Danuta Kobyłecka – Wolne przemyślenia, wolność

0
276
Danuta Kobylecka

   W bezładzie codzienności mimo ogromu rozporządzeń i przyjętych norm, łatwo jest się zagubić dokonując wyborów podyktowanych chwilą, emocją, żalem bądź również euforią. Decyzje jak to zwykle bywa skutkują podejmowaniem określonych działań. Zachowanie jednostki jest wynikiem emocji i perspektywy dotykających jej przeżyć. Często po pewnym czasie okazuje się, iż to o co zabiegano nie jest korzystne, a czasem jest wręcz zgubne dla tegoż właśnie bytu. Pojawia się wtedy, ostatnio coraz częściej przeniesienie. Obarczanie winą  za swoje niepowodzenie innych. Czasem są to konfabulacje, a czasem wręcz kłamstwa przy jednoczesnym rozgrzeszaniu siebie. Blednie poczucie odpowiedzialności za słowa i czyny, pojawiają się luki pamięciowe bądź wręcz niepamięć. Dla zachowania pozytywnego obrazu siebie uaktywniają się mechanizmy obronne dla ratowania wizerunku, z których jednym, wspomnianym już wyżej  może być przeniesienie „winy” na innych upatrując w  nich przyczyny niepowodzeń czy wręcz strat ekonomicznych, moralnych, etycznych. Takie wysoce subiektywne postrzeganie wiąże się między innymi ze zrzucaniem poczucia odpowiedzialności za zaistniałość fizyczną i słowa, które jak wiemy drgają w eterze pamięci ludzkiej, a ich skutek może być czasem katastrofalny. Można tu przywołać prawo do wolności samostanowienia, ale czyż można podejmować działania, czy to werbalne czy niewerbalne nie bacząc na skutki, a kierując się  jedynie jednorazową, często złudną egocentryczną  korzyścią? Czy takie postępowanie jest uprawnione do obarczania innych odpowiedzialnością za swoje decyzje, wszak ich efekt końcowy jest konsekwencją tychże decyzji.

   Wróćmy jeszcze na chwilę do pojęcia wolności. Słuchając wypowiedzi niektórych celebrytów odnoszę wrażenie, że wolność to możliwość samorealizacji „jak się chce.” Jest to bardzo ubogie definiowanie wolności. Jeśli posłużyć się tą logiką, to im więcej wolności zawłaszczy jakieś gremium, tym mniej tego pola zostanie dla innej grupy społecznej. Jak obserwujemy często wiąże się to z brakiem dobrego smaku czy wręcz godzeniem w wartości religijne bądź narodowe, często  upokarzaniem czy nawet fizyczną napaścią. Czy takie przekraczanie granic można nazwać wolnością? Niezależnie od tego czy działa jednostka, grupa nieformalna, czy organizacja odpowiedzialność winna być przypisana do podejmowanego działania i rozliczana przynajmniej etycznie z analizą skutków. Wszak nic się samo nie dzieje.

   Zastanówmy się, dlaczego podobna retoryka dla jednych jest „wolnością słowa,” a dla drugich „mową nienawiści.” Dla jednych „bezczeszczeniem symboli religijnych” a dla drugich „wolnością wypowiedzi artystycznej.”

   Czy zasady współżycia społecznego dla wszystkich nie podlegają tym samym normom, prawom  boskim i ludzkim? Boję się tu wspomnieć o prawie stanowionym, gdyż to w znacznej mierze zależy od tzw. siły przebicia     i interpretacji prawników. Czyż współtrwanie, rozwój, osiąganie nowych celów nie powinny podlegać tym samym regułą dla wszystkich, czy nie powinny być mierzone tą samą miarą?

   Czy wolności nie należałoby utożsamiać również z odpowiedzialnością za nieprzekraczanie granic w różnych wymiarach? Wolność „nieokiełznana”, bez odpowiedzialności nieodparcie kojarzy mi się z dzieckiem, czy w nieco bardziej skomplikowanym zachowaniem nastolatka, który usiłuje zwrócić uwagę rodziców na siebie. Przekonać się, że jest dla nich ważny, że się nim interesują, że kochają. Szukając takiego dowodu podejmuje coraz bardziej niebezpieczne zachowania, lecz liberalni rodzice na wszystko pozwalają co odbierane jest przez nastolatka jako brak zainteresowania, poczucia bezpieczeństwa,  a w konsekwencji samotność z jej wszelkimi skutkami. Tak więc stawianie granic nie jest ograniczaniem wolności i decyzyjności, może być także dowodem troski, szukaniem bezpiecznych dróg, rozwiązań, wymianą poglądów, wspólnych interesów, wspólnego patrzenia w przyszłość. Takie wzajemne zaufanie i wsparcie międzypokoleniowe nie będzie skutkowało tragedią Dedala i Ikara, a ma szanse stać się motorem rozwoju rodziny, społeczeństwa, ale czy potrafimy to pojąć, że „życie człowieka dorosłego jest niczym innym niż tylko tym co streściło się w jego dzieciństwie…”

   Przechodząc na grunt dorosłości  i powyższych przemyśleń nasuwa się refleksja, że niektórzy nie potrafią się znaleźć się w cywilizowanym świecie, ( choć pewnie i cywilizacja wymagała by tu definicji dla jednoznacznego rozumienia ) by godnie, odpowiedzialnie korzystać z wolności. Dlaczego? Czy w tworzonym przez siebie subiektywnym porządku świata chcą zakrzyczeć ból, lub inne przeżycia z przeszłości? Tu potrzebna jest terapia. Szukanie wartości i mocnych stron, wspólnych celów. Taki otwarty odpowiedzialny dialog wyzbyty zawiści, fałszu i chęci „ogrania przeciwnika” (chyba, że ktoś destrukcję ma w założeniu) mógłby być szansą na ocalenie. Ale czy nie zabrnięto już za daleko? Czy to nie utopijna szansa współistnienia bez narzucania  „ jedynie słusznych punktów widzenia”

   Wolność to również odpowiedzialność za nieprzekraczanie granic w różnych wymiarach. Źle rozumiana wolność jest chaosem, w którym nie obowiązują żadne zasady, ważne by „ostatnia kropka należała do mnie” bez względu na konsekwencje, których krótkowzroczność egocentryczna nie dostrzega, ale czy egocentryczna? Może jednak zagubiona w wirze medialnej nagonki i kreowania wzorców niezgodnych z wartościami  przypisanymi człowiekowi. Oczywiście trudno wymagać, byłoby to utopią aby wszyscy prezentowali prospołeczne postawy, niewątpliwie jednak dawanie społecznego przyzwolenia na destrukcję, niszczenie autorytetów, tworzenie wygodnych dla siebie teorii i dorabianie  filozofii, niejednokrotnie popartych finansowym zastrzykiem  wskazuje drogę do bezładu i budzenia się negatywnych emocji  wśród      

„ pogubionych, samotnych …, ” a w ślad za tym eskalację ich agresywnych zachowań wobec innych. To właśnie uzurpowanie sobie wszelkich praw kosztem innych stwarza rozwiązania siłowe (w różnej formie), które są wyrazem braku tolerancji i zamachu na cudzą wolność.

   Tak więc posługiwanie się umysłem i niekonformistyczne postawy w cenie.

„Ostrożnie chodzić trzeba
Tak między Zeusem a Hadesem
Nie wadząc o chmury,
Nie potykając się o kamienie.”

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko