Zbigniew Ikona – Kresowaty – IKONA OKNO NA WSZECHŚWIAT

0
260
Ikona na płótnie - na desce „Nie płacz za mną Matko”wyk. Zbyszek Kresowaty

Pomyślałem sobie, że stykający się z ikoną w różnych miejscach, czy to na jarmarkach, gdzie można spotkać ikony, czy oglądający je w muzeach, nie wiele wiedzą o ikonie, o jej istocie, a szczególnie kiedy je nabywają na jarmarkach czy sklepach do tego przeznaczonych. Czasem nie wiedzą za jakim impulsem lub intuicją, lub odwrotnie dużo wiedzą o istocie ikony dlatego kupują(?). Warto przypomnieć sobie o roli ikony i jej pochodzeniu. Co właściwie możemy nazywać ikoną i jak traktować ikony stare, a jak współczesne, zwłaszcza ich wykonanie czasem pod turystę…

   Do eseju użyłem reprodukcji własnoręcznie wykonanych ikon.

Ikona, czyli obraz sakralny świętej osoby lub świętego, wykonana jest przeważnie na desce lipowej lub desce z drzewa owocowego, bywa że na płótnie, lub deska obciągnięta jest płótnem, wyobraża postać, która zawiera swoje atrybuty którymi posługiwał sie za życia ów święty. Ikona to obraz wykonany w/g wyrysu lub wzoru ustalanego latami, służy jako odniesienie do świata świętości, w istocie przeznaczony dla kultury sakralnej, przyjęła się już w połowie V-go wieku. Okazją ku temu było wcześniejsze przy­wiezienie, przypisywane św. Łukaszowi, portretu Dziewicy z Dzieciątkiem pod nazwą „Hodegestia”, przywiezienie Jej Oblicza, wykonane przez św. Łukasza, wyobrażenia wykonanego w/g opisu z początku Nowego testamentu, do Konstantynopola. To św. Łukasz jako pierwszy, (który jeszcze nie był wyświęcony), ale jako  za życia najważniejszy ewangelista, przekazał nam, oprócz tego obrazu wykonanego własnoręcznie, wszystkie opisy w szczegółach o Maryi matce Chrystusa, jako „świadek naoczny”. Tym samym bez wątpienia przekazał pierwszą tzw. „wysłowioną”  ikonę szkicując wewnętrzny obraz Bogurodzicy, a później na tym opisie wykonał jej wizerunek zewnętrzny i przywiózł do Konstantynopola. Sztuka ikony, jej technika i zawartość kształtowała się i wzbogacała od czasów pierwszych katakumb i przez czas dwóch  Soborów. To Poprzednie Sobory określały jej ramy i obrazowość. W efekcie ikona jest rezultatem syntezy kultury helleńskiej, rzymskiej i chrześcijańskiej. Sama sztuka zyskała na wpływie Bizancjum i kraje słowiańskie stały się zależne od Bizancjum w miarę jego ekspansji. Cofając się wstecz można powiedzieć, że samo chrześcijaństwo, będąc reli­gią zakazaną w czasach starorzymskich, żądało od swych wyznawców ciężkich wyrzeczeń. Z tego też powodu tematyka obrazów i ikon do­tyka wpierw męczenników, a jednocześnie  koronuje ich na patronów. Początkowo ta sztuka miała charakter dydaktyczny, a zwycię­stwo Konstantyna nad Maksencjuszem w 312 roku przypisane zostało chrze­ścijańskiemu Bogu, pozwoliło  stać się całemu chrześcijaństwu religią tolerowaną i mogło pojawić się oficjalnie na tzw. światowej arenie jako wyzwolenie. Konstantyn chcąc pozyskać poparcie

dla siebie i swoich poczynań wyzwolił chrześcijan spod prześladowań i nadał im wszelkie prawa. A więc, sztuka ikony wyszła z katakumb, rozwijała się bardzo ekspansywnie. Ikony wykonywano w monastyrach i wynoszono na rynek celem zdobycia środków do życia, wykonywano je w/g tzw. kanonu, czyli wzoru – wyrysu i określenia kolorów przypisywanym poszczególnym świętym (do zamalowania wyrysów). Kolory czerwone oznaczały cierpienie, inne kolory funkcje w świecie mistycznym, a wszystko akceptowane było przez zbór chrześcijański i władze świątynne, tym samym sztuka ta wchodziła do świątyń i kościołów jakby czysta i zadiustowana… Jednak najbardziej znaczące centrum sztuki sakralnej, w tym ikon, powstało po 843 roku w Kapadocji (Dolina Goreme), było to ognisko życia monastycznego rozwinięte wcześniej, bo już od IV wieku, przez św. Bazylego. W dalszej przestrzeni, od XIV wieku, powstawało wiele szkół „pisania” ikon w całej Europie, głównie w Rosji. Tam właśnie powstały szkoły tworzenia ikon, takie jak: moskiewska, nowogrodzka, czy pskowska i tam ikonopisarstwo rozwijało się  najlepiej, wraz z wykwitem wiary i jej wyznawców. Głównie ikony pisano w celu rozpowszechniania ich mistyki, która miała moc, na tym samym poziomie co Biblia, a jednocześnie, jako przekazteologii i przenoszenia jej obrazu do ludu wiernych. Jak wspomniałem ikony roznoszono, robili to mnisi, którzy  sami „pisali” ikony w monastyrach jakby osoby naznaczone sacrum, przekazując je za żywność, czy inne dobra, potrzebne do życia wewnątrz klasztornego. Ikonę się zatem „pisze”, żeby „prostym” ludziom, którzy nie umieli czytać Pisma Świętego, pierwsi nabywali ikony przekazać poszczególne obrazy z życia świętego, gdyż poprzez kontakt duchowy, przez konte­mplację wewnętrzną, nie jedna ikona określa wizję danego świętego, kiedyś wyniesionego na ołtarze. Natomiast dany święty posiada zawsze swoje atrybuty, co jest umieszczone na ikonie jako Jego znaki.

ikona”św. Jerzy zwalczający smoka” – wyk. Zbigniew Kresowaty

Od samego początku, od chwili wybrania deski, wchodzi się w  kontakt duchowy, mówi sie modlitwę, zwłaszcza do postaci świętej, którą powołuje się na obraz. Osobiście to czynię i wchodzę w takie stany od chwi­li wybrania deski na obraz – Uważam, że deska staje się wyjątkiem w całej koro­nie drzewa usadowionego na pniu, pnącego się do nieba latami a później ściętego. Uważam, że ten kawałek deski jest szczególny – czuję to przez intuicję ku dalszej pracy okry­cia jej otuliną, czyli nałożenia podkładu gipsowo jajecznego, a później wykonaniem wizerunkiem świętego, który ma pozostać na nim do końca. Zatem wpierw jest modlitwa, którą odmawia się od wieków, przystępując do stanu tworzenia ikony.  A brzmi ona prawie jak wiersz, lub przysięga(?):

Ty,

Boski Mistrzu

Wszystkiego

co istnieje,

oświeć

i kieruj

duszą

i ciałem

Twoich sług:

Prowadź

ich ręce

aby mogli

godnie

i doskonale

przedstawić

Twój obraz

obraz świętej Twojej Matki

i wszystkich Twoich świętych

ku chwale,

radości

i upiększeniu

świętego

Twego Kościoła.

Amen.

Wykrojoną deskę z pnia, jakby ze spiżarni, w której pełno słoi, obmacuje się, napełnia swoją energią i w/w modlitwą duchową. Nakłada się, w duchu wiary, szpachel, później ściera się  powierzchnię do gładzi, żeby wyrysować obraz męczennika, czy  patrona…  I chociaż dziś wzorujemy się na wizerunkach, są one dostępne  w miejscach kultów  i w literaturze, zawsze  to oblicze świętego stawać się powinno na podobieństwo tego pierwszego, tym samym jakby oczyszcza się i udoskonala  w czasie jako wyrys. Nakładanie farby, tempery, musi następo­wać w/g pewnych reguł, które regulują kolor szat, czy pozę, oraz układ błogosławiącej dłoni u pozostałych innych świętych. Trzeba zachować wyraz wyobrażenia ustalonego wiekami oraz opisy, które znajdą się na desce, a które usta­nawiają i jakby zatwierdzają ikonę jak pieczęć. Gdy całość wyschnie, powleka się ikonę woskiem lub werniksem. Dziś techniki tworzenia ikon, trochę uległy zmianie, gdyż zmieniły się materiały na bardziej trwalsze(?) – Zapewne, ikony wykonane dziś, przetrwają dłużej, choć tu trzeba postawić znak zapytania. Kiedyś ikony były trzymane w zawilgotniałych kościołach, cerkwiach, izbach, komorach, ustawione w kątach – I jak zresztą mówi tradycja, one siłą rzeczy ulegały wszelakim uszkodzeniom. Mówiąc dalej o znaczeniu ikony, trzeba powiedzieć, że znaczą­cym zjawiskiem jest pocieszający fakt, że młodzi ludzie pragną lepiej poznać ikonę, a nawet ją mieć i czcić tak jak czci sie talizman. Czy jest to nowy głos serca? – Ale pe­wnym jest, że tworzący, czy odtwarzający „piszący”  ikonę, musi mieć kontakt i czuć w całej pozytywnej energii świat „boski”. Zatem do zrobienia ikony trzeba się przygotować, tak jak do tworzenia każdej dobrej, czy znaczącej sztuki (np. napisania wiersza, czy obrazu, lub rzeźby). Sam wiem o tym dobrze, że gdy nie uda mi się wejść w stan me­tafizycznej wewnętrznej kontemplacji i oddaniu się  w całości ku mojemu obiektowi, jako medium, to nic z tego nie wyjdzie, lub wyjdzie jedynie bubel zwany tandetą – czy  kiczem – jest to znane! Ja wtajemniczyłem się w tę twórczość na przestrzeni  długiego czasu – studiowałem dużo fachowej literatury, w tym i obcojęzycznej, także obycza­jowość i kulturowość miejsc powstawania ikon. „Robię” – tworzę ikony, „piszę” je obecnie z  

„CHRYSTUS PANTOKRATOR” – ikona na desce lipowej, wyk. Zbyszek Kresowaty

z przerwami od dłuższego , gdyż muszę znaleźć się przede wszystkim w duchowym klarownym stanie – jednocześnie dalej, jakby studiując technikę i wszelkie znaki… Natomiast, żeby swobodnie poruszać się w tej „mistyce” i częściowo móc zmieniać niektóre rzeczy, dostosowując je do wymogu czasu, trzeba także poznać siebie samego – czy jest się wartym, czy jest się gotowym do tworzenia ikon – To ważne! – Stosowanie pewnej dyscypliny duchowej po techniczną, czyli zachowanie: znaków, kolorów (np. kolor czerwony oznacza męczeństwo), czy jak wspomniałem upozowania obiektu, pro­wadzi do zamierzonego efektu – nic więcej! Ikona musi być wykonana w klimacie bezczasowości. Znaczy to , że nie można  przedstawić osoby świętego w określonych cieniach, co wskaże np. porę dnia, lub roku. Ikona musi tym samym pozostać ponad czasem, jakby zawieszona w przestrzeni wiecznej. Ikona (w barwach i liniach) musi pozostać kontemplacją – Trzeba, co ważne,  stworzyć jej atmosferę, oblicze, sens, wprowadzić w mistykę – jakby wyłaniała się z mroków jako światło ukrytej prawdy, czyli coś względnego dla sfery naszego wnętrza, odebrana tym samym przez bicie serca jako odsłona duchowa na trudny czas… Wiemy, że ludzie tęsknią za prawdziwym kontaktem z siłą nadprzyrodzoną – zatem jakikolwiek obraz wydobywany pod wpływem takich przeobrażeń, jak wyżej wspomniałem, nadaje światło pocho­dzące jakby  z innego świata, i stawia pytanie o tajemnice, i pra­gnie dalszego objawiania. Oznacza to, że mówiąc o Bogu mówimy więcej o człowieczeństwie…     Oczywiście ikona wymaga konfrontacji ze sztuką Zachodu i nie tylko. Ikona wymaga dalszych analiz kolo­rów i sposobu łączenia słowa i obrazu w jedność. Ogólnie, żeby to uczynić, trzeba „napisać” ikony  w wstąpieniu w milczenie w samo­tność,  a tym samym pokorę bytu autonomicznego, żeby usłyszeć wi­browanie duszy tego przemienionego świata innego niż kiedyś … Ikona jest przy całej tej rozciągłości i zależności, ciągiem humanistycznie wizualnym autentyzmem, gdy będziemy przestrzegać reguł w jej wydobywaniu     i tworzeniu, całej mocy otwarcia i przyjazności człowiekowi, tym samym będziemy wierni sile nadprzyrodzonej, być może nawet samemu Bogu. Profesor Jerzy Nowosielski  mistyk i mag ikonopisiec mówi, że „Ikona spada z nieba” – to bardzo metaforyczne określenie dużo znaczy o darze jaki dostajemy od Boga przy narodzeniu. Każda ikona wykonana z pietyzmem mówi o Bogu, który stał się człowiekiem, aby człowiek mógł stać się sobą? – To jest pytanie bardzo retoryczne i ogólne, ale zaiste stające ponad czasem, prawdziwe! – Ikona jest i po­zostanie ściśle związana z ewolucją myśli, w tym i tej chrześci­jańskiej – myśli  idącej w kierunku sanktuarium. Człowiek jest sanktuarium, twierdził już nie żyjący prof. Henryk Skolimowski w Katedrze Ekofilozofii. Ikona wciąż przechodzi przez  przeobrażenia, tym samym staje się nam bliższa kosmologicznie… Ikona pozwala przejść od tego co widzialne do tego co jest nie­widzialne, jest oknem na świat Boga – a mieści się w nas samych. Piękna ikony nie można nazwać wpro­st estetycznym – to piękno jest wewnętrzne i ma swoje źródło w tym  i w tzw. Archetypie (Modelu). Jest oczywistym, że piękno takie odnosi się także do estetyki sakralnej, dlatego zdobimy ikony, ale nie nadrzędnie, lecz z pokory, odkrycie samej istoty piękna ikony otwiera światło metafizyki wewnętrznej które cieszy, wchodzimy w jej oblicze, zawsze po przez piękno. Ikona pozwala człowiekowi na

przyjmowanie światłości własnego wnętrza, budzi je i przemienia  w medytację,  wyprowadzając ją na zewnątrz, czyli w metafizykę zewnętrzną naocznie. Zawsze mówię i oznajmiam moim odbiorcom ikon, którzy je nabywają ode mnie, żeby obcowali namacalnie z ikoną – to znaczy, żeby ją dotykali, przytulali, żeby zapalali przed nią świecę lub znicz, nie koniecznie odmawiając modlitwę. Tym bardziej wejdą śmiało w świat mistyczny. Zawsze przekazuję zaintere­sowanej osobie ikonę już „poświęconą”, nie wspominając, że  sam ją tym rytuałem poprzedzającym wykonania uświęciłem własnym darem od Boga otrzymanym przy urodzeniu i na chrzcie. Moje ikony posiadają dużą energię pozytywną, jakby duchowo je udoskonalam, napełniam i przenikam. Często w moje ikony wmontowuję np. kamienie szlifowane oprawione w srebro, montuję kamienie przywiezione z „Ziemi Świętej”- to tak jakby na krzyżu ujrzeć atrybuty, czy na­rzędzia mordu Chrystusa, np. obcęgi, czy gwoździe – Są to znaki namacalne przy dotyku. Z moją ikoną należy obcować, pocierać opuszkami palców kamienie, żeby odebrać energię danego miejsca. Jakże miło mi, gdy otrzymuję sygnały od osób, że ktoś uległ dobrej aurze, że czuje się  dobrze, czy jego choro­ba złagodziła się lub zanikła, że doznaje niejednokrotnie olśnienia, że poczuł się inny, lub poprawił swój stan duchowy… To buduje i potwierdza moje przekonanie płynące prosto z serca. Napisałem i namalowałem (współcześnie ikony, bo współcześnie też się maluje, na co zezwolił Sobór watykański) dość dużo – ponad osiemset, mówiąc wprost odebrałem je sobie i mam się także mimo innych profesji za wiarygodnego ikonopiścca?- Wierzę w czar ikon i polecam każdemu obcowanie z „oknami na świat boga”, bo tak je nazywam. Wierzę w mistyczną moc ikon dobrze wykonanych… „Jeżeli piękno ma zbawiać świat” – jak stwierdził Fiodor Dostojewski, to wystarczy zwiedzić Kretę i inne regiony starej Grecji – jej monastyry, także ziemie śródziemnomorskie ich cerkwie i miejsca świątynne, całej ziemi, która wiele dała kulturze europejskiej i powędrowała pod Kijów za sprawą św. Cyryla. Są to do dziś miejsca cudowne, są to miejsca IKONNE, żeby zrozumieć wpływ piękna na zmysły, a ostatecznie na duszę, co wiedzie do dobrej kondycji ciała i rozumu, trzeba mieć taka potrzebę i poczuć impuls – Wszystko to zwraca się do boskości i Jego źródła, a tym samym do nas samych, trwajmy w tym, róbmy to… podziwiajmy siebie! – Przecież wszystko to zostało uświęcone krwią i potem, jeżeli umysł zawodził to zjawiała się ofiara krwi – ale jednak piękno mistyczne zostało, jako dowód istnienia wielkiego ołtarza boskości. Zupełnie niedawno podjąłem cykl ikon, pod ty­tułem “Na przełomie Millenium” wykonując je pod tym znakiem od 1999 r.

”św. Antoni – Peczerski – wyk. do koszulki, na desce owocowej Zbyszek Kresowaty

chcąc wejść, jakby w odnowę tematyki sacrum. Natchniony  ekofilozoficznie przez auto­rytety, w tym przez bliski kontakt z profesorem Henrykiem Skolimowskim, przyjacielem wielu autorytetów odnowy naszego morale współczesnego (jest – był On przyjacielem Dalaj Lamy), jakby dowartościowałem się Jego publikacjami np. „WIZJE NOWEGO MILLENIUM”, inne „WOKÓŁ RZEŹBY ŚWIATA”, czy „MEDYTACJE”

              – Podjąłem kiedyś trud wykonania szeregu ikon za­pomnianych, trudnych, a tym samym ciekawych w tematyce i podmiocie. To taka ofiaraza „głosem serca”. Poszczególne ikony, oznaczone nu­merami przeszły w kolekcję, a jednocześnie w nowe Millenium, które, jak głoszą owe autorytety, powinno być i wierzą, że będzie odnową życia duchowego, a tym samym moralnego. Jak widzimy tak się nie dzieje. Sam Ojciec Święty JP II ogłosi tę ideę i wielu innych mistyków. Może dlatego, że nasze ostatnie stulecie było zbyt krwa­we, porównywane do wszelkich starożytnych i prymitywnych burz wojennych, nosi głęboką bliznę…

Jak mówił w III wieku filozof neoplatoński Plotyn – (filozof starożytny, twórca systemu filozoficznego zwanego neoplatonizmem. Młodość spędził w Aleksandrii. Tam w 28 roku życia rozpoczął studia filozoficzne pod okiem Ammoniosa Sakkasa. 12 lat później, ok. 244 roku, przeniósł się do Rzymu, gdzie założył własną szkołę.)

 „jest siła w wizji, osiąga się ją razem  przez wewnętrzne oczy, pozwala­jące zrozumieć głęboką  istotę rzeczy”.

„Święta Trójca”- współczesne wyobrażenie, na płótnie – wyk. Zbyszek Kresowaty

 Jeżeli zdobędziemysię na to, tym bardziej łatwiej będzie odbudować człowieczeństwo z całym jego sanktuarium – Mówię zawsze, że drogą może być chociażby ulubiona ikona, lub swego patrona w/wg imienia, jako pierwsze okno da świat boski.  Ikona naprowadza  na trzon duchowy, który i tak uległ rozmontowaniu, a dobierano się do niego w czasach cesarstwa rzy­mskiego, i później w średniowieczu, i za czasów „czerwonej zarazy” komunistycznej – Próbie  były poddawane największe prawdy świata. Nie dało się spalić ikon stalinowcom, ani porwać ikon Turkom na Cyprze pod czas wojny pod akcję Alitalia 1974,nawet gdy przystąpiono do czystek i łupienia świątyń latami, nie dało się zamazać zwłaszcza wizerunku ikony utrwalanej przez 1500 lat, bo była i jest prawie w każdym domu, choć czasem świeci jako dzieło sztuki to zwraca uwagę…

Cała debata, za lub prze­ciw w ikonie,  może przywołać  wszystkie herezje, ale pozwala zawsze na jasność i to tę niezależną, mającą niezrównane znaczenie dla człowieczeństwa, gdyż na ikonie zawsze jest człowiek. Dlatego też zwycięstwo Kościoła w 843 roku nad długim i głębokim kryzysem,  nad niszczeniem ikon, jest nazwane Tryumfem Ortodoksji, naprawia. Do usprawiedliwienia obecności obrazów sakralnych w tym i ikon, oraz metafizycznego rozumienia ich, zmusiło przecież chrześcijan Bizancjum oraz ciągle rosnąca  groźba isla­mu, nieprzejednanego wroga naszych wyobrażeń boskich.                                              

Zbigniew Ikona – Kresowaty

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko