Jakub Kurzyński – NIEŚMIERTELNIKI NOSZĘ NA SZYI

0
438

Z wyrytą datą urodzenia. Twojego. Na kiczowatym łańcuszku z srebrnymi
kulkami zakupionym na Woodstocku.
Jestem hipisem z raną postrzałową w czole
mam stygmaty – spracowane dłonie – TU rzecz święta
z każdym kolejnym żeliwnym ruchem żłobiącym dziurkę
w nodze, czuję się jakbym gruchotał kość za kością
TRACH poszła piszczel
TRACH teraz serdeczny
Następnie ciemię, wciąż jeszcze miękkie, nieukształtowane,
wrażliwe na mocniejsze ciosy, które zwykle kończą się śmiercią.
U mnie śmierć jest już stałym gościem, każdego dnia jestem tak
śmiertelnie znudzony, zawiedziony na śmierć,
że wręcz nieśmiertelny. I przy tym zostańmy.
Nie należę do tego świata, a mimowolnie,
powoli staję się jego częścią.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko