Andrzej Wołosewicz – wiersze

2
285


dla Bohdana

Nad morzem u schyłku dnia

nawet handlarz ryb nie myśli wtedy
o ławicach śledzi które gdzieś tam
zmierzają do jego chciwej kabzy
przeliczone już na złotówki i grosze

nawet on, nawet on dostrzega
złote i zielone łuski światła
grające w zielononiebieskim żywiole
doskonale imitującym nieskończoność

ucisza się dzień zacierając kształty świata
zachowane już tylko pod powiekami
bryza od morza słabnie zamiera
łagodnieje nawet handlarz ryb


Dlaczego poeci nie są realistami

Poeci nie mogą być realistami
gdyby byli nie pisaliby tych swoich wierszy
których nikt nie czyta chyba że
kilkoro przyjaciół i ewentualnie
jakiś złośliwy krytyk dla zaspokojenia
rządz swojej nienasyconej żółci
oraz jurorzy konkursów ale oni
to co innego im za to płacą

Poeci nie mogą być realistami
bo dziewczyn już nie podrywa się
na wiersze co najwyżej  na smsy do czego
nie potrzebna jest znajomość gramatyki
a poza tym one wiedzą że z wierszy nie ma
chleba a taki poeta to może nawet
i przewinąć dziecka nie potrafi bo jakoś
nie spotkały wielkiej poezji na ten temat

Poeci więc nie mogą być realistami
i uchowaj nas Panie Boże aby kiedykolwiek
nimi się stali


Lustro

nie jesteś Alicją

niczego nie zobaczysz po drugiej stronie
może twarz obcego któremu
idziesz na spotkanie

by rozpoznać w niej bruzdy czasu
gdy świat śmiał się pełnymi słońca
oczami przyjaciół a przedmioty
ze zwierzęcą radością
lgnęły do rąk

ale ty wolałeś głaskać wiatr
i kobiety po udach

albo czułe litery listów
w ich brzemiennych kształtach

czas miał dla nas czas i wydawało się
że nie przemija tylko wzbiera

nie jesteś Alicją

listonosz nie puka kobiety odeszły

przyjaciele trumiennieją
jakby tracili cierpliwość

a zimna dłoń wiatru
smaga w lustrze twoją
obcą twarz


Zapach miasta

w Śródmieściu po nocy szczynami śmierdzi Warszawa
wrzucając mnie w odczucia z „Podróży do kresu nocy”
tyle że u Celine’a chodziło o Paryż
jak widać nie trzeba jechać do Paryża
aby poczuć się tak samo

w Śródmieściu po nocy, po sierpniowej nocy
słońce wstaje na końcu mojej ulicy
jest pusto tylko ja i słońce
idziemy naprzeciwko siebie
jak w westernie

mocz, promienie słońca – to zapada w pamięć
nic lepiej nie świadczy o mieście
niż jego zapach, nie wiem dlaczego
nie podaje się zapachu miast
w różnych bedekerach

czym pachniałby na przykład taki Berlin
wciąż żywym swędem palonych ciał
tą ledwie półwieczną niemiecką tradycją
czy wolnością burzonego muru
no czym?


Niedokończony deszcz

wypadało się wreszcie
nie będzie Potopu
a szkoda

mogło się wszystko
zacząć od Początku


Październikowy świt

stoję przed sklepem po pieczywo
jeszcze przed szóstą

jest ciemno
ciężkie czarne niebo

księżyc  rozdrapuje chmury
by mnie zobaczyć


Bez księżyca

odszedłeś bez pożegnania może to i lepiej
oszczędziliśmy sobie zbędnych słów i gestów

wszak obaj wiem dobrze że tego co ma być
nie trzeba wcale szukać a kiedy przyjdzie

cokolwiek to będzie wiatr wiosenny czy topór
niechciany list werble czy piach trzeba to przyjąć

bez szemrania bez szamotaniny serca

odszedłeś bez pożegnania być może rozum
jest instynktem śmierci echem nicości

ale to tylko przypuszczenie niczego nie jestem pewien
idę więc teraz po omacku jak w nocy bez księżyca

sam


Biogram (literacki)

Andrzej Wołosewicz, rocznik 1958, poeta, filozof, krytyk literacki, nauczyciel. Wydałem 4 książki poetyckie: „Zbytek” (2003), „Prawdziwą podróżą naszego życia jest podróż wewnętrzna” (2007), „Monogram ze starych zegarów” (2010) i „Każdy Twój krok prowadzi nad Styks” (2014). W przygotowaniu tomik „Krajobraz spod zatrzymanych słońc”. Mam też w dorobku zbiór esejów „Świat według poety” (2005), do którego czuję sentyment, bo podabał się on kilku poetom, o których w nim pisałem. Jestem zastępcą redaktora naczelnego „Kwartalnika Filozoficzno-Prozatorskiego Aspekty”, redaktorem kwartalnika literackiego „Migotania” oraz współpracownikiem portalu pisarze.pl.

Reklama

2 KOMENTARZE

  1. Zapach miasta “(…)nic lepiej nie świadczy o mieście
    niż jego zapach, nie wiem dlaczego
    nie podaje się zapachu miast
    w różnych bedekerach”.
    Tak! Dla mnie też jest ważny zapach miasta, niekoniecznie namacalny i, niekoniecznie zapach szczyn (co za śmieszne i raczej brzydko brzmiące w języku polskim słowo, nigdy nie lubię się nim posługiwać, ale jest , istnieje w słowniku, zatem nie mamy wyboru). Na marginesie, oddalając się od Twoich b.dobrych wierszy, Berlin w ogóle mnie nie zachwycił. Co innego Paryż, który może nawet pachnieć szczynami (no właśnie, jak się to ma do moich wcześniejszych wywodów): (…)mocz, promienie słońca/ to zapada w pamięć ” Piękny kontrast! Nie wiem czemu uczepiłam się tego wiersza i, tych…szczyn, bo przecież wszystkie Twoje wiersze dla Bohdana są świetne!Pozdrawiam najserdeczniej z majowego, deszczowego Krakowa.

  2. No co ja mogę, nie uważam za stosowne komentowanie własnych wierszy a tym bardziej komentowanie uwag i komentarzy do nich. To byłaby bufonada ze strony autora. Dla mnie ważne, że ktoś to w ogóle czyta. Dziękuję.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko