Ignacy S. Fiut – Poezja o nowym – wszystkim

0
441
fot. Andrzej M. Makuch

W kończącej się kulturze cywilizacji opartej na druku papierowym obowiązywała logika dwuwartościowa (zero-jedynkowa). Zaś w dyskursie poetyckim mogła być ona z powodzeniem łamana, co trafnie skonstatował Edward Stachura twierdząc, że „wszystko jest poezją”. I spowodowała ona niewątpliwie zmiany rewolucyjne w postawach poetyckich wielu autorów, ale i miała charakter nowatorski, gdyż wielu pisarzy uważało, ze właśnie „wszystko może być poezja”. Jednak powstanie rzeczywistości digitalnej opartej na zapisie cyfrowym, funkcjonującej w oparciu o logikę probabilistyczną i skojarzeniową, łączącą w utworach tekst w wersji hipertekstu z obrazami digitalnymi, dającymi możliwość jego interaktywnej lektury, zmieniło zasadniczo stosunek między autorem, dziełem i jego odbiorą – użytkownikiem. Świat i tkwiący w nim człowieka tworzą z fizykalną i społeczną rzeczywistością świat hybrydalny. To z kolei budzi musi wątpliwości co do słuszności zasady sformułowanej przez Stachurę i zmusza do pytania; czy w takim świecie również „wszystko jest poezją”. Pewnie wielu pisarzy będzie tak twierdzić, ale u wielu będą powstawać wątpliwości czy faktycznie „wszystko jest poezją” w takim zmodyfikowanym świecie. W nim przecież i odbiorcy mogą zmieniać sens utworów traktując je jako artefakty wyjściowe, ale również inteligentne maszyny mogą tworzyć utwory „quasi-pisarskie”. Takim wątpiącym autorem jest Ryszard „Sidor” Sidorkiewicz w niedawno wydanym tomiku pt. „Ruchome obrazy” (wiara, nadzieja, miłość)”.

             Na pierwszej stronie okładki autor zamieścił swoje zdjęcie obrazujące jak z uwagą ogląda „ruchome obrazy” w epidiaskopie i zapewne zastanawia się na ile były one „prawdą” pisanych wtedy utworów literackich, które jakoś inspirowały ówczesnych twórców, a ich emocje które wtedy wrażała wiara, nadzieja i miłość. W utworze otwierającym tomik – pt. „Wejście” rozgląda się wokół siebie i zauważa wiele otaczających go rzeczy i pisze ze zdziwieniem: „(…)ale skoro już jestem/i skoro ty jesteś/otwórz/okiem rzuć/albo wyrzuć//o!” Nie ma wątpliwości, że zasada Stachury w takiej sytuacji kontekstualnej doświadczania „wieloświatów” musi budzić uzasadnione wątpliwości co do „prawdy przedmiotowej” pisanych utworów. Przypominając sobie doświadczenia traumatyczne z dzieciństwa (zabawa w umieranie) zauważa, że on sam się nie wiele nie zmienił i dodaje, iż: „(…)dzisiaj próbuję bawić się w życie/ale niefart z dzieciństwa pozostał”. Następnie zauważa, że głęboka refleksja na osobistym istnieniem rozdwaja jego osobę na przytomne „ja” i „cień” ciągnący się za jego jestestwem. Nie trudno zauważyć, że postawa i inspiracje poetyckie wynikają z nadwrażliwości jednostki, którą właściwie rozwija ona i kultywuje do końca życia, stając się jednocześnie łatwym łupem emocjonalnym „ludzi-psów” i „ludzi wężów”.  Dlatego autor podpowiada innym poetom, by pisali takie wiersze, które „zabetonują serce”, by inni łamali sobie na nim przysłowiowe „kły”.

             Przechodząc do doświadczenie związanego z obcowaniem ze światem przez pryzmat nowych technologii cyfrowych poeta zauważa, iż redukują one osobę ludzką i jego los do losu „psa łańcuchowego”. Zgadza się na obcowanie z całą serią koszmarów, które go nawiedzają i są wzmacniane przez te nowe technologie komunikacyjne. Głoszony przez nie postęp rzeczywiście zaciemnia realia i logikę rzeczywistości, co pointuje następująco: „(…) można się cieszyć/z postępu iluzji/iluzji postępu// czy jakoś tak…”. Odkrywa także, że ten świat wzmacnia w nim poczucie osamotnienia i wskazuje, że wynika to z rozwoju własnej wrogości względem siebie. Natomiast tradycyjny zasady moralne, np. związany z „miłością bliźniego” to „jednak sport ekstremalny”. Dlatego „bycie świętym” jest dla poety trudne do zrozumienia, a więc pisze: (…)a może lepiej z grzechu nie wychodzić/w domu pozostać i mieć święty spokój”. Przy okazji zauważa dialektykę uczuć damsko-męskich, które rozpoczyna miłość, zastępuje nienawiść, a finalizuje obojętność. Życie ludzi współczesnych przypomina mu taniec pogo skinów: wtedy świat staje na głowie i ujawnia swoja podstawę metafizyczna, czyli bycie, które jest faktycznie wielkim Nic. Zaś ludzie bardzo szybko „wykochują” się z siebie kosztem dzieci, które muszą same stwarzać siebie, a w konsekwencji wybierają drogę stwórcy „Pana Boga” i na jego „obraz” stwarzają same siebie – chyba Bogów śmiertelnych. Taka transformacja powoduje, że w świadomości zbiorowej sacrum staje się profanum i vice versa.

             Poeta z uwagą obserwuje życie zbiorowe w ojczyźnie i z niesmakiem zauważa, że im bardziej ludzi gorliwie obnoszą się z patriotyzmem, tym bardziej zamieniają się szowinistami polskości, tracąc poczucie godności innych ludzi. W taki społeczeństwie miłość przekształca się w grę pozorów w kontaktach indywidualnych oraz zbiorowych, a relacje społeczne zastępuje „instynkt stadny”. Nawet uwielbienie dla Papieża (JP II) tworzy przykry portret obramowany ksenofobią i nacjonalizmem. Sam nóż, który służył do krojenia i dzielenia się chlebem, przekształca się u wielu w narzędzie przemocy i zbrodni. Narodowy taniec „Polonez” wyraża nasze „wyrzuty sumienia” i staje się zbiorowym „marszem milczenia”, a w praktyce prowadzi również do opacznego rozumienia „kultu zmarłych” i „bohaterów”. Toteż w utworze – „Didaskalia” Sidorkiewicz podważa tezę E. Stachury i  pisze: „(…)polowanie na piękno/dziecko na śmietniku//światła rampy/zgwałcona kobieta//życie z biblioteki/skatowany pies//nie każdy jest poetą/nie wszystko jest poezją”. Z takich przekształceń emocjonalnych w świadomości ludzi upada pojęcie prawdy w mówieniu o ludziach i świecie, a zastępuje ją kłamstwo Dla poety jednak zło jest zawsze złem, a wiersz i jego pisania ma ogromną moc, by przeciwstawiał się złu, nazywając go po imieniu. Patriotyzm nie należy jednak odrzucać, ale kultywować go w formie minimalistycznej, by nie zagrażał innym. Należy też skończyć w kraju ze „świętokracją”, opartą na wyidealizowanych pojęciach religijnych, która społeczeństwu nie służy, ale tępi jego wrażliwość i czujność moralną. Życie bowiem uległo ogromnemu przyspieszeni i nie oszczędzi nikogo nawet podczas celebrowania świętości. W wierszu pt. „Nic” poeta pisze z ironia i sarkazmem : „ulice miasta płoną jak piekło/miasto gotowe jest do świąt//więc jednak da się/napisać wiersz/o niczym”.

             Rozumiejąc ciężar emocjonalny w wierszach pomieszczonych w tym tomiku poeta w utworze, który go zamyka pt. „Wyjście” informuje: „nie czuj się u mnie/jak u siebie w domu/doczytaj albo nie//i idź//swoją drogą”.

             Jednak warto sięgnąć po ten tomik, bo daje do myślenia i może być źródłem dochodzenia do odpowiedzi na szereg wątpliwości i pytań dręczących współczesnego Polaka, który idzie własną drogą.

                                                                                  Ignacy S. Fiut

R. „Sidor” Sidorkiewicz, „Ruchome obrazki, (wiara, nadzieja, miłość)”, Wydawca: Towarzystwo „Galeria Literacka”, Częstochowa 2019, s. 64.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko