Gajcy Tadeusz – ***

0
200

Jestem tutaj, ot, niedbały
pewnie, że większy od ważki, ale znikomy wobec
cienkiego dymu, co ma kształt zapałki
nad malinowym moim domem.

Za mną, nikłym, słońca pięta
tropi wiernie, i niebiosa
jak powieka odemknięta
kuszą smutnie, bym pozostał!

Próg mnie więzi, zwiera szczęki:
tylko tutaj – oznajmia – bądź
jak ja martwy i ciągle niewielki
choć i we mnie jest jasność i noc;

nie poradzisz rzeczy zuchwałej
kiedy serce trwożliwe kląska,
zostań, pozwól, niech kocha ciało,
choć grom jeszcze krwawe ma dziąsła

i uparcie innym nuci – lulaj,
lecz ty, popatrz – pogodne światła
nad planetą w istocie malutką
zataczają się sennie jak wiatrak.

Księżyc biały uderza skrzydłem
i dom jasny, w który patrzysz teraz
przywołuje: sen jest twą ojczyzną –
a najtrudniej sennemu umierać.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko