możemy przeczytać z pożytkiem, myśląc o tym, czy dojdziemy do siebie – my sami”. Jak mówi młodzież: w punkt!

Czytam Mentzla i układa mi się w głowie obraz nie tylko interesującego faceta, intelektualisty, ale też człowieka o bardzo szerokich zainteresowaniach, dociekliwego, oczytanego, ciekawego świata, dla którego nie wszystko jest oczywiste. Tak, znam wiele z opisywanych w tych felietonach osób (autor starszy ode mnie ledwie o pięć lat, więc i historia pokoleniowo wspólna), sporo książek, o których pisze, czasami zdarzenia z przeszłości interpretowałem kompletnie inaczej (nie znaczy lepiej albo gorzej, inaczej). Wydaje autor „Kaszanki jako formy życia duchowego” książki rzadko (ach ta giełda, źródło sukcesu finansowego…), ale… Co ja będę pisał, czytajcie Państwo, nie pożałujecie.

Zbigniew Mentzel – Kaszanka jako forma życia duchowego – Wielka litera, Warszawa 2019, str. 271.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko