Strona główna Eseje Mikołaj Melanowicz – Japonistyka polska w latach 1955-2019. Osobiste doświadczenia

Mikołaj Melanowicz – Japonistyka polska w latach 1955-2019. Osobiste doświadczenia

1
601

     Z okazji stulecia nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską i Japonią Katedra Japonistyki Uniwersytetu Warszawskiego zorganizowała międzynarodową konferencję (listopad 23-25) poświęconą stuleciu japonistyki warszawskiej.  W dniu jej rozpoczęcia wygłosiłem po japońsku referat pt. „Pōrando ni okeru Nihon bunka kenkyū 1955-2019. Kojinteki na taiken”. Poniższy tekst jest skróconą wersją wypowiedzi konferencyjnej, kierowanej raczej do gości z Japonii.      

       Mój udział w rozwoju japonistyki polskiej

    Jest to osobiste spojrzenie na rozwój studiów japonistycznych w Polsce, wydobyte z pamięci, poczynając od wczesnych lat studenckich (od 1954 r.) w Katedrze Sinologii Instytutu Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego (UW). W Katedrze Sinologii wówczas oprócz  języków chińskich (współczesnego i klasycznego)  uczono języka japońskiego (Ewelina Adamowska, Wiesław Kotański) jako drugiego języka orientalnego, później doszedł trzeci, tzn. koreański. Można było zdecydować się na kontynuację ścieżki sinologicznej, zwłaszcza że wówczas wszyscy studenci mieli możliwości wyjazdu na staż do Chin, a do Japonii – jak mówiono – zapewne nigdy. Jednak wydarzyło się coś, co spowodowało, że trójka studentów sinologii wybrała japonistykę, gdy tylko taka sekcja powstała. Tym bodźcem do wyboru japonistyki, nie dającej wówczas żadnych szans na wyjazd do tego kraju, stało się spotykanie Japończyków, którzy przyjechali do Warszawy i przywieźli tańce i pieśni swego kraju. Wtedy jeszcze Polska nie wznowiła stosunków dyplomatycznych z Japonią.

                1955

            Wspomnianymi Japończykami w Warszawie, pierwszymi po wojnie, byli członkowie delegacji uczestniczącej w  Festiwalu Młodzieży i Studentów. Mogłem ich spotkać, ponieważ podczas wakacji 1955 roku nie wyjechałem do domu na Polesie Górne dzięki informacji od jednego z współorganizatorów Festiwalu.  Wspomniał on, że prawdopodobnie  do Warszawy przyjadą Japończycy. A skoro już mówimy po japońsku (był ze mną kolega Michał Przewłocki), może się nawet przydamy organizatorom. I rzeczywiście, dzięki temu spotykaliśmy się z Japończykami (m. in. z rewelacyjną sopranistką Watanabe Masako),  słuchaliśmy pieśni (np. Genbaku yurusumaji – Nigdy więcej bomby atomowej…) i oglądaliśmy tańce. Poza tym pewien student (chyba z Uniwersytetu Tokijskiego) przywiózł kilkadziesiąt książek dla japonistów, przekazał je (wówczas) docentowi  Kotańskiemu. Pamiętam, że wśród darów była m. in. powieść dokumentalna pt.Saiban (Proces sądowy), której autorem był pisarz Itō Sei, tłumacz „Kochanka Lady Chaterley”, powieść potraktowana przez cenzurę jako pornografia, więc tłumacza i wydawcę ukarano. A długotrwały proces sądowy opisał Itō (zob. „Była to piękna bitwa” w  Pisarze.pl, 18 września 2017).

    1967  Rozmowy w hotelu „Bristol” 

Kiedy już stosunki dyplomatyczne zostały wznowione, przyjechał Saitō Masami (1911-1967) – korespondent z japońskiej agencji informacyjnej Kyōdō Tsūshinsha, który przez kilka miesięcy uczył japońskiego w Zakładzie Japonistyki podczas nieobecności Wiesława Kotańskiego. Wówczas z kolegą Michałem Przewłockim wiele godzin spędzaliśmy z panem Saitō przy kawie w hotelu „Bristol”. Próbowaliśmy mu wyjaśnić, co się dzieje w Polsce, a on opowiadał o literaturze japońskiej, głównie o pisarzach Natsume Sōseki i Izumi Kyōka. Dzięki niemu naprawdę zacząłem mówić po japońsku. Później wspomnienia z naszych rozmów znalazłem w opublikowanej przez niego (1963 r.)  książce pt.  Arashi ni tatsu kuniguni (Kraje podczas burzy). A ponad pół wieku później w 2015 roku odwiedziła mnie jego wnuczka Hana, dziennikarka gazety rolniczej („Nihon Nōgyō Shimbun”).

   Rola Pen-Palu  

Gdy napisałem pracę magisterską o poezji Miyazawy Kenjiego, uzyskałem tytuł magisterski, zostałem zatrudniony jako asystent w Zakładzie Japonistyki w 1959. Wspomnieć należy, w jaki sposób zdobywaliśmy książki japońskie, niezbędne do napisania pracy magisterskiej. A zdobywaliśmy. W czasach izolacji kraju posłużyliśmy się usługami Pen-Palu, organizacji ułatwiającej międzynarodowe kontakty młodzieży. Konkretnie to wyglądało tak:  poczytne czasopismo „Dookoła Świata” publikowało adresy pragnących korespondować. Znalazłem adresy również Japończyków i napisałem do nich, że studiuję literaturę japońską, a teraz potrzebuję książki o Miyazawie. I otrzymałem, nie tylko jedną lecz nawet trzy książki. Poza tym skarbem okazał się – przysłany w 1956 roku przez nieznajomego Saitō Toshio –  słownik  języka japońskiego (Kenkyusha), w którym znaczenie słów wyjaśnione są po japońsku i po angielsku. Mogłem więc je „wkuwać” również podczas zajęć szkolenia wojskowego, jakie obowiązywało studentów w tamtym okresie. 

      1964-1966  Pierwszy polski  stypendysta Rządu Japońskiego

     Na początku lat 1960. Instytut Orientalistyczny składał do Ministerstwa Edukacji wnioski o stypendium do Japonii, ale otrzymywał odpowiedź negatywną, wyjaśniając że wyjazd nie jest możliwy, ponieważ japońskie stypendium jest za niskie, a Ministerstwo nie może dopłacać. Po kilku takich odmowach do oficjalnego wniosku dołączyłem moje zobowiązanie, że nie będę prosił o dopłatę. I otrzymałem zgodę na wyjazd. I w ten sposób byłem pierwszym Polakiem, który otrzymał stypendium Rządu Japońskiego (tak to wówczas się nazywało to stypendium). Po przylocie japońskimi liniami JAL przez Kopenhagę i Alaskę do Tokio zostałem skierowany na prywatny  Uniwersytet  Waseda w Tokio, należący do najbardziej cenionych uczelni japońskich.

       1972. Początek międzynarodowych kontaktów polskich japonistów

     Wielkie znaczenie dla przełamania izolacji  miała  międzynarodowa konferencja japonistyczna, zorganizowana z inicjatywy pisarza Kawabaty Yasunariego, laureata Nagrody Nobla. Była to Nihon Bunka Kenkyū Kaigi (International Conference on Japanese Studies) zorganizowana przez japoński PENCLUB w Tokio i Kioto. Zaproszenie na tę konferencję otrzymał docent Wiesław Kotański i ja, adiunkt, dr Melanowicz. Główne obrady odbywały się w imponującej sali nowego centrum konferencyjnego w Kioto, tzn. Kyoto Kokusai Kaikan (zbudowany w 1966 r.), a goście mieszkali w eleganckim hotelu Miyako

   To właśnie w jednej z sal tego hotelu na wniosek profesora Josefa Kreinera z Bonn odbyło się spotkanie grupy japonistów z Europy, która się zakończyła wnioskiem o potrzebie założenia stowarzyszenia japonistów europejskich. I tak powstała EAJS, czyli European Association for Japanese Studies, organizacja aktywna do dziś. Ten wniosek ja również poparłem jako jedyny uczestnik z krajów socjalistycznych. Wiesław Kotański nie wziął udziału w tym spotkaniu, ponieważ – jak mówił Kreinerowi – „nie miał upoważnienia z ministerstwa”. Dzięki mojemu poparciu wniosku Kreinera rozwinęły się ożywione kontakty japonistów warszawskich z zachodnioeuropejskimi. A ponadto, dzięki temu mogłem zorganizować międzynarodowe sympozjum japonistyczne w Warszawie, w którym uczestniczyli nie tylko delegaci z Japonii, ZSRR, lecz także z wszystkich ośrodków zachodnioeuropejskich. Nastąpiło to w 1980 roku.

    1980  Sympozjum nt. „Człowiek i społeczeństwo w Japonii”

Tak więc Międzynarodowe Sympozjum w Warszawie nt. Man and Society in Japan Today, we współpracy z Uniwersytetem Tokai z Tokio i wsparciem finansowym Fundacji Japońskiej, było pierwszą w krajach socjalistycznych japonistyczną konferencją, podczas której w Warszawie spotkali się japoniści ze Wschodu i Zachodu. To spotkanie zdecydowanie ożywiło współpracę japonistów polskich z zachodnimi. I tak w następnym 1981 roku na europejskim tournée wykładów Donalda Keene’a – literaturoznawcy, profesora studiów japonistycznych z Nowego Jorku –   znalazł się również Uniwersytet Warszawski.

     Rozwój kadry naukowej

Wraz ze wzrostem zainteresowania Japonią w Polsce rosła liczba studentów japonistyki. Konieczne więc było intensywne kształcenie kadry specjalistów, tzn. doktorów humanistyki w zakresie języka i literatury japońskiej. Pisząc na ten temat, ograniczam się do mojej specjalizacji, tzn. literaturoznawstwa i dziedzin pokrewnych, ponieważ kształcących się pod moim kierunkiem najlepiej pamiętam.

  Na początek wspomnę, że  brałem udział jako promotor w wykształceniu co najmniej 15 doktorów, w tym również troje koreanistów, zarówno na UW, jak również na Uniwersytecie Jagiellońskim (UJ).  Przy okazji przypomnieć pragnę pierwszego japonistę w Jugosławii, Dejana Razica, na którego obronę jako promotor jechałem do Belgradu w pustym pociągu w czasie stanu wojennego.

  Specjalizacja: teatr i dramat klasyczny nō

Przyznaję, że początki obowiązków promotorskich były dla mnie niełatwe, zwłaszcza że pierwsza doktorantka Jadwiga Rodowicz wybrała temat z zakresu teatru nō, a ściślej – traktatów Zeamiego. Co prawda, będąc w Japonii, często oglądałem spektakle nō, ale  tłumaczenie i interpretacja klasycznego języka sztuk i traktatów wymagała niemałego wysiłku. Ale rezultat naszych wspólnych zmagań z tekstami Zeamiego nie poszedł na marne. Jak wiadomo, Jadwiga Rodowicz jest nie tylko tłumaczką dramatów nō,  lecz jest również autorką nowych dramatów nō („Stroiciel fortepianu”, „Ukojenie dusz”, reżyseria „Dziadów polsko-japońskich”).

   Dramat XX wieku        

 Następnie pojawiła się specjalistka w zakresie dramatu współczesnego – mam na myśli Esterę Żeromską, obecnie profesor i kierownik japonistyki na Uniwersytecie Adama Mickiewicza (UAM), cenioną autorkę monumentalnych dzieł nt. japońskiego teatru, tzn. Maska na japońskiej scenie (2003) i dwutomowy Japoński teatr klasyczny (2010).

   Religioznawstwo i filozofia

    Niewątpliwie miałem szczęście do utalentowanych i niezwykle pracowitych studentek, mających własne cele i pomysły. Nie musiały więc naśladować moich zainteresowań i badań, skoncentrowanych raczej na powieściach japońskich. Bo o to Agnieszka Kozyra, obecnie profesor i kierownik Katedry Japonistyki, wybrała religioznawstwo i filozofię. Zwłaszcza jako badaczka filozofii zen należy dziś do najwybitniejszych w Europie znawców myśli japońskiej, głównie  filozofii Nishidy Kitarō. Opublikowała również bardzo pożyteczne dla studentów i na wysokim poziomie merytorycznym takie kompendia jak: Estetyka zen   (2010) i Mitologia japońska (2011)

  Estetyka i tworczość Mishimy Yukio

A Beata Kubiak-Hochi po doktoracie zajęła się estetyką japońską,  publikując m. in. książki nt. estetyki klasycznej w twórczości Mishimy i  tragizmu w japońskim teatrze bunraku oraz obszerne kompendium pt. Estetyka i sztuka japońska (2009).

Proza klasyczna i nowożytna

Może tylko Iwona Kordzińska-Nawrocka pozostała najbliżej moich zainteresowań, ponieważ opublikowała książki  Japońska miłość dworska (2005) i Ulotny świat ukiyo. Obraz kultury mieszczańskiej w twórczości Ihary Saikaku (2010), a ostatnio wiele uwagi poświęca współczesnej kulturze masowej, m.in. kulinarnej.

Założenie nowych ośrodków studiów japonistycznych

W 1986 roku Instytut Orientalistyczny UJ zwrócił się do mnie z propozycją opracowania programu studiów japonistycznych w Instytucie Orientalistyki. Chętnie się zgodziłem, ponieważ uważałem, że do rozwoju tego kierunku studiów konieczne jest zwiększenie liczby naukowych ośrodków japonistycznych w Polsce choćby dlatego, że w procedurze awansów naukowych (w tym zwłaszcza oceny rozpraw doktorskich) uczestniczyć musi również recenzent zewnętrzny, tzn. z innej uczelni.

 Przygotowałem program studiów magisterskich, a rektor UJ zwrócił się do rektora UW o zgodę na zatrudnienie mnie również na UJ. I tak rozpoczęła się moja przygoda z krakowskim Zakładem Japonistyki, którym kierowałem do 2004 roku, w którym mnie zastąpił Romuald Huszcza, wybitny językoznawca z UW, twórca japonistycznej szkoły językoznawczej. A obecnie Zakładem Japonistyki i Sinologii kieruje uczeń profesora Huszczy, a Zakład może poszczycić się dużymi osiągnięciami dydaktycznymi i badawczymi.

 W tym samym czasie, tzn. w 1986 roku z podobną propozycją zwrócił się do mnie ówczesny Minister Edukacji, profesor Jacek Fisiak, anglista UAM i kolega z Domu Studenta na ul. Kickiego w Warszawie. Wiedząc, że w Krakowie powoływany jest nowy kierunek studiów, zapragnął, by na jego macierzystej uczelni, tzn. na UAM w Poznaniu również utworzono studia japonistyczne. Zgodnie z życzeniem Ministra opracowałem nowy program, w którym językoznawstwo i informatyka miały dominować. Jednak ani kierowania tym zakładam, ani nauczania w Poznaniu nie mogłem przyjąć, ponieważ byłem związany już z Krakowem.  W Poznaniu te funkcje mogli pełnić Jerzy Bańczerowski, Alfred Majewicz i dojeżdżający z Warszawy Romulad Huszcza. I tak rozwinął się trzeci mocny ośrodek z bardzo podobnym programem nauki jak w Warszawie, ponieważ podobno studenci tego chcieli. Z ośrodkiem poznańskim utrzymywałem dość ożywione kontakty głównie jako recenzent prac doktorskich i habilitacyjnych. A kiedy Estera Żeromska zaczęła kierować tym zakładem (obecnie katedrą), zapraszany jestem również na sympozja i konferencje.

Należy jeszcze wspomnieć, że  powstał już czwarty polski ośrodek japonistyczny na Uniwersytecie Mikołaja Kopernia (UMK) w Toruniu, założony i kierowany przez fizyka Romana Ingardena, miłośnika kultury japońskiej, oraz  Krzysztofa Stefańskiego, do których dołączyli japoniści z Poznania i Krakowa.

Tak się spełniły moje marzenia o narodzinach kilku ośrodków studiów japonistycznych w Polsce. Dzięki temu dynamicznie wzrosła liczba czasopism  publikujących artykuły o kulturze japońskiej, jak również zbiorów pokonferencyjnych oraz monografii, nie mówiąc o tłumaczeniach literatury japońskiej.

Te moje zeznania należy zakończyć informacją o tym,  że w Warszawie, w Katedrze Językoznawstwa Ogólnego na Wydziale Polonistyki działa Pracownia Leksykografii Polsko-Japońskiej, w której prowadzone są prace nad wielkim słownikiem japońsko-polskim przez zespół uczniów  Romualda Huszczy.

(7.11.2019).

1 KOMENTARZ