Anna Stolarczyk – wiersze

0
1700
Anna Stolarczyk


1.
Bólerioza

Zawsze myślałam, że pustka
jest bezkształtna.
Nie ma ciała, nie ma ręki, ani nogi, za którą
mógłbyś złapać. Przeciągnąć
jak trupa
kilka metrów po piasku,
obrócić przodem do fal, by mogła
obserwować walczące z wiatrem
statki.

Gdy płaczę, ma kształt wody. Kropla
wydłuża się, zmagając z grawitacją,
po czym przyjmuje postać
kuli.
Ukryta
w zakamarkach powoli wzrasta.

Nieumiejętnie niszczę ciała,
kształty,
rozbryzguję krew na palcach.
Podrażnienie z ogniskiem zapalnym powiększa się
szybko.

Czerwona źrenica w aureoli bólu.


2.
Wspomnij

Kiedyś był to mały świat. Oswojony
święty kąt. Tam poranki głaskały
ciepłym oddechem palonych ziaren
zbóż z cykorią i ziół.
 
Miał wiele, bo miał owce i pannę
w tiulowej mgle. Kapelusz mówił,
skąd pochodził. A złotogłów lśnił
królewskim złotem na tle gór.
 
Tutaj brzask różowieje miętą.
Ona również pamięta. Dagerotypia
długo srebrem malowała, zanim
powieszono metalowe obrazy
na ścianach ślemieńskich izb.
 
W dziecięcych rączkach
żywe drewniane koniki i ptaki,
brykały, ćwierkały. Na drodze
kocie łby tylko gładził deszcz.
 
Teraz wszystko z automatu. Dusza
nie nadąża. Nie ma dla niej miejsca
wśród elektronicznych włączników.
 
Pod galicyjskim zaborem
pańszczyzna się skończyła.
Nastało krótkie lato i sroga zima.
Do pustych żaren zaglądał głód.
 
Na rozstaju dróg kapliczki brak,
nie wiedziała dokąd pójść.
 
Kiedyś cukier krzepił, cholera zabijała.
A dziś jest biała. Wszystko przynosi
 
śmierć.


3.
Jest jak jest

zwykle nie piszę o sobie
na pewno nie jasno
otwarcie
a nawet jak piszę
to
układam tak słowa
by się za nimi schować

po siedmiu latach
mam tę chwilę
dla siebie
nie ma nikogo
cisza jest moja

ciepły jesienny wiatr oplata
wślizguje się pod luźną bluzkę
na suszarce ubrania
machają do mnie
pytają
jak to dalej będzie
może odżyję
wyjdzie w kolejnym praniu
odpowiadam
na razie kury po sąsiedzku gdaczą
tak jak ja
południu
gdy zrobi się gwarno
i wszyscy powracają
i wszyscy będą chcieć

po siedmiu latach
mam tę chwilę
dla siebie
tylko jak wrócić
gdy nie umie się wyjść

jest październik
nie przejmuje się słońce
odważnie świeci
liście szuszczą pod butami
kapusta już czeka
skóra od maślaków klei się do rąk
i wiersz gotowy
bez słowa cienia
(jest jaki jest)


4.
Tamten świat

po gorączce lepkiego lata
w soczewce okna zamarza
gniazdo dzikich pszczół

zima wyrywa plastry z kalendarzy
kruszy serca w kolorze sjeny

gdy biel szczypie w oczy
spoglądamy w jutro
przez dziurkę od judasza


5.
Tajemniczy ogród

w skowronkowy dzień
ptak wraca do klatki
kłosy traw dłoń muskają

w świeżo wyrośniętej trumnie zieleni
wspomnienie gnije

nieustannie w tobie tonę
chłonąc zapach botanicznych siewów

wulgarny język konwalii
makom bezwstydu opadły już płatki
niezapominajki podlewają się kłamstwami

tak zapyla pierwiosnkiem kolejna wiosna

a gdzie ty
wypatruje

twoje oczko – lilia błotna


6.
Śmierć

ze stoickim spokojem cmentarza
kontempluje ruiny ludzkie
zmęczona życiem
odpoczywa w pustym grobie
za chwilę znów kogoś zabije


7.
Plagiat człowieka

migoczące złudzenia
kołyszą się przed oczyma
cegła po cegle wieży Babel

w jaskini na szklanym ekranie
recydywiści wyświetlają
błyskotliwe chimery

otchłań Pascala
zaciska kajdany


8.
Magiel Newtona

spod wiersza
na głowę
spadły słowa

za krótki sznur

długo myślał
nim rozwiesił
na ramionach
świeże słowa

poluje na tę chwilę
życie jest zbyt brudne
jeszcze raz


9.
Euroszlam

Strudzony, zgorzkniały,
Przesiadywał w saunie.
Wzdychał, że duszno i parno.
Z rozszerzonych od ciepła porów,
Kadził egoizm, masochizm i śmierć.
Wysypisko otwartych worów.
Egzystencjalna inercja zdana na pięć.

Czy myślisz, że Europa będzie
Zmieniać na co dzień swą płeć?


10.
Magic Jim dżin

och dżinie mój dżinie mój
czemu mnie opuściłeś?
gardło wyschło mi jak gliniana skorupa
język przywarł do podniebienia
mieszkasz w szklanej lampce
zaglądam za dnia
zaglądam za nocy
a ty głuchyś na moje pragnienia
gdy wołam północy — pomocy
pusta butelka bez dżina


11.
Ostatni gość w domu spokojniej starości

po drugiej stronie płótna
ciepło barw storczyków
nie uwodzi

tych
co zasnęli
w ramionach

po cichu odwracają oczy

tak jak od nich ci
co nie chcieli
już patrzeć

na skutek uboczny
używania życia


12.
Dziecięcy świat

Nie pozostało nic.
Zaczarowany ołówek już nie rysuje.
Krasnoludek
też nie wyskoczy
z bajki.

Nie ma “kocham cię wnusiu”.

Tylko pierwsza miłość jest
najpiękniejsza, pozbawiona ran.

Tam był sad, tam był świat.
Pełen płonących czereśni,
złocistych jabłoni.
Błękitny staw myśli bez wad.

Był tam Raj, bez lęków, obaw,
z którego Adam i Ewa wyrośli,
a kolorowy odleciał paw.


13.
Nadzieja

kiedy zabraknie słońca
w ramiona
wezmę gwiazdy

dopóki nie spadną
zalśni
noc


14.
Siedem lat szczęścia

pojawiła się znikąd
na wąsach resztki
mlecznego szczęścia

widocznie nie miała dokąd
pójść

nawet gdyby
dusza protestowała burkliwie

nocami na parapetach
miauczenie
w rytmie kolek

za dnia aktorskie role
lala w zabawkowym wózku
pod kołderką pluszowy miś

nasz ciepła
karma

Pan Bóg w futrze
jest z nami
do dziś


15.
Anons

oddam za darmo

może komuś jeszcze
się przyda

świeżo malowany
ze wzornika inspiracji

na białym tle
czarny płomień pali

mimo wszystko
przyjazny to azyl

w labiryncie
tętniąca czerwień
przełamuje szarość

słowa składają się z kresek

nie zaprzeczysz

bryłą jest również
wiersz


16.
Przebaczenie

daleko zachód od zachodów
i ziemia zbyt nisko
pod niebem
choć kujesz ornamenty
z chwil naciętych żalem

zaraz kolacja
trzeba zjeść urazy
popić krew wodą
pod obrus
schować psalmy
plamy same się wywabią

kiedy spowiednik
w ręce weźmie gwiazdy
wtedy mrok wyrzeknie się nocny
rozświetli okna

zostaną ci w rękach klucze
do zemsty

znajdziesz drzwi
?


17.
Krwawiące jarzębiny

plecaki z gór spadają
gdy obudzony Giewont
chowa i wypuszcza
pioruny

trzykrotnie rażony ksiądz
udziela rozgrzeszenia tym
którzy odkrywają tajemnice
bolesne w stalowych ogniwach

na nieboskim niebie
burza
tylko w mediach


18.
Pastwisko


łąka pełna dmuchawców
melodia bez zbędnych nut
kobierzec polnych maków
narcyzm co pisze poematy
i dzika trawa pod stopami

w harmonii chaosu
słodycz ducha
odczytuje hieroglify natury

oddech teraźniejszości
 
kiełkują marzenia
pasą się sny


19.
Siarka życia

serce dojrzewa
do bicia
płacz w kolebce
resuscytacja życia
a na cmentarzu
mendelejewa tablica
pamięć wody
przecieka przez dni
w bursztynowym kalendarzu


Nota biograficzna

Urodziłam się w 1984 roku, w Bielsku-Białej. Studiowałam politologię na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Pierwsze „wiersze” zaczęłam pisać w wieku ośmiu lat. Po długiej przerwie wróciłam do pasji z dzieciństwa. W wolnej chwili szlifuję również prozę.

Myślę, że nie ważne jest, co piszesz, czy jest to poezja, czy proza poetycka, czy proza życia. Ważne jest to, jak piszesz i dlaczego piszesz. Jako dziecko marzyłam o lataniu, podziwiałam ptaki. Przez jakiś czas byłam aktywnym uczestnikiem koła ornitologicznego.

Co daje mi pasja pisarska? Radość, spełnienie i to, że wciąż latam, to w przeszłość, to w przyszłość, do miejsc, w których byłam lub chciałabym być, do miejsc i ludzi wymyślonych, ale co innego mieć jedno pióro w ręce, a co innego mieć pióra u ramion.

Kilka moich starych wierszy ukazało się w październikowym wydaniu „Odry” 2019r. (Pocztówki Pana Karola Maliszewskiego). To jest mój pierwszy debiut, który zachęcił mnie do wysłania wierszy do Państwa.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko