Bohdan Wrocławski – Poszukiwacze złota

0
308

Pewnego dnia spotkałem poszukiwaczy złota
Pełno ich teraz biegają wzdłuż podmiejskich śmietników
Krzyki radości przemieszane słońcem i odorem
Umierających skowronków

Wieczorami opowiadają historię Hioba

Podobno bywa wśród nich zachęca ruchem dłoni
Do odchodzenia

Jest obojętny
Wobec wszystkiego co ma smak wyrafinowany
Pełen artystycznych uniesień i wzruszeń
Bardziej wypełniony naszymi oddechami
Niż przyległy horyzont

Tak jak obojętna bywała śmierć
na cesarskim dworze Romanowów w ciasnych piwnicach

z westchnieniami odbijanych od muru kul

Zatem świadomi wydarzeń minionych
układają złote głowy
w muślinowym zapachu starych worków po cemencie

w komnatach między marmurami fontann
spływającymi w głąb z miejskich wodociągów

Piją wino
o niebieskim smaku anioła
a później odlatują w zupełnie niezrozumiałe krainy naiwności

Tymczasem przy autostradach
zapalają pierwsze światła

niebo nad nimi zgina się jak obwarzanek
grzeszne i i pełne zapalczywości

Milczę

bo być może to jest mój obłęd od którego uciekam
wiecznie dziecinny
i wiecznie chcący coś odnaleźć

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko