Jerzy Stasiewicz – Rozdrożami (do) modlitwy malowanej trzciną

0
339


            Odrębność sztuki poetyckiej Adriany Jarosz widoczna jest gołym okiem. Wystarczy spojrzeć na kształt jej tomików (kwadraty). Z okładkami jak drzwi baśniowego świata zapraszającego w głąb doznań i wartości estetycznych. Chcą porwać czytelnika w tajemnicze światy poetyckie, pełne oryginalności i świeżego spojrzenia ze spontanicznością zapisu podbudowanego autentycznością przeżyć autorki. Ale żeby to osiągnąć, trzeba fundamentu w zainteresowaniach historią, regionalnym folklorem i folkloryzmem szeroko  rozumianym. Podobno wpływ na to miały prof. Teresa Smolińska i prof. Dorota Simonides. Ale to tylko odgrzebanie biblijnych talentów, zakopanych płytko w urodzajnej glebie Śląska Opolskiego, gdzie poetka się urodziła i pobierała edukację. Najpierw w nyskim „Carolinum”, potem w murach Uniwersytetu Opolskiego.
             To pierwsze wejrzenie w powierzchnię graficzną pcha w głąb zagadnienia do wiersza „Nad Komańczą”:

pani Mario nad Komańczą jesień się unosi
a góry opornie tłoczą się w wiersz

Pisząc te swoje przemyślenia; na ogromnym, bukowym, rzeźbionym stole. Przez okno w oddali widzę porośnięty wszelakimi chaszczami pas startowy radzikowickiego lotniska. Na nim kiedyś lądował popołudniem samolot z więźniem reżimu Prymasem Stefanem Wyszyńskim. W samochodzie czekano wieczora, by przewieź skazanego okrężną drogą przez Głuchołazy do miejsca odosobnienia w prudnickim klasztorze – lasku. Ada to miejsce zna. Bywała tam niejednokrotnie. I jakby duchowo kontaktuje się żoną piewcy Bieszczadów w kolejnym miejscu uwięzienia wielkiego Polaka. Taki dar łączenia historii, wiary i tęsknoty posiada niewielu poetów. Mówi się o nich- naznaczeni. 

Boscy śpiewacy przybywają
czasem z odległych okolic. 

              Poeta wieczny pielgrzym, który samym sformułowaniem pytania potrafi wywabić z rzeczywistości zamierzone odpowiedzi. Nie zagubi drogi – choćby cierniem była usłana – i nie skorzysta ze skrótu, bo taką sobie wybrał, idąc w paradoks i baśniowość. Poezja Ady Jarosz jak opadająca mgła nad połoninami, ukazuje niespodziewane obrazy i dźwięki:
                                   Na mietlicowej łące przysiadł dziad jagodowy.
                                   (…)
                                   Skrył się w trzcinach zdrewniałych
                                   prosięcy kwik wodnika, bo chruściel
                                   płochy jak nimfa błotna.

To przecież śpiew barda opowiadającego historię miejsc mu bliskich. Gdzie przodkowie uprawą roli, pasterstwem, bartnictwem, ciesiołką i karczowaniem lasów, budowali egzystencję pokoleń. Poprzez splot tragicznych okoliczności i zaliczenia do narodowości ukraińskiej (Bojków, Łemków) zniknęli bezpowrotnie z ziemi ojców. A świadectwo bytności na tych terenach zatarł dziki drzewostan, gdzieniegdzie pozostawiając tylko ruiny cerkiewek, zmurszałe krzyże i czeluście studni.

                                   W trawie nieśmiało kwitnie cembrowana studnia,
                                   obok niej bluszcz, swojski dusiciel,
                                   zmysłowo oplata sczerniały pniaczek,
                                   a tuż za nimi schodki piwniczne
                                   z odciśniętym śladem boczkora.
                                   Tu stała łemkowska chyża,
                                   jedna z wielu w tej osadzie.
                                   Mieszkał w niej Semen.
                                   (…)
                                   Tuż za wsią cerkiew niewielka,
                                   niby gospodarz, co po wchodzie dogląda drób pstrokaty,
                                   wśród krzyży cmentarnych stała.
                                   Dostojna, wiekowa, powszechnym szacunkiem darzona,
                                   z językiem drogi wydeptanym przez bezimienne ślady stóp.

              Wracają do mnie strzępy rozmów tych przygnanych zza Buga i osiadłych na dzikim zachodzie i tych wypędzonych za Odrę.
              – Młody co ty rozumiesz, ty z centrali!
              Utracone Jeruzalem nierozerwalną częścią naszej egzystencji.

                                   zawieszeni na drzewach budujemy domy bez podstaw

              A może zamiarem Ady Jarosz w „Rozdrożach” było odtworzyć  wielowiekowe trwanie ludów, żyjących zgodnie na tym niewielkim terenie? Przytacza fakty, daje szczegółowy obraz obyczajów:

                                   W niedzielę pod remizą
                                   wieńce dożynkowe
                                   odmawiały modlitwy dziękczynne
                                   pszenicznym szelestem.

              Tego jeszcze nie wiem. Ale powrócę do tej książki jesienią. W czasie szarugi liryki bardziej przemawiają do mnie swoją głębią. Wyłaniający się obraz pozostawia ślad w mojej świadomości. Mogę go przywołać po latach.
              Kartkuję po raz wtóry tom Modlitwy malowane trzciną. W obszernym posłowiu omawiającym poezję Ady do najdrobniejszego ziarenka maku Magdalena Węgrzynowicz-Plichta napisała: „(…) już od samego początku powstawał jako dzieło w miarę jednorodne z wybranym tytułem dla całości i jako kontynuacja wcześniejszych zainteresowań Poetki. Przekazuje je w najbardziej adekwatnej formie literackiej, która odwzorowując twórczy zamysł, czerpie z tradycji i inwencji (…) uwidoczniało się upodobanie Autorki do narracji, zastosowanej w dłuższych utworach wierszowanych, posiadających fabułę i do pieśni, która stwarzała Poetce możliwość ukazania całego spektrum uwrażliwienia na różnoraki los człowieka i kondycję wszechobecnej przyrody.”

                                   na ganku przed domem stół
                                   przy nim ci którym dawano
                                   wygrano requiem – sączą
                                   chrzcielną lub weselną
                                   wódkę i mają twarze
bez wyrazu

              Esencją tej poezji jest dom rodzinny z charakterystycznym ciepłem familijnym, nagromadzonym przez pokolenia w latach dobrobytu, ale i nieszczęść, które rodzinę konsolidują. Łzy to najlepsze spoiwo.

                                   toczy się koło młyńskie
                                   miele sny dobre i te
                                   w których łza za łzą

Nie darmo poetka używa rekwizytów: stół, chrzcielna, weselna, dotyk, drzwi, ganek. To ciepło roztacza się na okolicę bliższą i dalszą. Kolejni członkowie rodu opuszczają dom, budując własne gniazda. Taka kolej rzeczy. Rodzą się następne pokolenia i następne w zaczarowanym kręgu trwania, gdzie pory roku wyznaczają rytm pracy i połowicznego odpoczynku – przednówek, zima. Ważne, że Ada wiele miejsca poświęca człowiekowi; zdawałoby się zwykłemu, zapracowanemu, zawsze żyjącemu w zgodzie z przyrodą, która – nawet nie zdajemy sobie sprawy – wyznacza nasz byt. Jestem pod ogromnym wrażeniem znajomości tematu i realiów. Owocowanie to klucz tej poezji, jednakże szeroko rozumiane:

                                   rankiem przy pańskim koszu znajdowaliśmy
                                   kawał słońca pachnącego miodowym bochnem
                                   (…)

                                   Była w niej pogodna wdzięczność
                                   za miękką skórę traw, za tańczące
                                   krople dżdżu, rozchichotane rzekotki,
                                   smutne oczy brodźców łękowych.

              Przechodzimy teraz do ewangelicznego początku świata, widzianego poprzez Dyduka lirycznego, bohatera poezji Ady Jarosz. Można podeprzeć się Kabałą.

                                   Prosił o wodę przejrzystą, czystą
                                   niczym galilejskie wino i o ludzką
                                   życzliwość (bez niej sny były szare).

                                   Zdumiał się ikonostasowy poczet,
                                   bo nikt tak się nie modlił.

                                   Rankiem święci zobaczyli świat
                                   taki, jakim był w pierwszym
                                   tygodniu stworzenia.   

To głos wewnętrzny poetki; oczyszczający i życiodajny. Wołający do czytelnika o chwilę zastanowienia się nad swoimi korzeniami. Bo w obecnej dobie ogłupiających mediów wielu ludziom wydaje się, że świat istnieje tylko dziś, a przyszłość widzą w monitorze komputera. Kiedy brakuje połączenia z Internetem, ogłaszają upadek cywilizacji:

                                   Śmiali się, że Dyduk ślepy i durny,
                                   (…)
                                   Nie widzieli gniazd niebożąt
                                   skrytych w gęstwinie lipowych
                                   liści, mysiego wiecu w starym
                                   młynie, w którym koło wciąż
                                   odmierzało chlebowe wory
                                   ani tego, że cmentarny krzyż
                                   kłaniał się jak stara kobieta
                                   przygarbiona ciężarem bólu.

                                   Won! – krzyczeli

              Wszędobylski czas, którego nie potrafimy podporządkować sobie. Jest naszym panem od narodzin po śmierć. Trafnie to oddają słowa liryka:

                                   i po mnie przyjdzie

                                   jeszcze nie wiem
                                   jak będzie wyglądał

(…)

                                   po raz pierwszy spojrzę
                                   w jego zimne oczy
                                   zapewne będę się opierał
                                   zapierał sam siebie
                                   odejdziemy

            Pozostanie tylko słowo.
Ada Jarosz to poetka dużej kultury, potrafiąca trafić bezpośrednio do serc ludzkich. A poetów z taką umiejętnością niewielu.
 

                                                                                  Jerzy Stasiewicz

 
Adriana Jarosz Rozdrożami
Wydawnictwo SIGNO, Kraków 2014 str. 76.


Adriana Jarosz Modlitwy malowane trzciną
Wydawnictwo SIGNO, Kraków 2018 str. 84.
 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko