Izabella Teresa Kostka – wiersze

1
366


DROBIAZGI

Przeklinam żal
co rdzą przeżera serce,
nadzieję
naiwną matkę głupich,
miłość
jak kac po ochlejstwie,
pieniądz
zabawkę diabła.

Błogosławiony kundel
liżący otwarte rany.

Wyzwoliłam się z rozgoryczenia
jak z zatwardzenia,
po zaczopowanej złości
przyszedł czas na ulgę,

spłynęły drzazgi duszy
wraz ze spuszczeniem wody.

Noc otula się szalem
gdy wsiada do ciemnego pociągu,
ucieka przed księżycem
jak pies przed rózgą,

chce ochronić tajemnicę
spóźnionych kochanków.

Kiedy więdną piersi
opadając tynkiem z ciała
trzęsą się zmysły
w dziewiątym stopniu Richtera
i
nic nie odbuduje już wiary w siebie
gdy zacierają się tryby czasu.

W zapadłych motelach
otwierają się uda kobiet
i bramy do piekła,
rajskie połacie prześcieradła
całunem okrywają zjednoczone ciała,

czerwienią się przymknięte okna
od bezwstydnego oddechu.

Zamknąłeś drzwi
i osamotniała klamka,
pustka zazgrzytała zębami
gdy zawisły łzy
jak lampa na rzęs suficie.

Każdy poranek
zrywa plaster z oczu nocy,
hałasem rani ciszę,

o zmroku
ciemność maskuje blizny.

Ludzie traktują się
jak prezerwatywy:

wykorzystują,
by uprzyjemnić chwilę,
porzucają
dla zatarcia śladów… sumienia

Izabella Teresa Kostka
“Drobiazgi / Briciole” z cyklu
“Myśli zebrane / Pensieri raccolti” Mediolan, 2019

Reklama

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko